Ahoj, przygodo! – DUBLIN

napisała 10/09/2014 Podróżniczo, Szczesliva podróżuje
Dublin by szczesliva (21)

Dublin zaskoczył mnie tym razem. Po pierwsze piękną pogodą, po drugie przewracającym mnie i urywającym kapelusz wiatrem, po trzecie mewami, które w parkowych stawach udają kaczki, aby otrzymać kawałek suchej bułki i kwaczą jak najęte ;-)

Dublin nie jest miejscem dla rodzin z małymi dziećmi, które szukają tutaj atrakcji w centrum stolicy Irlandii. Wiedziałam o tym zanim tutaj przylecieliśmy. Moje poprzednie wspomnienia z Dublina są dość monotematyczne – dobre imprezy, równie dobra muzyka i całkiem dobre międzynarodowe towarzystwo. W sam raz dla singli ;-)

Nie nudziliśmy się, o nie! Uwielbiam dublińskie wąskie, brukowane uliczki w Temple District, pochowane małe i klimatyczne knajpki, cukiernie z oszklonym patio, kawiarnie z pyszną, ekologiczną kawą. Mogłabym tak wymieniać bez końca. Jednak mój Syn się wynudził. E-wi-den-tnie. Jego nie obchodzą magiczne miejsca. On chce mieć kilometry przestrzeni dla siebie i ludzi, w których mógłby wpadać a póżniej kosić ich przepraszająco skradającym serce uśmiechem ;-)

Dla mnie Dublin to idealne miejsce na zakupy. Jest tutaj LUSH, który dobrze pamiętam sprzed kilku lat, gdy mieszkałam w Anglii. Jest tutaj River Island, którego nie uświadczę w Krakowie. I Kiehl’s jest! [ Ola – moja droga czytelniczko, dzięki za polecenie genialnego kremu pod oczy!]. Przy okazji Kiehl’s otwiera się w Polsce! Gratka dla kosmetykoholików ;-) Grunt, że nasze wakacje był w sieprniu i mogłam conieco złowić w sklepach. Od września wdrażam na poważnie minimalizm i nie folguję sobie w aspekcie kupowania.

Z Dublina zapamietałam genialne fish & chips w Madigen’s na O’Connell Street. Pyszne cappuccino i scone with jam w The Woollen Mills. Genialną obsługę w The Brick Cafe. Cudownie serową Quessadilla w Hard Rock Cafe i bardzo uprzejmych Dublińczyków, którzy naprowadzali mnie na właściwy trakt, gdy zgubiłam się z wózkiem w śródmiejskich parkach ;-)

Przez te kilka dni czułam się jak w innej epoce. Hotel The Gresham momentalnie przenosi człowieka w inne czasy – ja czułam się jak w filmie „Tinker, Tailor, Soldier, Spy. ” ;-) Stare meble, długie i mroczne korytarze i elegancja, do której chyba nigdy się nie przyzwyczaję ;-)

I to już ostatni odcinek naszych wakacji 2014, którym nadałam tytuł: „Ahoj, przygodo!”. Te kilka sierpniowych tygodni było dla nas wyjątkowo intensywnym i rodzinnym czasem. Chętnie będę wracać do naszych zdjęć z Wrocławia, znad naszego pięknego, polskiego morza, Borów Tucholskich, Norwegii i Dublina :-)

P.S. Tutaj zobaczycie nasze poprzednie przystanki: [1], [2], [3], [4], [5].

 

Dublin by szczesliva (29)

Dublin by szczesliva

Dublin by szczesliva (23)

Dublin by szczesliva (19)

Dublin by szczesliva (26)

Dublin by szczesliva (25)

Dublin by szczesliva (16)

Dublin by szczesliva (14)

Dublin by szczesliva (10)

Dublin by szczesliva (12)

Dublin by szczesliva (31)

Dublin by szczesliva (34)

Dublin by szczesliva (28)

Dublin by szczesliva (21)

Dublin by szczesliva (32)

Dublin by szczesliva (36)

Dublin by szczesliva (30)

Dublin by szczesliva (15)

Dublin by szczesliva (13)

Dublin by szczesliva (11)

Dublin by szczesliva (17)

