Wygrałam najwyższą kumulację!

napisała 19/02/2016 Moim zdaniem, Szczesliva po godzinach
Wygralam w totka

To są te chwile, te nieliczne chwile, gdy siedzę jak teraz, w ciszy, dzieci już śpią a ja z jednej strony bardzo się cieszę, że mam chwilę dla siebie, a z drugiej jednak łapię się na tym, że biorę do ręki telefon i oglądam ich zdjęcia. Paradoks, prawda? Za chwilę w końcu opamiętuję się i korzystam z uroków bycia sam na sam ze sobą.

Podobno człowiek jest zwierzęciem stadnym, ja jednak jestem doskonałym przykładem na to, że chwilowa samotność, słuchanie własnych myśli działa na mnie terapeutycznie. I podczas takich moich terapeutycznych seansów dumam. Dumam nad dniem minionym, nad tym za co się za chwilę zabiorę i nad czym będę pracować dnia kolejnego. Fajnie jest tak sobie wyliczyć nasze sukcesy, te nasze małe prywatne wzloty, otrzepać się z upadków, i postawić „kropki nad i” nad zakończonymi już projektami.

Podczas ostatniego wieczoru dumałam nad tą moją wygraną, o której nigdy tutaj nie pisałam. Wygrałam bardzo, ale to bardzo dużo. W sumie zastanawiałam się nawet czy wypada mi o tym głośno opowiadać, bo przecież skromność to obecnie jedna z najbardziej pożądanych cech na tym naszym polskim padole. Moim zdaniem pożądanych dlatego, że niestety dla wielu ludzi ogromnym problemem [niemalżem wrzodem na d.pie] jest fakt, że inni odnoszą sukcesy, albo coś wygrywają. I w momencie, gdy te ich sukcesy, małe czy duże – bez znaczenia, te ich wygrane, są przemilczane a Ci wygrani siedzą cicho w tej swojej skrytości ducha, to im – obserwatorom jest wtedy lepiej. Bo oni cudze sukcesy traktują bardzo personalnie. Oni je traktują niczym własne porażki. Zamiast się nimi inspirować, to biorą je do siebie i karmią tego swojego zielonego potwora, zazdrością potocznie nazywanego.

Nie chcę zboczyć za bardzo z tematu, ale nie mogę pewnych kwestii przemilczeć, bo dla mnie temat mojej wygranej jest naprawdę wielowymiarowy. Zahacza o moją wytrwałą realizację marzeń, o osoby postronne biorące w tym wszystkim udział, o głęboką wiarę w to, że jestem warta tego, aby doświadczać wszystkiego co na tej planecie najlepsze. I Ty zresztą też.

Wrócę może jednak do mojej wygranej. Obracam ten zwycięski kupon raz w lewej, raz w prawej ręce, przyglądam się jemu moim bystrym okiem, przecieram oczy ze zdumienia i jestem z siebie dumna. Dumna jestem przede wszystkim dlatego, że wierzyłam w moje szczęście. Głęboko wierzyłam w to, że będzie mi dane doświadczać tego wszystkiego, co podobno dane jest coraz węższemu gronu tych, którzy biorą udział w tej loterii.

Loteria ta jest wszystkim doskonale znana. Nie muszę jej nawet z nazwy wymieniać, abyście wiedzieli którą dokładnie mam na myśli. Jednak pewnie dobrze wiecie, że aby żeby wygrać, to trzeba grać. Sami musimy zakreślić odpowiednie pola, aby „maszyna losująca” uznała kupon za ważny. Od początku należy obrać pewną strategię. I tutaj okazało się, że strategia na „chybił-trafił” zdecydowanie nie byłaby dobrym rozwiązaniem. Tym bardziej cieszę się, że od początku postawiłam na moje typy. Na to co kiedyś skrzętnie tłumaczyli mi rodzice. Oni też grali i oni też mogli wygrać bardzo dużo.

Nie będę teraz skromna pisząc te kilka następnych zdań. Nie chcę być skromna, bo uważam, że tym szczęściem trzeba się chwalić. To szczęście należy wyskakać, wykrzyczeć, wybiegać, cokolwiek! Mi pomaga dzielenie się z nim ze światem. Przeżywam to wtedy jeszcze intensywniej. I wiem przy okazji, że może uda mi się zachęcić do gry niektórych niedowiarków? Fajnie by było!

