Bycie mamą dwóch chłopców jest piękne!

napisała 08/02/2016 Moim zdaniem, Szczesliva po godzinach
bycie mama dwoch chlopcow

post archiwalny

W ostatnich 6 miesiącach dostałam od Was co najmniej 20 maili, w których zostałam zapytana o to, czy fakt, że jako drugi urodził nam się syn, a nie córka, nie ciąży mi na duszy.

Czułam podskórnie, że większość tych maili była pisana albo ze łzami w oczach, albo z żalem, albo z niewytłumaczalną zazdrością, której nie da się ukoić w żaden sposób. Zostałam także zapytana o to, jak ja sobie z tym radzę, że mam cholera tylko dwóch synów, a wśród nich nie ma żadnej małej różowej istotki. I jak to robię, że jeszcze żyję, nie łkam w poduszkę i mam się całkiem dobrze. W sumie to pytaliście mnie też o to, czy to, co prezentuję na blogu, nie jest przypadkiem taką ukrywana złością do świata. Bo niby wyglądam na zadowoloną, ale pewnie kłuje mnie w sercu ta myśl, że nie zakładam o poranku „luziowych lajstopek” na niczyje dziewczyńskie stópki.

Nie powiem, to było trochę bezczelne tak mnie pytać o to, podczas gdy mój cudowny drugi Syn patrzył mi właśnie głęboko w oczy i oblizywał do nieprzytomności swoje stopy [bo właśnie na takim jest etapie rozwoju ;-)]. Ale wybaczam w jego imieniu. Kiedyś się pewnie odegra ;-)

Już Wam odpowiadam jak to było ze mną, gdy dowiedziałam się, że drugi będzie „siusiak”. I będzie to trzeci już siusiak w rodzinie! A podobno siusiaków w rodzinie nigdy za mało, ale to temat na osobny post ;-)

Ale wracając do meritum. Otóż, gdy lekarz poinformował mnie, że będziemy mieli drugiego Syna, zupełnie mnie to wtedy nie obchodziło. Nie obchodziło mnie to m.in. dlatego, że dwa tygodnie wcześniej modliłam się o to, aby moje dziecko było najzwyczajniej w świecie zdrowe. Moja ciąża była bardzo, ale to bardzo stresująca na samym początku i obawialiśmy się najgorszego. I w obliczu tych faktów, w obliczu tego strachu o moje nienarodzone maleństwo, które mogłabym stracić, nie liczyło się nic więcej niż to, aby moje dziecku było po prostu: zdro-we!

Niektórzy nie zdają sobie sprawy, jakim cudem jest urodzić zdrowe dziecko. Zdrowe, sprawne dziecko, któremu kiedyś cały świat pokażemy i gwiazdkę z nieba damy. I ja wtedy zrozumiałam, że liczy się tylko to. Nic więcej, serio. Liczy się ten miarowy oddech, wpatrzone w nas oczyska, dwie rączki, dwie stópki, nosek, bródka,…

Z falbankami czy z szelkami. Nieważne! Zdrowie ponad wszystko. Wg niektórych to truizm, do bólu nudny i wyświechtany. Jednak wg mnie to właśnie zdrowie, albo jego brak, to ten moment pionizacji naszych wartości życiowych. Moment, w którym albo się obudzimy z letargu egzystencjalnego albo pogrążymy w jakichś dziwnych życiowych priorytetach.

Pamiętam, gdy niespełna rok temu na jednym z profili społecznościowych spodziewająca się dziecka mama publicznie załamała się, gdy dowiedziała się, że … jednak nie urodzi jej się druga córcia, a Syn! Była pocieszana przez grono wielbicielek i głaskana do bólu. Kurczę, mogę sobie wyobrazić jej żal, ale patrzyłam w ekran mojego telefonu wtedy i nie mogłam uwierzyć, co czytam. Nie mogłam zrozumieć, skąd bierze się ten ogromny żal do świata, bo wydawało mi się od początku, że płeć dziecka to w dużej mierze loteria. Wydawało mi się, że gdybym to ja była na miejscu tych pocieszających koleżanek, to postawiłabym dziewczę do pionu. Nikomu nie życzę strachu, który towarzyszy utracie maluszka bądź świadomości, że może on urodzić się chory, jednak czasami taki wstrząs stawia nas na równe nogi i pokazuje, co naprawdę jest ważne, albo powinno chociaż być ważne.

