Przeglądasz Tag

macierzyństwo

10 powodów, dla których warto zostać rodzicem

napisała 17/12/2015 Moim zdaniem, Szczesliva po godzinach

Rodzicielstwo to nie jest bułka z masłem. Rodzicielstwo to bułka z prądem o wybitnie wysokim napięciu. Jednak bułka ta jest wyjątkowo sycąca! Ba, są takie momenty, w których czujemy niedosyt i decydujemy się tę naszą bułkę zamienić na dwie kanapki, a nawet i trzy, albo i więcej!

Czytaj dalej

Podobne wpisy

Sędziowie naszego macierzyństwa.

napisała 13/12/2015 Moim zdaniem, Szczesliva po godzinach

To niebywałe jak niektórym wydaje się, że przeczytawszy internety całe, wikipedię, skończywszy hebeliardy fakultetów, kursów i pochłonąwszy miliony książek, to daje im to prawo do tego, aby wyrokować i innych oceniać.

Czytaj dalej

Podobne wpisy

Strach wpisany jest w macierzyństwo.

napisała 04/12/2015 Moim zdaniem, Szczesliva po godzinach

Zawsze mi się wydawało, że jestem gruboskórnym typem kobiety. Że rzeczywistość przyjmuję na klatę w każdej postaci i nic nie jest w stanie mnie zaskoczyć. Że cokolwiek by się działo, to ja na straży stać będę i niestraszne mi nic, co innych z rytmu wytrąca.

Czytaj dalej

Podobne wpisy

Ja, Ty, MY – KOBIETY, mamy tę moc, która „rozwala system”! :-)

napisała 08/11/2015 Moim zdaniem, Szczesliva po godzinach

Jeszcze nie tak dawno byłam odpowiedzialna tylko za siebie. Jeszcze nie tak dawno jedynymi moimi zmartwieniami było wstanie na czas do pracy i zaplanowanie sobie ciekawych wakacji. To były moje „zmartwienia”.

Czytaj dalej

Podobne wpisy

To „drugie macierzyństwo” jest o niebo dojrzalsze…

napisała 08/09/2015 Moim zdaniem, Szczesliva po godzinach

Pamiętam siebie sprzed dwóch lat. Mam obraz takiej zlęknionej małej dziewczynki, która za wszelką cenę chciała dorosnąć do swojej roli. Roli matki, która przecież jest tak piekielnie odpowiedzialna, wymagająca i absorbująca. Ta mała dziewczynka po wielu dniach i próbach, po hektolitrach łez wylanych i nerwów zszarganych w końcu nabyła to cudowne doświadczenie, które pozwoliło jej zrozumieć siebie, dziecko i cały ten symbiotyczny duet wzięty razem do kupy.

Czytaj dalej

Podobne wpisy

Czy macierzyństwo może być genialną przygodą? A nie tylko całodobową harówką?

napisała 14/05/2015 Moim zdaniem, Szczesliva po godzinach

Przed zajściem w ciążę nie przypuszczałam, że można się dobrze bawić będąc matką. Nastawiłam się psychicznie na to, że pierwsze kilka lat będzie pasmem wyrzeczeń, nieprzespanych nocy i niedojedzonych posiłków. Czułam, że to raczej może być pewnego rodzaju życiowa misja, przypisana na własne życzenie rola, w którą trzeba wskoczyć i przyjąć na klatę wszystko, co się z nią wiąże. A nie żadna tam genialna zabawa, przy której będę zrywała boki, tańczyła jak szalona i uśmiechała się na widok mojego dziecka o każdej porze dnia i nocy.

Czytaj dalej

Podobne wpisy

[A]seksualne macierzyństwo.

napisała 22/11/2014 Moim zdaniem, Szczesliva po godzinach

Wstałam z łóżka. Podciągnęłam na tyłek przyduże spodnie od piżamy, zarzuciłam na siebie oversize’owy swetr i zabrałam się za poranną toaletę. Po drodze znalazłam dyżurne kapcie mojego Męża, które mu zawsze podbieram, i przystąpiłam do mycia zębów, zebrania włosów w kokon i zerknęcia ukradkiem do lustra. Widok średni. Brwi dawno nie widziały pensety, włosy wymagają podcięcia a i sińce pod oczami także nie stanowią elementu, na którym możnaby zawiesić oko. Poranny outfit wybitnie mierny. Całokształt: trója na szynach.

Czytaj dalej

Podobne wpisy

Gdy szczesliva jest naprawdę szczęśliwa …

napisała 21/05/2013 Varia

Mogłabym bez końca powtarzać, że się spełniam w nowej roli. Że czekałam na tę chwilę całe 27 wiosen. Nadszedł ten moment, gdy znalazłam mężczyznę mojego życia, znalazłam też swoje miejsce na ziemi, odsunęłam się od toksyczności tego świata i zapragnęłam całą sobą uwolnić tę głęboko  skrywaną w sobie matczyną miłość.

I pojawił się Ifek. Odkryłam, że mam wybitne pokłady cierpliwości, że nie jestem już egocentryczką, że poświęcę wszystko by mój syn miał zdrowe i szczęśliwe dzieciństwo. Stanę na wysokości zadania. Skoczę w ogień. Odsunę plany dalekich podróży. Poruszę niebo i ziemię gdy będzie taka potrzeba. Zapomnę o żelaznych 8 godzinach snu. Zjem zimną zupę. Nie przeczytam kolejnej książki. Machnę ręką na wylane mleko na jeansach. Nie będę rozpaczać, gdy kolejny wieczór z moim mężem będzie pod znakiem zmieniania pieluchy i uspokajania szkraba. Misja MATKA – bring it on!

Podobne wpisy