Dublin by szczesliva (9)

Dublin by szczesliva (1)

Dublin by szczesliva (2)

Dublin by szczesliva (27)

Dublin by szczesliva (35)

Dublin by szczesliva (5)

Dublin by szczesliva (4)

Dublin by szczesliva (3)

Dublin by szczesliva (8)

Dublin by szczesliva (37)

Dublin by szczesliva (7)

Dublin by szczesliva (18)

Feel free to read this post in ENGLISH [click]

Ten wpis możesz przeczytać także po ANGIELSKU [click]

Podobne wpisy

  • Basia Szmydt

    boski styl! fajne te kanałowe zdjęcia co ? ja wsiąkłam :)

  • Ola

    Cieszę się, ze mogłam się przydać :)
    Piękne zdjęcia oddające klimat tego magicznego miejsca. A Ivek to jeden z najprzystojniejszch młodzieńców polskiej blogosfery. Ola xxx

  • i Ty pisałaś, że brzydkie zdjęcia robisz?
    no nie… O.o
    :P

  • Dopiero teraz zauważyłam, że Ivo jest do Ciebie tak podobny – na tym, gdzie śpi w wózku to nawet identyczny :)

    • Kasia, święte słowa! Ja to muszę przekazać moim teściom. Oni uważają inaczej ;)))

  • Piękne zdjęcia!

  • MagdaBem

    cóż za śliczna perełka malutka:)

  • Całkiem sympatycznie w tym Dublinie :)

    • mówię Ci, chętnie bym się spakowała już-teraz i poleeeciała raz jeszcze :-)

  • Barbara W.N baswes

    Witaj,, przypadkiem wpadłam na Twojego bloga, przeleciałam na razie pobieżnie, ale już „dopisałam” go do mojej codziennej listy – porannej prasówki :) Na pewno spędzę tu kilka najbliższych dni na nadrabianiu zaległości :-) Miło mi poczytać o Dublinie i zobaczyć zdjęcia takie ładne miejsc, które znam, bo tu mieszkam! Faktycznie, centrum Dublina, nie jest idealnym miejscem dla dzieci. Zwłaszcza, dla takich małych smyków :) Jednak przedszkolaki i stare dzieci mogą na Temple Bar zajrzeć do The Ark http://ark.ie/, gdzie regularnie odbywają się ciekawe wystawy, przedstawienia oraz warsztaty np plastyczne dla całych rodzin. Kawałek dalej od centrum ( na wypadek deszczowej pogody) polecam http://www.imaginosity.ie/, miejsce nazywane muzeum dla dzieci, ale i rodzice mogą tam spędzić przyjemnie czas. Miejsce jest wyposażone w „repliki dorosłych miejsc pracy” jak lekarz, biblioteka, sklep, kawiarnia, teatr, telewizja, mechanik – dostosowane do wzrostu dzieci :) Obok mały skwer, fontanna kilka przyjemnych kawiarni :) Chyba napiszę taki post, co robić z dziećmi w Dubinie, na moim raczkującym blogu :) Być może, jeszcze kiedyś zawitacie do stolicy Zielonej Wyspy – pozdrawiam serdecznie :D

    • Basiu, jak ja żałuję, że nie wiedziałam ot miejscach wczesniej! jestes genialną skarbnicą!

      Koniecznie napisz taki post o Dublinie.
      P.S. Prowadzisz bloga? Proszę podlinkuj go tutaj.

      • Barbara W.N baswes

        Dziękuję :) Niestety przewodniki nie bardzo myślą o podróżujących rodzinach, jakby to na etapie z małymi dziećmi było nie do zrobienia. Najczęściej możemy w poradach znaleźć informację o noclegach przyjaznym dzieciom bo np hotel posiada pokój zabaw czy krzesełka do karmienia. Tak więc, mam motywację i jak słowo się rzekło, to już muszę napisać jak spędzić czas z dziećmi w Dublinie :) A blog dopiero kiełkuje pod adresem http://www.mowiebomusze.blogspot.com Zapraszam i pozdrawiam :)

  • Oj, dziękuję Ci za sentymentalną podróż :)
    to jeden z najciekawszych epizodów w moim życiu…i tam został poczęty nasz Syn :)