• O mnie
  • Kontakt / Współpraca
  • Archiwum
szczesliva
  • Strona główna
  • Podróżniczo
    • Gdzie jest Tata?
    • Polska też jest fajna!
    • Szczesliva podróżuje
    • Close
  • Uroda
    • #AkcjaDetox
    • Szczesliva dba o skórę
    • Szczesliva jest FIT
    • Close
  • Moda
    • Moda dla dzieci
      • To shop or not to shop
      • Close
    • Moda dla mam
    • Close
  • Kulinarnie
    • COOLinarnie
    • COOLinarnie dla maluchów
    • Koktajlovo
    • Close
  • Moim zdaniem
    • BLOGOSFERA
    • Jak nie zwariować na macierzyńskim
    • Kalejdoskop miesiąca by szczesliva
    • Szczesliva po godzinach
    • Szczesliva w CIĄŻY
    • Close
  • Polecane
    • Aplikacje mobilne
    • Dla dziecka
    • Dla blogera
    • Zdrowie
    • Close

Porwał mnie!

napisała szczesliva • 17/04/2016 • Moim zdaniem, Szczesliva po godzinach

– Zostawiamy dzieci i jedziemy! Ale teraz! Bez żadnego pindrzenia się. Lecimy na szybką kawę. Wkładaj kask. Gotowa?

Mniej więcej tak do mnie wczoraj zagadał mój M. Nie pozostało mi nic innego jak zamienić spodnie od piżamy na dyżurne legginsy, jego wyciągnięty T-shirt rzucić w kąt i ubrać stary polar, a na niego zarzucić jeszcze mój zamszowy płaszcz, który miał jako-tako osłaniać mnie od wiatru, który wczoraj szalał na Podkarpaciu, gdzie teraz odpoczywamy.

Założyłam kask i pojechaliśmy! To była moja pierwsza od ponad dwóch lat wycieczka skuterem! Skuterem, w którym byłam tak rozkochana przed pojawieniem się naszych maluchów! Zakochana na zabój!

Zanim nasza rodzina powiększyła się o naszych dwóch chłopaków w cieplejszych miesiącach byliśmy niemalże przyrośnięci do naszego jednośladu. Prawie codziennie po niespiesznej porannej pobudce wskakiwaliśmy na skuter i jechaliśmy na kawę. Po kawie albo wracaliśmy do domu na nasze ulubione śniadanie składające się z dopracowanych ciabatt z szynką parmeńską i pomidorów suszonych, albo jechaliśmy na pobliski krakowski Kazimierz do jednej z knajpek i uzupełnialiśmy energetyczne braki.

To były czasy! Po takim śniadaniu wracaliśmy na przedpołudniową drzemkę [czujecie klimat? parsknęłam właśnie śmiechem pisząc te dwa słowa :-D] bądź jechaliśmy do podkrakowskiej Lanckorony czy też w okolice Parku Ojcowskiego. Albo ponosiło nasz jeszcze dalej, do rodzinnego Wrocławia albo Przemyśla. Zero pośpiechu. Pełen chill. Życie usłane jedzeniem, spaniem, momentami poświęconymi na pracę, sączenie koktajli na naszym balkonie i dumaniem nad tym, co będziemy robić dnia następnego. Albo czego robić nie będziemy.

Kiedy porównuje tamte czasy do tego, co teraz jest na naszej codziennej tapecie, to łapię się za głowę. Momentami tęskni mi się za tym wszystkim, za tym luzem. Nie mogę ukrywać, że czasami walnęłabym się najchętniej na łące, przeżuwała powoli źdźbła trawy i patrzyła w niebo, jak to kiedyś bywało. Bez spiny, bez większych obowiązków, bez ciśnienia i odpowiedzialności za coś więcej niż tylko własny tyłek. Za chwilę jednak dociera do mnie, że mam przecież wszystko, o czym kiedyś marzyłam. I że jest to tysiąckroć piękniejsze, wartościowsze, namacalne i bliskie mojemu sercu. Te luki, które kiedyś były pustymi szufladami, teraz są pełne. I zawartość nich rośnie z dnia na dzień i tworzy cudną komodę. Moją prywatną przepastną i szczęśliwą komodę, pełną właśnie takich niepodrabialnych szuflad :-)

Wrócę jednak do tego początku, o którym napisałam. No porwał mnie, no! Ten mój prywatny małżonek dał prikaz swoim rodzicom, aby zajęli się naszymi kochanymi dwoma gałganami ;-) a my wyskoczyliśmy na skuterzastą przejażdżkę. Miało być klasyczne i bzdurne 20 minut bez dzieciaków, a skończyło się na dwóch godzinach przy kawie i kilometrach przejechanych totalnie niespiesznie. Razem, ciało do ciała. Z wiatrem i muchami we włosach. Z beztroską i pytaniem w stylu: „To o której jutro jedziemy raz jeszcze?” ;-)

