2 PRZEDMIOTY, bez których jako mama NIE WYOBRAŻAM już sobie życia❗💪 Ty też?! 😅

napisała 19/10/2020 Moim zdaniem, Szczesliva po godzinach

Gdyby ktokolwiek kiedykolwiek (nawet w środku nocy :P), zadał mi pytanie i oczekiwał natychmiastowej odpowiedzi:

„Magda, czy są jakieś rzeczy, które tak naprawdę (ale to naprawdę-naprawdę) ratują Cię przy trójce dzieci i nie wyobrażasz już sobie bez nich życia? Takie przedmioty, które oszczędzają Ci czas i wiele rzeczy przyspieszają?”

To rzeczywiście – nawet nie musiałabym się jakoś specjalnie zastanawiać! :D To byłoby pytanie, na które większość moich znajomych odpowiedziałoby chyba całkiem podobnie. :D Tuż obok zmywarki i lodówki byłaby pralka i suszarka bębnowa. Chociaż nie! Zmieniam jednak zdanie! :D Pralka byłaby jednak na miejscu pierwszym! :D Następnie zmywarka, a zaraz po niej suszarka bębnowa. i lodówka. Ale to tylko w przypadku, gdyby ktoś kiedykolwiek kazał mi wybierać, bo ja jednak wolę mieć te wszystkie sprzęty. ;-)

A propos pralki – wyobrażacie sobie prać teraz nad rzeką czy w tzw. „frani”? Obawiam się, że dla mnie jest to już zbyt abstrakcyjne wyobrażenie, chociaż jakiś rok temu jedna z moich znajomych próbowała mnie przekonać, że ona by jednak mogła. :D Ale po jej rodzinnym wypadzie pod namiot na dwa tygodnie z całą jej ferajną szybko zmieniła zdanie. ;-)

Przyznam się Wam jeszcze do czegoś – odkąd prania mam naprawdę momentami po sufit, odtąd mam tę świadomość i pewność, że ja nie mogę (i nie chcę) mieć byle jakiej pralki i suszarki bębnowej.

A odkąd mam moje dwa egzemplarze, odtąd zrozumiałam, że istnieją sprzęty idealne i mają już w moim serduszku specjalne miejsce. Jestem tzw. Kobieta Wygodna i nigdy nie próbowałam twierdzić, że jest inaczej. ;-)

Dzisiaj bez przydługich wstępów chciałabym opowiedzieć Wam o dwóch urządzeniach, które pokochałam miłością wielką. Choć właśnie się zorientowałam, że jednak wstęp był i to wcale nie najkrótszy. Ale to się wytnie. ;-) Jeśli szukacie pralki i suszarki, nie macie ich bądź chcecie zmienić Wasze leciwe sprzęty, to już w tym momencie możecie przestać szukać. Bo one właśnie się znalazły :)

Będą same konkrety.

Powiedzcie mi, czy zdarzyło się Wam, że mąż uczynnie przerzucił Wam z pralki do suszarki delikatne bluzki i biustonosze, włączył program „ekspres” i zadowolony poszedł spać, niszcząc w ten sposób połowę Waszej ulubionej garderoby?

Albo wrzucił do suszarki wełniane swetry, właśnie ustrzelone okazyjnie na jesiennej promce, nastawił suszarkę na „bawełnę” i skurczył je do rozmiaru sweterków dla lalek?

Znacie to? Ja też znam, niestety. Wstyd się przyznać, ale sama też tak nieraz zrobiłam, czego oczywiście mojemu M. absolutnie nie powiedziałam ;) A mój M. do dzisiaj patrzy na mnie podejrzliwie, szukając po szafach jakiejś swojej specjalnej koszulki do biegania, po której wszelki ślad kiedyś tajemniczo zaginął. :P

A teraz wyobraźcie sobie, że pralka i suszarka dogadały się i ustaliły, że takich problemów więcej nie będzie. Pralka postanowiła, że będzie informować suszarkę o tym, co aktualnie pierze, ile tego jest, w jaki sposób będzie odwirowane i – bazując na tym – w jaki sposób suszarka powinna to wysuszyć, by ubrania wciąż wyglądały jak nowe.

