Najważniejsza rzecz, jaką może zrobić każda matka, a zupełnie o tym zapomina!

napisała 20/11/2017 Moim zdaniem, Szczesliva po godzinach

Partnerem tego postu jest marka Bissell.

Powiem jasno: pierwsze dwa lata mojego macierzyństwa to był dla mnie poligon wojskowy i survival w jednym. Już mniejsza z tymi nieprzespanymi nocami i kolkami moich dwóch synów, które zdrowo mnie i mojego męża dociskały do parteru! Najtrudniejsze w tym wszystkim było coś, z czego na początku zupełnie nie zdawałam sobie sprawy!

Myślałam, że tak właśnie ma być, bo czułam presję, że inni również tak robią i … jakoś dają radę! Schodziłam z łóżka o resztkach sił po nieprzespanej nocy i dziesiątkach pobudek. Zamiast jednak pójść do kuchni i jak człowiek zrobić sobie herbatę, czy kawę, zjeść niespieszne śniadanie, gdy dziecko jeszcze smacznie śpi, albo spróbować odespać kolejny kwadrans, to ja zaczynałam od cichego zamiatania podłóg i ich mycia. Aby żaden kurz nie pałętał mi się po domu w obecności mojego dziecka! Zamiast zająć się odrobinę sobą ścierałam kurze, wietrzyłam, prałam, gotowałam, słowem: zasuwałam bez żadnego przystanku.

Co się działo, kiedy już zamiotłam po cichaczu i zmyłam podłogę? Za moment budziło się moje dziecko, a ja ledwo patrząc na oczy zaczynałam karmienie, przewijanie, odbijanie, smarowanie, i tak dalej. Kiedy płacz się już skończył a dziecko w końcu zasnęło, to ja znowu zaczynałam kierat – na własne życzenie. Znowu sprzątałam, wycierałam, myłam, prałam. Szaleństwo!

A przecież zamiast lecieć na kolokwialnej “szmacie”, to można było przecież odsapnąć. Dostrzec te drobne niuanse jak pierwszy uśmiech dziecka, jak pierwsze “guganie”, pierwszy kroczek, pierwsze wypowiedziane słowa. Ja tymczasem uciekałam w całodobowe sprzątanie, bo wydawało mi się, że tak należy i tak wszyscy robią!

A guzik prawda!

W pewnym momencie się opamiętałam. Dotarło do mnie w końcu, że nie na tym polega życie. Ogarnianie chaty zostawiałam sobie na drzemki dziecka albo wieczory, a raz w tygodniu razem z mężem robiliśmy gruntowne sprzątanie po to, aby mchy i porosty nie zaczęły rosnąć w naszym domu ;-)

I co? I to było świetne wyjście! Dziecko nie czuło się odrzucone i nie musiało patrzeć na matkę, która non stop lata ze ścierką. Ja zaczęłam rozumieć, że idealny dom, to nie jest dom dla mnie, bo …

… mój dom ma być na tyle brudny, aby był zdrowy, i na tyle czysty, aby był szczęśliwy! :-)

Sekret polega na tym, że dom powinien być czysty, jednak nie należy poświęcać zbyt wiele czasu na jego sprzątanie. Paradoks? Okazuje się, że niekoniecznie. Do podzielenia się z Wami moją teorią dotyczącą sprzątania zaprosiła mnie marka Bissell. Bissell podesłał do mnie wodny odkurzacz 3 w 1 Bissel Crosswave, który odkurza i myje, i poprosił mnie o sprawdzenie, czy on ogarnie mój domowy bajzel, o ile takowy posiadam ;-)

Sprawdźcie w filmie, jak na Bissella zareagował mój starszak :D ;-)

Oj, posiadam bajzel! :D Przy okazji nareszcie dowiedziałam się, czym jest ten wielofunkcyjny odkurzacz wodny, o którym od dwóch miesięcy mówiły mi moje znajome ze Stanów :D

Zacznę od tego, że moi synowie nigdy nie przepuszczają okazji i przy każdym smażeniu naleśników jaglanych czy z kaszy manny “pomagają” mi w kuchni na wszelkie możliwe sposoby. Tak to już u nas jest. Zwykle po takim pomaganiu podłoga wygląda jak po wybuchu bomby. Zdążyłam się już nawet do tego nieco przyzwyczaić. Jednak problem polega na tym, że w kuchni mam błyszczący gres, na którym każda plamka jest widoczna z odległości 50 metrów. Próbowaliście kiedyś zmyć tłuste plamy z błyszczącego gresu? Życzę powodzenia.

