• O mnie
  • Kontakt / Współpraca
  • Archiwum
szczesliva
  • Strona główna
  • Podróżniczo
    • Gdzie jest Tata?
    • Polska też jest fajna!
    • Szczesliva podróżuje
    • Close
  • Uroda
    • #AkcjaDetox
    • Szczesliva dba o skórę
    • Szczesliva jest FIT
    • Close
  • Moda
    • Moda dla dzieci
      • To shop or not to shop
      • Close
    • Moda dla mam
    • Close
  • Kulinarnie
    • COOLinarnie
    • COOLinarnie dla maluchów
    • Koktajlovo
    • Close
  • Moim zdaniem
    • BLOGOSFERA
    • Jak nie zwariować na macierzyńskim
    • Kalejdoskop miesiąca by szczesliva
    • Szczesliva po godzinach
    • Szczesliva w CIĄŻY
    • Close
  • Polecane
    • Aplikacje mobilne
    • Dla dziecka
    • Dla blogera
    • Zdrowie
    • Close

Karmienie piersią to nie zawsze droga usłana różami..

napisała szczesliva • 23/09/2015 • Moim zdaniem, Szczesliva po godzinach

A wydawałoby się, że karmienie piersią powinno przyjść każdej kobiecie naturalnie. Bez żadnej walki, bez stresu i niepotrzebnych nerwów. Bez wylanych łez, bez żadnych wyrzutów sumienia i nieprzespanych nocy.

Przecież moglibyśmy się spodziewać, że matka natura tak zaprogramowała wszystkie kobiety, że wraz z narodzinami dziecka zacznie płynąć z naszych piersi rzeka mleka. Długa i szeroka niczym Amazonka, rzeka pełna wspaniałego mleka..

Może nam się wydawać, że przecież nie ma w tym temacie żadnych tajemnic. Że za jednym banalnym psstryk przystawimy dziecko do piersi i będziemy przeżywać piękne chwile jednocześnie patrząc na nasze dziecko, które wraz z mlekiem swojej mamy wypija co najlepsze!

A wcale, że nie! Cholera! Karmienie piersią może być dla niektórych krwawicą! Może być drogą przez mękę! I niekoniecznie musi być genialną i przyjemną, a także kojącą i dopełniającą macierzyńską przygodą!

Do dzisiaj pamiętam pierwsze trzy miesiące mojej laktacyjnej walki przy moim pierwszym dziecku. Do dzisiaj pamiętam godziny spędzone z laktatorem i jego sterylizację z oczami, które ledwo trzymałam otwarte w dzień i w nocy. Nie zapomnę tych dni przepełnionych bezsilnością, zrezygnowaniem i wzrokiem otoczenia, które dziwiło się mi, że mam chwile zwątpienia. A jakże! Bo oprócz klasycznego niewyspania związanego z opieką nad dzieckiem dochodziły także godziny z laktatorem, który był jednocześnie moim przekleństwem a w rezultacie [i szczęśliwie także] drogą do upragnionej rozbujanej laktacji.

Tylko ja wiem co czułam, gdy mówiłam innym, że karmię moje dziecko mieszanie. Dosyć miałam ciągłego tłumaczenia się, że walczę usilnie o to mleko i o to, by mój Syn zaczął pięknie ssać moje piersi. Byłam totalnym macierzyńskim świeżakiem, który martwił się o opinię otoczenia i drżał na myśl o tym, że coś może mu się nie udać. Byłam nie tylko świeżakiem, ale i energetycznym wrakiem człowieka, od którego oczekiwało się w tym najtrudniejszym momencie niewyczerpanych mocy, o które przecież tak cholernie trudno, gdy jest się chronicznie niewyspanym kłębkiem nerwów. Bo nikt nie wpadł na to [no przecież, że nie wpadł…], że totalnie wyczerpana matka może mieć problem z produkcją mleka…

Jednak to dopiero po 3 miesiącach regularnego przystawiania mojego dziecka do piersi i słuchania co trzy godziny klasycznego laktatorowego brzęczenia, zatryumfowałam i od tamtego momentu moje dziecko w 100% było karmione tylko moim mlekiem. Nie dowierzałam, gdy przyszła ta chwila, w której mój Syn bez wicia się przy mnie, bez ciągłego płaczu zjadł moje mleko i najedzony zasnął!

Nasza mleczna przygoda trwała niecałe dwa lata. Dwa piękne lata, których początek wolałabym jednak zapomnieć. Mimo że wiem, że warto było zrobić wszystko co w mojej mocy, aby wygrać tę walkę, nie wiem czy każdemu poleciłabym tę samą drogę. Nie jest ona łatwa i nietrudno było o to, by z niej zboczyć… Potrzebne jest do tego ogromne wsparcie partnera i najbliższego otoczenia. Potrzebne są chwile odpoczynku, może i nawet nocne zmiany z partnerem związane z opieką nad dzieckiem. Potrzebne są wspierające rozmowy, że na pewno się uda a nie przytyki i narzekanie, że jest się słabym. Potrzebny jest pełen support, o którym nasi najbliżsi często zapominają.

