5 BŁĘDÓW, jakie popełniają rodzice, jak tylko zaczyna robić się CIEPŁO❗☀️ ❌

napisała 10/05/2021 Moim zdaniem, Szczesliva po godzinach

W tym roku długo musieliśmy czekać na to, by Słońce zawitało do nas na dłużej i nie było przeplatane deszczem. W pewnym momencie nawet zwątpiłam w to, czy odwiedzi nas wiosna, bo za każdym razem, gdy spoglądałam na prognozę pogody, to widziałam temperaturę poniżej 10 stopni Celsjusza. :(

Jest już prawie połowa maja, a ja schowałam kurtki zimowe na dno szafy dopiero wczoraj! Całe szczęście, że zimę mamy już definitywnie za nami i można śmiało szykować się do lata. :-)

Co roku latem stawiam na kilka dla mnie kluczowych aspektów dot. ochrony zdrowia i są to dla mnie kwestie „nienegocjowalne”, czyli rokrocznie upewniam się, że jestem na te sprawy przygotowana.

Mając trójkę dzieci człowiek chcąc nie chcąc nabywa już doświadczenia i wie, co dla niego jest ważne. Dla niektórych osób czasami mogę brzmieć, jakbym się powtarzała, ale dopóki dostaję wiadomości od Was, w których utwierdzacie mnie, że te tematy są niezwykle ważne, dopóty będę starała się mówić o nich głośno. Chciałabym, abyśmy w wielu kluczowych kwestiach stali po tej samej stronie i cieszę się, że dla Was wiele z tych kwestii również jest ważna. Kiedyś ludzie wozili swoje dzieci bez fotelików samochodowych, a dzisiaj doskonale wiemy, jakie tragiczne mogą być tego konsekwencje…

Świadomość na wiele tematów z roku na rok rośnie i to też Wasza zasługa, że rozmawiacie ze swoimi znajomymi i uświadamiacie ich w wielu kwestiach. Ważna jest przede wszystkich delikatna aczkolwiek rzeczowa rozmowa. Tylko tak jesteśmy w stanie zmieniać świat w sposób mądry, bez typowych „bójek”. :-)

Dzisiaj mam dla Was listę kwestii, które są ważne dla zdrowia naszych dzieci szczególnie w momencie, gdy robi się ciepło i często zapominamy o tym, że wraz z ciepłem i promieniami słonecznymi musimy pamiętać o dodatkowych kwestiach zdrowotnych.

Dlatego dzisiaj będzie o błędach dot. zdrowia, których rodzice powinni się wystrzegać szczególnie, gdy jest ciepło! Większość z Was zapewne o nich wie. :-)

Koniecznie dopiszcie błędy, z którymi Wy się spotykacie na co dzień. Taka lista jest bardzo przydatna i warto co roku o niej przypominać – wszak co roku rodzi się kilkaset tysięcy dzieci, o czym uświadomił mnie mój M. ostatnio. Nie wiedziałam, że to są aż takie liczby! :-)

1. OKULARY Z BAZARU!

Kilka dni temu mignęło mi na Instagramie zdjęcie, na którym pewna mama chwaliła się tym, że na placu targowym ustrzeliła dla swojej córeczki okulary przeciwsłoneczne za 4 złote z jednorożcami! Nie dała się przekonać swoim obserwatorkom, że takie okulary nadają się do kosza, niestety. Fakty są niestety bezsprzeczne – to, że na okularach jest naklejka z napisem „UV protection” i jest dodatkowa naklejka ze znaczkiem „CE”, która mogłaby świadczyć o tym, że są bezpieczne do użytkowania, nie znaczy, że są to okulary, które rzeczywiście mają taką ochronę i powinniśmy je kupować dziecku. Za 4 złocisze, okulary? Zejdźmy na ziemię. Ba! Nawet sobie nie powinniśmy kupować okularów z niewiadomego źrodła. O tym, jak sprawdzić źródło, z którego kupujemy okulary, napiszę za moment.

