Pokój dla rodzeństwa – razem czy osobno?

napisała 14/01/2016 Dla dziecka, Polecane
pokoj dla rodzenstwa jollein17

No i masz babo placek! Pół mojego żywota byłam święcie przekonana, że jeśli kiedykolwiek będę miała dzieci, to nie zrobię im tego, co kiedyś rodzice zrobili mi i mojemu bratu, czyli umieścili dwa trudne charaktery na jednym metrażu ;-)

Na dziesięciu metrach kwadratowych usadowili Magdę – czyli cholernie wymagające i trudne dziecko, z moim bracholem – aniołem wcielonym. Aniołem, z którym tłukłam się na miecze, wałki do ciasta i szczypałam go do nieprzytomności. A później wyszukiwałam bardziej wysublimowanych udręk i a to obcięłam mu włosy z jednej strony głowy, a to przytrzasnęłam paluchy w drzwiach. No, miodzio, mówię Wam ;-)

Mały metraż naszego mieszkania w bloku nie pozwalał na rozdzielenie dwóch małych osobników. Gdy poszłam do pierwszej klasy moi rodzice wpadli na genialny pomysł i nasze małe mieszkanko zamienili na prawie stumetrowy hangar. A w tym hangarze przypadł mi jeden z większych pokoi. Zmanierowana i niedoszła księżniczka powróciła na tron ;-) Cieszyłam się tym faktem ogromnie. Jedna ze ścian była cała w lustrach i to pomagało mi w treningach tanecznych. Miałam swoje własne mebelki, biurko, prywatny szezlong. Niczym zepsuta jedynaczka pławiłam się w tym moim dobrostanie. W sumie nie wyobrażałam sobie dzielić już pokój z moim o rok młodszym bratem. To brzmiałoby wtedy jak detronizacja ;-)

Trochę ubarwiłam tamte lata w powyższym opisie, co nie zmienia faktu, że teraz jako dorosła już osoba, uważam że rozdzielenie dorastającego brata i siostry, to było bardzo dobre posunięcie. Oczywiście o ile metraż i możliwości mieszkalne na to pozwalają. Dwie odrębne jednostki, w dodatku różnej płci w tym samym pokoju, to może być bomba o spowolnionym zapłonie! A moi rodzice w porę tego uniknęli. Szacun dla nich.

pokoj dla rodzenstwa jollein14

pokoj dla rodzenstwa jollein10

pokoj dla rodzenstwa jollein15

pokoj dla rodzenstwa jollein16

pokoj dla rodzenstwa jollein19

pokoj dla rodzenstwa jollein11

Teraz jednak, już jako mama małych szkodników, stawiam moich dwóch chłopaków w podobnej sytuacji, w jakiej sama byłam kiedyś z moim bratem. Nasze mieszkanie, pomimo ponad stu metrów, ma tylko dwie sypialnie. Jedna jest naszą małżeńską [to znaczy kiedyś taką będzie, bo teraz jest miszmaszem pieluchowomajtkowym;-)], a druga jest przeznaczona dla chłopaków. I chcąc nie chcąc, lubiąc się czy czubiąc, będą oni razem. Ogień i woda znajdą się w jednym miejscu. Ciekawa to będzie kombinacja. Póki co maluchy śpią z nami, a ich pokój przypomina poligon zbieractwa. Z naszymi rowerami na czele ;-) Jednak jak tylko będę miała pomysł na jego udekorowanie, to robota będzie mi się paliła w rękach! Akcesoria już mam. W tym afrykańskie cacka, które kiedyś przywiózł  mój M.  i mam zamiar je połączyć z czymś, w czym się ostatnio zakochałam.

pokoj dla rodzenstwa jollein2

pokoj dla rodzenstwa jollein18

pokoj dla rodzenstwa jollein4

pokoj dla rodzenstwa jollein2

pokoj dla rodzenstwa jollein9

pokoj dla rodzenstwa jollein7

śpiworek / narzuta / słonik / prześcieradło / chusteczka chmurkowa  /portki chłopaków 

Przepadłam w holenderskich cudach Jollein i to one znajdą się wśród dodatków w pokoju moich szkodników. Mam chytry plan połączyć je kiedyś z bardziej rockowymi i afrykańskimi dodatkami, dlatego stay tuned, bo będzie się działo!

Wracając do Jollein – te ich mięciuchne kocyki! A ten chmurkowy to majstersztyk!

Ten śpiworek z odpinanymi rękawami, który ratuje wiecznie zmarzniętą pupę mojego Teośka i już widzę, że będzie nam służył nawet wiosną i latem zamiast klasycznego okrycia.

I ta narzuta w romby, której również używamy jako kocyk! Lubię uniwersalne rozwiązania. Ten słonik trąbalski w miętowym kolorze! Ivo go porwał i Teosiek może o nim zapomnieć :-D Mam wymieniać dalej? Chusteczko-ręczniczki kwadratowe, które są idealne przy odbijaniu mojego najmłodszego. Wszystko z wysokogramaturowej bawełny. Daruję Wam reszty zachwytów, bo uznacie zaraz, że jestem w trzeciej ciąży ;P

Obczajcie resztę, o tutaj [klik], I uważajcie, bo zauroczenie gwarantowane.

pokoj dla rodzenstwa jollein24

pokoj dla rodzenstwa jollein23

pokoj dla rodzenstwa jollein20

pokoj dla rodzenstwa jollein22

pokoj dla rodzenstwa jollein21

AAA, i info z ostatniej chwili! 

Co powiecie na KONKURSIDŁO?

Udało mi się zdobyć dla Was jeden taki kocyk chmurkowy!

ZASADY – wystarczy:

  • w komentarzu [na blogu, nie na FB] napisać jak Wy poradziliście sobie z ogarnięciem sprawy pokoju czy też pokoi Waszych dzieciaków, lub jakie macie plany, i jakie są efekty Waszych decyzji: czy maluchy lub starszaki są razem, czy mają osobne fortece. Dla najciekawszego opisu mam chmurzasty kocyk! Szary bądź turkusowy, do wyboru.
  • koniecznie zakciuczcie ten post i udostępnijcie go dalej :-)

Na odpowiedzi czekam do 24.01.br. Zwycięzcę ogłoszę w tym poście. Regulamin [klik]

P.S. Pssst, tak na koniec – mimo wszystko jednak skrycie liczę na to, że kiedyś spełni się moje marzenie o posiadaniu parterowego domku, z ogródkiem, własnymi kamykami przy drodze, z drzewami owocowymi, które sama zasadzę, z psem, który obsika wszystkie moje grządki. Bo to, że obsika, co tylko posadzę, to pewniak. Ale co nie zabije tych drzewek i krzewów, to je wzmocni, czy jakoś tak ;-)

Podobne wpisy

  • Paulina

    Póki co mam jedno dziecko i mini pokój dla niej i póki co nie wyobrażam sobie sztuk dwóch w tym mini pokoiku, ale są plany na mały parterowy domek z poddaszem więc i pokoików będzie więcej i dzieci też :) Nie mam jeszcze tego problemu. Ale z siostrą też były kłótnie jak byłyśmy razem w pokoju, jak przyszedł czas na osobne do wyboru jeden mały drugi duży (głupie obie chciałyśmy ten mały – mniej sprzątania niby ;) ) Ona nieświadoma 3 lata młodsza dała się przekonać do pójścia do większego pokoju UWAGA za to, że powiem jej gdzie rodzice schowali prezenty „od Mikołaja” :) Wygrałam mały pokój i szybko żałowałam, że to ona ma ten duży :P

