10 powodów, dla których warto zostać rodzicem

napisała 17/12/2015 Moim zdaniem, Szczesliva po godzinach
10 powodow dla ktorych warto zostac rodzicem

Rodzicielstwo to nie jest bułka z masłem. Rodzicielstwo to bułka z prądem o wybitnie wysokim napięciu. Jednak bułka ta jest wyjątkowo sycąca! Ba, są takie momenty, w których czujemy niedosyt i decydujemy się tę naszą bułkę zamienić na dwie kanapki, a nawet i trzy, albo i więcej!

I ja obecnie mam dwie cudne kanapki, wypchane po brzegi, sycące, czasami trudne do przeżucia, jednak dające mi w rezultacie cudowne uczucie spełnienia i nasycenia :-)

A oto moja rodzicielska lista, którą będę sobie przypominać w każdym gorszym momencie mojego macierzyństwa. A te gorsze momenty są. Jest ich czasami całe mnóstwo, ale hola hola, one mijają! I później doceniamy ten cudny stan. Stan bycia rodzicem. Bycia kapitanem naszego okrętu, który nie ma prawa zatonąć. Nigdy! Bycia strażnikiem naszej zagrody, pilnującym jej o każdej porze dnia i nocy. Czasami bojącym się, co przyniesie jutro, ale stawiającym czoło przeciwnościom.

No to voila! Warto zostać rodzicem gdyż, ponieważ, albowiem :

1. to cudowna przygoda! To wyzwanie, które jest prawdopodobnie największym sprawdzianem naszego życia. To nieustanny test, który może skończyć się wynikiem pozytywnym, o ile tylko będziemy mieli uszy, oczy i zmysły otwarte! To wyprawa w najdalsze zakamarki naszej cierpliwości, naszych mocy sprawczych i sięgająca do złóż, które mogłyby nigdy nie zostać odkryte! Kocham tę moją przygodę i dochodzę do momentu, w którym to ja piszę scenariusz, a nie poddaję się temu, co przynosi życie.

2. rodzicielstwo nauczy nas, że miłość do drugiego człowieka potrafi być naprawdę bezwarunkowa! Zorientujemy się, że kochamy nie za coś, nie mimo czegoś, a kochamy ot, tak, po prostu, całą sobą! Te momenty, w których budzi mnie najmłodszy szkodnik, karmię go a on nagle patrzy na mnie tymi swoimi błękitnymi patrzałkami, i daje mi tę niepisaną miłość, ten znak, że jest mu dobrze. Że jest ze mną i czuje się bezpiecznie…

3. nauczymy się ekwilibristyki, balansowania między niemożliwością a cudem! Opanujemy organizację niemalże do perfekcji. A nie byłoby to możliwe w innych warunkach. To rodzicielstwo wyzwala w nas dodatkowe pokłady super mocy, które przekładają się również na inne dziedziny życia. To od kiedy jestem mamą potrafię trzymać malucha na rękach, gotować w międzyczasie bigos, robi kawę gościom i podpisywać przesyłkę od kuriera. No mistrzostwo świata, mówię Wam! My, rodzice, jesteśmy stworzeni do takiej multizadaniowości.

4. a jeśli byliśmy kulinarnym beztalenciem, jak ja kiedyś, to jest ogromna szansa, że pokochamy gotowanie, albo chociaż nauczymy się podstaw robienia kisielu! ;-) Ja opanowałam ostatnio kulinaria do perfekcji, a kreatywność moja w tej materii nigdy nie była większa! Ba, robię ostatnio nawet chipsy z buraka, kotlety z marchewki, piekę na potęgę i zaczarowuję tę moją kuchnię w miejsce, w którym jest smacznie i w którym dzieją się cuda! Szaleństwo, serio! Wariatka to moje drugie imię! :-)

5. nasz dotychczasowy związek przejdzie jedną z większych prób i będziemy mogli być z siebie dumni, że pomimo nieprzespanych nocy, buzujących w nas hormonów, trwamy razem i poznajemy się z zupełnie innej strony! Rodzicielstwo jest w stanie pięknie dopełnić nasze partnerstwo! :-) Z każdym kolejnym miesiącem czuję, że wychodzimy z każdych przeciwności silniejsi. I wychodzimy z nich razem! No przecież, że są gorsze momenty. Oczywiście, że bywają chwile grozy. Krzyknę na tego mojego niewinnego ;-) Męża, dam mu popalić bez powodu, ale później wtulam się w niego i wszystko wraca do normy. Bo ta nasza norma będąc rodzicem jest bardziej rozciągliwa! A jakże!