I stojąc na straży przyzwoitości, tego co w życiu jest istotne, ale tak naprawdę-naprawdę istotne, dochodzę do wniosku i trochę bluźnierczo apeluję: że szelki czy rajstopki, to naprawdę nie ma żadnego znaczenia! Że każdy, of kors, ma prawo do tego parcia na dziewczynkę, ale „come on”! Bądźmy normalni! Nie bądźmy stereotypowi, nie dajmy się omamić dziwnemu przekonaniu, że dopiero „posiadanie parki” jest tą pełnią rodzicielstwa, pełnią macierzyństwa czy jakąś inną tam pełnią. Chociaż teraz edytując ten post z perspektywy czasu po ponad 6 miesiącach, mam świadomość, że trochę zapędziłam się z tym. W końcu każdy ma prawo przeżywać wszystko po swojemu, czyż nie?

Stwierdzam z pełnym przekonaniem i lekką obojętnością wobec tego jakiej płci okaże się nasz trzeci potomek, jeśli w ogóle pojawi się na świecie, że bycie mamą dwóch chłopaków jest cudowna przygodną! To jak chłopaki na siebie patrzą z ogromną czułością, a później będą razem tornister w tornister chodzić ze sobą do szkoły, albo chodzić na wspólny szaber na jakieś ogródki działkowe, i dokazywać sobie. Ach…

Bycie rodzicem dla dwóch chłopców jest przygodą pewnie równie cudowną jak bycie rodzicem dwóch dziewczynek! I takim samym wyzwaniem jak bycie rodzicem przytoczonej przeze mnie „parki”!

Bo rodzicielstwo to nie zakład bukmacherski. Rodzicielstwo to wielka przygoda i równie wielka i piękna niewiadoma! :-)

Podobne wpisy

  • magda_wi

    A ja chcialam dwie dziewczynki, a się okazało, ze drugie dzieciątko to siusior :P Ale tak jak piszesz- mimo jakichś oczekiwań, już w tym samym dniu po wizycie i nowinie od lekarza, ze bedzie chlopczyk, juz sie nim cieszyłam!! W jednym momencie mi przeszło wszystko. Byle zdrowe było! Pamietam jak dzis ten wieczór, ze napisałam wtedy do męża: ale się ciesze z tego naszego Synka. No i Filipek jest po prostu czaderski. Chlopisko wielkie, silne i…. głośne :) Eh, a córeczka to po prostu boskość nieskalana! Unosi się niemal nad ziemią, hehee, taka drobna i delikatna :) Aha- różnorodnosci nie koniec- jedno jest białe, a drugie czarne!!!!!!!! Serio! Uprzedzam pytanie: z jednym chłopem mam te dzieci :)

  • Zawsze chciałam mieć dwóch chłopców ;) Los zdecydował zupełnie inaczej, ale nie żałuję ;)

  • Mama Tomka

    A ja właśnie czekam na drugiego synka i choć byłam zaskoczona tą informacją (bo u nas w obu rodzinach zdecydowana przewaga sióstr), to z gabinetu wyszłam uhahana od ucha do ucha :) Dopiero potem odczułam, że inni ludzie uważają, że „szkoda, że znowu chłopiec”. WTF?! Dzięki za ten wpis :)*

  • A.

    ja tez mam dwoch synow, pieknych i zdrowych i tylko to sie liczy. I chyba z takim samym niedowierzaniem przegladalam te same medium spolecznosciowe w tym samym czasie ;) powstrzymalam sie ale mialam ogromne ochote zapytac czy ona dowiedziala sie rowniez ze ten jej syn urodzi sie ciezko chory skoro tak rozpacza i ze w takim razie to naprawde wspolczuje… Szczerze mowiac od razu stracilam cale zainteresowanie i mama i profilem choc bluzke do spodni dobiera dzieciakom bajecznie ;)