  • Justyna Giziewska

    U mnie dwie dziewczynki podobnie jak u Ciebie okupują naszą sypialnię… Choć każda ma swoje łóżko to i tak zazwyczaj budzimy się wszyscy razem :-) dobrze że mamy duże łóżko!! Myślę, że za jakiś czas urządze dziewczynkom pokój i póki nie będą walczyły na miecze będą sobie mieszkały razem :-) jeśli sytuacja mieszkaniowa pozwoli i dziewczyny już porządnie odrosną od ziemi nie wykluczam osobnych pokoi. Sama o takim marzyłam ale niestety nie miałam. A jeśli chodzi o wystrój to raczej nie będę szaleć z księżniczowym wystrojem. Postawię raczej na prostotę i klasykę aby jak najdłużej podobał się dziewczynkom i mi. Jak pisałam wcześniej to plany i marzenia a obecnie trzy łóżka w jednej sypialni co by dzieci były pod ręka i matka nie musiała łazić po nocy jak ząbi z pokoju do pokoju, od Zuzi do Malwiny i na odwrót… Kocyk słodki… Pozdrawiam!!

  • Natalia Kapuścińska-Gzyra

    Mi chwilowo metraż nie pozwala . Choc może nie metraż co ilość osób w naszym domu mieszkających. Przy 4 pokojach, jadalni kuchni łazience i pomieszczeniu gospodarczym mogłabym poszalec gdybyśmy mieszkali tu we 4 a nie w 9.
    Mimo wszystko w przyszlosci chce dzieciom zrobić oddzielne pokoje. Chłopak i dziewczyna w jednym pokoju to armageddom.sama to przechodziłam.
    Wyobrażam sobie pokój syna juz od jakiegoś czasu. Zielony dywanik, niebieski sufit a na ścianach różne malunki drzewka krówki motylki ptaszki ach.. Popłynęłam w tych marzeniach. Do tego wszystkiego lozko w kształcie traktorka i takie bajery bo młody lubuje się w traktorach :-)
    A co do pokoju córki to nie mam jeszcze jakiegoś większego pomyslu bo jako ze jeszcze nie chodzi nawet sama nie siedzi ciężko mi stwoerdzic co ją interesuje. Jednego jestem pewna pokój nie będzie wyglądał jak różowy cukierek. Na pewno nie. :)

  • Ania

    Mamy póki co córkę, która w marcu skończy dwa lata. Choć przez pierwsze pół roku zaklinalam się na wszystko co święte, że drugiego nie będzie, to zaczynam zmieniać zdanie ? ja też dzieliłam pokój z bratem młodszym i mimo, że był czas, że szczerze go nienawidziłam to wspominam to super. Chyba dzięki temu jest teraz między nami więź… Chcę żeby w przyszłości moje dzieci też dzieliły pokoje, przynajmniej przez pewien czas. My też po pewnym czasie dostaliśmy osobne pokoje. A teraz… Teraz w naszej sypialni mamy gościa, który spycha nas na same brzegi łóżka, ale dobrze nam razem:-) ?

  • Magda

    Moje towarzystwo jest w podobnej konfiguracji wiekowej (no może i bardziej inwazyjnej) jak Twoje :) Elena prawie 2,5 roku, Filip 11 miesięcy. Sprawę osobnych pokoikow odraczamy na co najmniej kilka lat. Dopóki nie pójdą do szkoły. Dużą bawialnie mają wspólną. Na dole w salonie rowniez maja wspolny kat do zabaw. Wszystkie sprzety typu hustawka, zjezdzalnia, mata sa wspolne. Praktycznie wszędzie są razem, jedynie do spania są rozdzielani do osobnych sypialni ze względu: Filip nadal na piersi= częste pobudki, często też choruje :( i wiadomo poplakuje w nocy. Gdyby spali razem to wzajemnie by się budzili, a tego absolutnie chcemy uniknąć (niech chociaż jedno dobrze spi). Już czasem myślę nad pokojami dla nich, już mnie korci urządzanie ale spokojnie, dajemy im czas… niech się bawią ;)

  • www.swiattomskiego.blogspot.co

    Metraż w klasycznym bloku jest….każdy wie jaki…dlatego przy naszych skromnych dwóch pokojach,które mamy do dyspozycji wielkiego myślenia nie mamy. Oczywistym jest, że jeden pokój będzie chłopców a drugi nasz. Do tej pory Tomek (2.5r) był przyzwyczajony, że jest to tylko jego królestwo i w obecnym oczekiwaniu na brata nie może pojąć jak to Leon ma mieć pokój z nim…jednak mini pokoik trzeba przeorganizować i ze względu na moją wygodę łóżko Tomka i kojec Leona będą stały na przeciwko siebie żebym w razie kryzysu mogła siedząc pomiędzy do obydwoch dosięgnąć równocześnie; ) do tego musieliśmy do mierzyć i zamówić sprytny półkę – komin, która w swoich małych gabarytach będzie musiała pomieścić skarby ubraniowe Leona. A zabawki,gry,puzzle i ogrom książek…będą umieszczone na półkach specjalnie zrobionych poukladane w jak najsprytniejszy sposób i wierzymy, że unikniemy wszedobylskiego chaosu, którego nikt z nas nie lubi ;) a marzenia. ..marzymy o większym mieszkaniu, które pozwoli nam spełnić nasze marzenia o wygodzie i komforcie…Może kiedyś ;)

  • Anja Mazureq

    Moich dwóch małych facetów (różnica wieku 2,5 roku) zajmuje wspólny pokój w bloku (stare budownictwo). Najwięcej problemów mieliśmy z łóżkami dla nich, bo pokój za mały na 2 normalne wyrka, a po wizycie w „Ikeła” w ciągu 30 sekund zrozumieliśmy, że piętrowe nie wchodzi w grę. Nie – nie ma takiej opcji w ogóle, chyba, że wyrabiamy kartę stałych bywalców na SOR’ze ;)
    Najprostsze rozwiązania okazały się jednak jak zwykle najlepsze. Materace na wymiar, obite u tapicera – wkładamy w dzień jeden na drugi i w ten sposób powstaje cudna kanapa z mnóstwem poduch, która jest miejscem czytania, posiadówek, albo jest czołgiem, albo statkiem pirackim, albo fortecą nie do zdobycia… jest też świetnym punktem widokowym, żeby sięgnąć nosem parapetu i obejrzeć przez okno śmieciarę ;) No i najlepsze, że na środku zostaje mnóstwo miejsca do zabawy na podłodze!
    Zabawki trzymamy w pojemnikach na stabilnych regałach z półkami – wraz z wiekiem zmienia się ich układ, wysokość i kolejność.
    Małe powierzchnie wzmagają pomysłowość i kreatywność, więc wymyśliliśmy już nawet, jak w tym ciasnym pokoju chłopaków zmieścić podwójne biurko… ale o tym na razie sza! Mamy na to jeszcze kilka lat przed sobą :P

  • Anna

    Ah te czasy kiedy z siostrą mimo iz posiadalysmy dwa oddzielne pokoje spalysmy w jednym. Rodzice aby nas zintegrowac uznali, że łóżko piętrowe będzie strzałem w dziesiątkę. Aktualnie mamy wraz z mezem syna Kazimierza pół rocznego, który musi dzielić pokój, swój pokój z rodzicami ;) a wszystko z powodu zabudowanej sypialni, do której nie weszloby nawet najmniejsze łóżeczko. ;D Palnujemy drugie dziecko i też dlatego wstrzymujemy się przed remontem sypialni. W której kiedyś bedzie może pokoik Klementynki bądź Lucjana – rodzeństwa Kazimierza ;) Na chwilę obecną to nasz syn musi być szczęśliwy, że jego rodzice śpią z nim w jego kolorowym Kubusiowym pokoiku ;p

  • Kasia Olchowska

    Mala swoim pokoju zamieszkala jak miala 4 mies i chyba jej tam dobrze…

    • Co znika, Kasia?

