Odkąd zdarza mi się publikować zdjęcia moich dłoni na blogu [a robię to bardzo rzadko, bo jeśli mam być z Wami szczera, to ujmijmy to zgrabnie – nie uważam, aby były one moim atutem :D], odtąd jestem bardzo często pytana, dlaczego noszę obrączkę w tym a nie w innym miejscu, i z czego to wynika.
Nigdy bym nie przypuszczała, że kwestia ta wzbudzi takie zainteresowanie i wywoła czasami burzę w komentarzach, jak to miało miejsce kilka miesięcy temu. Dlatego doszłam do wniosku, że podzielę się z Wami motywem, którym kierowałam się wraz z moim Mężem, gdy wybieraliśmy obrączki i postanowiliśmy je osadzić na takich a nie innych palcach.
Na której dłoni i na którym palcu nosi się obrączkę w Polsce?
Przyznam się Wam, że dopiero podczas wizyty u jubilera na kilka miesięcy przed naszym ślubem, dowiedziałam się, że w Polsce, a w szczególności wśród katolików, obrączkę nosi się na palcu serdecznym prawej dłoni. Jeśli jesteśmy jeszcze przed ślubem, a nasz wybranek podarował nam pierścionek zaręczynowy, to przyjęło się, że nosi się go na prawej ręce na palcu serdecznym. Dopiero w dniu ślubu pierścionek zaręczynowy przekłada się na lewą rękę na palec serdeczny, natomiast na prawej ręce na palcu serdecznym nosi się wtedy obrączkę.
Proste? No w sumie całkiem proste, jednak w naszym przypadku było trochę inaczej.
Dlaczego było całkiem inaczej i dlaczego zdecydowaliśmy się na inne rozwiązanie w kwestii noszenia obrączki?
Z bardzo prostej przyczyny, o której za moment. Od razu zaznaczę, że ani trochę na nasz wybór nie miał wpływu fakt, czy jesteśmy wierzący czy nie, czy jesteśmy katolikami czy może ewangelikami tudzież protestantami. Tego w ogóle nie braliśmy pod uwagę, ponieważ tak się złożyło, że my od początku naszej znajomości nie kierowaliśmy się schematami, tradycjami, konwenansami czy innymi -ami. Robiliśmy w każdym aspekcie tak, jak uznaliśmy to dla nas za stosowne, wygodne czy przydatne.
Nasze zaręczyny odbyły się pół roku przed ślubem i były raczej ukłonem w stronę naszych rodziców, którym chcieliśmy się oficjalnie zaanonsować z naszymi ślubnymi zamiarami, a nie klasycznym momentem, w którym facet prosi kobietę o rękę w romantycznych okolicznościach. Nie wiem, czy wynikało to wtedy z naszego pragmatyzmu i braku romantyzmu, ale w sumie dzisiaj z moim M. wyjaśnię kwestię, dlaczego przede mną nie klękał i takie tam :D Zawsze chłopak może jeszcze nadrobić! ;D
Tak się złożyło, że zaręczając się z moim Mężem nie dostałam od niego pierścionka zaręczynowego. Dlaczego? Nie do końca pamiętam przyczynę takiego stanu rzeczy, ale prawdopodobnie było wtedy u nas dość krucho z kasą, którą pochłaniał remont mieszkania i moja operacja usunięcia guza nowotworowego niestety w 100% finansowaną z naszych własnych środków. W każdym razie ja ten pierścionek gdzieś tam mam obiecany, także jest szansa, że w najbliższych kilku dekadach jednak się go doczekam :D ;-)
Ale co z tą nieszczęsną obrączką i dlaczego nosimy ją tam, gdzie ją nosimy?
Otóż oboje nosimy naszą obrączkę na lewej dłoni na palcu serdecznym! Dlaczego nie na prawej dłoni? Ponieważ kiedy wybraliśmy się do jubilera, a ja spojrzałam na moją prawą dłoń, na której zasugerowała mi mierzenie pani pracująca w sklepie jubilerskim, to o mało nie zemdlałam! Mam okropną tendencję do puchnięcia dłoni i kiedy położyłam moją prawą dłoń na jubilerski blat, to moim oczom ukazało się pięć dorodnych parówek, a może nawet serdelków, w kolorze dorodnego buraka! :D
Szybko tę dłoń schowałam i wyciągnęłam lewą dłoń, która dziwnym trafem nigdy tak mi nie puchła. Kiedy wyciągnęłam lewą dłoń okazało się, że całe moje szczęście wygląda ona jak dłoń normalnego człowieka, a nie Shreka, która nie ma tendencji do eksplozji :D
I tym oto sposobem jubiler nie musiał robić dla mnie obrączki w męskim rozmiarze, a ja mogłam śmiało wejść gabarytowo w rozmiary kobiece [choć i tak raczej te większe niż mniejsze :D] Mój Mąż idąc za moim przykładem i chcąc być „symetryczny”, również zdecydował się na noszenie obrączki na dłoni lewej.
I w ten oto sposób wyjaśniła się tajemnica, dlaczego obrączkę nosimy na palcu serdecznym lewej dłoni!
P.S. Na którym palcu i na której dłoni Wy nosicie? Jestem mega ciekawa!
P.P.S Niepotrzebne są już aluzje, jak to mi ktoś zasugerował kilka miesięcy temu, że z moim M. albo jesteśmy „kociej wiary”, albo „próbujemy być modni” albo „pewnie mamy jakiś szatański powód takiego stanu rzeczy” :D
Tymczasem powód jest banalny – wolę nie prezentować światu serdelków duszonych obrączką, która jeszcze zabiera im tlen. Stawiam na leworęczne chude kiełbaski krakowskie! ;-) :D
P.S. Jeśli udało się Wam zobaczyć dzisiejszy post, zostawcie po sobie ślad na Facebooku czy w komentarzu ❤ Jeśli macie ochotę puścić go dalej w świat – z góry dziękuję! :*







