• O mnie
  • Kontakt / Współpraca
  • Archiwum
szczesliva
  • Strona główna
  • Podróżniczo
    • Gdzie jest Tata?
    • Polska też jest fajna!
    • Szczesliva podróżuje
    • Close
  • Uroda
    • #AkcjaDetox
    • Szczesliva dba o skórę
    • Szczesliva jest FIT
    • Close
  • Moda
    • Moda dla dzieci
      • To shop or not to shop
      • Close
    • Moda dla mam
    • Close
  • Kulinarnie
    • COOLinarnie
    • COOLinarnie dla maluchów
    • Koktajlovo
    • Close
  • Moim zdaniem
    • BLOGOSFERA
    • Jak nie zwariować na macierzyńskim
    • Kalejdoskop miesiąca by szczesliva
    • Szczesliva po godzinach
    • Szczesliva w CIĄŻY
    • Close
  • Polecane
    • Aplikacje mobilne
    • Dla dziecka
    • Dla blogera
    • Zdrowie
    • Close

Droga pasażerko, której przeszkadzało moje dwuletnie dziecko na pokładzie samolotu.

napisała szczesliva • 07/10/2017 • Moim zdaniem, Szczesliva po godzinach

*post archiwalny, październik 2017

Od razu na wstępie przyznam się Wam do pewnej rzeczy, której szczerze nienawidzę, szczególnie w miejscach publicznych. Nie cierpię w najmniejszy (!) sposób zwracać na siebie uwagę. To samo tyczy się moich dzieci.

Jestem pierwszą osobą, która wchodząc do nowego miejsca z jednym z moich synów prawdopodobnie wybierze miejsce w kącie, tuż przy wyjściu, usiądzie w nim sobie po cichu, posadzi w nim swoje kilkuletnie dziecko modląc się o to, aby miało dobry humor i by nikomu nie przeszkadzało. Zabiorę przy tym ze sobą kilka jego ulubionych zabawek, jakieś przekąski i zabezpieczę się na wszystkie znane mi sposoby, jak na wypadek ataku nuklearnego. Cholernie szanuję prywatność innych ludzi i fakt, że oni wcale nie mają ochoty uśmiechać się do mojego dziecka, które bez powodu postanowiło na przykład wpaść w histerię. Zresztą – ja też często nie mam ochoty uśmiechać się do mojego dziecka, które postanawia ryczeć bez powodu i decyduje, że krzykiem wskóra więcej niż po dobroci.

Są jednak sytuacje, w których zupełnie nie czuję się komfortowo pomimo faktu, że mam już z nimi pewne doświadczenie.

To są często sytuacje nieuniknione, niestandardowe, nieplanowane i zazwyczaj nie ma w nich wyjścia typu EXIT. Jestem w nich zdana na samą siebie, łaskę obserwatorów i przypadek.

I tak też było właśnie podczas jednego z lotów do Norwegii, który zaliczyłam kilka miesięcy temu wraz z moim niespełna dwuletnim synem. Zabezpieczona na każdą ewentualność weszłam na pokład samolotu, przypięłam młodego pasem do mojego pasa i czekałam na moment startu.

Ponieważ był to nasz trzeci tego dnia lot (niestety miejsce destynacji wymagało od nas aż dwóch przesiadek), modliłam się w duchu, aby przebiegł on równie bezproblemowo jak dwa poprzednie. Jak się zachowywało moje dziecko podczas poprzednich lotów? Siedziało grzecznie na moich kolanach, raz po raz prosiło o coś do picia i jedzenia. Bawiliśmy się maskotką, rozmawialiśmy z współpasażerami i staraliśmy się nikomu nie przeszkadzać, aby dotrwać bez krzyku do lądowania. Byłam wniebowzięta, że poszło tak gładko!

Jak zachowywał się mój syn podczas ostatniej przesiadki do Norwegii?

Niestety już nie był w tak dobrym humorze jak wcześniej. Nie pozwalał mi zapiąć sobie pasów, co musiałam uczynić na siłę (w oparach krzyku i absurdu), chciał bawić się roletą przy oknie, a gdy mu tego zabroniłam, to próbował kopać siedzenie kobiety podróżującej przed nami. Widziałam, że siedząca obok mnie dziewczyna, swoją drogą stewardessa, przyglądała się nam ze współczuciem. Zdawała sobie sprawę, że niewiele jesteśmy w tej sytuacji zrobić. Jak wiadomo – w momencie startu nie ma chodzenia po pokładzie samolotu, a pasażerowie muszą być zapięci. I tyle w temacie.

