4 rzeczy, dzięki którym pozbyłam się kataru i kaszlu u mnie i mojego dziecka (raz na zawsze).

napisała 04/11/2019 Moim zdaniem, Szczesliva po godzinach

Wiem, wiem. Zaraz mogłyby się odezwać głosy, że nie jest to możliwe, aby raz na zawsze pozbyć się kaszlu i kataru u dziecka czy dorosłego, bo nasze zdrowie i odporność są nieprzewidywalne.

Opiszę Wam dzisiaj historię moją i mojego Starszaka, bo wielokrotnie już obiecywałam Wam na moim Instastories, że ten tekst się pojawi, tylko muszę pewne sprawy doprowadzić do końca, aby mieć pewność, że podzielę się z Wami sprawdzonymi patentami. Oto i jestem.

Zacznijmy może od początku. Jestem alergiczką. Odkąd pamiętam od maja do sierpnia moje oczy, nos i gardło to był jeden wielki poligon doświadczalny. Spojówki czerwone, swędzące. Nos swędział mnie niemożebnie i kapał z niego katar. Swędziały mnie nawet uszy w środku! Dramat. Zazwyczaj ta alergia na pyłki drzew i traw mijała przed jesienią i miałam spokój aż do późnej wiosny.

Ale odkąd zaszłam w pierwszą ciążę zaczęłam mieć problemy z wodnistym katarem i kaszlem nawet jesienią i zimą, już nie tylko latem!

Budziłam się prawie codziennie z zatkanym nosem. Byłam pewna, że to po prostu częste przeziębienia i kwestia mojej niskiej odporności. Dwa lata temu podobne problemy zaczął mieć mój Starszak! Zapewne skłonność do alergii odziedziczył po mnie :(

Zwalałam wszystko na jego niższą odporność, dlatego zaczęliśmy długi proces jej poprawiania. Miałam wrażenie, że nam się udało, bo poważniejsze infekcje już nas nie odwiedzały. Duża dawka ruchu, tran, spacery, dużo owoców i warzyw, suplementy po konsultacji z lekarzem, i jeszcze kilka innych rzeczy. Ale wodnisty katar i suchy kaszel od czasu do czasu pojawiał się i nasilał. Zresztą, ja miałam dokładnie to samo! 

Aż pewnego razu nie wytrzymałam! Starszak pewnej nocy co chwilę budził się z mocnym, suchym kaszlem. Doszło do tego, że ten kaszel był tak duszący, że zaczęłam mieć obawy, czy to nie jest coś poważniejszego albo początek astmy. Terminy do najlepszych alergologów w Krakowie wybitnie odległe, ale coś mnie podkusiło, aby zapisać się na internetowe powiadomienie u jednej z lekarek na wypadek, gdyby zwolnił się jej termin. Nie minęła godzina a ja na maila dostałam powiadomienie, że właśnie zwolnił się termin! Mieliśmy godzinę na dotarcie do gabinetu i ..udało się!

Pani doktor wysłuchała nas. Zrobiła mega długi wywiad i zleciła testy alergologiczne. Zasugerowała, że prawdopodobnie wie, jaka jest przyczyna, ale poczeka na wyniki. Ja przy okazji też sobie zrobiłam testy. Przyjechałam z wynikami Starszaka do Pani alergolog i wszystko było jasne.

Powodem naszego kataru, kaszlu a nawet niskiej odporności (bo one też ją powodują) są ROZTOCZA! :(

Także, kochani, jeśli mierzycie się u Was czy u Waszych dzieci z notorycznym katarem czy suchym kaszlem, problemami z odpornością poproście Waszych lekarzy o skierowanie na testy alergologiczne. Może ich wynik będzie dla Was wskazówką?! W naszym przypadku częste infekcje wiązały się z tym, że Starszak ma alergię na roztocza, bo one wcale nie pomagają w tym, aby organizm odpierał w 100% ataki patogenów :(