Wrzuciłaś do pralki delikatne biustonosze? No problemo, suszarka już prędziutko ustawia się na odpowiedni program, by chronić tkaninę przed uszkodzeniem. Pierzesz właśnie mężowi ulubioną jesienną kurtkę w 30 stopniach? Bez obaw, suszarka już o tym dobrze wie i jeśli trzeba obniży temperaturę suszenia, by mąż wciąż chodził w swojej kurtce elegancki i uśmiechnięty.

A  powiem Wam, że mój M. od niedawna tak właśnie ma, że co rano wychodzi z domu uśmiechnięty. Bo raz, że żona nie robi mu awantur o jakieś poniszczone pranie, a dwa – jego ulubione ciuchy (których ma raptem 4 sztuki i nosi je na okrągło) wciąż wyglądają, jakby były kupione nie dalej jak wczoraj.

Zasługi za to zbiera mój nowy sprzęt do prania, prosto od Miele, a dokładniej Miele z linii Modern Life. Firmę tę zawsze ceniłam za najwyższą jakość wykonania, bezawaryjność i solidność produkowanych urządzeń. A teraz, od kiedy Miele do pralek i suszarek dołożyło komunikację WiFi i dedykowaną appkę na telefon, to moja pralka i suszarka nie tylko potrafią gadać między sobą, ale też na bieżąco informują mnie na ekranie mojego telefonu co i jak z moim praniem. Poprzez appkę mogę ustawić wszystkie parametry prania lub suszenia. Mogę też dodatkowo skorzystać z dedykowanego asystenta, który w przypadku wątpliwości podpowie mi najlepszy program. Suszarka będzie wiedzieć co i jak ma suszyć, by zrobić to optymalnie, z minimalnym zużyciem energii i z najlepszymi efektami. Na koniec dostanę na telefon powiadomienie, że program jest już zakończony.

Do tej samej aplikacji Miele@mobile można podłączyć każdy nowy sprzęt Miele, o ile tylko wyposażony jest w łączność WiFi, tworząc pomału jednolity ekosystem urządzeń domowych.

 

 

Ostatnio wyciągnęłam moje puchowe kołdry, bo już jesień pełną parą. Trzeba je było oczywiście przeprać, by moje pociechy spały w pachnącej i puszystej pościeli. Uwielbiam zapach świeżo wypranej pościeli, tak na marginesie <3 Piorę pościel również ze względu na to, by ulżyć mojemu Starszakowi, który ma alergię na roztocza. Zawsze w takim wypadku miałam dylematy, jak należy prać i suszyć puchowe kołdry i poduszki, by po tym wszystkim wciąż były jak nowe. Nie mówiąc już o tym, że całe to pranie i suszenie zajmowało mi zwykle kilka dni, bo odpowiednio wysuszyć puchową kołdrę albo kurtkę, by nie straciły swoich izolacyjnych właściwości, to nie taka prosta sprawa. Tym razem jednak wszystko poszło gładziutko. Włączyłam sobie appkę z asystentem prania, sprawdziłam co i jak, ustawiłam odpowiednie programy, a później już tylko przerzucałam kołdrę po kołdrze między pralką a suszarką. Wieczorem tego samego dnia cała pościel – kołdry, poduszki i poszewki dla całej naszej piątki – była czyściutka, pachnąca, wysuszona i puchata. A Teodor pierwsze, co zrobił, to skoczył w sam środek ułożonych na łóżku kołder i zatonął w nich na kilka minut, wydając zadowolone pomruki. Klasyk! :D

Dla uzupełnienia dodam, że suszarka wyposażona jest w nowoczesną pompę ciepła. Czyli mówiąc po ludzku, całe ciepło wytworzone w trakcie suszenia jest odzyskiwane i ponownie przez nią używane. Sprawia to, że rachunki za energię nie są wysokie, a dodatkowo po suszeniu temperatura i wilgotność w pomieszczeniu pozostają niezmienne. Dlaczego o tym wspominam? Bo miałam już takie suszarki, które robiły mi w pomieszczeniu saunę i niestety skończyło się to wtedy odgrzybianiem połowy mieszkania. Z Miele na szczęście nic z tych rzeczy – jest czysto, sucho, przyjemnie i na dodatek cichutko. Technologia pompy ciepła pozwala na użycie do suszenia znacznie chłodniejszego powietrza niż w zwyczajnych suszarkach, więc w trakcie suszenia ubrania w bębnie pozostają przez cały czas po prostu letnie i przypominają te wysuszone u babci na sznurze w ciepły dzień na letnim wiaterku.