      • Kasia Olchowska

        no caly moj teks z opisem a. taki byl ladny amerykanski hahaha sprobuje cos skrobnac pozniej….haha

  • Natlia

    Skąd ja to znam:) Też miałam pokój z bratem, co to była za katorga, ile razy wyprowadzałam się do sypialni rodziców, eh. A teraz póki co mam jednego szkraba i ma swoje królestwo, ale myślę, że nie zawsze tak będzie. Chce mieć więcej dzieci, a mimo bycia „matką polką” raczej nie zdecyduje się na zamienienie swojej sypialni na drugi pokoik dziecięcy, nie wyprowadzę się do salonu! I tym sposobem moje szkraby będą musiały zamieszkać w jednym pokoju, wiem będzie trudno, no ale wyjścia nie ma, no chyba, że ktoś fundnie mi domek:) Ktoś coś?

  • MS

    Mieszkamy poki co w bloku. Mamy dwie sypialnie. Obecnie mamy dosc ciekawy uklad dotyczacy spania. Ja z trzyletnia corka i rocznym synem spimy w sypialni. Bo lozko szerokie. Lozeczko stoi i sie kurzy, bo Maly o niebo lepiej spi przy mnie niz sam (jak on wyczuwa te „samotnosc” to ja nie wiem…). Maz spi w pokoju dzieciecym. Lozko mniej wygodne, ale za to swiety spokoj. Niedlugo czeka nas przelrowadzka do domku. Tam dla dzieci sa osobne pokoje. Ale ze nie urodzilam sie wczoraj i juz znam ich dobrze, to planuje zakup szerszego materaca do naszej sypialni. Na bank beda przychodzic do nas w nocy. :) Ten obecny materac posluzy im poki co gdyby akurat zechcieli zostac u siebie. Osobno spac na razie nie beda na pewno. Wiem to chociazby stad, ze kiedy w koncu oboje usna i mam chwile dla siebie, to pozostawieni sami na lozku tak dlugo sie turlaja i przemieszczaja na inne sposoby, az jakos uda im sie spotkac. I spia przytuleni. :) Kiedy dolaczam do nich, to ja jestem obiektem tych „czulosci”.

  • Jula

    Naszych 48 m2 kształtuje się następująco – połowa należy do nas, resztą zawładnął syn, obecnie dwulatek. Tempo ekspansji zastraszające, a walka o terytorium brutalna lecz bez rękoczynów. Najpierw Staś zajął pół sypialni – łóżeczko, pół komody, półka na książeczki zrobiona własnoręcznie przez Tatinka. Potem zajął pół salonu, gdzie również Tatinek własnoręcznie zmajstrował regał na zabawki dostosowany do wzrostu naszego rycerza, plus sosnowe skrzynki na zabawki, plus mata na podłodze – trochę w duchu Montessori. Plus zabawki rozprzestrzeniające się po całym mieszkaniu szybciej niż ospa wietrzna wśród przedszkolaków (nie w duchu Montessori…). Walka nierówna, bo przeciwnik silny duchem choć mały ciałem. Pozostaje mi zagarniać z mieszkania wszystkie jego codzienne zdobycze wojenne w jedno miejsce (wieczorną porą), co chyba właśnie pójdę uczynić… :-)

  • Paulina

    Alex(lat 5) i Asia (lat 2) mieszkają razem od pół roku. Starałam się ich przygotować jak najlepiej, zrobiłam (z pomocą dziadka:)) takie same białe łóżeczka. Każde z nich wybrało sobie pościel i nawet plakat z bajki nad łóżko. Robiłam wszystko żeby w tym wspólnym pokoju każde z nich miało coś tylko własnego. Bo mimo tego, że w pokoju zabawki zaczynają się od lalki szmacianki a kończą na lego Bionicle, każdy bawi czym chce :) A gdy pojawi się foch, oboje mają swoje miejsca tylko dla siebie.

  • Ta księżniczka na włościach to wypisz wymaluj ja :) No ale ja nie miałam rodzeństwa. Swojej córce jednak sprawiłam siostrę i tak mam dwie diewcznynki z niemal 5 letnią różnicą wieku. Starsza ma swój pokój, młodsza z racji tego że to jeszcze niemowlę póki co swoje łóżeczko ma w naszej sypialni. W sumie mimo że mieszkamy w domu jednorodzinnym to póki co nie mamy miejsca na drugi pokój dziecięcy i zastanawiam się jak ugryźć temat gdy młodsza nieco podrośnie. W sumie to plan był taki że zamieszkają razem. Starsza nawet już na to czeka bo nie lubi być sama. Z tym że starsza jest mocno temperamentna więc zastanawiam się czy dziewczyny się dogadają bo to jak by nie było 5 lat różnicy. Inna opcja to rozbudować w przyszłości dom :)

  • Ja mialam młodszą o 6 lat siostę, oczywiście w tym samym pokju, patrząc z perspektywy czasu to była od samego początku jakaś jazda bez trzymanki, bo dopiero po wielu latach taka róznica wieku była jakkolwiek do ogarnięcia ;) i porozumienie (względne) możliwe. Teraz- jak na razie- mamy syna szt. 1, lat 2 i bardzo małe mieszkanie w domu mojej babci. Oczekując na własny dom staramy się jakoś wspólnie – z tymi wszytkimi jego zabawkami/gadżetami itp.-sobie radzić. Napisąłabym, że mały metraż sprzyja pewnej przytulności, ale patrząc na ten armagedon i sterty wszystkiego wszędzie to to stwierdzenie byłoby wyjątkowo nieszczere i naciagane ;) I o dziwo w kontekście przyszłego domu najbardziej ciesze się z urządzania pokoju Młodego, tylke mam pomysłów, a pokój tylko jeden! Ale zapobiegawczo w planach uwzględnilismy jeszcze jedną sypialnię dla dziecka nr 2 :)

  • Michalina Hanko

    Mam o dwa lata młodszego brata, od zawsze pokój mieliśmy wspólny.Dopóki byliśmy względnie mali to spaliśmy razem w jednym łożku, potem z czasem ojciec samodzielnie stworzył nam łózko piętrowe.Ze względu na metraż musieliśmy z pokorą znosić wspólne mieszkanie w jednym pokoju.Jak metraż pozwolił stawialiśmy pośrodku meble aby jakoś się oddzielić. Z czasem nawet do takiego stanu się przyzwyczajaliśmy, staliśmy się z bratem bardzo bliscy, znam go jak nikt inny, nie musi się nawet odzywać żebym wiedziała o czym myśli :) Czy chciałabym tak dla swoich chłopców? Pewnie! Mam w głowie całą masę pomysłów na chłopięcy pokój. Jednak miedzy moimi jest 4 lata różnicy, niby to mało jednak Bartek chodzi do szkoły i potrzebuje swojego miejsca i spokoju, interesują go kompletnie inne rzeczy niż młodszego brata. Maks ma 3 latka a w głowie ma jeszcze autka, świnkę Pepę i Lego Duplo, Bartek ma 7 lat uwielbia kosmos, czytanie i inteligentne dyskusje.To są dwa kompletnie inne żywioły. Taki wspólny pokój ma mnóstwo zalet jednak duża różnica wieku miedzy dziećmi moim zdaniem całkowicie go przekreśla.

