Ważna zasada, dzięki której moje dzieci o wiele rzadziej chorują, a katar trwa o wiele krócej!

napisała 05/12/2017 Moim zdaniem, Szczesliva po godzinach

W tym poście przyznam się Wam do czegoś, co w pierwszym roku życia mojego pierworodnego mnie opanowało. I wcale to o mnie dobrze wtedy nie świadczyło, mam tego świadomość ;-)

Tłumaczę sobie to jednak tym, że każda matka popełnia błędy i nie ma najmniejszych szans, abyśmy się urodziły z wiedzą i intuicją podpowiadającą nam wyłącznie najlepsze rozwiązania. Tak naprawdę to najefektywniej uczymy się przecież na własnych błędach nabywając doświadczenie niezbędne do tego, aby ocenić co jest słuszne, a co jednak należy powtórnie zweryfikować.

Kiedy urodził się mój najstarszy syn, a było to wiosną 2013 roku, miałam wrażenie, że jemu jest ciągle zimno. Początkowo rzeczywiście miał chłopak problemy z termoregulacją, co jest częste wśród dzieci z niską masą urodzeniową, jednak z czasem z prędkością światła zacząć nabierać masy i problemy z termoregulacją poszły w niepamięć.

Ja jednak z uporem maniaka, czy to była wiosna, lato, jesień czy zima, okrywałam go często kocykiem, albo śpiworkiem, kolejnym kocykiem twierdząc, że chłopina mi na 100% zamarznie! A kiedy nastała zima to byłam na tyle zdeterminowana, aby chronić go przed niskimi temperaturami, że wkładając go do spacerówki przy 0 stopni Celsjusza, opatulałam go w sweterki, kombinezon, dwa kocyki a na to jeszcze śpiworek. Sądziłam, że tak trzeba, bo jak zmarznie, to po mnie. I po nim :D

Tymczasem ja w środku zimy fundowałam mojemu synowi saunę parową i dusił on się w tym własnym sosie, gdyż jego matka myślała, że dobrze robi! :D

No chciałam dobrze! ;-) Nie zapomnę zimy 2014 roku, kiedy mój Tata mieszkający w górach zobaczył mojego syna opatulonego przeze mnie od stóp do głów, wyglądającego jak bałwanek buli w szczycie sezonu! Jeszcze w dodatku zakatarzonego, no bo o katar nietrudno, jak matka przegrzewa na potęgę:D Ivo dostał ode mnie podkoszulek, na to krótki rękaw, długi rękaw, sweterek, drugi sweterek, i jeszcze kombinezon i kamizelkę! Zupełnie straciłam wtedy zdrowe podejście myśląc, że ubieranie na cebulkę tak właśnie wygląda! Tysiąc warstw, które mają chronić przed zimnem :D Ale o zdejmowaniu ich dziwnym trafem nie pomyślałam… Kiedy mój Tata zobaczył wnuka krzyknął do mnie:

– Kobieto, Ty go ugotujesz w tym na twardo! Przecież on ledwo idzie, a co dopiero mówić o oddychaniu!

A ponieważ w mojej rodzinie mamy zdrowe relacje, a z rodzicami mówimy do siebie prosto z mostu i bez owijania w bawełnę, to tym oto sposobem mój tata pierwsze, co zrobił, to wziął wnuka do domu nie bacząc na moje zdziwienie. Ściągnął mu co najmniej dwie warstwy, pozwolił ochłonąć, ponownie ubrał i powiedział, żebym z syna nie robiła opony Michelin, bo już jedną, tzn. jego samego, mamy w rodzinie, z naturalną barierą tłuszczową ;-)

A kiedy wrócił z wnukiem ze spaceru, to wziął zakatarzone chłopaczysko na kolana i … nauczył go w 3 minuty wydmuchiwać nos, czego ja nie mogłam go nauczyć przez pół roku! :D Wziął ze swojej apteczki wodę morską w spray’u, zaaplikował wnukowi (co u nas zawsze kończyło się histerią!), a wnuk był … wniebowzięty, bo nareszcie mógł normalnie oddychać!

To właśnie dzięki mojemu Tacie, jakby nie było zaprawionemu w boju ojcu czwórki dzieci, mój starszak pokonał lęk przed czyszczeniem nosa i pozbył się strachu przed jego zakrapianiem!