Nie jest łatwo zorganizować sobie takie chwile bez dzieci. Przynajmniej nam nie jest łatwo, bo rodziny mamy daleko, a nie w Krakowie. Chociaż od kilku miesięcy potrafimy sobie pomóc, aby chociaż efektywnie popracować a nie skakać między dziećmi a komputerem i projektami, które są w terminarzu, dochodzę jednak do wniosku, i mój M. na stówę przyzna mi rację, że bez takich chwil nie ma szans na to, aby nie zakopać się w pieluchach. Bo prawda jest taka, że my nie tylko jesteśmy „Mamą i Tatą”, ale najpierw byliśmy Mężem i Żoną. I aby nie zwariować i zachować tę fajność i świeżość w związku, to trzeba mieć pewnego rodzaju odejście. I jeśli okoliczności nie są sprzyjające ku temu, to trzeba postarać się je sobie stworzyć. W końcu związek to skomplikowany mechanizm i aby się [kolokwialnie to ujmując] nie spieprzył, to trzeba go naoliwić raz po raz, odświeżyć, serwisować i w ogóle :-)

Warto też nie zarzekać się na śmierć i życie, jak to ja kiedyś miałam w zwyczaju, że „nie da się” tego wypracować. Że to w ogóle niemożliwe. Że nikt nam nie pomoże. Że mamy zawsze pod górkę. Że jeśli cokolwiek kiedykolwiek, to dopiero jak dzieci skończą osiemnastkę. Wiecie jak to jest. Lubimy sobie utrudniać życie i takie bzdurne gderanie zupełnie nie pomaga nam w tym, aby pójść z tematem do przodu. Trzeba wziąć się w garść i zacząć działać.

Pięknej wiosny dla Was! I jak najwięcej takiego „odejścia”, jakie nam się udało wczoraj uskutecznić i tego „działania”! ;-)

Tweet
1
Książki dla dzieci - Biblioteka Małego Człowieka - Szczęśliva poleca
Nie zmuszam. Pomagam moim dzieciom rozwijać skrzydła.

O autorze

Facebook Profile photo

szczesliva

■ Mama, po uszy zakochana w mężu Żona, Kobieta z krwi i kości, Estetka jakich mało, dawny podróżniczy Krwiopijca.

Podobne wpisy

  • A żeby była na tym profilu równowaga, to powiem Wam, że dzisiaj …[…]

  • Jakim „CUDEM” schudłam prawie 40 kilogramów w ciągu 12 miesięcy? 🍽️🌿🧘🏻‍♀️

  • Niemożliw. 😔

  • Zatęskniłam.

Wyszukiwarka

Archiwum

Tagi

aplikacje dla rodziców bajki dla dzieci blogi parentingowe blog parentingowy chłopiec ciąża dzieci dziecko gdzie jest tata jak zrobić płyn antybakteryjny karmienie piersią Kraków macierzyństwo małżeństwo najlepsze blogi parentingowe podróże z dzieckiem post sponsorowany projekt 52 przepis reklama rodzicielstwo szczesliva Tata podróżuje Trochę Ciążowej Prywaty WSPÓŁPRACA

Najnowsze komentarze

  • Monika - Jeszcze 5 lat temu nie opublikowałabym tego zdjęcia (bo zapomniałam coś z niego usunąć)❗😜🙈
  • Beata - Jeszcze 5 lat temu nie opublikowałabym tego zdjęcia (bo zapomniałam coś z niego usunąć)❗😜🙈
  • Beautymama - 📺 👶 Czy przedszkole to miejsce, w którym dzieci powinny oglądać bajki w TV❓❗
  • Monika - Po czym poznałam, że chcę z moim mężem spędzić resztę życia? Po tym!
  • szczesliva - Dziennik Elektroniczny – HIT czy PORAŻKA? (jego zastosowanie dla Rodziców i Dzieci)
Ta strona korzysta z plików cookie ("ciasteczka"). Pozostając na niej, wyrażasz zgodę na korzystanie z cookies.

Ostatnie wpisy

  • Dołącz do Klubu Zmian! Miejsca dla KOBIET, w którym DZIAŁAMY❗ :-) 🏃‍♀️‍➡️🫐🧘🏻‍♀️
  • Tłuszcze, których dzieci się boją, a mózg ich potrzebuje. – kampania edukacyjna „Zdrowe menu dla mózgu” Fundacja Grow & Flow
  • 🍫🤎 Brownie z buraków bez mąki pszennej – przepis fit i bezglutenowy!
  • ✈️Jak spakować się w BAGAŻ PODRĘCZNY🎒 na kilkudniowe wakacje z dziećmi – praktyczny poradnik mamy trójki dzieci
  • Co URATOWAŁO mnie z ANGINOWEGO maratonu? Moja historia sprzed 2 lat, o której rzadko mówię.

WAŻNY KOMUNIKAT

Wszystkie treści opublikowane na www.szczesliva.pl mają wartość wyłącznie informacyjną. W żadnym wypadku nie mogą zastąpić indywidualnej porady lekarskiej, psychologicznej, prawniczej ani też żadnej innej.
Facebook Twitter Instagram

COPYRIGHT © 2026 szczesliva.pl Strona wykorzystuje pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub odczyt zgodnie z ustawieniami przeglądarki. Jeśli nie zgadzasz się na wykorzystanie plików - zmień ustawienia przeglądarki. - Polityka Prywatności
»
«