Mój syn był już potwornie zmęczony, choć tak planowałam przesiadki, aby były możliwie jak najkrótsze. Niestety opóźnienie naszego samolotu było spore, jak na złość. Trzymając kurczowo nogi mojego syna, aby nie kopał i nie krzyczał, i próbując go jakoś zagadać, miałam w oczach widmo mojej matczynej porażki. W pewnym momencie, kiedy noga mojego syna powędrowała w stronę fotelu przed nami, młoda kobieta z przodu nie wytrzymała. Obróciła się do mnie i zapytała:

– On tak długo jeszcze ma zamiar się zachowywać?! Jestem zmęczona!

Popatrzyłam na nią i miałam ochotę strzelić jakąś cietą ripostą, ale ugryzłam się w język.

– Szczerze, to nie wiem. Proszę zapytać mojego syna. Przepraszam, naprawdę robię, co mogę.

– Ale ja jestem zmęczona i dłużej tego nie wytrzymam. – odparła.

– Ja Panią doskonale rozumiem. Ja też już jestem na granicy wytrzymałości. Poproszę kogoś z personalu pokładowego i może znajdą dla pani inne miejsce. – dodałam próbując trzymać w ryzach płaczące dziecko.

– Ale ja za to miejsce zapłaciłam! – dodała.

I w tym oto momencie wymiękłam. Argument rozwalił mnie na łopatki i dał do myślenia.

Czasami naprawdę trudno o zrozumienie u innych.

Można się starać, zabezpieczać, planować. I co? I czasami jedno wielkie g.. z tego wychodzi.

Przeleciały mi przed oczami sytuacje, w których ja też byłam „ofiarą”, ale nigdy nie przyszła mi do głowy myśl, aby użalać się nad sobą, że padło akurat na mnie. Nie zapomnę sytuacji, gdy będąc jeszcze studentką ciężarna kobieta stojąc w kolejce na poczcie nie wytrzymała i chcąc nie chcąc zwymiotowała na moje spodnie. Masakra. Pomogłam kobiecie pozbierać się, zamówiłam jej taksówkę, bo wyglądała wtedy fatalnie, i sama pojechałam taxą do domu się przebrać. Pal licho nowe jeansy, niezaliczone kolokwium i inne takie.

Nie zapomnę też, gdy będąc nad naszym polskim morzem bezczelna mewa kolokwialnie to ujmując nas.rała mi na głowę, akurat gdy wybierałam się z facetem na romantyczną kolację. Wydrapałam chusteczką, co się dało, i poszłam do faceta na plażę. Miałam lamentować? Otrzepałam się i ruszyłam przed siebie.

Do dzisiaj pamiętam też scenkę rodzajową z autobusu miejskiego w jednym z angielskich miast. Spieszyłam się z kumplem do pracy, gdy nagle w autobusie zasłabła matka podróżująca z dzieckiem w wózku. Najpierw w kumplem cuciliśmy kobietę, a gdy ona ocknęła się i wydobrzała, czekaliśmy prawie dwie godziny z nią i jej dzieckiem aż jej mąż przyjedzie z pracy, by ich zabrać do domu. Czy było nam po drodze z tym czekaniem i niewygodami w zimny, deszczowy i listopadowy poranek? Niezupełnie, ale to była właściwa i ludzka rzecz, by zrozumieć drugiego człowieka w niestandardowej sytuacji i mu pomóc, tak po prostu.

Dlatego droga pasażerko, wiem że miałaś zapewne ciężki dzień.

Padałaś na twarz i ostatnia rzecz, jakiej potrzebowałaś, to ryczące i kopiące Twój fotel dziecko. Ale uwierz mi, że robiłam co mogłam, aby zminimalizować niezapowiedzianą histerię mojego syna spowodowaną jego zmęczeniem. Może wydaje Ci się, że jestem zepsutą matką rozwydrzonego dwuletniego bachora, który robi wszystko, na co ma ochotę.

Jeśli tak Ci się wydaje, to mylisz się. Naprawdę robiłam, co w mojej mocy, aby nam wszystkim podróżowało się bez histerycznych turbulencji. Ja też wychodziłam z siebie przed dziesięcioma laty, gdy dzieci na pokładach samolotów dawały innym popalić. Ale ponieważ sama miałam o kilkanaście lat młodsze rodzeństwo, to miałam odrobinę szerszą perspektywę i wiedziałam, że czasami zachowanie dziecka bywa poza naszą kontrolą i temat trzeba przeczekać.

