Kilka lat temu stało się coś, co na zawsze zmieniło moje życie i uwolniłam swój potencjał.

napisała 18/10/2016 Moim zdaniem, Szczesliva po godzinach
img_0049

Do opowiedzenia tej historii zaprosiła mnie marka Estēe Lauder, z którą wspólnie chcemy pokazać kobietom, że uwolnienie naszego potencjału głęboko w nas drzemiącego, potrafi pobudzić nas do życia i nadać dodatkowego sensu. 

Odkąd sięgam pamięcią zawsze byłam raczej cichym i skromnym dzieckiem, które najlepiej czuło się w domu. Wśród znanych mi twarzy, z mamą i tatą na wyciągnięcie dłoni. Nie przepadałam za nowymi miejscami i sytuacjami.

Nowi ludzie mnie onieśmielali. Nie miałam też nigdy zbyt wielkich marzeń, bo wydawały mi się one zawsze zbyt odległe i nierealne, a ich realizacja z mojej strony wątpliwa.

W szkole radziłam sobie bardzo dobrze, choć do elitarnej trójcy nigdy nie należałam. Chyba nawet miałam z tego powodu kompleks. Bo jak bardzo bym się nie starała, to byli lepsi ode mnie. W pewnym momencie pogodziłam się z tym. Okres szkoły podstawowej był dedykowany w moim wypadku tańcu towarzyskiemu. Zdzierałam palce na parkiecie, nadwyrężałam kolana, uśmiechałam się na turniejach do sędziów, choć wcale nie miałam ochoty zgrywać mistrzyni parkietu. Stanęłam kilka razy na podium, ale nigdy nie zdobyłam pucharów, na których zależało mi najbardziej.  Skrycie zazdrościłam innym sukcesów, jednocześnie nie próbując zawalczyć o siebie. Ale zawalczyć tak na 100%! Gdy patrzę wstecz na siebie, to wiem, że brakowało mi dwóch wyjątkowo ważnych aspektów, bez których trudno o powodzenie.

img_0250

W ten właśnie sposób, bez większej wiary w siebie i determinacji w zdobywaniu tego, co upragnione, prześlizgnęłam się aż do momentu, w którym ukończyłam 28 lat. To właśnie wtedy, kiedy spełniło się moje największe dotąd marzenie, uwolnił się we mnie niesamowity potencjał!

Ba! To ja w sobie uwolniłam ten potencjał!

Trzymając na rękach tę cudowną istotną, jaką jest moje dziecko, tuląc ją i ofiarowując jej niewyczerpalne pokłady miłości, doszłam do wniosku, że skoro możliwy okazał się taki cud, jakim jest ta wyjątkowa istota, to cała reszta leży u moich stóp!

Ta cała reszta, która leżała do tej pory odłogiem i czekała na zielone światło z mojej strony, została wreszcie przeze mnie zauważona. Narodziny dziecka sprawiły, że uwierzyłam w siebie! My – kobiety, na codzień się na ten temat nie zastanawiamy, bo nie mamy na to zwyczajnie czasu, jednak warto powiedzieć to głośno – jesteśmy wielkimi bohaterkami. Nieważne, co mówią inni i jak bardzo podcinają nam skrzydła – powinnyśmy wreszcie uwierzyć, że jesteśmy zdolne do wszystkiego, co mogłoby się wydawać nieosiągalne!

img_0113

untitled-design-3

W momencie tego mojego przebudzenia i odnalezienia w sobie siły do walki o samą siebie, obiecałam sobie wtedy, że zrobię wszystko, aby moja pasja do pisania trwała! Od zawsze uwielbiałam pisać, w dość jednak mało ugłaskanym stylu. Postanowiłam sobie wtedy, że z miejsca jakim jest ten blog, uczynię jedną z najlepszych wirtualnych kawiarni! Kawiarni, w której kobiety rozsiane po całym świecie będą mogły napić się ze mną wyśmienitej kawy! To właśnie 3 lata temu zaparłam się, że zrealizuję od A do Z moje pierwsze i najbardziej wyraźne marzenie, aby móc pisać i rozmawiać z ludźmi jednocześnie! Obiecałam sobie wtedy, że nie porzucę tego marzenia, jak wielu innych, które miałam przed laty tracąc w rezultacie zapał, rezygnując z nich a później plując sobie w brodę, że kolejny raz kolokwialnie to ujmując „dałam ciała”.

Codziennie pisałam, szkoliłam się, zdobywałam doświadczenie i parłam do przodu. Nie patrząc na innych krok po kroku realizowałam mój „mały-wielki” plan, który jest już rzeczywistością! :-)

img_0187

img_0086

img_0457

Nie napisałam powyższego, aby próbować się pochwalić. Bo uwierzycie czy też nie, to te zrealizowane „małe-wielkie” marzenia, jak sami się możecie domyślać, chyba jednak najlepiej smakują nie opowiadane publicznie, a celebrowane z lampką winą w towarzystwie osoby, którą kocha się najbardziej na świecie! Osoby, która wspierała, dawała kopniaki i czasami mogłoby się wydawać, że podcinała skrzydła, a jednak chyba mimo wszystko motywowała! :-)

Ta iskierka, którą chciałam zapalić w Was dzisiaj dotyczy Waszych marzeń. Z wiadomości, które od Was otrzymuję wiem, że często wahacie się. Boicie się postawić pierwszy krok w prowadzeniu swojego biznesu, albo w próbach realizowania swoich pasji. Część z Was zajmuje się rękodziełem, albo zaczyna przygodę z samodzielnie wykonanymi mydłami. Niektóre z Was w poszukiwaniu własnej ścieżki pieką na zamówienie ciasta i próbują tę działalność rozszerzyć na większą skalę. Jeszcze inne z Was chcą blogować, mogąc pisać i jednocześnie być z dziećmi w pierwszych latach w domu. To wszystko to są Wasze marzenia, które tak samo jak moje, mają szansę dojść do punktu, w którym przybijemy sobie wirtualną piątkę i będziemy z siebie dumne!