W Miele mogę sobie na dodatek zastosować do suszenia specjalną kapsułkę zapachową, by po wysuszeniu moje ubrania czy pościel pachniały tak, jak mam ochotę. Jedna kapsułka wystarcza u mnie na kilkadziesiąt cykli suszenia. A prania mam zwykle co niemiara i zarówno pralka jak i suszarka chodzą praktycznie na okrągło. U Was jest podobnie?

Nie wiem, czy tylko u mnie tak jest, ale bywają dni, że „wyzerowuję” pranie i kładę się spać ze świadomością, że wszystko jest poprane i wysuszone, a jak wstaję rano, to już coś znowu stosik prania się powiększa. Kiedy to się dzieje, ja się pytam?! :D

Jako mama trójki dzieci wiem najlepiej, że pralka z suszarką stanowią obecnie w domu absolutnie niezbędny zestaw. U mnie wykorzystywane są praktycznie na okrągło. „Trzeba było” mnie kiedyś zobaczyć w trakcie domowego kataklizmu, który nastąpił w wyniku awarii pralki. :)  Dlatego od pewnego czasu mam ich teraz dwie i żadna z nich na brak pracy nie narzeka. Przebrnęłam też w swoim życiu przez okres używania kiepskiej suszarki do ubrań, której udało się poniszczyć taką ilość rzeczy, że starczyłoby pewnie na zakup dwóch nowych urządzeń tego typu. Nigdy więcej!

Ilość prania przy dzieciach bywa gigantyczna, a czas na ogarnięcie tego tematu jest ograniczony do minimum. Im bardziej efektywne urządzenia, tym lepiej i wygodniej dla rodziców, którzy i bez prania mają pełne ręce roboty. Możliwość dorzucenia do już piorących się rzeczy zapodzianej skarpetki lub akurat przed chwilą upaćkanej kaszką koszulki też potrafi zmienić dzień na lepszy.

Pralka, która pierze u nas te Mount Everesty prania to model Miele WSD 663 WCS ModernLife, a suszarka, która suszy i potrafi nawet jakby podprasować pranie to model Miele TSD 363 WP ModernLife. Zastanawiam się pomału, czy nie nadać im jakichś imion, bo spędzam w ich towarzystwie tyle czasu, że chyba by wypadało. ;-) Kilka dni temu złapałam się nawet na tym, że gadałam do pralki, na czym przyuważył mnie mój M.

 „Ty gadasz z pralką? – rzucił.

A ja rzeczywiście podczas wyjmowania prania (nie wiedząc, że mój M. jest w naszej maluchnej „pralni”) rzuciłam w stronę pralki:

„Zaraz wrócę i przetrę Cię szmatką.” :D

Mam nadzieję, że nie tylko ja gadam z psami, kotami, czasami nawet suszarkami czy kwiatkami. :D ;-) A teraz już do rzeczy, bo pozwoliłam sobie na małą twórczość poetycką, umówmy się, że dopiero zaczynam, a Wy z moją tezą zawartą w tym „utworze” na pewno się zgodzicie. ;-)

„Pralka i suszarka to sprzęt wspaniały,

dba o to, aby zmęczone matki doszczętnie nie zwariowały.” ;-)

P.S. Jeśli udało się Wam zobaczyć dzisiejszy post i jak ja uważacie, że pralka bądź suszarka to niezastąpiona broń każdej mamy ;-) – zostawcie po sobie ślad na Facebooku czy w komentarzu   Jeśli macie ochotę puścić go dalej w świat – z góry dziękuję! :*

Podobne wpisy