    • Dobra, teraz to już ciekawość mnie zżera co to za „medium” :)

      • Było coś na insta, ale za diabła nie mogę sobie przypomnieć :o

  • justyna

    Ja od początku chciałam synów i mam:) Rożnica jest mniej więcej jak u Ciebie. I córki wolę nie mieć, bo pamiętam jaką byłam okropną nastolatką dla mojej mamy( wolałabym nie przeżyć tego zachowania na sobie:))
    Racja, zdrowe maleństwo, jest najważniejsze, bez dwóch zdań. Nie mniej jednak trudno się dziwić, że ktoś może czuć się lekko zawiedziony, że tym razem będzie to córka a nie syn( czy też na odwrót). W ciąży i tak trochę inaczej postrzega się rzeczywistość. A tak naprawdę spotkanie z tą małą istotką sprawia, że zapominamy ona jest najważniejsza. Niezależnie co chciało się mieć:)

  • Ojaaaaaaaaaa <3 Uwielbiam takie mądre, zdystansowane mamy, jak Ty!

  • Angelika

    10 min temu odkryłam Twojego bloga i już Cie uwielbiam :)

  • mama 3synów

    Ktoś mi otworzył oczy. Mam trzech synów, a moim pragnieniem zawsze było mieć choć jedną córcie. Do dziś. Dziękuję. ?❤

  • Moja odpowiedź na pytanie o płeć dziecka zawsze była taka sama: Mało istotne, ważne, żeby było zdrowe. I wysokie :)”
    Teraz mamy dwuletnią córkę i 4 tygodniowego syna… Nasza przygoda weszła na wyższy poziom.

  • Ja bym nie stawiała płci w opozycji do zdrowia dziecka. To zupełnie inny kaliber oczekiwań: chęć posiadania zdrowego dziecka to oczywista oczywistość – może dlatego niektóre mamy nie akcentują tego w swoich „okołociążowych” marzeniach.
    Rozumiem natomiast, i może nawet sama podzielam, rodzaj rozczarowania, że jeśli będę miała drugiego synka, a więcej dzieci nie planuję, to nie doświadczę już bycia mamą dziewczynki. Nie mam też wątpliwości, że nie odbiera mi to pełni szczęścia – przez te 30 lat nazbierałam już pokaźną listę rzeczy, które mi się nie przytrafią i mimo wszystko jest całkiem miło:)

    • Karolina

      Zgadzam się z Eweliną. Wszyscy pragniemy zdrowia dziecka. Ale nie zmienia to faktu, że wielu z nas może mocno pragnąć maluszka określonej płci. Czy powinnam się wstydzić tego, że bardzo chcę mieć córkę? Powinnam to ukrywać? Trzymać w sobie jak wstydliwy sekret? Czuć się gorszą matką?
      Kocham synka z całego serducha, ale marzę o dziewczynce. Jeśli jej nie będę mieć, to i tak jestem i będę szczęśliwa ze swoją rodziną. Nie twórzmy tabu z preferencji płci. Wygadanie się często pomaga. Czasem swojemu facetowi pomarudzę, że sukienki, że lalki i jest mi lżej. Potem zaś z przyjemnością odkrywam chłopięcy świat. Mówmy o swoich emocjach najbliższym.
      Oczywiście uważam za niezręczne słowa rodziny, znajomych, że teraz przydałaby się dziewczynka lub, że pewnie jesteście zawiedzeni chłopcem. Takie teksty to totalne nieporozumienie. Są na podobnym poziomie jak pytanie małżeństwa dlaczego nie ma dzieci. Pozdrawiam. :)

  • Ewelina

    Ja urodziłam córkę, długo wyczekiwaną. Nie obchodziło mnie nic w ciąży poza tym by było zdrowe. Ja sama jestem chora i nie chciałam żeby moje dziecko przechodziło przez to co ja. Niestety odziedziczyła wadę nerek po mnie, ale udało się zahamować rozwój choroby. Do tego dostała leki po zaraz urodzeniu oto toksyczne bo miała zapalenie płuc i niestety uszkodziły jej słuch. Dzisiaj musi chodzić w aparatach słuchowych i jeździ na rehabilitacje oraz po rożnych lekarzach, już nie będę wymieniać.Wkurza mnie jak słyszę jaka ta jest biedna, pokrzywdzona przez los bo urodziła syna a nie córkę, albo na odwrót. Mam ochotę takiej dać na jakiś czas chore dziecko i niech zobaczy jak wygląda życie z nim, może doceni co to znaczy urodzić zdrowe dziecko.