Zasada numer jeden, której trzymam się od tamtej pory bezwzględnie:

Nie przegrzewam dziecka i już nie gotuję go na twardo twierdząc, że zmarznie! ;-) A kiedy ma już katar, to pozbywam się wydzieliny z nosa i jestem w tym konsekwentna, bo wiem, że to nie tylko ułatwia mu oddychanie, ale też skraca czas infekcji!

Przy moim Juniorze Wrażliwcu, czyszczenie nosa nie było wcale prostą sprawą. Chłopak nie znosił zakrapiania. To dzięki Ani – Czytelniczce, która poleciła mi kiedyś w komentarzu wodę morską w spray’u Disnemar Baby, od jakiegoś czasu podczas infekcji moich chłopców używam właśnie tej mgiełki, która jest mega delikatna i nie atakuje nosa z ogromną siłą.

Katar jest wybitnie powszechnym problemem wśród dzieci i utrudnia on życie nie tylko brzdącom, ale też ich rodzicom. Nie wiem, jak jest z Wami, ale kiedy moje dzieci mają katar mój sen w nocy jest dwukrotnie krótszy! :( Cieszę się, że pielęgnacja dziecięcych nosów może być delikatna, ale jednocześnie skuteczna. Krople do nosa, których ja używałam jako dziecko, miały siłę strumienia niczym torpeda!

Pewnie spora część z Was zna spray Disnemar Baby doskonale i nie muszę go Wam nawet przedstawiać. Ja jestem jego ogromną fanką od długiego już czasu. To roztwór fizjologiczny, czyli identyczny z naturalnym, co sprawia, że np. wymywanie pyłków, wydzieliny, jest szczególnie delikatne. A jego dawkowanie jest bezpieczne – ja powtarzam dawki kilkukrotnie w ciągu dnia, właściwie bez ograniczeń. Dużym plusem jest tutaj też dozownik, który składa się z wąskiej, pediatrycznej końcówki, dzięki której możliwa jest aplikacja zarówno na leżąco, jak i na stojąco, co jest dla mnie wybawieniem, bo mój Junior z tych “wyłącznie stojących” egzemplarzy podczas aplikacji ;-)

Spróbowalibyście go położyć i zakropić nos na leżąco – histeria gwarantowana ;-)

W tym sezonie życzę Wam jak najmniej infekcji i jak najwięcej przespanych nocy! A dla tych z Was, którzy jednak stąpają twardo po ziemi i nie wierzą, że uda się przejść zimę bez infekcji, mam konkurs, który przygotowałam razem z marką Disnemar Baby – partnerem tego postu:

Powiedzcie, co robicie, aby hartować swoje dzieci, by mogły zimą dawać sobie radę w trudniejszych warunkach, jak cudownie to robią np. foki?

Jako dyżurny zoolog ;-) mogę Wam powiedzieć, że pomimo, że foki są zwierzętami żyjącymi w zimnych wodach, to też potrzebują delikatnego traktowania, dokładnie jak nochale małych dzieci, które nie uciekają przed czyszczeniem, jeśli traktujemy je delikatną mgiełką zamiast silnym strumieniem.

Do wygrania są 3 zestawy składające się z: 1) dwóch opakowań Disnemar Baby 2) kołderki dla dziecka – zakochacie się w niej, jedną mamy w domu – z jednej strony minky, z drugiej materiał z foczką! 3) oraz maskotki foczki. Dzieci będą wniebowzięte na taki zestaw :-)

Regulamin znajdziecie tutaj.

Zdrowej jesieni i zimy, najlepiej w ogóle bez kataru!

I przespanych nocy! Przespane noce są gwarantem, że my matki nie ziejemy później ogniem w ciągu dnia! ;-)

Podobne wpisy

  • Paulina Leszczuk

    Tak zwany w naszej rodzinie “zimny chów” ;) Od zawsze nasze dzieci są ubrane w miarę lekko. Panie w przedszkolu na początku upewnialy się czy wszystkie ubrania są na półkach ;) Teraz wszyscy dookoła się już przyzwyczaili. A do tego tran ;)

  • Karolina Czechowicz

    Duzo wietrze mieszkanie i moje dzieci biegaja i leza boso mimo ze jak babcie widza dostaja zawalu :)

