listopad 2017
Kilka miesięcy temu opublikowałam na blogu post dotyczący mitów dotyczących ciąży i dzieci, które przechodzą z ust do ust i są powielane przez pokolenia. Pamiętam, że uśmiałam się wtedy przednio, kiedy przeczytałam Wasze komentarze pod tekstem! :D
Nie zdawałam sobie sprawy, że tych mitów jest tak wiele i naprawdę bywamy nimi nieźle straszone. Niektóre z nich mają jakieś wytłumaczenie i mogą się wybronić (ale często to takie typowe naciąganie faktów), ale większość jednak totalnie jest wyssana z palca.
Kiedy jednak w 35 tygodniu trzeciej ciąży odwiedziłam mojego ginekologa prowadzącego moją ciążę, dostałam opiernicz i okazało się, że jeden z tych mitów, o którym pisałyśmy, wcale nie jest mitem!
Podczas wizyty postanowiłam wyjaśnić moje skurcze przepowiadające, które mnie od jakiegoś czasu niepokoiły, i zrelacjonowałam lekarzowi, jak wyglądał mój dzień. A każdy dzień był na naprawdę wysokich obrotach, jak się okazało. A mi się wydawało, że mieszczę się w aktywnościowej normie. Dostałam zalecenie leżenia co najmniej 2-3 godzin dziennie w ciągu dnia i odpoczywania. Ale leżenia. Nie tam żadnego siedzenia, polegiwania, udawania, że odpoczywam, a tak naprawdę to gotuję. Mam się walnąć do łóżka i leżeć, i koniec kropka. Ciężko z realizacją tego (dwójka dzieci „na stanie”…), ale staram się.
I o dziwo skurcze minęły! Także te skurcze to jednak mógł to być wynik nadmiernego forsowania organizmu.
No i podczas wizyty i tego mojego relacjonowania, co robię w ciągu dnia i co robiłam w trakcie ostatnich dwóch dni, mój lekarz prowadzący zrobił oczy jak pięciozłotówki, kiedy usłyszał, co robiłam.
– I coś jeszcze pani robiła czy to tyle?
– No i jeszcze powiesiłam zasłony w salonie. – przyznałam.
– Pani żartuje?!
– No, ale ja mam sufit bardzo nisko akurat w tej części salonu, bo to spad. Nie wspinam się na żadne krzesło, drabinkę. Nic z tych rzeczy. Wystarczy, że wyciągnę ręce do góry bez wchodzenia. – zaczęłam się tłumaczyć zgodnie z prawdą zresztą.
– Pani Magdo, pani już więcej zasłon ani firanek wieszać nie będzie, zgoda? Nie ma znaczenia, czy pani musi wchodzić na drabinkę czy nie. Pani nie może w tak wysokiej ciąży rozciągać mięśni macicy w ten sposób. Rozumie pani?
– A ja myślałam, że to mit. Bo straszy się ciężarne, żeby nie podnosiły w ciąży rąk do góry, bo to prowadzi do wad serca a to przecież bzdury.
– Pani Magdo, to nie prowadzi do żadnych wad serca ani do owinięcia pępowiny. To akurat bzdury, potwierdzam. Ale absolutnie nie jest wskazane długotrwałe podnoszenie rąk i rozciąganie macicy. A ewentualny upadek związany z przesunięciem środka ciężkości w ciąży, kiedy się wchodzi na krzesło czy drabinkę, akurat może skutkować odpłynięciem wód czy odklejeniem łożyska. Także z tymi rękami uważamy! Po głowie się może pani podrapać, ale wieszać firanek już pani nie wolno. Okay?
– Okay… – zwiesiłam głowę i przestałam się upierać, że „mam tę moc” :D
Zatem w ciąży podnoszenie rąk do góry nie jest wskazane. Można je podnosić do góry w ramach sięgania po czekoladę skitraną w szafce kuchennej, bo trwa to tylko chwilę :P, ale nie wolno nam podnosić rąk do góry w celu wieszania firanek, bo to już chwili nie trwa ;-)
Piąteczka!
P.P.S. Jeśli podobał Wam się post, to będę wniebowzięta, jeśli zostawcie po sobie ślad, że udało Wam się dzisiaj go przeczytać i że Facebook Wam go (łaskawie) pokazał, o czym pisałam tutaj, że Facebook robi wszystko, abyśmy musieli płacić za pokazywanie treści! :( Nie chciałabym zniknąć zupełnie z Waszego Facebooka, co może niechybnie się stać :(