  • MoniB

    Myślę, że to wszystko zalezy od dzieciaków. W dzieciństwie miałam pokój z bratem. I to dość długo, bo aż do średniej szkoły. Przyznam, że na różnych etapach to różnie wyglądało. Gdy byliśmy mali, tłukliśmy się niemiłosiernie. Włosy leciały, wrzaski nieustawały i ciągle było mało. Z czasem wszystko się zmieniło. Podzieliliśmy swój pokoj na strefy. Był dość duży, więc każdy znalazł swoje miejce i miał tam trochę prywatności. Gdy Rodzice zmienili mieszkanie, a każdemu z nas przypadło osobne pomieszczenie – dało się odczuć różnicę. Teraz prywatność była jeszcze bardziej prywatna :) ale i tak wieczorami przychodziliśmy do siebie na nocnecpogaduchy.
    Teraz sama jestem matką. W tej chwili mam tylko jedno dziecko – Córeczkę. Ma 5 miesięcy i jest szczęśliwą posiadaczką własnego pokoju. Przygotowywanie go, planowanie, układanie…ach…to była prawdziwa przyjemność. Chciałam by miała tam wszystko, czego zapragnie.
    Często zastanawiam się, co będzie gdy pojawi się kolejne dziecko. I w tej chwili myślę, że poki będą małe – zamieszkają razem. Zwsze to więcej towarzystwa i zabawy. A i „wojny” się przydają. Myślę, że każdy z tych aspektów łączy rodzeństwo. A gdy przyjdzie odpowiedni czas (mam nadzieję, że go zauważę) to i przyjdzie rozdzielenie. Bo taki luksus własnej przestrzeni i „tylko mojego miejsca” jest również bardzo potrzebny. Każdy człowiek tego potrzebuje…i duży i mały :)

  • Marta

    Ha! A ja jak byłam małym szkrabem, słodką dziewczynką z warkoczykami, to dzieliłam pokój z DWOMA! braćmi!!! i nie było kolorowo ;) Później po przeprowadzce każde z nas miało osobny pokój, ale i tak nasi rodzice mieli przez nas sajgon ;)
    Dla swoich pociech (obecnie synek Janek 14mc i drugie w drodze – jeszcze nie znamy płci) planuję zrobić wspólny pokój, tak nam metraż mieszkania pozwala. I jestem całym sercem za tym że uda nam się jakoś nad tym zapanować, chciałabym żeby uczyli się szacunku do siebie i tego żeby potrafili się dzielić (ha! nadzieja matką głupich, ale każda matka dba o swoje dzieci ;)). I zapewne przygotowując dla nich pokój wezmę pod uwagę własne kąty (w końcu pokój ma ich 4, czyli po dwa na głowę ;) ) i wspólną przestrzeń. Kurczę już nie mogę się doczekać. Na pewno synek będzie pomagał urządzać i zapewne zrobi to po swojemu, czyli tak jak w całej reszcie mieszkania :) już nie mogę się doczekać, żeby dowiedzieć się jaka będzie płeć drugiego dziecka, żeby wiedzieć w jakie kolory iść. Musimy czekać, ale to czekanie wypełniam szukaniem inspiracji co może się małemu szkrabowi, a później też drugiej dzidzi, się spodobać :)

  • MARTA Antonowicz

    Wygląda na to, że i ja nie będę miała, przynajmniej póki co, wyboru. Ba! Jestem w o tyle gorszej sytuacji, że wyzbywam się sypialni :) Opcja przesiedlenia do większego mieszkania jest owszem jak najbardziej realna, ale gdzieś za 3 lata (+/-). Tymczasem Antek ma 14 miesięcy, a w maju pojawi się na świecie jego siostra Amelia. Pokój ma jakieś 10m także wszyscy się w nim nie zmieścimy. Wymyśliłam, że pokój podzielę na umowną połowę każdą spersonalizowaną pod kątem płci i preferencji (w przypadku córy muszę popuścić wodze fantazji, bo jeszcze nie wiele wiem o jej upodobaniach;), ale z synem pójdzie łatwiej). Mam nadzieję, że przy takim podziale pokoju dzieciaki będą czuć, że to ich własny kawałek podłogi. Poza tym uważam, że na tym wczesnym etapie wspólne lokum może dać im dodatkowo pewne poczucie bezpieczeństwa. Antek jak dotąd spał z nami w pokoju i choć ma własne łóżeczko nie wiem czy odseparowanie od rodziców na całą noc przejdzie gładko. Niemniej może łatwiej będzie mu ze świadomością, że nie jest sam i musi dać dobry przykład siostrze:)? Mama co prawda będzie miała więcej chodzenia w nocy, ale przywykła już do zadań specjalnych i tak czy siak w nocy czuje się jak komandos wzruszający z misją beznadziejną (idą nam wszystkie czwórki na raz – czy może być gorzej? ;)).

  • Kamila

    U nas było tak,że najpierw mieściliśmy się z jednym dzieckiem słoneczkiem Matyldą w mieszkaniu o pow.ok.32m2 ,w jednym pokoju nasze mini łóżko-kanapa ,biureczko na przewijak ,2 małe szafy,półeczka i łóżeczko-gdzie się nie stanęło wszystko prawie na wyciągnięcie ręki.
    Gdy okazało się,że przybędzie nowy członek rodziny chmureczek Stefan, teście kupili nowe mieszkanie dosłownie blok dalej ,klatka dalej .
    Mieszkanie niby większe ,ale ułożenie fatalne. Nie można oddzielić pokoju od kuchni,za mało okien. W sypialni wreszcie łóżko małżeńskie ;) i dwa łóżeczka ,ale nadal mieści się mini szafa ,biurko na przewijak i komoda ;( a drugi pokoik będzie kiedyś ich wspólny Stefana i Matyldy,ale jest troszkę mały jak staną się więksi.
    Dlatego w miedzy czasie jest plan kupienia mieszkania na kredyt częściowy, dlatego wyjazd za rok do Australii później ,USA-Texas ze względu na duże zarobki dla męża w tych okolicach.W Texasie niestety jest takie prawo,że każde dziecko czy malutkie czy duże musi mieć osobny pokój dla siebie i będzie nam z tym ciężko ,dzieciom szczególnie.
    Niestety jak się przyzwyczają ,to jak wrócimy i będą mieli razem pokój ,to może być ciężko.dlatego będziemy się starali stworzyć jak najszybciej swoje gniazdko ,może to będzie domek ;) z poddaszem ,o którym zawsze marzyłam :) kwiatuszki na balkonie, w doniczkach zasadzone przyprawy ,pomidorki i inne ciekawy roślinki. Osobne pokoiki dla dzieci,sypialnia bez dzieci wreszcie ,garderoba na ubrania, osobne biuro dla męża do pracy a na zewnątrz ławeczka i plac zabaw dla dzieci-to jest moje marzenie i cel,żeby marzenie stało się rzeczywistością.
    Zanim byliśmy małżeństwem ja byłam słoneczkiem a męża nazwałam chmurkiem ,więc mamy mamy małe słoneczko i małego chmurka ,który chce mieć chmurkowy kocyk.