  • Ewa Es

    Z tym przegrzewaniem to prawie jak ja ostatnio 😉 do monentu kiedy pojechalam do swojej mamy do szwecji. Ja swoja polroczniaczke przy 1 na plusie ubralam jak balwan i jeszcze kocykiem nakrylam w gondoli zeby przypadkiem jej nie podwialo. Dumna jak paw ze dbam o dziecko ide na spacer i patrze a szwedzkie dzieci biegaja bez czapek i z rozpietymi kurtkami 🤤🤤🤤 masakra jakas !!! I dotarło do mnie ze moze troche przesadzam. Od tej pory nie przegrzewam i dodatkowo codziennie nawet jak pada i wieje to wychodzę przynajmniej na 5 minut na ganek. Na dobre to nam wychodzi bo Zuzka zdrowa a podobno jakis wirus panuje 😜😜😜 🙊🙊🙊

  • Monika

    U nas od pierwszego dziecka używamy Disnemar baby właśnie dlatego, że ma taki delikatny strumień przez co dzieci się nie boją, nie uciekają przed nim ;) a także te większe same po niego sięgają. Zawsze mamy go w naszej apteczce domowej jak i tej na wyjścia.
    A jak my hartujemy dzieci? Przede wszystkim spędzamy dużo czasu na dworzu. Spacery kiedy tylko można po dwa razy dziennie minimum i najlepiej jeśli są to parki, lasy z dala od zgiełku. Nie przegrzewamy.

  • Magda

    Moja córka też z tych egzemplarzy co Junior – nie dotykaj, bo i tak nic nie dam sobie zrobić, żeby pomogło 😀 więc walczymy jak możemy: sok malinowy (pół wakacji w słoikach:), miód, tran (jak się uda Młodą zagadać). Wywietrzone mieszkanie, spacer i domowe zupki (pomidory też się cisną w słoiczkach), a i ogórki kiszone, na szczęście te Młoda uwielbia, więc wciąga ile widzi 😀

  • Magdalena

    U nas ruch to podstawa _ basen raz w tygodniu , piłka nożna dwa razy w tygodniu do tego spacery , regularne czyszczenie nosa po przyjściu z przedszkola. Codziennie rano tran i w ciągu dnia warzywa i owoce. Moi chłopcy uwielbiają pomidory i zielone ogórki:) owoce wszystkie :)

  • Anna Warnke

    I ja miałam problem z hartowaniem.Kiedy mój malec przechorował całą swoją pierwszą żłobkową zimę, powiedziałam koniec! O tej pory biegamy boso, wietrzymy na potęgę, jadamy cebulę, jeździmy na biegowym rowerku i pijemy OMEGA MED. Synek uwielbia ten słodki miodzik:) Zbliżająca zima nam nie straszna:)

  • Joanna Preuss-Zielezińska

    no więc moje “Maluchy” (2,5 Leon i 8 miesięcy Marianka) nie są chowane pod kloszem jak pada, trochę powieje, jest mróz wychodzimy, wychodzimy, wychodzimy na spacery. Raz krócej, raz dłużej, ale idziemy. Ubrani tak żeby nam nie było za zimno, ale żeby nie przegrzało. Do tego herbatka z imbirkiem, sokiem z malin domowej roboty, Marianka bez imbirku. Jemy dużo warzyw i owoców w każdej postaci i miodek.

  • Grazyna Lubosz

    Witam Jestem matka juz dorosłych corek Jesli One zostana szczesliwymi matkami to zasugeruje by przeczytaly Pani bloga Oczywiscie moje sugestie nie beda zbyt nachalne, bowiem “One przeciez wszysko i lepiej” Synowie to urocze bable i zapewne szczeslive Pozdrawiam

  • Aleksandra Stankiewicz

    My na tle innych znanych nam rodzicow jesteśmy z rodzaju harcorowców, staramy się od początku zachowywać zdrowy rozsądek i może dzięki temu nasz 2,5 latek mało choruje. Przede wszystkim mamy to szczeście że mieszkamy na wsi, a właściwie na skraju lasu, spędzamy dzięki temu ogromną ilość czasu na dworze. Nasz dom jest stary, i jak to takie domy mają, bywa w nim chłodno, dziecko jak to dziecko czasem biega w kapciach czasem w skarpetach a czasami boso. Nocą grzejemy dopiero gdy na dworze temperatura spada poniżej zera. Pilnujemy żeby mały był dobrze okryty, ale nie przeraża nas gdy termometr pokazuje ok.16stopni w sypialni. Poza tym nie żyjemy w sterylnych warunkach, mamy psy, koty, z którymi od początku synek urzęduje. Gdy dochodzi do infekcji staramy się czerpać ile się da z naturalnych metod.

