Najskuteczniejszy sposób na KLESZCZE🕷️, który ochroni również przed BORELIOZĄ❗🕷️

napisała 26/04/2021 Moim zdaniem, Szczesliva po godzinach

Jak tylko mamy wiosnę za oknem, to Czytelnicy właściwie od razu zadają mi w mailach te same pytania: „Magda, ratuj! Co na kleszcze?!” Albo: „Jest w ogóle jakiś skuteczny sposób na kleszcze?! Moja mała złapała trzy podczas jednego spaceru!!! „Cokolwiek słyszałaś, że jest jakiś bezpieczny dla dzieci i jednocześnie skuteczny sposób na kleszcze? Moi mają uczulenie na olejki i rozkładam ręce!”

Pytań od Czytelników a propos tego, czy istnieje bezpieczna ochrona przeciw kleszczom dla całej rodziny, jest masa.

Sama przeszłam z moimi dziećmi sporo przebojów w kleszczami w roli głównej. Pisałam Wam o tym wielokrotnie.

Kiedy nie byłam jeszcze mamą, to nie zwracałam na ten temat większej uwagi. Jednak do dzisiaj pamiętam te wielkie oczy, które robiła moja babcia za każdym razem, gdy wyciągała dziadkowi kleszcza i zazwyczaj był on już sporym okazem, który dziadek omal nie zdrapywał z ciała będąc przekonanym, że ma na ciele jakiś strupek. Kilkukrotnie też musiał przyjmować antybiotyk, bo pojawił się na ciele sporych rozmiarów rumień i fatalne samopoczucie. :(

Kilka lat temu Tata mojego M. też znalazł na swoim ciele kleszcza, zresztą nie pierwszego. Niestety, jakiś czas po ugryzieniu pojawił się spory rumień i nie obyło się bez antybiotyku. Tego boję się najbardziej – rumienia i neuroboreliozy, której objawy u swojego dziecka kilka tygodni temu opisała mi Czytelniczka Monika. Tak jak napisała Monika:

„Można bagatelizować ochronę przeciw kleszczom tak jak ja robiłam kiedyś aż do momentu, kiedy trafiło na moją córkę. Też mi się wydawało, że wszyscy sieją panikę. Żadnemu rodzicowi nie życzę tego, co my przeszliśmy rok temu, z zapaleniem opon mózgowo-rdzeniowych włącznie. […] Neuroborelioza jest naszym koszmarem, z którego chciałabym się wybudzić. Pluję sobie tylko w brodę, że nie zobaczyłam niebezpieczeństwa wcześniej, bo moja córka byłaby zdrowa i nie wiedziałaby co to szpitale, antybiotyki, jadłowstręt i bóle głowy takie, że czasami nawet traci przytomność…”

Ja w temacie ochrony przeciw kleszczom próbowałam chyba wszystkiego. Włącznie z polecanymi naturalnymi środkami zawierającymi olejki eteryczne, które według pewnej osoby z mojej rodziny „nie mają sobie lepszych”. Szkoda tylko, że mieszkając w bloku i wyjeżdżając raz na 2 lata do lasu niespecjalnie mamy jakiekolwiek doświadczenie w temacie kleszczy…, tak na marginesie. Kiedy moje dzieci chodziły do poprzedniego przedszkola, które miało wielki ogród na swoich tyłach, i wysokie trawy i krzewy, to gdyby nie Tickless, to codziennie przychodziłyby z kilkoma kleszczami na ciele…

Jestem zdania, że te naturalne środki z olejkami eterycznymi mogą co najwyżej działać „wspierająco”. One nie chronią przed tym, że nasza noga nie otrze się o trawę a kleszcz nie wskoczy na nas.  One też nie chronią przed tym, że kleszcz się w nas „nie wgryzie”, bo nie blokują narządu Hallera. Jak to powiedział mój znajomy, który jest leśnikiem:

„Gdybym się spryskał mocniej wodą kolońską, to pewnie działanie jej byłoby takie samo jak tych olejków, które moja G. we mnie wsmarowywała kiedyś, a ja i tak przychodziłem z obchodów po lesie z kilkoma kleszczami na sobie.”

To Artur cztery lata temu po raz pierwszy wspomniał mi o Tickless. Byłam z początku bardzo sceptyczna. Musiałam temat przegadać z moim M. a on obiecał mi, że zacznie się w temat „wgryzać”. I wtedy właśnie po raz pierwszy zaopatrzyliśmy się w Tickless i wtedy też Wam po raz pierwszy o nim opowiedziałam. Udało się też wtedy zdobyć dla Was rabat od polskiego dystrybutora. Rabat mam dla Was i w tym roku. Wiem, że sporo z Was na niego czekało. :-)

Odkąd zaopatrzyliśmy się w Tickless to 2019 rok to był pierwszy rok, w którym żadne z nas nie złapało ani jednego kleszcza!