  • Magda

    Mam też dwóch super synków, których kocham nad życie. Choć często mi tak bardzo dokuczają, grają na nerwach to i tak cieszę się że ich mam, całych i nie do końca zdrowych. To pierwszy syn był strasznie obciążony, ze względu na to, że w ciąży nabawiłam się toksoplazmozy. Natomiast drugi miał być zdrowy, a po porodzie się okazało, iż czeka nas operacja serduszka i już na zawsze będzie to nas męczyło. Jak stałam i patrzyłam na niego jak był podłączony do tych wszystkich maszyn, jak budzi się po operacji i rusza nóżkami ( bo mógł mieć nie dowład) dziękowałam wszystkim, że jest nadal ze mną. Za miesiąc skończy 3latka i jest pogodnym serdecznym chłopczykiem cały czas uśmiechniętym. Ale się rozpisałam nie na temat….tak jak autorka bloga wspomniała dwóch braci zawsze ma raźniej. Jak widzę jak oni są za sobą , jak się kochają to w życiu nie zamieniłabym ich na dziewczynkę. Moja babcia zawsze powiadała „Łatwiej słomianemu Jasiowi niz złotej Kasi”, zdaję sobie sprawę, że nie jest to reguła ale coś w tym jest. Byłam jedynaczką więc nie doświadczyłam posiadania rodzeństwa, ale wiem, że dziewczynki są wymagające i troszkę inaczej trzeba je przygotować do świata, tym bardziej do tego co mamy obecnie.

  • Ja mam starszego synka i młodszą córcie, ale… W drugiej ciąży miałam fatalne wyniki badań prenatalnych i czekając na wyniki amniopunkcji miałam głęboko gdzieś, czy to chłopiec, czy to dziewczynka, liczyło się tylko, aby okazało się zdrowe. Naprawdę nic innego nie miało wtedy znaczenia. A to, że wyszła dziewczynka to już tylko był bonus od losu :)

  • A ja czekam na czwartego syna :) W trzeciej ciąży tyle się nasłuchałam, że przydałaby mi się dziewczynka, że w tej od początku wszystkim mówiłam, że będzie Gustaw i już. Najgorsze dla mnie jest to, jak mało wrażliwości mają ludzie – potrafią rzucić głupim komentarzem nawet w obecności moich dzieci, zupełnie nie biorąc pod uwagę, jak one mogą się poczuć słysząc, że mamie przydałaby się córka, a NIE KOLEJNY SYN. Tymczasem każdy z moich synów jest skarbem, wyczekiwanym najbardziej na świecie. W tej ciąży, kiedy ktoś pytał, czy WRESZCIE doczekaliśmy się córki, moi starsi synowie z dumą mówili, że wszyscy czekamy na Gucia, mama powiedziała, że czuje, że będzie Gucio i już. Choć nie raz śmialiśmy się w domu z przewrotności losu – chłopcy wiedzą, że zanim się urodzili marzyłam o pięciu córrkach :D I wiedzą też, że wszyscy razem i każdy z osobna jest spełnieniem moich marzeń na o wiele wyższym poziomie. Ale może właśnie to kwesta tego, żeby potrafić marzyć (i żyć) na innym poziomie. A im moi chłopcy są starsi, tym częściej zdarzają się sytuacje, które są dane tylko mamom chłopców, np. „mamo, patrz jaki ładny sweter, kup sobie” zamiast „mamo, patrz jaki ładny sweter, kup mi” ;) Taki bonus bycia jedyną kobietą w domu ;)

