Na moim blogu nie poruszam tematów politycznych, bo mam o nich bardzo mierne pojęcie. Nie czuję się ani mocna w tym, aby potrafić ocenić realizację założonego programu wyborczego, ani nie czuję się na siłach brać na klatę różnic światopoglądowych, przez które niektórzy potrafią sobie zęby wybić czy włosy z głowy rwać sąsiadowi.
Przyjmijmy więc, że obojętnie czy jesteś po lewej, czy prawej stronie, szanuję tutaj Twoją obecność, i cieszę się, że jest szansa być ponad podziałami, których chcąc czy nie chcąc jesteśmy świadkami.
Nie potrafię się wypowiedzieć w kwestii znanego wszystkim szeroko programu 500 plus. Czym jest ten program i jakie ma on zadanie? Rządowy program Rodzina 500 Plus ma za zadanie pomóc w wychowaniu dzieci poprzez przyznawanie świadczeń wychowawczych. Wypłacane pieniądze mają posłużyć jako częściowe pokrycie kosztów związanych z zaspokojeniem potrzeb życiowych oraz wychowaniem dziecka. Program w swoim założeniu poza poprawą sytuacji polskich rodzin ma również zadanie przyczynić się do zwiększenia dzietności.
W sieci i w moich mailach spotykam się z dwoma skrajnymi podejściami do tematu tego programu. Jedni twierdzą, że program ten wspiera niepotrzebnie bogatych i powinien on mieć kryterium dochodowe, które nie powodowałoby „marnowania” pieniędzy, których niektórzy wcale nie potrzebują. Natomiast dodatkowe pieniądze powinni dostawać tylko ci, którzy ich naprawdę potrzebują (co to znaczy „naprawdę?”, tego nie wiem…) Inni z kolei twierdzą, że program 500 plus zdecydowanie poprawił jakość życia ich rodziny i bardzo cieszą się, że taka inicjatywa powstała i została od początku do końca zrealizowana.
Nie wiem, jaki skutek taki program ma dla budżetu naszego państwa a co za tym idzie, czy wpłynie na jakość jego funkcjonowania. Nie chcę się skupiać na tym aspekcie, gdyż nie potrafię tego rozstrzygnąć. Kiedy jednak otrzymałam wiadomość od Ani G., moja perspektywa się zdecydowanie rozszerzyła i zastanawiam się, jak wiele innych punktów widzenia jeszcze istnieje. Mam jednak olbrzymią świadomość tego, że program ten robi wiele dobrego pomimo kontrowersji, które wokół niego powstają.
„Pani Magdo,
Przeczytałam na pewnym rodzicielskim blogu krótkie zdanie, które bardzo mnie ubodło. Dlatego między innymi postanowiłam do Pani napisać. Może uda się przedstawić mój punkt widzenia szerszemu gronu i odczarować trochę ten wyświechtany frazes, że 500 plus psuje niektóre polskie rodziny […]
Nie jestem zwolenniczką partii, którą wszyscy doskonale znamy i dzięki której program 500 plus wszedł w życie. Tak naprawdę nikt z mojej najbliższej rodziny nie jest zwolennikiem tej partii i program Rodzina 500 plus nie wypływa na to, co myślę o dokonaniach niektórych jej członków.
Muszę jednak wspomnieć o czymś, z czego niektórzy moi znajomi każą mi się tłumaczyć, co bardzo mnie osobiście boli i sprawiło, że mam ochotę rozprawić się z przypiętym nam „mitem rodziny, którą na wszystko stać”. […]
Uchodzimy za rodzinę, której raczej nigdy niczego nie brakowało. Mamy mieszkanie (na kredyt), mamy samochód (używany, kupiony lata temu za gotówkę i warty niewiele ponad dwadzieścia tysięcy). Raz w roku jeździmy na dwutygodniowe wakacje nad jezioro albo nad polskie morze. Staramy się na wszystkim oszczędzać, ale też bez przesady. Nasza trójka dzieci codziennie bierze prysznic, nie robię afery jeśli ktoś zapomni zgasić światło, jemy też mięso i ryby. Żyjemy i odżywiamy się racjonalnie. Aczkolwiek do tej pory nie stać nad było na przykład na to, aby trójkę naszych dzieci posłać na prywatne lekcje języka angielskiego i posiłkowaliśmy się nauką języków w szkole. Jedynie najstarszy syn chodził na dodatkowe zajęcia języka angielskiego. Nie wystarczało nam pieniędzy na to, aby trójka naszych dzieci pojechała na wakacje na obóz żeglarski czy turnus językowy. […]
Nie zarabiamy mało ani też nie zarabiamy dużo. Nie mieściliśmy się nigdy w żadnym kryterium dochodowym, aby dostawać jakieś benefity z racji niskich dochodów. Jednak odkąd jest program pięćset plus, a ja mam czelność pobierać każdego miesiąca 1000 dodatkowych polskich złotych na nasze dzieci, to niektórym wydaje się, że ja posiadam te dzieci chyba po to tylko, aby pobierać te pieniądze. Wg nich wcale one się nam nie należą! […]
To ja może odczaruję trochę temat. To, że nie przymieramy głodem, chodzimy wszyscy w czystych ubraniach i poruszamy się samochodem, nie znaczy, że te pieniądze nie zmieniły życia moich dzieci.
Pani Magdo, otóż wiele one zmieniły! W zeszłe wakacje cała moja trójka pierwszy raz pojechała na dwutygodniowy obóz językowo-żeglarski. Od roku całą moja trójka chodzi na dodatkowe zajęcia z języka angielskiego. Od roku też mogłam kupić każdemu z moich dzieci nowe buty na jesień i zimę nie zakładając im butów po starszym rodzeństwie. […]
Czy ten program nic nie zmienił? Zmienił! Nie, nie jestem żadnym „śmierdzącym PiSowcem”, jak zostałam niedawno nazwana przez jedną z sąsiadek. Nigdy nie utożsamiałam się z programem tej partii, a wręcz bywam czasami zniesmaczona niektórymi postulatami i propozycjami. Jednak program ten wiele zmienił w mojej rodzinie, nie mogę tego negować.
Czy mnie obchodzi, kto ten program wprowadził? Nie! Ja cieszę się, że cała moja trójka w ostatnim roku dostała więcej, niż my jako rodzice mogliśmy im do tej pory zaoferować. Dzięki tym pieniądzom, które pożytkujemy z rozwagą, dbam o ich edukację i wszechstronny rozwój. Bez tych pieniędzy nie mogłabym dać moim dzieciom tak wiele, mimo że pracujemy oboje z mężem i staramy się też dorabiać. […]
Nie przypinajcie nam łatek. Zaufajcie, że my te pieniądze wydajemy rozsądnie i robimy z nich bardzo dobry użytek.
Z poważaniem,
Anna G.”
P.S. Jeśli udało się Wam zobaczyć dzisiejszy post, zostawcie po sobie ślad na Facebooku czy w komentarzu ❤ Możecie go też udostępnić swoim znajomym. Dziękuję! :*