Słuchajcie, ja wygrałam naprawdę więcej niż te liche 10 baniek w totka. Wygrałam 100 razy więcej! Czaicie? gdyby ktoś mnie zapytał: „Ale, do cholery, ile dokładnie?!” to nie byłabym w stanie tego opisać! Tego jest tak dużo! To, co wygrałam, powinno mi wystarczyć na całe życie a jest szansa, że przejdzie również na następne pokolenie i zostawię coś dla moich dzieci, wnuków. Kto wie! Może i dla prawnuków, o ile ci przed nimi będą dobrze tą moją wygraną dysponować.

To może skończmy z tą naszą skromnością. Ile Wy „baniek” wygraliście?

Mam nadzieję, że nie zawiodę Was tą moją niebotyczną sumą. Bo ja wygrałam życie! Tak! Wygrałam kiedyś życie. Nowe, piękne życie. Nową kartę! Zdrową, niepogiętą, nówkę-sztukę-nieśmiganą! Wygrałam dwie ręce, dwie nogi, pełną lodówkę i głowę myślącą! Wygrałam również szczęśliwe małżeństwo! Wygrałam tego mojego Męża jak na loterii. Spośród tylu miliardów trafił mi się właśnie On! Ten jedyny, pisany pode mnie. Wygrałam również dwóch cudownych chłopców, synów moich! Zdrowych, roześmianych, charakternych!

Czy można wymarzyć sobie lepszą kumulację? :-)

Podobne wpisy

  • Marlena Sakowicz

    Haha ^^…czytajac to pomyslalam” kurcze trzeba zaczac grac”…taka prawda xd.,ale kiedy doszlam do ostatniego akapitu…masz racje…dwie nogi,dwie rece…w moim wypadku wspaniale dzieci Igora i Maje ! ( a co i ja sie pochwale :) ) Meza…jest raz lepiej raz gorzej…ale jestesmy razem…fakt,ze nie w Polsce…daleko od tego prawdziwego domu. Chociaz teraz…to tam gdzie jest szczescie tam jest dom…a szczescie to rodzina! Zdrowa i szczesliwa…chociaz zycie nie raz daje w kosc…czasami sie pytam ” dlaczego…biednemu wiatr w oczy a g*wno w zeby” haha. Ale tyle sie dzieje na swiecie…choroby, bieda,wojny…ciesze sie z tych prostych rzeczy ktore mam. Tak jest kazdy ma swoja 6 w lotka ! Tylko trzeba patrzec na nia z innej perspektywy nie z tej najgorszej !

  • Moje miliony też właśnie śpią, mało tego rosną podczas snu, więc jutro będę jeszcze bogatsza :)

  • Anna

    Tak,chwal się jeszcze więcej a uprowadzą Ci dziecko dla okupu

    • „Aniu”, pilnuj w Gdańsku swojego dziecka. A ja bede pilnować swojego.

    • Ten komentarz zostanie zgłoszony odpowiednim organom, m.in. jako próba zastraszenia.

  • Anna

    To jest przestroga bo chyba nie wiesz na jakim świecie żyjesz. Gdybym ja wygrała wielkie pieniądze to już by mnie,mojego męża i dzieci już tu nie było,wyprowadzilibysmy się gdzieś choćby do stolicy,żeby pozostać anonimowi. Nie mówiąc zbytnio wielu osobom o wygranej,zaraz chcieliby pożyczyć. Strach wygrać takie pieniądze,pilnowalabym dzieci jeszcze bardziej niż teraz a mieszkanie zabezpieczylabym wszelkimi sposobami antywłamaniowymi (chociaż wtedy złodziej pewnie domyslilby się ze są tam jakieś cenne rzeczy,sprzęty itd)

    • M.

      Gdybyś przeczytała treść posta, to może udałoby Ci się jakoś wyczytać, że wygraną, o której pisze Magda nie są świecące Ci najwyraźniej w oczach pieniądze. Wygraną, o której pisze, są jej dzieci i rodzina.

      Taka wygrana zdarza się wielu osobom, ale niewiele z nich potrafi ją dostrzec i docenić. Przestań myśleć o pieniądzach, loteriach i totkach, grzebać w necie podskakując tu i ówdzie z „dobrymi radami” i „przestrogami”. Zejdzie Ci nieco ciśnienie, zmniejszy się ilość bzdurnych komentarzy na przeróżnych forach a Ty będziesz miała więcej czasu dla rodziny – same korzyści.