  • Każdy ma jakieś oczekiwania, marzenia i ja akurat rozumiem, że ktoś marzy o dziewczynce czy chłopczyku. To chyba normalne, że sobie projektujemy naszą przyszłość w taki, czy inny sposób. Nienormalne jest dla mnie odrzucenie dziecka z tego powodu, że chciało się dziewczynkę, a jest chłopiec. Albo na odwrót. Nienormalne jest też dla mnie pytanie matki, czy jest niezadowolona, że urodził się drugi syn. Raaany, ludzie! Brak słów. Ja zawsze chciałam mieć córeczkę, w ciąży mąż mi wkręcił, że na pewno będzie synek, a na usg prenatalnym okazało się, że dziewczynka. Tak się przyzwyczaiłam do myśli o chłopcu, że się bardzo zdziwiłam – jak to dziewczynka? Ale potem dotarło do mnie, że będzie wymarzona córeczka :-) Tak czy siak byłabym szczęśliwa. PS: to nieprawda, że córeczki są luzowiutkie i słodziutkie, a chłopaki to łobuzy. Można mieć dwóch supergrzecznych chłopców. A można mieć jedną łobuzicę :-)

  • Aga

    Dziękuję za ten wpis…… i jest mi strasznie głupio, bo jestem w trzeciej ciąży i najprawdopodobniej będzie trzeci syn. Trzy tygodnie temu jak się o tym dowiedziałam, to strasznie to przeżyłam, bo przecież miała być tym razem dziewczynka….. Ryczałam jak głupia parę dni, a teraz dziękuję Bogu, że z dzidzią jest wszystko ok…. Moi dwaj starsi synowie (9 i 6 lat) też chcieli Hanię, ale chyba tylko dlatego, że ja ich tak nakręcałam, teraz starszy tłumaczy mi, że to nawet lepiej, że będzie chłopczyk, bo mi pomoże (tzn, wie jak się z nim bawić i w co) i jest mi wstyd, że to Dziecko musiało mnie pocieszać i że widzieli mnie w takim stanie. Chłopcy są naprawdę super!!!

  • Mag Juk

    Myślę, że dziewczynki są faworyzowane głównie przez mamy dziewczynek i niemamy. Ja sama będąc jeszcze młodą i bezdzietną, uważałam, że chciałabym mieć córeczkę. Jakoś tak z rozpędu. Kiedy dowiedziałam się, że będzie synek, byłam lekko zbita z tropu, ale trwało to chwilę i oczywiście oszalałam na punkcie małego. Uwielbiam być mamą chłopca! Ten świat małego mężczyzny jest dla mnie zagadką i niezmiernie mnie to fascynuje. Uwielbiam chłopięce książeczki, zabawki i ubranka i zupełnie ani przez chwilę, nigdy nie zatęskniłam za córeczką. Jeśli miałabym mieć drugie dziecko, kolejnego synka przyjmę z otwartymi ramiony. Córeczkę oczywiście też, ale rozpiętość moich ramion nie ulegnie tutaj zmianie ;)
    P.S. „Parka” zawsze kojarzyła mi się z papugami ;)

  • alicja

    jakbym czytała swoją historię, przez cztery miesiące płakałam w poduszkę, bo lekarz powiedział, że mogę urodzic chore dziecko. i tak naprawdę mając już pierwszego czteroletniego syna nie myślałam już o tym żeby miec córeczkę,(chociaż bardzo marzyłam, żeby stworzyc książkową rodzinę) ale urodzic zdrowe dziecko. i kiedy dowiedziałam się, że to będzie syn cieszyłam się niesamowicie, niektórzy mówili szkoda, że nie córka, ale ja mówiłam ze nie ważne co urodzisz aby tylko dziecko było zdrowe, dzisiaj kończy właśnie pięc miesięcy i jest zdrowy :-).pozdrawiam