  • Weronika Tybuchowska

    My z mężem tak na prawdę dopiero uczymy się “postępowania” z dzieckiem :) Choć niektórym to przeszkadza chcemy wszystkiego uczyć się samemu, często na własnych błędach, ale w końcu jak sama wspomniałaś, tak jest najlepiej :) Póki co nasza perełka żadnych poważnych choróbsk nie miała, i oby tak zostało :) W czym tkwi sekret? Moim zdaniem każde dziecko jest inne i nie jednego złotego środka. Dużo robią też geny, a my raczej z tych średnio chorujących :D Karmię piersią i pije dużo soku z czarnej porzeczki (mega porcja Wit. C). Mała (9mc) jest brokułożercą ;). Nie ma obiadu bez brokuła. Podsumowując, dieta moja i dziecka jest ważna- dużo warzyw i owoców bogatych w witaminę C. Kiedy już jednak przypałęta się jakiś katar nosek skraplamy solą fizjologiczna. Przy gorszych stanach również inhalujemy również przy użyciu soli. Dodatkowo podaje małej w formie płynnej kilka kropelek witaminy C. I po paru dniach dzidzia jak nowa :) Staramy się za grubo nie ubierać na spacery, choć jak sama wiesz, ciężko wyczuć czy na pewno nie będzie dziecku za zimno. Samą siebie mam problem ubrać odpowiednio, a co dopiero dziecko ;) Konieczny też jest krem ochronny na buziulke, aby uniknąć odmrozeń. Ogólnie wyznaję zasadę zero paniki przy przeziebieniu, ponieważ jakby na to nie patrzeć, dziecko poprzez walkę z infekcjami nabywa odporność! Zatem nie ma co chować dzieci w kokony przed wszelkim “złem”. Pozwólmy ich organizmom uczyć się obrony przed intruzami/bakteriami/wirusami i innymi drobnoustrojami :)

  • Ewa Jarek Żmuda

    U nas woda disnemar baby tez jest zawsze pod ręką, jedną mam w torbie na wyjścia a drugą w szafce z lekarstwami, a od niedawna nawet mam taką dla dorosłych – miętową, jest super. Chociaż staramy się zapobiegać zamiast leczyć, dlatego, jak lubi mawiać moja siostra, moje córki są zimnego chowu, co wieczór i co rano wietrzymy, kaloryfer odkrecamy na pół skali. Ja to właśnie mam w drugą stronę, czasami wydaje mi się ze za bardzo chłodzę moje dzieci 😉 a jak tylko pojawia się katar to instalacja z soli fizjologicznej, woda disnemar i frida 😁

  • Anna Wasilewska

    U nas:
    1)wychodzimy na podwórko nawet w desczowo-sniegowe dni bawiąc się z psami czy też w lesie /polu(mieszkamy na wsi)
    2)jadamy wszystkie warzywka z dziadkowych dorobków
    3)pijemy soki malinowe,herbatki z miodem, 4)Antosia sama domaga się plastrów cytryny ,uwielbia tez domowe dżemy,pija tran
    5) notorycznie ściąga skarpetki,biega na golasa;)

  • Kosma, jak widać nauka czytania ze zrozumieniem się kłania :-)

    Nasodrillu uzywamy na codzień, bo to woda termalna, a nie morska.
    Disnemaru, wody morskiej, używamy podczas infekcji.

  • megdabe

    Chyba nie ma lepszego sposobu na odporność niż właśnie spacery i nie ważne: słońce, deszcz, wiatr czy śnieg. My od pierwszego dnia (urodzenia!) wychodzimy codziennie na spacer. Dzisiaj spacerując sto razy zastanawiałam się czy mojemu siedmiomiesięczniakowi nie jest przypadkiem za zimno, ale uśmiechnięta buźka za każdym razem mnie uspokajała :) Codziennie pamietam też, żeby wychodząc z domu otworzyć okna. Aż miło wrócić ze spaceru do pięknie wywietrzonego mieszkania (ostatnio nawet miałam je zaśnieżone… zima zaskakuje nie tylko drogowców!).