  • Problem z którym się właśnie zmagam, niestety. Mamy przedszkolaka i dwudziestomiesięczną córcię i są póki co w jednym pokoju, bo mąż nie potrafi i nie chce na razie oddać swojego gabinetu na drugi pokój dziecięcy. On twierdzi, że ta koegzystencja przez kilka lat tylko im wyjdzie na dobre, a ja widzę coraz większy problem. Mała chodzi spać wcześnie, starszak wtedy już nie może się bawić u siebie. Mała natomiast na wszystkie swoje zabawki w salonie, żeby w ich pokoju brat mógł się spokojnie bawić małymi lego i innymi potencjalnie niebezpiecznymi dla niemowlaków zabawkami, ech… Ja chcę już mieć dwa pokoje, dziewczęcy i chłopięcy. Już, teraz i natychmiast… Tylko, że to wiąże się z zamianą wszystkich pokoi na piętrze, a więc ,moje chcenie, żeby tu, teraz i natychmiast oznacza, że może dopiero za dwa, trzy lata będzie tak jak u nas być powinno.

    • MW

      Jeśli mąż pracuje zdalnie z domu, to się nie dziwię mu.

      • W tym sęk, że dzień spędza w pracy, a z gabinetu korzystamy dopiero gdy dzieciarnia już śpi. No ale kilka lat przyzwyczaiło go do takiego ‚gabinetowego’ luksusu to i bez walki nie chce go oddać ;)

  • Ja też przymierzam się do przemeblowania pokoju Li i już Ari obiecał zrobić im fikuśne łóżko piętrowe, ale póki aż boję się pomyśleć co tam będzie się działo ;)

    A nie myślałaś, żeby przedzielić jakoś wasze mieszkanie i zrobić jeszcze jeden pokój? My mamy 61 m, ale rok temu Arek zrobił kapitalkę i z dwóch pokoi zrobił 3 i nawet tak dobrze to wszystko wyszło, że wręcz mamy wrażenie, że mieszkanie jest jeszcze większe ;) No i odzyskaliśmy sypialnię :) :)

  • Renata

    U mnie salonosypialnia rodzicow i chwilowo 5miesięcznej córki (ale śpi w łóżeczku) ale w ferie podejmuje próbę wyprowadzki do starszej o 8.5 roku siostry….czy sie uda nie wiem…mam nadzieje.

  • Magdalena

    śliczne masz te dzieciaki!

    Ja
    byłam w jednym, 14 metrowym pokoju z siostrą bliźniaczką, z którą się z
    ogromną wzajemnością nie znosimy. Do dziś mieszkamy razem na 30m2.
    Sytuacja jest patowa – aktualnie żadna z nas nie może się wyprowadzić…
    Jesteśmy skazane na swoje nielubiane towarzystwo.

  • U nas córki 2,5 l.i prawie 7 l. śpią razem w pokoju na łóżku piętrowym i są zachwycone, robią sobie z łóżka „bazę” obwieszoną kocami ;). Problem jedynie jest wieczorem, bo starsza chce słuchać audiobooka a młodsza kołysanek ;). Możliwości na osobne pokoje mamy,ale na razie tylko biurko dla starszej jest w innym pokoju (a i tak lekcje najczęściej chce odrabiać w kuchni),cała reszta jest w ich wspólnym królestwie ;). Zobaczymy za kilka lat,ale dopóki same nie będą nalegały na osobne pokoje,to rozdzielać ich nie bedziemy.

  • Paulina

    U nas plan jest zacny ale jakoś od sierpnia nie możemy się zabrać za pokój Leona. Teraz następuje mobilizacja bo niebawem na świat przyjdzie Jerzyk. Jak na razie Leon ma pomalowany na niebiesko sufit z dwoma chmurkami, które namalował Tatuś. Reszta nie wiem kiedy ale 1/4 sufitu zrobiona :) Tapeta z pastelowymi proporczykami czeka na położenie. Tak samo lampa sufitowa w kształcie balonu z koszyczkiem nabiera mocy urzędowej leżąc w pokoju obok. Nie wspomnę o pięknym lambrekinie z parasolkami, który uszyłam i nie wiem kiedy doczeka się powieszenia. Całokształt byłby super… gdyby był ;)

  • Agata Stelmach

    Witam Szczesliva, jestem właśnie w trakcie remontu pokoju u moich dwóch
    córek (5lat i 10lat). Mam póki co dwie propozycje, muszę uzgodnić
    projekt ze stolarzem i ostatecznie zatwierdzić go. Reasumując całą
    wizualizację to w naszym przypadku pokój jest nieduży (12m2) więc
    postawiłam na łóżka na antresoli z zabudową, meble na wymiar. Każda
    rzecz dziewczynek będzie miała swoje miejsce w odpowiedniej szufladzie
    czy szafce. Cała zabudowa ma być zamknięta frontami oprócz oczywiście
    biurka ;) i półeczek na książki, segregatory. A dlatego wszystko
    zamknięte ponieważ moje dziewczyny są alergiczkami więc chcę jak
    najmniej powierzchni otwartych. Wiem jak ciężko zadbać o porządek w
    pokoju dziecięcym stąd też pomysł na tyle tych szufladek i szufladeczek.
    W zabudowie jest zaplanowane również miejsce na instrument muzyczny, w
    naszym przypadku jest to wiolonczela + krzesełko, plecaki, torebki…Na
    ścianie naprzeciwko okna będzie toaletka. Widoczna na 5 zdjęciu szafa (a
    w przybliżeniu to zdj.6) ma mieć w środkowym segmencie wejście na
    tgz.mini garderobę lub też pomysł wysunięcia danego segmentu z np.
    wieszakami ponieważ głębokość jej to 100cm. Naprzeciwko łóżek
    podwieszony TV z półeczką obłożoną szkłem.Poniżej rozkładana kanapa
    (jakieś dodatkowe spanie dla gościa córek) w jakimś materiale dla
    alergików. To na razie tyle. Jak pokój będzie gotowy to mogę wrzucić
    parę fotek. Pozdrawiam. Agata