6.  jeśli kiedykolwiek narzekaliśmy na nudę, na życiowy bezplan, to właśnie nastąpiła zmiana o 180 stopni! I ta nuda przekształciła się w stan, w którym każde pięć minut bywa wykorzystywane do granic możliwości. Och, produktywność godna medalu, prawda?! :-) Sama się sobie dziwię, że jestem w stanie wykorzystać każde 5 minut do cna, do samiuchnego końca. Dziecko zasnęło? To ja srrruuu, od razu ogarniam poligon, maluję paznokcie, tłukę kotlety. Na ciągłym speedzie! :-)

7. to właśnie rodzicielstwo daję nam pełne pole do popisu, bo tworzymy coś od zupełnych podstaw! Tworzymy małego człowieka, który jest kawałkiem plastycznej gliny, zdolnym do tego, aby zostać wymodelowanym, ukierunkowanym i zaprogramowanym na to, aby walczyć z codziennością, aby zarażać optymizmem, i aby również iść przez życie patrząc na wzór, którym mamy szansę zostać w ich oczach! Temu małemu człowiekowi jesteśmy w stanie uchylić nieba i nadać mu kształtów, które pomogą mu świat zdobywać! Cudowna misja dla nas, co nie?

8. to rodzicielstwo każe nam stanąć na wysokości zadania! Bez względu na to, co przynosi nam los, choć nie – bezsensownie to ujęłam! Bez względu na to, z czym przychodzi nam się zmierzyć, wiemy że musimy walczyć. Nie ma szans, abyśmy położyli się i dopadła nas totalna niemoc. Mamy dla kogo walczyć i jest o co walczyć. Te nasze małe istoty są największym silnikiem, motorem napędowym. I wyjścia nie ma. Trzeba wstać, otrzepać się i iść przez życie jak taran. Szacun dla Was, dla nas za taką postawę!

9. zostaniemy negocjatorem i aktorem wszechczasów! No przecież, że nauczymy się [w końcu!] czytać bajki na tysiąc głosów, udawać pomruki jelenia, wielbłąda i żyrafy! Będziemy bez końca udawać psa na dywanie, kota na dachu i do znudzenia zaczniemy odpowiadać na pytania: „a po co?”, „a czemu?”, a „co to?”. Dojdziemy w końcu do perfekcji w tym, aby przekonywać nasze małe szkodniki, do tego, że jednak warto myć zęby, że sikanie do nocnika a nie na sofę przynosi więcej dobrego niż im się wydaje. I że wystawianie języka do przechodniów, może skończyć się jego odmarznięciem albo nawet uschnięciem ;-)

10. zostawimy po sobie piękny ślad. Dowód na to, że misja, której się podjęliśmy, była owocna. Że warto było poświęcić dla tego małego człowieka wszystko to, co pozwoliło mu dorosnąć, wychować się w szczęściu, w cieple, wśród kochających się ludzi. A to przecież takie ważne! I gdy nas już zabraknie, to to, co zapoczątkowaliśmy, będzie kontynuowane przez innych i będzie dla nich przykładem na to, jak tworzyć szczęście, jak pielęgnować rodzinną miłość, jak zbudować prawdziwy dom …

„Dom to miejsce, gdzie dusza rozbiera się do naga. Dom to miejsce, gdzie można zdjąć maskę i dać się domowi pogłaskać po policzku. Dom kołysze do snu. Dom nie ocenia, nie rozlicza, dom kocha bezwarunkowo i bezinteresownie. Tylko dom tak kocha. Jeśli jest prawdziwym domem.” – Agnieszka Kacprzyk

Podobne wpisy

  • Zobaczyłam tytuł i spodziewałam się zupełnie innego tekstu ;) Ale to dobrze, mam swoje pole do popisu ;) :P

  • Żyję sobie teraz wygodnie – kariera, znajomi, imprezy – wizja dzieci to jakaś odległa przyszłość, ale powiem Ci, że po tym Twoim wpisie jest wzrusz i zazdro wiele <3 :)

  • Oj zdecydowanie nie ma czasu na nudę! Ze wszystkimi punktami się zgadzam :)

  • kasia

    fantastiko :D