Uważam, wg niektórych może trochę zbyt radykalnie i dość ryzykownie, że do pełni macierzyńskiego szczęścia wcale nie jest potrzebne karmienie piersią. Bo by być stuprocentową mamą wystarczy po prostu nią być! Wystarczy kochać to maleństwo i dawać mu tony miłości, o które ono prosi każdego dnia. Bo bliskość nie jest mierzona tym jak blisko naszych piersi trzymamy nasze dziecko, ani tym jak daleko od butelki z mlekiem modyfikowanym je trzymamy! Bliskość to coś, co budujemy od pierwszych chwil na miliony sposobów! I nawet gdybyśmy urodziły się bez piersi lub zostałybyśmy ich pozbawione w okolicznościach choroby, to z pewnością byłybyśmy w stanie równie pełnie uszczęśliwić tego małego człowieka!

I wiecie co? Mam powyżej uszu religijnego traktowania karmienia piersią. Niech każda kobieta ma wybór, jak chce karmić i jak długo ma zamiar to robić. Nie bądźmy sędziami. Nie bądźmy katami. Dajmy innym wybór, którego nie będziemy oceniać nawet w naszych myślach.

Mam także powyżej uszu tej walki, którą zaczynam toczyć po raz drugi przy moim kolejnym synu. Głupia byłam sądząc, że za drugim razem to ja już jestem obcykana w temacie i ogarnę temat pierwszorzędnie. Głupia byłam sądząc, że jestem przygotowana do tego jak nikt inny. Przecież prawie dwa lata karmiłam mojego pierworodnego! I tym razem walczę o to, by mój drugi Syn nauczył się prawidłowo ssać nie raniąc mnie, najadając się i nie frustrując się przy tym. Po raz drugi przeżywam te chwile zwątpienia, które towarzyszyły mi dwa i pół roku temu.

I nie wiem na tym etapie czy wytrwam w tej walce.

Czy wystarczy mi sił.

Czy dam sobie radę.

Chociaż bardzo bym chciała i jeszcze nie złożyłam broni.

Wiem jedno. Bez względu na to jak będę karmiła moje dziecko, to będzie ono szczęśliwe. Będzie miało mamę, która kocha go ponad wszystko. Która już nie biczuje się za to, że jest taka a nie inna. Którą nie zjadają już wyrzuty sumienia z powodu oceny otoczenia…

Bo miłości nie mierzymy w mlecznych mililitrach. Miłość mierzymy w pojemności naszych serc, a one są bez dna, przecież…

karmienie mlekiem modyfikowanymkarmienie piersiąlaktacja
Tweet
32
Chleb z kiszoną kapustą
Gdybym tylko mogła cofnąć czas…

O autorze

szczesliva

■ Mama, po uszy zakochana w mężu Żona, Kobieta z krwi i kości, Estetka jakich mało, dawny podróżniczy Krwiopijca.

Podobne wpisy

  • A żeby była na tym profilu równowaga, to powiem Wam, że dzisiaj …[…]

  • Jakim „CUDEM” schudłam prawie 40 kilogramów w ciągu 12 miesięcy? 🍽️🌿🧘🏻‍♀️

  • Niemożliw. 😔

  • Zatęskniłam.

Wyszukiwarka

Archiwum

Tagi

aplikacje dla rodziców bajki dla dzieci blogi parentingowe blog parentingowy chłopiec ciąża dzieci dziecko gdzie jest tata jak zrobić płyn antybakteryjny karmienie piersią Kraków macierzyństwo małżeństwo najlepsze blogi parentingowe podróże z dzieckiem post sponsorowany projekt 52 przepis reklama rodzicielstwo szczesliva Tata podróżuje Trochę Ciążowej Prywaty WSPÓŁPRACA

Najnowsze komentarze

  • Monika - Jeszcze 5 lat temu nie opublikowałabym tego zdjęcia (bo zapomniałam coś z niego usunąć)❗😜🙈
  • Beata - Jeszcze 5 lat temu nie opublikowałabym tego zdjęcia (bo zapomniałam coś z niego usunąć)❗😜🙈
  • Beautymama - 📺 👶 Czy przedszkole to miejsce, w którym dzieci powinny oglądać bajki w TV❓❗
  • Monika - Po czym poznałam, że chcę z moim mężem spędzić resztę życia? Po tym!
  • szczesliva - Dziennik Elektroniczny – HIT czy PORAŻKA? (jego zastosowanie dla Rodziców i Dzieci)
Ta strona korzysta z plików cookie ("ciasteczka"). Pozostając na niej, wyrażasz zgodę na korzystanie z cookies.

Ostatnie wpisy

  • Sklepiki szkolne od 1 września 2026: co będzie można w nich sprzedawać, a co NIE?!
  • Nie masz okularów do zaćmienia Słońca? ☀️🌑 Tak obejrzysz je bezpiecznie – także z dziećmi
  • Odkrywca Krakowskich Parków – 78 parków, pieczątki i odznaka. Genialna rodzinna przygoda po Krakowie!
  • 📺 3 stare polskie SERIALE dla DZIECI, które moje dzieci oglądają z wypiekami na twarzy!
  • Zostałam Ambasadorką Moto Bak 2026. Jeden bak, jedna trasa i realna pomoc dla Osady Pro NGO!

WAŻNY KOMUNIKAT

Wszystkie treści opublikowane na www.szczesliva.pl mają wartość wyłącznie informacyjną. W żadnym wypadku nie mogą zastąpić indywidualnej porady lekarskiej, psychologicznej, prawniczej ani też żadnej innej.
Facebook Twitter Instagram

COPYRIGHT © 2026 szczesliva.pl Strona wykorzystuje pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub odczyt zgodnie z ustawieniami przeglądarki. Jeśli nie zgadzasz się na wykorzystanie plików - zmień ustawienia przeglądarki. - Polityka Prywatności
»
«