Swoją drogą ja też miałam dosyć ryku mojego dziecka. Też miałam ochotę przywiązać go do skrzydła, by w ciszy móc się zdrzemnąć albo poczytać książkę. Mimo usilnych prób – nie udało się.

I pewnie jeszcze wiele razy nam się to nie uda, bo albo wymiotująca ciężarna, albo mewa, albo jakiś inny kataklizm, na który wpływu nie mamy. Dlatego nie spinajmy się! Miejmy umysł otwarty i trochę empatii dla ludzi, którzy znajdują się w sytuacjach, które bywają poza ich kontrolą…

Podpisano: matka, która naprawdę robiła, co mogła… :(

P.S. Będę wdzięczna jeśli zostawicie po sobie ślad na FB, jeśli udało się Wam, że Facebook pokazał Wam dzisiejszy post :-)

dzieckodziecko na pokładzie samolotudziecko w samolocielot z dzieckiemw samolociez dzieckiem w samolocie
Tweet
62
O opiekunce moich dzieci, która okradała naszą rodzinę.
Dzień, którego nigdy nie będzie.

O autorze

Facebook Profile photo

szczesliva

■ Mama, po uszy zakochana w mężu Żona, Kobieta z krwi i kości, Estetka jakich mało, dawny podróżniczy Krwiopijca.

Podobne wpisy

  • A żeby była na tym profilu równowaga, to powiem Wam, że dzisiaj …[…]

  • Jakim „CUDEM” schudłam prawie 40 kilogramów w ciągu 12 miesięcy? 🍽️🌿🧘🏻‍♀️

  • Niemożliw. 😔

  • Zatęskniłam.

Wyszukiwarka

Archiwum

Tagi

aplikacje dla rodziców bajki dla dzieci blogi parentingowe blog parentingowy chłopiec ciąża dzieci dziecko gdzie jest tata jak zrobić płyn antybakteryjny karmienie piersią Kraków macierzyństwo małżeństwo najlepsze blogi parentingowe podróże z dzieckiem post sponsorowany projekt 52 przepis reklama rodzicielstwo szczesliva Tata podróżuje Trochę Ciążowej Prywaty WSPÓŁPRACA

Najnowsze komentarze

  • Monika - Jeszcze 5 lat temu nie opublikowałabym tego zdjęcia (bo zapomniałam coś z niego usunąć)❗😜🙈
  • Beata - Jeszcze 5 lat temu nie opublikowałabym tego zdjęcia (bo zapomniałam coś z niego usunąć)❗😜🙈
  • Beautymama - 📺 👶 Czy przedszkole to miejsce, w którym dzieci powinny oglądać bajki w TV❓❗
  • Monika - Po czym poznałam, że chcę z moim mężem spędzić resztę życia? Po tym!
  • szczesliva - Dziennik Elektroniczny – HIT czy PORAŻKA? (jego zastosowanie dla Rodziców i Dzieci)
Ta strona korzysta z plików cookie ("ciasteczka"). Pozostając na niej, wyrażasz zgodę na korzystanie z cookies.

Ostatnie wpisy

  • Dołącz do Klubu Zmian! Miejsca dla KOBIET, w którym DZIAŁAMY❗ :-) 🏃‍♀️‍➡️🫐🧘🏻‍♀️
  • Tłuszcze, których dzieci się boją, a mózg ich potrzebuje. – kampania edukacyjna „Zdrowe menu dla mózgu” Fundacja Grow & Flow
  • 🍫🤎 Brownie z buraków bez mąki pszennej – przepis fit i bezglutenowy!
  • ✈️Jak spakować się w BAGAŻ PODRĘCZNY🎒 na kilkudniowe wakacje z dziećmi – praktyczny poradnik mamy trójki dzieci
  • Co URATOWAŁO mnie z ANGINOWEGO maratonu? Moja historia sprzed 2 lat, o której rzadko mówię.

WAŻNY KOMUNIKAT

Wszystkie treści opublikowane na www.szczesliva.pl mają wartość wyłącznie informacyjną. W żadnym wypadku nie mogą zastąpić indywidualnej porady lekarskiej, psychologicznej, prawniczej ani też żadnej innej.
Facebook Twitter Instagram

COPYRIGHT © 2026 szczesliva.pl Strona wykorzystuje pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub odczyt zgodnie z ustawieniami przeglądarki. Jeśli nie zgadzasz się na wykorzystanie plików - zmień ustawienia przeglądarki. - Polityka Prywatności
»
«