Co to jest roztocze i skąd pochodzi? Roztocza to są mikroskopijne organizmy, które żyją m.in. w kurzu domowym. Idealnymi warunkami dla ich rozwoju jest temperatura powyżej 22 stopni Celsjusza i wysoka wilgotność. Niestety, osoby na nie uczulone mają z nimi problem przez cały rok, jednak problem jest najbardziej dla nich dotkliwy jesienią i wczesną zimą. Rzadziej wtedy wietrzymy mieszkania i ogrzewamy je dodatkowo, czyli sprawiamy, że stwarzamy tym pajęczakom idealne warunki dla bytowania i rozmnażania :(

Czym się żywią roztocza? Roztocza odżywiają się ludzkim złuszczonych naskórkiem i również zwierzęcym naskórkiem, jeśli w domu przebywają zwierzęta. Roztocza są obecne m.in. w materacach, poduszkach, w łóżkach, dywanach, w meblowej tapicerce, w pluszakach, kocach, etc. Są właściwie wszędzie.

Po wizycie u alergologa dostaliśmy całą listę zaleceń i przydatnych ulotek informacyjnych, i zaczęliśmy działać! Kompleksowo! Zasada numer jeden – nie ma być w domu sterylnie, ale ma być czysto i pozbywamy się pewnych przedmiotów.

P.S. Od naszego alergologa dowiedziałam się, że zdarza się, że nawet gdy testy wyjdą nam ujemne, to jest ryzyko, że mimo to mamy uczulenie na roztocza. Moja dobra znajoma mierzyła się z takimi samymi objawami jakie miałam ja. Zrobiła testy, które nic nie wykazały. Mimo to lekarz alergolog zrobił jej test prowokacyjny, podając roztocza do nosa, i jej organizm zareagowała na nie silnym kichaniem, katarem i kaszlem, i dostała takie samie zalecenia jakie my dostaliśmy. A co my zrobiliśmy wg zaleceń?

1) Wymieniliśmy całą naszą pościel!

Po analizie doszliśmy do wniosku, że to w niej musi być najwięcej roztoczy i ich odchodów, bo one również uczulają. Największy katar i kaszel obserwowaliśmy właśnie wieczorami, w nocy i nad ranem, czyli wtedy, gdy byliśmy w najbliższym kontakcie z pościelą i łóżkiem :(

Na początku kupiliśmy taką pościel, którą można prać w 60 stopniach Celsjusza. Z syntetycznym wypełnieniem, bo takie właśnie nadaje się do prania w wyższych temperaturach. Jestem zdania, że to wyjątkowo miłe, że rodzina podarowała nam kiedyś pościel z pierza ;-), ale sam fakt, że miała ona już np. 10 lat dyskwalifikowała ją w moim odczuciu do jej używania, także był w końcu pretekst do zmiany. Wiem, że starsze pokolenia miewają inne na ten temat zdanie, ale nie jest ono zbieżne z moim ;-)

Później jak zaopatrzyliśmy się Miteless, to zdecydowaliśmy się na zakup kompletu porządnej pościeli z pierza, bo taka na zimę jest w moim odczuciu najlepsza, ale gdyby nie to urządzenie, to pierze u nas nie miałoby racji bytu, bo taka pościel z pierza to najlepsze siedlisko dla roztoczy. Teraz śpię pod pościelą z pierza i nie mam najmniejszy objawów alergii na roztocze, a w zeszłym roku, bez Miteless’a to był dramat! Katar i suchy kaszel non stop.

2) Pozbyliśmy się większości pluszaków.

Mieliśmy pozbyć się wszystkich, bo tak zalecała Pani alergolog, ale zdecydowaliśmy się najpierw zmniejszyć ich liczbę i sprawdzić, czy nastąpią jakieś zmiany. Bo opór dzieci był ogromny i matczyne serce pękało, gdy widziałam, jak oni się do nich tulą nie chcąc się z nimi żegnać :(

Niektóre osoby, które nie chcą wyrzucać pluszaków, decydują się na ich zamrażanie w zamrażarce. Temperatura poniżej 16 stopni „unicestwia” je, jak to mówi mój Starszak ;-)

3) Zaopatrzyliśmy się w Miteless.

Słyszałam o tym urządzeniu kilkukrotnie, jeszcze gdy mój M. więcej przebywał poza Polską niż w Polsce. Jego znajomi mieli analogiczne urządzenie dla swojego syna alergika tylko z brytyjską końcówką do gniazdka, byli zachwyceni, ale nie sądziłam, że kiedykolwiek będzie nam to urządzenie potrzebne.