Dużo wiary we własne możliwości [wiem, że z tym bywa ciężko, ale da się w sobie wypracować to, aby zacząć się uśmiechać do swojego odbicia w lustrze, to pierwszy krok!], dużo samozaparcia i determinacji w tym, aby nie porzucać swoich planów w przedbiegach, a realizować je mimo trudności, a czasami je korygować i nadawać im inne brzmienie – to słowa klucze!

untitled-design-4

To niesamowicie ważne, aby nie porzucać naszych marzeń, a jeśli napotykamy przeszkody, traktować je jako rozwiązywalne problemy, a nie sytuacje bez wyjścia! Jestem żywym na to przykładem, że krok po kroku ciężką pracą i wiarą w siebie, jesteśmy w stanie osiągnąć w rok więcej, niż przez 30 lat udawania, że robimy cokolwiek w kierunku realizacji.

Zaprzestań narzekania i porzuć negatywne podejście do rzeczy, sytuacji czy innych ludzi. Im więcej energii tracisz na zajmowanie się problemami, tym bardziej Twój umysł staje się zaprzątnięty. Otaczają go ciemne chmury a jasność umysłu, jego potencjał, zostaje przysłoniony. Odrzucaj negatywne myśli tak jak odrzuca się ziarna od plew.

Cieszę się, że przestałam analizować rzeczywistość pod kątem, że czegoś nie uda mi się zrobić. W jednym momencie zdecydowałam, że to „niemożliwe” jest tylko w mojej głowie i blokuje mnie przed tym, aby sięgać po swoje marzenia.

Razem z Estēe Lauder chcielibyśmy zaprosić Cię do wzięcia udziału w konkursie na moim Instagramie [@szczesliva] , w którym są do wygrania dwa produkty z linii Revitalizing Supreme+ od Estēe Lauder.

dsc_9577-ok

dsc_9625-ok

img_0348

img_0414

untitled-design-5

Razem z Estēe Lauder wiemy jak istotna w realizowaniu naszych marzeń jest kobieca pewność siebie. Wygląd naszej skóry może nam pomóc w tym, aby czuć się dobrze i móc przenosić góry. Kobieca skóra jest jak kobieta. Potrzebuje nieustannych stymulacji i troski. Zmiany starzeniowe skóry są co prawda nieuchronne, jednak jako kobiety możemy je skutecznie opóźniać poprzez prawidłową i głęboką pielęgnację. Tutaj z pomocą przychodzi nam krem Revitalizing Supreme+ , który ma w swoim składzie m.in. ekstrakt z cudownego drzewa Moringa odblokowujący potencjał naszej skóry.

“ Jesteś jedyną osobą na świecie, która może uwolnić i wykorzystać swój potencjał ”. — Zig Ziglar.

Podobne wpisy

  • Kamila Chołodowska

    Jak ślicznie wyglądasz na tych zdjęciach Magda! Tak…luksusowo :)) Gratuluję spełnionego marzenia i urzeczywistnionego celu! Jesteś dla mnie wzorcem tego, że można coś swojego budować krok po kroczku z dwójka maluchów u boku :) Pozdrawiam :)

  • MARTYNA

    Kolejny raz, z ogromną przyjemnością, przeczytałam to co napisałaś… Dajesz kopa ;) i to takiego mocno potrzebnego! Zabieram się za pewien projekt jak „pies do jeża” i najwyższy już czas! Dziękuję :)

  • Sylwia

    Zapisuję, zapamiętuję, biorę do serca te słowa: „Zaprzestań narzekania i porzuć negatywne podejście do rzeczy, sytuacji
    czy innych ludzi. Im więcej energii tracisz na zajmowanie się
    problemami, tym bardziej Twój umysł staje się zaprzątnięty. Otaczają go
    ciemne chmury a jasność umysłu, jego potencjał, zostaje przysłoniony.
    Odrzucaj negatywne myśli tak jak odrzuca się ziarna od plew.” Dzięki!

  • Nie znałem tego końcowego cytatu, a bardzo mądry. To właśnie my stanowimy dla siebie największe ograniczenie. Trzeba to zmieniać.

  • Jak dobrze, że trafiłam do Ciebie :) Ja pisać nie umiem, o błędach już nie wspomnę , ale piszę ten mój blog . Robię te swoje rzeczy z pasja wielką. Tylko chyba rzeczywiście to o ten brak pewności siebie tu chodzi , to w sumie ja sama się ograniczam! Niby chcę, bardzo chcę, ale jednocześnie potrafię sobie w sekundzie wymyślić sto powodów dlaczego nie! Ech…Pozdrawiam S.