Zaraz po mojej zeszłorocznej publikacji dot. okularów przeciwsłonecznych, dostałam wiadomość od Stenii, mamy czteroletniej dziewczynki, która niestety właśnie przez takie bazarowe okulary pogorszyła sobie wzrok i czekała ją w listopadzie zeszłego roku operacja. :( Na szczęście operacja powiodła się i mała Zuzia dość szybko wróciła do pełni zdrowia. Powodem zapalenia rogówki i dramatycznego osłabienia wzroku jak się okazało były okulary z bazaru za 10 złotych… Jak wytłumaczyła to Stenii pani okulistka ciemne szkiełka w okularach z festynu, które nosiła mała Zuzia, powodowały, że źrenica oka rozszerzała się, bo docierała do źrenicy mniejsza ilość światła. Co za tym idzie przy okularach bazarowych, które nie mają potwierdzonej ochrony przeciw promieniom UVA i UVB (!) do oka dostawało się dużo więcej szkodliwego promieniowania ultrafioletowego niż gdyby oczy nie miały żadnej osłony!

W ten oto sposób uszkadzana była siatkówka, mogło dojść nawet do poparzenia oczu i jak w tym wypadku dochodziło do notorycznego zapalenia rogówki. A jeśli taki stan trwa długo, to może dojść nawet do utraty wzroku. :( W chwili obecnej Zuzia właściwie cały rok nosi okulary przeciwsłoneczne, ale TYLKO takie z potwierdzonymi filtrami UVA i UVB. Wiele nie brakowało, aby w zeszłym roku straciła wzrok. Współczuję przeżyć! :(

Jakie okulary kupuję dla dzieci i gdzie je kupuję?

W maju Słońce jest już na tyle wysoko i daje popalić coraz mocniej, że okulary uważam za konieczność. Już nie mogę doczekać się aż w połowie maja będzie przyzwolenie na poruszanie się bez masek i moje okulary korekcyjne czy przeciwsłoneczne wreszcie przestaną parować. :D Z kolei mój Starszak oznajmił mi ostatnio, że on lubi nosić maskę i okulary jednocześnie i on przemyśli, czy przestanie w ogóle noszenie maski. :D Jak widać – z dorastającymi dziećmi nie pogadasz. ;-)

Wiem od Was, że od zeszłego roku okulary przeciwsłoneczne traktujecie też jako pewnego rodzaju dodatkową barierą przed wirusem, i słusznie. To jest od zeszłego roku potwierdzone – wirus może się dostawać do organizmu również poprzez spojówki. :( Nie bez przyczyny medycy oprócz maseczek często noszą również przyłbice.

U nas dochodzi jeszcze dodatkowy aspekt – mój Starszak jest alergikiem i od kwietnia do sierpnia, kiedy pylenie drzew i traw nie odpuszcza, to o wiele lepiej mu się funkcjonuje, gdy oczy ma osłonięte. Zresztą ja mam podobnie. Okulary zmniejszają przedostawanie się alergenów do spojówki i zmniejszają dzięki temu niedogodności związane z alergią. To moja pani alergolog podpowiedziała mi kilka lat temu, żebym zaprzyjaźniła się z okularami latem, bo poczuję ulgę. Miała rację. A z kolei pani dermatolog, która zawsze podrzuca mi ciekawe patenty, powiedziała mi jakiś czas temu, że warto, abym nie tylko pamiętała o kremach UV, ale też dorzuciła do „pielęgnacji przeciwstarzeniowej” dla siebie i dzieci również okulary z filtrami UVA/UVB! Nie tylko zmniejszę mrużenie oczu i marszczenie ich okolic, ale również sprawie, że procesy starzeniowe tych okolic również opóźnię! To jest argument! :P ;-)

Z kolei jedna z Czytelniczek po zeszłorocznej publikacji dot. okularów powiedziała, że odkąd jej syn nosi okulary przeciwsłoneczne, to przy swoich częstych upadkach z racji „niepohamowanej energii”, jak to określiła ;-) (znam to – mój Junior ma podobnie :P), i zamiłowaniu do zbierania patyków, nareszcie przestał uszkadzać sobie okolice oka! Podobno kiedyś nie było miesiąca, w którym nie wsadziłby sobie czegoś do oka na spacerze i właściwie co miesiąc lądowali na SORze. A odkąd zaczął nosić „oksy”, to ani razu nie mieli takiej przygody! Sprytnie!