Nie zdziwię się, jeśli nie macie pojęcia czym jest Miteless, także szybko tylko wytłumaczę. Miteless działa poprzez emisję impulsów ultradźwiękowych, które przeszkadzają roztoczom. Urządzenie od 60 do 100% zmniejsza koncentrację roztoczy w środowisku, w którym jest zainstalowany. Ja zainstalowałam Miteless najpierw w sypialni chłopców i naszej, a teraz mam już w każdym pomieszczeniu. Mamy też w samochodzie wersję przenośną Miteless’a, bo tapicerka w naszym aucie łapie bardzo dużo kurzu. Pierwsze efekty zauważyłam już po 2-3 tygodniach od włączenia, a po 6 tygodniach zupełnie skończył się nasz kaszel i wodnisty katar. Dla mnie ważne było to, że jest bezpieczny dla ludzi. Jest również bezpieczny dla zwierząt domowych. (Jednak my na ten moment takowych nie mamy, chociaż dzieci coraz częściej przebąkują o czworonogu ;-) Ale raczej nie dla nas zwierzę domowe przy naszym trybie życia). Zasięg jego działania to około 30 m2, czyli 90 metrów sześciennych. Ważne jest, żeby urządzenia niczym nie przykrywać i by było jak najbliżej miejsc, w których może być największa ilość roztoczy.

Oryginalny Miteless w Polsce kupicie tutaj. Z kodem: JESIEN19 dostaniecie go 20% taniej do 17 listopada.

Dla mnie to było objawienie, kiedy podczas kolejnej wizyty u alergologa dowiedziałam się, że alergia na roztocza może być przyczyną innych często spotykanych chorób, infekcji w tym np. zapalenia zatok, które mnie często nawiedzało. Wg mojej lekarki mogło być tak, że pierwotnie rzeczywiście uczuliły mnie roztocza, jednak następnie nastąpił obrzęk błony śluzowej nosa i były to idealne warunki do rozwoju mikroorganizmów wywołujących chorobę, a one w moim nosie się namnożyły i wyglądało to tak, jakbym miała bakteryjne zapalenie zatok. Ciekawa jestem, czy miewaliście podobne problemy. Analogicznie wyglądało to u mojej dobrej znajomej. Podobno bardzo często się zdarza, że ludzie latami bez efektów leczą „chore zatoki” i mają przepisywane na nie różne medykamenty, na antybiotykoterapii kończąc, a tak naprawdę to powinni oni zrobić sobie test alergologiczny i w przypadku jego dodatniego wyniku leczyć alergię np. na roztocza, gdyż w przeciwnym razie, bez znalezienie prawdziwej przyczyny ich problem będzie cały czas nawracał.

4) Większość sprzętów do odkurzania mieliśmy już z filtrem HEPA, także te zmiany nam odeszły, ale to istotna zmiana, by wyposażyć się w urządzenia właśnie z filtrami HEPA.

W przypadku alergii na roztocza i np. alergii na pyłki warto zaopatrzyć się w odkurzacze i oczyszczacze powietrza z filtrem HEPA, który zatrzymuje nie tylko takie zanieczyszczenia jak smog czy brzydki zapach, ale również np. odchody roztoczy (należy pamiętać, że one też uczulają) i pyłki traw. Bez oczyszczaczy powietrza nie dałabym rady latem, gdy moja alergia na pyłki szaleje jak opętana! :(

No i na koniec – pewnie niebawem będę szykowała się do odczulania, tj. immunoterapii, ale to bardzo droga impreza i niestety nierefundowana w naszym pięknym kraju, także pozostaje mi na razie działać po swojemu! ;-)

Zdrówka dla Was i Waszych pociech tej jesieni i zimy!

P.S. Jeśli udało się Wam zobaczyć dzisiejszy post zostawcie po sobie ślad na Facebooku czy w komentarzu  ❤ Jeśli ktoś z Waszych bliskich mierzy się z podobnymi problemami możecie go też udostępnić. Dziękuję! :*

Podobne wpisy