  • Anna M-K

    Mnie zadziwiają ludzie którym mówię że płeć jest mi obojętne a odpowiadam że ważne żeby było zdrowe twierdzą tylko że tak się mówi i żebym zaraz im powiedziała co chce chłopca czy dziewczynkę.
    Prowadzę swoją ciążę zagranicą mam tu tylko 2 razy w ciągu całego miesiąca usg, niejestem też zdrowa młoda kobieta mam usunięta tarczyce biorę leki lekarze tu nie przywiązują dużej uwagi do moich hormonów gdyby nie wyjazdy do kraju Bóg wie jaki los czekało by moje dziecko. Strach że mogę urodzić chore dziecko towarzyszy mi do dziś, czy będzie zdrowe okaże się po porodzie. Płeć to tylko dodatek do plusujacego serca…

    • Kasia

      Głowa do góry. Miałam identyczna sytuacje – również nie mam tarczycy a hormony w ciąży szalaly niesamowicie i trudno je bylo ustabilizować. Lekarze straszyli… a ja całą ciążę ryczalam. Jednak urodziłam zdrowego chłopaka. Także trzymam za Ciebie kciuki.

  • Emilka

    Ja jestem mamą dwóch córeczek. W pierwszej ciąży tyle się nastresowałam, że w drugiej myślałam tylko o tym by ją przetrwać w zdrowiu i do końca. Zupełnie nie rozumiem tego dogadywania: szkoda, że to nie chłopiec, albo przy każdym spotkaniu rodzinnym słów: jeszcze chłopak by się wam przydał… Ja tam jestem szczęśliwa, że mam zdrowe i myślę, że szczęśliwe dzieci i tylko to się liczy a nie to ile mam chłopców czy dziewczynek.

  • Monia

    Juz jako dziewczynka marzylo mi sie zeby miec pierwszego chlopca taki starszy brat ktory bedzie sie opiekowal rodzenstwem. Moze wynikalo to z faktu ze sama chcialam miec starszego brata :) Ale gdy dowiedzialam sie ze jestem w ciazy to marzylam tylko zeby moje malenstwo bylo poprostu ZDROWE ! Dzisiaj moja coreczka ma 8 miesiecy. Jest zdrowa i piekna i wcale nie czuje sie zawiedziona ze nie jest chlopcem :)

  • Ja mam trzech chłopaczków – nie zliczę ile osób mi współczuje ;)

  • Ola

    Hej :) tez jestem mamą dwóch chłopców. W moim przypadku było tak: w pierwszej ciąży modliłam się o chłopca! bardzo bardzo chcieliśmy chłopca i mamy, zaś w drugiej było nam bliżej do „fajnie by było gdyby była dziewczynka, ale najważniejsze żeby zdrówko było” i jest drugi chłopiec :) świat się nie zawalił, lecz przewrócił do góry nogami! (pozytywnie oczywiście). Jestem „królową” w moim cudownym stadzie. Chłopcy są….. cudowni i wymagający, jako kobieta, mama czuję dużą odpowiedzialność za ich wychowanie. Ich relacja też jest cudowna :) a w tym temacie drażni mnie tylko jedna rzecz : pytania (najczęściej od bezdzietnych) TO KIEDY ROBICIE DZIEWCZYNKĘ? wrrrr…….. nigdy! bo nie jestem fabryką do dzieci :P pozdrawiam serdecznie mamy chłopców! NIECH MOC BĘDZIE Z WAMI! :D

  • kinga

    Jestem Mamą dwóch synków i nie zamieniłabym ich płci za nic w świecie…a swoje potrzeby kupowania sukieneczek itd itp na sobie niech mamy spożytkują:)

  • Beata

    Uwielbiam czytać Twoje teksty!!! Oby tak zdrowo myślących osób jak Ty było coraz więcej:)

  • Anna Wa

    Dawno temu zanim jeszcze zostałam matka marzyła mi się dziewczynka bo która z nas nie marzy sobie o zaplataniu warkoczy, ubieraniu w najpiękniejsze sukienki i wspólnym malowaniu paznokci. Jednak gdy okazało się, że jestem w ciąży to przez krótki moment byłam rozczarowana ale z czasem uświadomiłam sobie jaka jestem szczęściarą że chłopiec to świetna sprawa. I tak teraz jestem dumna mamą dwóch chłopców których bym nie wymieniłam na żadną dziewczynkę:)