My już czwarty rok z rzędu zaopatrujemy się w okulary przeciwsłoneczne Real Shades. Pisałam Wam o nich w zeszłym roku, i dwa lata temu również, i cieszę się, że u Was też zdają egzamin. Mam pewność, że mają potwierdzone certyfikaty i atesty, i śpię dzięki temu spokojnie. Co dla mnie ważne, to przeszły nie tylko test na obecność filtra UV 400, zarówno UVB jak i UVA co ważne (!), ale też na jego skuteczność. Każdy producent takie certyfikaty powinien mieć dostępne na swojej stronie internetowej. Koniecznie się temu przyjrzyjcie podczas ewentualnych zakupów. 

Co też dla mnie ważne – realshade’sy nie kosztują majątku i mają cenę adekwatną do swojej jakości. Moi chłopcy co roku mają model Switch, czyli ten, który zmienia kolor pod wpływem promieni słonecznych. W ofercie Real Shades’ów znajdziecie również okulary, które są z tyłu na tzw. gumce, czyli nadają się dla dzieci nie tylko podczas np. uprawiania sportów, ale również są idealne dla dzieci, które są bardzo ruchliwe, a rodzic obawia się, że te okulary zgubi przy pierwszej lepszej okazji. :-) Moja Gaia miała je dwa lata temu roku i były wtedy strzałem w dyszkę.

Okulary Real Shades kupicie TUTAJ.  Do  maja dostaniecie 20 % rabatu, robiąc zakupy z kodem rabatowym: wiosna2021

Kod działa do 16 maja, czyli do najbliższej niedzieli. Jeśli rozważacie ich zakup, to moja mała sugestia – nie odkładajcie go na kolejne dni. Później dostaję dziesiątki maili od Was z pytaniem, czy mogę przedłużyć kod rabatowy, a ja nie mam takich super mocy. :D

Mój Ivo co roku nosi model Switch i w tym roku będzie nosił Switch 5-7 [klik], ten który z zielonego zamienia się na niebieski, a mój prawie sześcioletni Teosiek też ma ten model i też pasuje na niego rozmiar 5-7. Z kolei moja trzyletnia Gaia też ma w tym roku model Switch, ale rozmiar 2-4. Jej zamieniają się z koloru jasnofioletowego na intensywny różowy. ;-) No jakby mogło by inaczej :D Dwa lata temu miała model Explorer na gumce 0+ z dodatkiem różu ;-)

Tutaj rozmiarowa wskazówka ode mnie – zanim dokonacie zakupu, to po prostu pomierzcie głowę Waszych dzieci i pod każdym modelem będziecie mieli wytyczne co do tego, jaki rozmiar wybrać. W końcu każda głowa jest inna.

Jeśli macie starsze dzieci, to jest sporo modeli takich bardziej nastolatkowych, sportowych też. Jest w czym wybierać. Sporo z Was pisało, że nawet dla siebie wybierałyście i nosicie je już kolejny sezon. Super! :-)

W tym roku wyszły również Real Shades’y, które chronią przed światłem niebieskim – znajdziecie je pod nazwą Screen Shades. Ostatni rok dla dzieciaków był zdecydowanie pod hasłem: lekcje online… Mój Ivo często skarżył się, że bolą go oczy, że go pieką, że boli go głowa… :((( Aż żałuję, że nie było tych okularów w ofercie wcześniej. Ale korzystał z nich w kwietniu i zakłada je na lekcje angielskiego online. Swoją drogą niebawem zaczyna też lekcje niemieckiego online! Ambitna bestia! :-)