  • Lucyna

    Mój starszy 2,5 letni syn Wojtuś miał już zrobiony swój pokoik jeszcze jak byłam z nim w ciąży. Po porodzie zamieszkał z nami w sypialni, ale kiedy skończył pół roku oboje z mężem postanowiliśmy, że już czas na przeprowadzke. Dla mnie to nie był łatwy czas, bo musiałam w nocy dosyć często wstawać na karmienie i nie jedną noc przesiedziałam u niego w pokoju bo nie pozwalał mi odejść. Jednak nie żałuję tego, bo Wojtuś teraz uwielbia swój pokoik. Zasypia sam i wręcz wygania nas ze swojego pokoju i co najważniejsze przesypia całą noc :-) Z zabawą to różnie u nas bywa, można powiedzieć, że na to przeznaczony jest cały dom, wszędzie jest pełno zabawek moich Chłopaków :-). Oluś mój młodszy syn, ma 4,5 miesiąca i jeszcze śpi z nami w sypialni. Mamy takie plany, że jak skończy pół roku to także czeka go eksmisja i Wojtuś będzie musiał przyjąć go do swojego królestwa :-) Mam nadzieję, że nie obejdzie się bez większych protestów. Trochę boję się, że jak Oluś będzie budził się na karmienie to obudzi też Wojtka, ale tym będę się martwiła później :-) Teraz chłopcy przepadają za sobą i bardzo bym chciała żeby było tak dalej, nawet jak będą dzielić ze sobą pokój :-)

  • salus salus

    Mój starszakiem ma swój pokoik.. teraz robimy brzuszkowemu..

    Pozdrawiamy

  • Barbara Wajer

    Aaa wiesz, ja mam 3 rodzeństwa. W sumie w czasach jak mieszkałam w rodzinnym domu (mieszkaniu), to było nas bardziej troje, bo siostra jest duużo młodsza (13 lat) . Przez pierwsze lata spała u rodziców, a potem jak ją wyeksmitowali, to mnie już więcej nie było, jak byłam… Ale do rzeczy. We troje mieliśmy jeden pokoik – łóżko piętrowe i sofa. Zawsze zazdrościłam innym dzieciakom, że mają swoje pokoje i nikt im nie przeszkadza. Chociaż z perspektywy, uważam, że w latach dziecięcych pokoik z dzielony z rodzeństwem to świetna sprawa. Właśnie tam najbardziej się „integrowaliśmy” ze sobą. Opowiadaliśmy sobie sekrety i straszne historie przed snem. Budowaliśmy bazy na łóżku piętrowym, czy pomalowaliśmy ściany plakatówkami (za co dostaliśmy niezły opiernicz).
    Jednak jak już nadejdzie okres buntu i nastoletniej „anarchii” dzieci powinny mieć swoje osobne pokoje – moim zdaniem. Swoje azyle. Miejsce w którym mogą zebrać myśli, wypłakać się po nieudanym związku, lub po prostu pobyć. Niestety ja nie miałam tego komfortu. Zawsze ktoś się kręcił obok, więc zaczęło mnie być w domu coraz mniej i mniej…

    Więc wracając do konkursu uważam, że maluchy jak najbardziej razem, ale nastolatki powinny mieć swoją prywatność :)
    Nasza córka póki co dzieli sypialnięz nami, niespieszno nam, żeby ją wyganiać :) A potem? Hmm dążymy do domku z bali, gdzieś w górach, to będzie w czym przebierać :)

  • Dariusz

    Wspólny. Bo wszędzie są razem. Razem się bawią, razem jedzą, zasypiają, a nawet… na nocniczkach siedzą razem. Az niepokojące jest to ich zachowanie :) Metraż domu ogromny, a oni w kąciku, w łóżeczku, w rogu na kanapie. Ale razem! Córeczka ponad 2 latka, a Syn prawie rok. Nie ma co ich rozdzielać, nie ma teraz takiej potrzeby tak więc poczekamy do wieku wczesnoszkolnego, kiedy będą musieli mieć swoje miejsce do nauki. Póki co delektujemy się tym stanem i widokiem! Są prze-cu-do-wni!! Ta ich więź wynagradza nam bóle (dosłownie), niedosypianie i wyrzeczenia, które są nieuniknione podczas wychowywania i opieki nad takim duetem. Te wzajemne zgranie się jest niesamowite, jest lekiem na ich gorsze dni. Kiedy Mały Brat marudzi z powodu wychodzących ząbków, dwuletnia Siostra mówi: chodź, pociesze Cię! Gdy Ona podnosi płacz bo nie dostała lizaka przed obiadem, On drepta do niej, pochyla głowę i „mówi”: buuuuu- uuu. Ona pocieszona! Sprawa załatwiona bez ingerencji dorosłych :) W odpowiedzi na konkursowe pytanie: osobnym pokojom dla takich maluszków mówimy NIE. [Ale osobnym pokojom dla rodziców, po 20.00, mówimy TAK :) Wystarczy, że w dzień tak gdzie My to i Oni.]

  • Marta –

    Matka książkowa co to dziecko odkładała do łóżeczka w swoim pokoju no i to dziecko tak grzecznie spało w tymże pokoju i śpi już tak 5 lat ;-) A pokój cudnej urody – z szafą w której jest wielka szuflada ze wszystkimi bardzo bardzo potrzebnymi rzeczami, więc ona ma swoje królestwo, a ja radość bo na pierwszy rzut oka nie widać tych „przydasiów” i nie leżą wszędzie.
    I wtedy pojawiała się druga córka. Druga to zupełnie nie książkowy egzemplarz, bo na dobre zadomowiła się w pokoju …. nie, nie swojej siostry, a swoich rodziców. W sypialni rozgościła się i mieszka sobie. A pokój dla młodej damy czeka i czeka, ale kiedyś na pewno się doczeka

  • U nas masakra jest, 64m2 trójka dzieci i każdy w wieku zupełnie nienadającym się do wspólnego lokum – jak żyć? Obecnie 5letnia córa ma swoje, syn 11 letni ma swoje , a młody to taka przybłęda – gdzie go wezmą tam śpi :D.

  • Magdusia Cz

    68m2 jedna 6letnia córka i synek wkrotce sie pojawi,corka ma swoj 12metrowy pokoik ale juz jest ustalone ze jak braciszek dorośnie do tego by z rodziców sypialni sie wyprowadzic,nasze dzieciaczki wyprowadza sie do salonu:P 25m2 powinno im starczyc a salon przeniesiemy do 12m2..to jedyne sluszne wyjscie by nie oddawac naszej sypialni i najwygodniejszego łozka na swiecie!!

  • Ania Krasoń

    Nasze smyki maja 3 latka (synek) i rczek (coreczka). Dopoki Wiki byla malenka spala z nami w dziennym pokoju, a Olus mial swoj pokoik obok. Po pewnym czasie zechcielismy miec wlasna sypialnie no i Wiki tez potrzebowala juz wiecej miejsca ? postanowilismy wykorzystac poddasze na nasza sypialnie i pokoj dla Wiki, ale przy takim rozmieszczeniu Olo musialby zostac sam na innym pietrze, a to nie za dobry pomysl. U nas idealnym rozwiazaniem okazalo sie zorganizowanie dzieciakom wspolnej sypialni w pokoju obok naszej, a pokoj wczesniej przeznaczony dla Olka stal sie pokojem do zabawy ☺ Pomijam fakt, ze zabawki i tak porozrzucane sa po calym domu?