Trzymaliśmy się tylko do zaleceń, czyli Tickless przymocowaliśmy tak, aby nic go nie zasłaniało, a po przyjściu do domu ściągaliśmy z siebie wszystko, co mieliśmy na sobie, włącznie z bielizną, i upewnialiśmy się, że niczego w tym kleszcza nie mamy na ciele. A ciuchy, które mieliśmy na sobie wkładałam do pralki na 60 stopni, aby mieć pewność, że dzieci nie włożą ich na siebie kolejnego dnia i nie złapią kleszcza z poprzedniego spaceru, który zatrzymałby się na ubraniach. To jest częsty powód niezadowolenia z Tickless u osób, które nie trzymają się zaleceń – nie ściągają ubrań po spacerze i nie piorą ich od razu tylko np. wkładają kolejnego dnia na siebie a kleszcz wtedy „atakuje”. Albo ściągają tylko kurtkę, do której był przymocowany Tickless, ale resztę ubrań zostawiają na sobie…

Często, jeśli po raz pierwszy trafiliście na mój post o urządzeniu na ultradźwięki przeciw kleszczom zadajecie mi w mailu to samo pytanie:

„Madzia, ale jak działa Tickless?!”

I dobrze, że pytacie. Ja sama się kiedyś nad tym zastanawiałam. Tickless działa na zasadzie emisji impulsów ultradźwiękowych o częstotliwości 40 kHz. Warto dodać, że impulsy te są całkowicie nieszkodliwe dla ludzi oraz zwierząt domowych. Jak działają te ultradźwiękowe impulsy? One blokują narząd Hallera u kleszczy (kleszcze wykorzystują narząd Hallera do namierzania żywiciela, a w momencie gdy jest on zablokowany, to nie są w stanie skutecznie polować, czyli niejako „nie wgryzają się” w nasze ciało. ) Co ciekawe Tickless działa też przeciw pchłom i to dobra informacja dla właścicieli czworonogów. Jest też Tickless dedykowany czworonogom. Nie dalej jak przedwczoraj spotkaliśmy na spacerze pewnego pana i jego czworonoga. Pan miał przymocowany Tickless do spodni i moje dzieci od razu to wyhaczyły, bo był w takim samym kolorze jaki ma mój M. :-) A psiak miał Tickless przymocowany do obroży. Czyli wygląda na to, że Tickless jest już rzeczywiście coraz bardziej popularne i sprawdza się wielu osobom.

Jak co roku podrzucam Wam kod rabatowy, który udało mi się zdobyć dla Was dzięki uprzejmości polskiego dystrybutora Tickless. Kod to: szczesliva_20

Kod da Wam 20% rabatu i jest ważny w terminie 26.04-02.05

Słuchajcie, powyższy kod niestety wygasł! :( Dostałam od Was dziesiątki maili w tej sprawie z prośba o to, by poprosić dystrybutora o przedłużenie kodu. Cudem udało mi się wywalczyć dla Was nowy kod, też na 20%, który działa tylko do jutra, do godz. 23.59 (czyli do środy 5 maja!). Po tym czasie nie będzie możliwości go przedłużyć!

NOWY KOD: wiosna2021 

Do wykorzystania na stronie: https://tick-less.pl/

Moje dzieci zaopatruję w Tickless, który przymocowuję im najczęściej do kurtek albo szlufek w spodniach i dbam o to by nie był niczym osłonięty. To jest ten model. Z kolei ja w tym roku zaopatrzyłam się w nowy model Tickless, który mocuję do jednego buta. Mój M. też z niego korzysta – to urządzenie dedykowane biegaczom i świetnie mu się sprawdza. Nie wiem, czy sprawdziłoby się u dzieci – w przypadku dzieci ta wersja klasyczna jest chyba najbardziej optymalna. Moje dzieci wchodzą na drzewa, często upadają, szaleją i nie wiem na ile ten model mocowany do buta byłby wytrzymały na tego typu potencjalne uderzenia. U moich dzieci to byłby roztrzaskany pewnie po pierwszym spacerze. ;-)

A jak dodatkowo możemy się zabezpieczyć przed kleszczami, by uniknąć nie tylko ugryzienia przez kleszcza, ale co za tym również idzie – zachorowania na boreliozę? Podobno z roku na rok coraz więcej kleszczy jest nosicielami Borrelia burgdorferi. :(

1. Jeśli nasze dzieci często spędzają czas na ogródku czy na działce, to zadbajmy o to, by regularnie przycinać trawę. Im mniej nasze dzieci będą ocierać się o wyższe trawy, tym większe prawdopodobieństwo, że kleszcz na nie nie skoczy.

2. Dbajmy o to, by ubierać się tak, by osłaniać jak najwięcej części ciała, co zmniejszy prawdopodobieństwo tego, że kleszcz od razu ugryzie.

3. Po przyjściu ze spaceru zdejmijmy wszystko, co mamy na sobie, i obejrzyjmy nasze ciało.

4. Upewnijmy się, że nasze urządzenie na ultradźwięki jest na wierzchu i nic je nie przysłania. Aby ultradźwięki spełniały swoją funkcję, urządzenie nie może być osłonięte bądź schowane do kieszeni.

5. Wypierzmy ciuchy, w których byliśmy na spacerze. To sprawi, że żaden kleszcz nie zostanie niezauważony i jeśli został na naszej odzieży, to nie ubierzemy tych ciuchów następnego dnia.

Mam nadzieję, że w tym roku okażemy się sprytniejsi od kleszczy, których podobno co roku jest coraz więcej. :(

P.S. Jeśli udało się Wam zobaczyć dzisiejszy post, zostawcie po sobie ślad na Facebooku czy w komentarzu   Możecie też się nim podzielić ze swoimi znajomymi, jeśli  nie chcecie zgubić kodu rabatowego czy chcecie dla siebie zachować ważne informacje.

Podobne wpisy