A propos modeli Screen Shades – niebieskie światło emitowane przez monitory komputerów czy ekrany tabletów i smartfonów oraz oświetlenie LED niestety negatywnie wpływa na nasze zdrowie. :( Wiem coś o tym. Ja spędzam bardzo dużo czasu przed monitorem i telefonem. W idealnym świecie nasze dzieci mogłyby się uczyć face-to-face, ale wszyscy wiemy, jak było… Nie zawsze jesteśmy w stanie zmniejszyć naszą ekspozycję na niebieskie światło, ale możemy oczy naszych dzieci zabezpieczyć stosując okulary z filtrem światła niebieskiego. Screen Shade’sy nie tylko mają filtr światła niebieskiego, ale mają również filtr UVA, UVB i UVC.  One nie przyciemniają tak pola widzenia jak modele typowo słoneczne, ale mają ochronę UVA, UVB i UVC, czyli też chronią oczy, gdy dziecko jest na zewnątrz, ale dodatkowo pochłaniają do 90% światła niebieskiego, co jest dużą ulgą dla oczu, kiedy dziecko jest przed ekranem.

Rozpisałam się o okularach, ale to nie jest jedyny błąd, jaki obserwuję rokrocznie i zdarza się, że nawet osoby, które znam osobiście nie dają się przekonać, że warto upewnić się, czy robią dobrze…

Kolejny błędem, który co roku jest chyba zmorą, to …

2. Przykrywanie wózka kocykiem w celu ochrony przeciwsłonecznej…

To jest zmora każdego lata, że niektórzy rodzice w celu osłonienia dziecka przed promieniami słonecznymi, szczelnie przykrywają wózek pieluchą tetrową albo kocykiem (w szczególności ten tzw. głęboki, dla maluszków), tworząc tym samym saunę dla swojego dziecka. Łatwo zapomnieć o tym, że bez odpowiedniego przepływu powietrza temperatura w takim nagrzanym wózku może śmiało przekroczyć 40 stopni Celsjusza… Co jest niebezpieczne dla dziecka.

Polecam kupić parasolkę do wózka, która stworzy cień, ale nie będzie blokowała wymiany powietrza.

3. Niezakładanie dziecku kasku na rower, hulajnogę, rolki i inne tego typu aktywności!

Nie dalej jak dwa tygodnie temu, gdy wyszło nam w Krakowie więcej Słońca i wyszliśmy całą rodzinką na dłuższy spacer, rozmawiałam z pewnym Tatą, którego syn bawił się z moimi dziećmi. Też przyjechali na plac zabaw na hulajnogach i od słowa do słowa okazało się, że tydzień wcześniej był świadkiem z pozoru niewinnego wypadku dziecka na hulajnodze. Dziecko jechało bez kasku, wcale nie tak szybko, i w pewnym momencie hulajnoga straciła przyczepność prawdopodobnie po tym, jak dziecko najechało na większą gałązkę. Dziecko upadło i… nie podnosiło się! Mama chłopca wpadła w panikę. Zaczęła próbować cucić dziecko. Ktoś prędko zadzwonił na pogotowie i przewieziono chłopca do szpitala na sygnale. Jak skończyła się ta historia nie wiadomo, ale wyglądało to wszystko podobno strasznie.

Umówmy się, że każda aktywność dziecko typu hulajnoga, rower, rolki, itd. gdzie dziecko rozwija pewną prędkość i trudno koordynować upadek, powinna wiązać się z tym, że bezwzględnie nosi kask. Ja wiem, że część dzieci nie chce, niewygodnie im, gorąco itd. Moim też. Ale to moja w tym rola, aby przekonać ich do tego i wytłumaczyć. My mamy pewną zasadę – wychodzimy na hulajnogę tylko wtedy, jeśli kask jest na głowie. Nie ma kasku = nie ma hulajnogi. Proste.