  • Ania

    Mam trzech dorosłych synów i wnuka i wcale nie czuję się z tym dziwnie !!! o płci dzieci dowiadywałam się w momencie wyjścia dziecka ze mnie . Jak miałam potrzebę kupienia dziewczęcych fatałaszków, to w bliskiej rodzinie mam 2 panny /znaczy już mężatki/ ,a teraz jeszcze dwie synowe ! Ludzie naprawdę nie mają chyba problemów podniecając się takimi tematami . Buziaki od jednej między chłopami, całkiem zadowolonej z życia /na co dzień mam tatę, męża i najmłodszego i umiem tą swoją wyjątkowość wykorzystać !!!

  • Nika

    Masz totalną rację w tym co piszesz, co prawda nie jestem Mamą dwóch chłopców, ale dwóch dziewczynek właśnie i uważam, że masz (przepraszam za wyrażenie) cholerną rację. O drugie dziecko staraliśmy się trzy lata, po drodze do naszego drugiego szczęscia, spotkała nas tragedia. Poroniłam bliźnięta, później okazało się, że było to dwóch chłopców, bardzo chcieliśmy mieć syna. Przezyliśmy sprawę dość mocno i na jakiś czas odpuściliśmy. Po czym zaczęliśmy od nowa i po kilku kolejnych rozczarowaniach-udało się! Dwie cudne różowe kreseczki. I szczerze? Mimo, że chcieliśmy mieć brata dla naszej starszej córki, było nam totalnie wszystko jedno, czy będzie siusiak, czy nie. Jedyne czego pragneliśmy to to, żeby najpierw nie poronić do 12 tyg, a potem żeby dzidzia rosła zdrowa. Z każdą wizytą cieszyłam się że maleństwo przybiera na wadze, że ma wszystkie kończyny. Potem dowiedziałam się płci, chociaz nie pytałam o nią mój lekarz rzucił: „O córeczka” bardzo się ucieszyłam, najważniejsze było dla mnie, że rośnie zdrowo, zgodnie z tygodniami ciąży, że pieknię się rozwija. I to jest najważniejsze… Bo czyż nie jest cudowne obserwować maleństwo najpierw na usg, a potem już w domku jak się rozwija? Jak zaczyna do nas gugać, jak wyciąga rączki, żeby się przytulić…Albo jak zaczyna jeść stopki jak Twój synek :D To jest cuuudowne i nie powinno mieć znaczenia zawartość krocza. Trzeba się cieszyć z radosnych, zdrowych szkrabów. Bo prz tylu ludzkich nieszczęściach, nie płeć naszego dziecka powinna mieć znaczenie, a jego szczęście…

  • Marysia

    Jestem mamą 2 chłopców i dziewczynki. Kiedy zaszłam w pierwsza ciąże płeć była mi obojętna. Urodziłam chłopca i pojawiło się pragnienie aby mieć jeszcze dziewczynkę. Zaszłam w druga ciąże i znowu chłopak. Byłam tym rozczarowana, wiem że to losowanie ale pragnęłam czegoś innego, chciałam urodzić dziewczynkę. Zdecydowaliśmy się na trzecie dziecko i udało się, nie mogłam uwierzyć że będę miała córkę. Teraz córeczka ma roczek i powiem że dopiero teraz czuję się spełniona jako matka. I żeby nie było, kocham wszystkie moje dzieci tak samo mocno :) I wiem że inni maja gorzej, problemy z zajściem w ciąże, chore dzieci ale mi nigdy to się nie przytrafiło i cieszę się swoim szczęściem, doceniam to co mam.

    • Gosia

      U mnie jest tak samo. Kocham bardzo moich dwóch synów, ale to córka spełniła moje marzenia. Myślę, ze każda kobieta skrycie marzy o córce. A to, ze na pierwszym miejscu jest zdrowie to oczywiste.

      • Agnieszka Baranowska

        I tu się nie zgodzę. Ja od zawsze chciałam mieć synów i mam ich dwoch? jestem przeszczęśliwa choć czasami dają w kość ?