  • Magdalena Jakubowska

    62 metrowe mieszkanie my i córcia Kasi… W pewnym momencie mąż:
    – Zróbmy sobie syna!
    No i jest syn ?
    Oluś spal w naszej sypialni ale gdy zaczął chodzić i pokonywać przeszkody takie jak krzesło i kanapa przyszedł czas na łóżeczko… Niestety dla Olusia skończyło sie to guzem na czole gdy manewr wyjde z łóżeczka sam górą sie nie udał ? Tego samego dnia kupiliśmy lóżko i juz następnego dnia ku uciesze Kasi Oluś wylądował w jej pokoju… Póki co półtoraroczny Oluś i 4,5 letnia Kasi maja wspólny pokój…
    Teraz mąż mówi:
    – Kochanie musimy pomyśleć nad większym mieszkaniem bo będziemy musieli oddać sypialnię ?

  • Patrycja Głog

    Mamy prawie dwuletnią Oleńkę, a niebawem pojawi się jej braciszek. Jak na razie choć córcia ma swój piękny różowy pokój, to jednak okupuje naszą sypialnię. I śpimy tak słodko we trójkę plus pies husky. Niestety łóżko jakby się nam skurczyło, jest coraz mniej miejsca, więc mimo wielkich chęci nie wciśnie się tam nawet mała myszka, a co dopiero mówić o maluszku pięćdziesięciokilku centymetrowym. Gdy poddałam pomysł, byśmy kupili cieplutki dywan, bo pewnie mąż na podłodze wyląduje, to jakoś nie był zachwycony. Jak na razie kupiliśmy więc łóżeczko z rozsuwanym bokiem (co-sleeping) i tak zaradzimy problemowi braku miejsca. Docelowo jednak oba maluchy wylądują w swoim pokoju (takie nasze małe marzenie), a my odzyskamy swą sypialnię. Będzie jednak potrzebny mały remont pokoju, bo w słodkich różowych różach chłopiec mi nie do końca pasuje;p Pokój zostanie więc podzielony na dwie równe części: jedna będzie różowa, druga niebieska z adekwatnymi do tego meblami w neutralnym kolorze białym, ale z dodatkami pasującymi dla danej płci:) Łóżko piętrowe u nas nigdy nie zagości. Choć jego zaletą jest oszczędność miejsca, to jednak mam traumę jak myslę o tym meblu. Ponad 20 lat temu mieszkając z siostrą w jednym pokoju, spałam na górnej części piętrowego łóżka. I pewnej nocy tak schodziłam, że spadłam i z łamałam rękę. Ale samo mieszkanie z siostrą w jednym pokoju wspominam różnorako: w dzieciństwie świetnie się razem bawiłyśmy, w czasach nastoletnich już walczyłyśmy o swą prywatność, szukałyśmy odosobnionych kątów. Jednak wspólny pokój wiele uczy. Dlatego te moje szkraby, mimo odmiennych płci będą dzielić początkowo jeden pokój. Choć kolorystyczne urządzenie może sprawiać kłopot, to jednak możliwość wspolnej zabawy, uczenia się koegzystowania ze sobą jest bezcenna. Wspólny pokój uczy dzielenia się, sztuki kompromisu, czekania na swą kolej….daje umiejętności, które przydadzą się naszym dzieciom w dorosłym życiu. To trochę jak sztuka przetrwania, ale jednocześnie gwarantująca moc wspaniałej zabawy i tworzenia wspólnego świata rodzeństwa, gdzie dorośli nie mają wstępu.

  • Alicja Biernat

    Zamieszkałam z mężem w dzień ślubu, mieliśmy tylko jednopokojowe mieszkanie w domu u teściów. Wiadomo, jeden pokój, mała kuchnia i malutka łazienka, na dwie osoby wystarczająco, mieszkanie odnowione i wszystko byłoby super, ale za 3 miesiące miała pojawić się na świecie nasza córeczka. Wiadomo, kombinowanie, jak to będzie, gdzie zmieścimy łóżeczko, gdzie będzie miejsce dla nas. Zamówiliśmy u stolarza dużą szafę na całą ścianę, w której i tak ledwo się mieściliśmy, wiekszość naszych rzeczy zostało u moich i męża rodziców. Pojawiła się córeczka, miała swój kącik w naszej malutkiej pokoiko-sypialni. W pokoju było tylko: duża szafa, łóżko, stoli, pufa, fotel i telewizor, i nic więcej, na nic innego po prostu nie było miejsca, ale gdy pojawiła się córeczka, problemy mieszkalne zeszły na drugi plan, najważniejsza była ona i radość z pojawienia się naszego małego cudu na świecie. Jednak w miarę gdy mała była większa, w miarę gdy zaczynała się przemieszczać, miejsca było coraz mniej, coraz bardziej pokój wydawał się za mały na naszą trójkę a co dopiero na czwórkę, bo już wtedy bardzo pragnęliśmy rodzeństwa dla córeczki. Córcia zaczynała raczkować, miała wtedy 8 miesięcy, miejsca zrobiło się już bardzo malutko, bo doszły zabawki, większe ubranka itd. Nie wiedziałam jak będzie dalej, coraz bardziej byłam załamana tym brakiem miejsca i kartonami leżącymi na podłodze, Pewnego dnia mąż przyszedł z pracy z wiadomościa: „Dobudujemy pokój”, byłam w szoku, jak, gdzie za co? O co chodzi? Ale jak postanowił tak zrobił, szybko projekt, plany, pożyczone pieniądze. Pozwolenie gotowe i budowa zaczęta, był koniec sierpnia gdy budowa ruszyła, w październiku wprowadziliśmy się do nowo wybudowanego pokoju, jest to pokój 5×5. Nagle miejsca zrobiło się za dużo, nie mogłam znaleźć dla siebie miejsca, ale byłam szczęśliwa, w końcu mała będzie miała miejsce do zabawy, i tak nie wiedzieliśmy gdzie mamy postawić łóżko, łóżeczko, szafy itd. Ale w końcu znaleźlimy miejsce. Na razie w 3 śpimy w nowym pokoiku. Za 8 miesięcy, mamy nadzieję że pojawi się na świecie rodzeństwo córeczki, modlę się abym donosiła, ale jestem dobrej myśli :) Wtedy na początku chcemy w 4 być w nowym pokoju, no chyba że małej będzie zbyt bardzo przeszkadzać nowy członek rodziny, to przeniesiemy się do małego pokoju, a w przyszłości duży pokój będzie tylko dzieci, a nasz pokój do spania i salon w jednym będą w małym pokoju. Według mnie to najlepsze rozwiązanie :)
    Pozdrawiam
    :)

  • karolla

    przede wszystkim warto postawic na zdrowa i bezpieczna dla alergikow farbe npo śniezka eko