Ja też zakładam kask na rower czy hulajnogę. Jasne, że wygodnie by było jechać bez niego. Ale na pewno nie bezpieczniej…

4. Smarowanie ciała olejem z malin w celu ochrony przeciwsłonecznej…

Kiedy na jednej z facebookowych grup przeczytałam, że pewna rodzinka wybiera się na Zanzibar i prosiła o rady, co zabrać na wakacje, a grupowiczki radziły jej zabranie olejku z pestek malin, a nawet oleju słonecznikowego (!) w celu skutecznej ochrony przeciw UV, to słabo mi się zrobiło…

Słuchajcie. Stawiając sprawę jasno – naturalne oleje cudownie pielęgnują skórę i faktem jest, że potrafią mieć właściwości chroniące skórę przed promieniowaniem UV, jednak o czym często zapominamy: nie mamy tylko jednego rodzaju promieni ultrafioletowych! Oprócz promieni UVB są również promienie UVA, które to wg dermatologów potrafią być o wiele groźniejsze dla naszej skóry niż promienie UVB, gdyż docierają do głębszych warstw skóry.

Co wielokrotnie Wam pisałam (nie jestem ekspertką od promieniowania, ale na studiach kosmetologicznych nie znalazłam się kiedyś przypadkowo) szukając skutecznych filtrów przeciwsłonecznych w kremach dla dzieci czy olejach, nie powinniśmy patrzeć wyłącznie na współczynnik SPF UVB. Równie ważny jest współczynnik SPF UVA! Olej z pestek malin co prawda stanowi dość wysoką ochronę dla promieni UVB, bo jego SPF dla promieni UVB jest określane na poziomie 28-50 SPF, to dla promieni UVA ten wskaźnik wynosi zaledwie 8 SPF! :( A to nie jest wystarczająca ochrona.

Sama stosuję czysty olej z pestek malin i dodaję go do codziennego kremu. Nie stosuję go jednak jako ochrona przed promieniami UVA. Jako ochronę przed UVA i UVB mam osobny krem, który kładę na krem nawilżający.

Ja jestem zwolenniczką kremów, które zawierają filtry zarówno fizyczne jak i chemiczne. Co jest dla mnie ważne to fakt, aby nie zawierały cząstek nano, czyli niezwykle małych cząsteczek, które mogą przedostawać się do naszego organizmu. Jak zlokalizować te cząsteczki na liście składników? Producenci zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (WE) Nr 1223/2009 mają obowiązek umieścić taką informację w składzie produktu i znajdziecie ją zapisaną w nawiasie („nano”) zaraz po nazwie składnika. Na szczęście takich kremów jest coraz mniej i całe szczęście, że producenci się z nich wycofują.

Ostatnim już błędem z dzisiejszej listy będzie coś, obok czego nie mogę przejść obojętnie czyli …

5. Pozwalanie dzieciom na kąpiele w fontannach miejskich…

Mam cichą nadzieję na to, że w tym roku nie będę świadkiem tego typu zachowań, gdzie całe rodziny przychodzą nad fontannę, a dzieci uprawiają w niej kąpiel. Szczerze? Nie wiem, co w tym jest cudownego, choć towarzystwo było zawsze roześmiane. Chyba tylko dlatego, że nie byli świadomi, z czym taka kąpiel się wiąże… Tym bardziej, że w większości miejskich fontann obiekt wody jest zamknięty, a wczesnym rankiem, gdy chodziłam po bułki na śniadanie widziałam jak ludzie bezdomni codziennie się w jednej z tych fontann podmywali…

Jak zobaczę takie sceny w tym roku, to autentycznie zgłoszę się do Urzędu Miasta z tym problemem, aby ktoś przeprowadził skuteczną kampanię uświadamiającą. Bo nie wierzę, że ludzie robią to będąc w pełni świadomymi, jakie są niebezpieczeństwa dla ich dzieci po takiej kąpieli włącznie z zarażeniem gronkowcem, niestety. :(

A z jakimi szkodliwymi błędami Wy się spotkaliście, kiedy zaczyna robić się ciepło?

P.S. Jeśli udało się Wam zobaczyć dzisiejszy post, zostawcie po sobie ślad na Facebooku czy w komentarzu   Możecie też się nim podzielić ze swoimi znajomymi, jeśli  nie chcecie zgubić kodu rabatowego czy chcecie dla siebie zachować ważne informacje.

Podobne wpisy