Gdy wyciągnęłam Bissella z opakowania popatrzyłam na niego nieco podejrzliwie. Wydał mi się dosyć niepozorny i nie wyglądał na typa, który poradzi sobie z podłogą uciapaną fachowo przez moich dwóch specjalistów. O, jakże się pomyliłam :) Kiedy podprowadziłam go do dwóch jajkach doszczętnie rozsmarowanych na podłodze, to on je … połknął w całości, a w drodze powrotnej bez zająknięcia umył i wysuszył jednym ruchem fragment podłogi, na którym przed chwilą leżały. Nie pozostawiając przy tym po sobie ani jednej smugi!

Gdybym tego nie zobaczyła na własne oczy to bym nie uwierzyła. Bez pomocy kolesia spędziłabym nad tym kawałkiem podłogi co najmniej kilkanaście minut, najpierw zbierając skorupy, później wycierając papierowym ręcznikiem resztki rozciapanego jaja, a na koniec walcząc szmatami do podłogi i zgrają chemicznych środków o wytarcie wszystkiego na zero i usunięcie smug z mojego szklistego gresu. Aż się głupio poczułam, gdy ujrzałam, jak po dwóch machnięciach odkurzaczem wszystko było zrobione :)))

Zresztą gdy chłopaki zrobili sobie piaskownicę z ziemi wysypanej z przewróconego kwiatka powtórzył swój wyczyn bez zająknięcia i nie chciał za to ani kawy ani nawet masażu karku po ciężkiej pracy ;) Ten sam numer powtórzył z naszym dywanem po tym, jak młodszy namalował na nim impresję w stylu wczesnego Picassa za pomocą jedzonego właśnie dżemu.

Ja dzięki temu mogłam wczoraj bezstresowo usiąść sobie z moimi trzema chłopakami. Czas, który normalnie musiałabym poświęcić na ogarnianie bajzlu, poświęciłam na bycie razem i domowe przytulanki. Fajnie, nie?

P.S. Co robił wczoraj mój małżonek w towarzystwie Bissella? Umył całą turbo-zapuszczoną podłogę na naszej klatce schodowej, czemu nie dowierzali nasi sąsiedzi :D

Dobra dziewczyny, to konkludując już! Luzujemy gumkę w majtkach, nie zapominamy o sobie i odpuszczamy pucowanko 24/7. Są tacy, co nam pomogą (mam nadzieję, panowie!) A w międzyczasie staramy się względnie nacieszyć dzieciakami i naszym życiem. Na całodobowe sprzątanie zostanie nam emerytura! ;-) 

Partnerem tego postu i nieuciemiężonego macierzyństwa jest marka Bissell ;-)

Podobne wpisy

  • U mnie dochodzi nacisk z otoczenia. Gdy Tobie rodzina tłumaczy, że masz pamiętać o sobie i nie martwić się mieszkaniem, moi wytykają każdy brud.
    Wstaje o 5 by na 6 dotrzeć do pracy, po pracy do żłobka po dziecko, do domu, sprzątanie i jednocześnie bawienie się z dzieckiem oraz robienie prania. Gdy cudem usypia o 23 lecę umyć naczynia i posprzątać w kichni, a zarazem naszykować obiad na następny dzień i ko I najgorsze jest to, że nikt nie widzi co robię, rodzina zawsze znajdzie na podłodzę plamę, odrobinę kurzu, czy maleńką pajęczyne, a ja usłyszę, że jestem marną matką bo nawet o porządek nie umiem zadbać szczególnie przy dziecku

    • Madlen

      To smutne co pani pisze 😞 może dobrze byłoby porozmawiać z tym “otoczeniem” jak to pani ujęła… Przecież nie można tak na pełnych obrotach zasuwać non stop. Kobieta-matka to nie robot!! Mnie nikt z otoczenia nie ciśnie lecz sama mam do siebie pretensję że coś w domu jest nieogarnięte bo mi czasu zabrakło. A gdy widzę że mąż ma w 4 literach czy jest pozmywane to mi wszystko przechodzi i jest tak długo Nie zmywane aż sam się za to weźmie 😉