  • Anna Olszańska

    Ja w pierwszej ciąży czekałam na synka, od 15-go tygodnia wiedzieliśmy, że będzie chłopiec. Cała szafa w pociągach, lwach, traktorkach itp Nie wyobrażałam sobie bycia mamą dziewczynki, aż tu nagle podczas rutynowego usg w 8 miesiącu pani mi mówi, że dziecko pięknie się ułożyło i na 100% może potwierdzić płeć żeńska! Czyli chłopiec? – pytam :D Panna J. kończy w niedzielę 3 lata, ja jakoś odnalazłam się w roli mamy dziewczynki i czekamy na kolejnego dzidziusia. I tym razem naprawdę wszystko mi jedno byle było zdrowe, bo zdrowe dziecko to dzisiaj prawie jak szóstka w totolotka.

  • gosik

    Jestem mamą parki :-) ale przyznam sie szczerze ze jak zaszłam w pierwszą ciążę marzyłam o dziewczynce i udało się w drugiej ciąży też chciałam Córkę, z wygody i ekonomicznego punktu widzenia e końcu wszystko dla księżniczki mamy. A tu chłopak. Tydzień przyswajałam tą wiadomość. I teraz mój syn ma 5 miesięcy a ja wstydzę się przed sobą tego że byłam rozczarowana tym rosnacym pod moim sercem siusiakiem. Jestem szczęśliwa mamą parki, ale wiem że bycie mamą to ogromne szczęście i wyróżnienie i najważniejsze to być dobrą mamą,a jeszcze jak dziecko jest zdrowe to już jest idealnie. Więc drogie mamy cieszmy sie z tego co mamy bo inni marzą o tym! :-) pozdrawiam

  • Dana

    Ja mam synka. Chciałam tylko żeby urodził się zdrowy bo ja w ciąży nie miałam lekko , tyle antybiotyków że bałam się bardzo o maleństwo . I tak jak piszesz nie jest najważniejsza płeć a zdrowie :))

  • Ja też wyobrażałam sobie, że będę mamą dziewczynek, a Bóg (z maleńką pomocą męża) obdarzył mnie dwoma cudownymi urwisami. I cieszę się potwornie, bo: po pierwsze nie mam problemów z nazywaniem ich międzynożnych skarbów, siusiak to siusiak, a u dziewczynki…hmmm… do tej pory nie mam pojęcia jak miałabym nazywać tę część ciała dziewczynce, by nie było to infantylnie ani zbyt poważnie. A po drugie: jak dorosną, będą mogli imponować mi swą siłą i np. dźwigać siaty z zakupami. Opyla się, hę? Już teraz czuję w domu silne wsparcie, gdy 3-latek bawi się godzinami w strażaka Sama i co chwilę powtarza : „Mama napomoc? Ojej! Iłuiłuiłu!”

    • Xenia77

      „Z malenka pomocą męża” :)), dobre.

  • GabaKo

    Jeżeli komuś coś łatwo przychodzi to nie docenia tego odpowiednio. Dla mnie też mega ważne było zdrowie dzidziusia. Chodź podskórnie czułam że będzie chłopiec. ?

  • Sccorpio

    Prawda. Jak komuś przychodzi zajście w ciążę na tzw. „zawołanie” to nie doceni tego co ma. Dopiero osoby, które poznały co to znaczy mieć jakieś problemy rozumieją że każde dziecko jest darem! Czlowiek planuje-Pan Bóg rysuje. Ale myślę, że to daremna gadka bo nigdy taka osoba „bezproblemowa” nie zrozumie, że trzeba się cieszyć z tego, że było jej dane zostać rodzicem, nieważne czy synów czy córek. A jeżeli do tego zdrowych? To już szczyt marzeń! Jestem matką „parki” ale że drugi będzie chłopiec okazało sie tydzień przed porodem. Dotąd lekarz zapewniał że druga dziewczynka. Mimo to naprawdę cieszyliśmy się bardzo, że będzie drugi bobasek. Na dodatek zdrowy! Myślę, że osoby planujące płeć czy niezadowolone z faktu powtórki powinny zejść na ziemię i rozejrzeć się dookoła i naprawdę docenić to co mają!