  • Viola Charczuk

    Kiedy urodzil sie nasz pierworodny stwierdzilam że nigdy, przenigdy nie bede miala już dzieci. To mial byc koniec i juz! Mieszkalismy wtedy u moich rodzicow, mielismy jeden pokoj i na poczatku bylo ok. Było ok dopoki młody nie postawil swoich pierwszych kroków. No i wtedy zaczelo sie szaleństwo. W przeciagu kilku tygodni, nim rozchodził sie na dobre zrobiło nam się ciasno! Zaczelam rozgladac sie za wiekszym lokum ( nie stac nas bylo wtedy na cos wlasnego, a nie chcielismy mieszkania w bloku tylko dom! Tak wiem, wybrednie :D). I udalo sie, znalazlam mieszkanie 3 pokojowe i kazdy mial swój kąt i bylo ok. Młody rósł, miał swoj pokoj i bylo ok, dopóki nie okazalo sie że jednak po 5 latach chce miec jeszcze jedno dziecko :D No i było! Mąż stanal na glowie, a raczej razem stawalismy na glowie zeby przed porodem wprowadzic sie do naszego własnego, malego, parterowego domu z ogródkiem! Malego ale to bylo nasze :D i tak tez sie stalo. W dniu porodu mąz przewozil nasze ostatnie rzeczy z wynajetego mieszkania, zebysmy po powrocie ze szpitala,przeniesc sie juz do domu. No a w domu 3 sypialnie. Dwoje dzieci i my. Kazdy dostał swoj pokój. Mieszkamy juz ponad 2 lata i skrupulatnie trzymamy się tego, ze kazdy śpi u siebie. Nigdy nie chcialam zeby dzieciaki mialy wspolny pokoj. Ja dzielilam pokoj z dwiema mlodszymi siostrami i jakos nie wspominam tego milo, moze stad moje postanowienie, ze kazdy ma miec swoj kąt. Moze gdyby miedzy chlopakami byla mniejsza roznica wieku? Moze bardziej by sie dogadywali, a 6 lat to jednak sporo. Dlatego tez nie planuje wiecej potomstwa, gdyż pokoi brak :D A jak sie okaze ze jednak bedzie to przeciez jeszcze mozna wyskrobac cos na strychu :D
    Pozdrowionka Madzia

  • Justi

    Szczęśliva, a body skąd;)?

  • Izabela Borusińska

    Będąc małym dzieckiem nie narzekałam na stan rzeczy….mieszkanie w pokoju ze starszą siostrą. Dorastając miałam coraz więcej obiekcji i pretensji dlaczego muszę to mieszkać z nią na kilku metrach kwadratowych! Przecież my nie umiemy razem rozmawiać! Mamy inne charaktery, a gdzie tu mowa o wspólnym życiu! Odpowiedź była bardzo prosta- dwupokojowe mieszkanie. No i to się zmieniło kiedy siostra poszła na studia…rzadko przyjeżdżała do domu, a ja wreszcie miałam swój upragniony porządek w pokoju, stawiałam wszytko tam gdzie chciałam. Skończyły się kłótnie, robienie sobie na złość, a nawet szarpaniny. Ale też zaczęłam odczuwać brak siostry.
    -mamo….a czy ja to muszę z nim mieszkać w pokoju?- Za kilka lat na pewno mój syn zada to pytanie. A ja mu chyba wtedy odpowiem ‚Synku nie masz innego wyjścia, no chyba, że chcesz zamieszkać w piwnicy, której nie mamy’. Pokój razem czy osobno to odwieczny problem. U nas chwilowo nie ma takiego problemu, chłopcy muszą mieszkać razem, gdyż nie mamy innego wolnego pokoju. A ponieważ chłopcy są jeszcze mali, to wspólnie spędzają tak naprawdę dużo czasu razem. Razem się bawią, razem zasypiają przytuleni do siebie. Jednym słowem nie mogą bez siebie żyć. Początkowo Michałek był z nami, ale pewnego dnia, zasmucony Maciuś podszedł i powiedział „Mamusiu, Ty musisz mi kogoś oddać do pokoju, bo ja ciągle sam i sam śpię”. Wtedy zapadła decyzja o przeniesieniu Michałka do braciszka. I to była bardzo dobre rozwiązanie. Chłopcy się jeszcze bardziej zżyją i poznają. Poza tym na razie, kiedy mieszkamy u teściów mamy do dyspozycji dwa pokoje. Mam nadzieję, że na jakieś problemy związane z walką o pokój, zaczną się dopiero, gdy chłopcy będą przyprowadzać do domu swoje dziewczyny..a do tego jeszcze bardzo bardzo daleka droga, o której wcale nie myślę;)

  • ania

    Jako dziecko dzieliła pokój z bratem i bardzo miło to wspominam różnica między nami to trzy lata. Potrafiliśmy godzinami rozmawiać bawić się wszystko razem i to bardzo nas zbliżył nawet teraz już jako dorośli. Mieliśmy swoje strefy biurka malutkie ale każde swoje łóżeczka szafki. Mimo małego metrażu każdy miał swoją prywatną przestrzeń był też wspólna i przyznam że po cichu liczę ze moje ga gałki tez się do gadają bo mamy tylko dwa pokoje może kiedyś. … będzie więcej ale póki co są razem i dobrze jest córa i syn są konflikty ale najbardziej lubię tą ich sprawiedliwość to ja wezmę a ty to ale potem zamiana hehe mała nie ma jeszcze nic do gadania bo ma pół roku ale dobrze będzie

  • Viola Charczuk

    Byly wyniki? Bo nie widze ?

  • u mnie na stanie chlopak i dziewczynka. 7 lat roznicy. mieszkanie 50 m2. dwa pokoje z kuchnia. dlugo kombinowalismy i ze wzgledu na brak wystarczajacych funduszy zdecydowalismy sie na dosc odwazny krok. przeniesc kuchnie do salonu. pod katem naszych potrzeb to byla bardzo dobra decyzja :) . pzdr

  • Dziękuję wszystkim za udział w konkursie. Wyniki pojawią się w tym poście do niedzieli, do godz.12.00.
    Pozdrawiam serdecznie.

  • Dziękuję wszystkim za udział w konkursie. Wyniki pojawią się w tym poście do poniedziałku, do godz.17.00.

    Pozdrawiam serdecznie.

  • Dziękuję wszystkim za udział w konkursie :-)
    Gratuluję Dariuszowi :-) My też mówimy „TAK – osobnym pokojom dla rodziców, po 20.00” ;-)

    Czekam na dane teleadresowe: kontakt@szczesliva.pl

  • qwerty

    Juz po konkursie ale opinie mozna zoatawic :) Ja uwazam, ze nic na sile. Czyli jesli mamy mozliwosc by dzieci mialy osobne pokoje to pewnie (o ile same tego chca), a jesli nie mamy mozliwosci to mysle, ze nic sie nie stanie. Dzieci bardzo szybko sie dostosowuja i nie odczuwaja braku „wlasnego pokoju”. Mysle, ze problem moze pojawic sie w okresie dojrzewania… Ale wtedy to wszystko jest problemem :D Ja mialam pokoj z siostra do 13 r.ż. Pamietam, ze moze z rok wczesniej marudzilysmy, ze chcemy osobne pokoje, bo to takie fajne przeciez. Ale z perespektywy czasu nie czuje, ze byla to dla mnie jakas wielka zmiana. Pewnie moglabym dalej mieszkac z siostra. Wielu z moich znajomych mieszkalo z rodzenstwem i nikt nie wspomina tego zle. Pamietajmy tez, ze w przypadku malych dzieci wlasny pokoj to zwykle tylko do spanka sluzy, bawia sie czesto i tak w salonie :) Tak przynajmniej wynika z moich doswiadczen. P.S. Mam 3 pokoje i jedno dziecko, planuje drugie… Za szybko im sypialni nie oddam ;)

  • Dariusz

    Dariusz Halczuk, Ropica Polska 535, Gorlice 38-300