    • go

      Julka jak ja Cię rozumiem. Płakać mi się chce kiedy czytam te wyswiechtane teksty “pomyśl o sobie, odpocznij”. U mnie sytuacja podobna (jesli nie gorsza, ale bez szczegółów)… Mam 24/7 wszystko na głowie… pracę (również w weekendy, często po 12 H), dzieci( szkoła, zajęcia dodatkowe, czas wolny), dom (pranie, prasowanie, sprzątanie i cała masa innych zajęć, które absolutnie nie powinny widnieć w rubryce “obowiązki żona, no i mąż (szkoda gadać…)… no i wszystko ma byc na cacy, ja zadowolona. Tylko szkoda, że nie pamiętam co to zakupy inne niż spożywcze, fryzjer nie z dziećmi, a kanapa nie jest w domu tylko po to żeby ja umyć. Mam dość. czuje cholerną zazdrość, poczucie ogromnej niesprawiedliwości, że pozwoliłam wejść sobie na głowę a teraz kiedy nie mam już siły, kiedy nie wolno mi czuć się źle, chorować, być zmęczona czy po prostu wkurzona ie umiem się z tego wykręcić. i choćbym nie wiem jak próbowała wytłumaczyć w czym rzecz i tak usłyszę, że jestem zła. nie nadaje się na żonę ani matkę.

      • Aneta mama dwoch chlopcow

        Piekna ja Ci cos poradze…to Twoj dom Twoje dzieci i Twoja sprawa jak w tym domu masz…jesli tesciowa czy jakakolwiek inna ciotka ma problem z Twoim balaganem to juz tylko i wylacznie jej problem. Musisz znalezc w sobie na tyle sily by bez slowa po prostu na to nie reagowac.. a powiedz mi taka rzecz: czy Twoj maz pomaga Ci w porzadkach? Sadze ze odpowiesz NIE! to jak w takim razie Twoja cudna tesciowa nauczyla swojego syna??? Dziewczyny ja tez sie tak przejmowalam co powiedza inni ale wywalczylam sobie to ze nawet czasem maz powie mi, ze docenia to, co ja robie i nie narzeka, ze gdzies jest cos brudnego czy wisi jakas pajęczynka…

  • Szczęśliwie nie miałam problemu aby położyć się z niemowlęciem w czasie jego popołudniowej drzemki i odespać trochę nocy 😉

    Na mojej liście zadań były rzeczy, które muszę i mogę zrobić. Jeżeli w ciągu dnia, udało mi się zahaczyć choćby częściowo z listy ‘mogę’ byłam z siebie dumna 💪 Nic na siłę. Bardzo dobrze powiedziane “dom ma być na tyle brudny, aby był zdrowy, i na tyle czysty, aby był szczęśliwy!”

  • Crown Daisy

    Mam ta maszyne, i rzeczywiscie jest uzyteczna i to bardzo.Szczegolnie przy dzieciach :) Ale juz na powazniej-kiedys bylam nadgorliwa, i sprzatalam caly dom na tip-top co dwa tygodnie.Te czasy juz minely, bo sa wazniejsze priorytety…jak ujrzenie usmiechu synka podczas wspolnej zabawy :)

  • Przy małym dziecku ciężko jest utrzymać porządek na tzw. błysk. Wystarczy, by było w miarę czysto. Odrobinka kurzu nie zaszkodzi dziecku. Mając wybór: sprzątać, bo co ludzi powiedzą i zasłużony odpoczynek po nieprzespanej nocy – to wybieram to drugie :)

  • Aneta

    Napisz proszę jak wygląda potem wyczyszczenie tej maszyny po odkurzaniu jajek, ziemi itp.

    • Wyciągasz pojemnik na brudy, wylewasz do klozetu i płuczesz pod wodą. Opłukujesz dodatkowo tą okrągłą szczotkę i mały filterek. Trwa to 2 minuty i gotowe. Mycie garnka trwa zwykle znacznie dłużej ;)

  • Anita

    Dziewczyny taki dowcip na podsumowanie komrntarzy:
    Spotykają się dwie starsze panie…
    ~ o Pani Kowalska jak tam Pani bliźniaki, jak syn po ślubie,dobrze? Zadowolony?
    – o Kochana, ależ on fatalnie trafił. Ta jego żona to okropna gospodyni. Może i coś ugotuje, sprzątnie, ale Syn sam musi prasować swoje koszule! A po powrocie do domu z pracy zajmuje się dzieckiem…
    ~ no a córka, jak? Zadowolona z męża?
    – o Kochana, ona to trafiła na wspaniałego męża. On i zarobi i dom ogarnie… Ona nic robić nie musi, bo on przy dzieciach pomoże i ugotuje… A ona ma czas i na fryzjera i na spa.

    Kurtyna ;)

  • Ewa Brańka

    super, bardzo by się przydał, ale cena nie do przeskoczenia :(

  • Paulina, można śmiało. On nie wylewa wody na podłogę, on jakby moczył gąbkę czyszcząca a pozniej szybko zbiera wilgoć.

    Urzadzenie nie jest ciche, ale to normalne przy tego typu urzadzeniach, ktore nawet skorupke jajka wciagna i umyja.