  • Też uważamy tej wody ,córka młodsza ma 3 lata i nawet sama sobie zapuszcza .Na noc zawsze wietrzę (dzieci astmatyki) , cienkie kołderki,codzienne spacery .

  • Mila Kila

    Staramy się hartować dziecko trochę po norwesku. Mąż przynosi w wiadrach śnieg z ogródka, wsypuje go do wanny. Córka zakłada strój kąpielowy i skarpetki, po czym wchodzi do wanny i naciera się śniegiem. Trwa to kilkanaście sekund. Następnie opatulam ją szlafrokiem i kocem, sadzam w fotelu i podaje jej gorąca czekoladę:) Córka jest zachwycona! Kataru nie miała od 2 lat:)

  • Irena Zając

    Dwuletni Kubuś- Mamusiu, pada śnieg:), mogę wystawić języcek?
    Mama- Możesz Synuś. I co ?
    Kubuś -Zimny :)
    Mama – Wystaw rączki, zobaczymy,czy złapiesz śnieg…
    Kubuś – Mamusiu, on jest malusi, nie chce się złapać:)
    Mama – Kubuś, zmarzłeś?
    Kubuś – Troseckę.
    Mama – To idziemy zrobić ciepłą herbatkę.
    Kubuś – Ja chcę cytrynkę!
    Mama – Kwaśna?
    Kubuś – Yyyyy, dobla :). A das mi witaminki dla chlopcyka i dziewcynki?
    Itd,itd :);)

  • Aga

    Nasza córcia przez cały pierwszy rok życia miała katar co 2 miesiące równiutko i średnio trwał po 11 dni aż w końcu kupiliśmy nawilżacz do domu i katary się bardzo ograniczyły…do tego starmy sie po kazdym powrocie ze spaceru wyczyscic woda morska i wydmuchac nosek a jak juz nas cos zlapie to przeciskam 2 zabki czosnku do miseczki i klade na noc przy lozeczku a na drugi dzien katar juz gestnieje…
    A jesli chodzi o odpornosc to duuuuzo spacerow w kazda pogode (jak na 1.5 roczne dziecko ma juz swoja parasolke w pszczolki i deszcz nam nie straszny tylko musza byc kalosze i trzeba zahaczyc o kaluze :p) nawet kaczki chodziny karmic o tej porze roku, mniej warstw cebulkowych, witaminka D codziennie i dicoflor dostawala przez miesiac (dobra flora bakteryjna sprzyja wzmocnieniu odpornosci a moja corcia nie cierpi jogurtow niestety) ;)
    Oby jal najmniej chorowania w tym i przyszlym roku :)

  • Klaudia Wota

    Więc tak… syn co prawda miał niedawno katar Ale ciągle staram się reguralnie wychodzic z nim na dwór. Syn ma 17 miesięcy a katarek mial rabtem 2 razy…. Ale konkretne. No nieprzespana. A jak spał to 10-15 minut i to na moim brzuchu. Próba odłożenia go konczyla sie pobudką. Najgorsze 7 dni jakie mogłobyć. Wcale nie ubieram go grubo. Do obiadu dodaje czosnek,imbir aby zwiększyć jego odporność. Podaje też syropek neosine. Syn prawie codziennie pije soczki witaminowe Kubuś. Mieszkamy na wsi więc nasze spacery są dość zdrowe, zawsze było mówione że na wsi jest najzdrowsze powietrze.! A disnemar przy pierwszym katarku poleciła mi moja ciocia. I przekonałam się od pierwszego użycia. Nienuzywam nic innego. Ufam tej mgiełce w 100% i nie zamienię na żaden inny. Syn go lubi i co dziwne…. Jak psikam mu do noska to się cieszy… chwyta po mnie buteleczke i udaje że psika sobie sam. Pozdrawiamy z Leosiem.

  • Paulina Pawłowska

    My hartujemy synka wychodząc z nim na dwór nawet jak pogoda jest nieszczególna.Synek codziennie pije sok z czarnego bzu a nosek oczyszczamy woda termalną.Wietrzymy również w mieszaniu,nawilżamy powietrze w pokoju dziecka oraz całym mieszkaniu.Mały codziennie dostaje tran o witaminę D3 i podajemy mu ostatnio entitis baby.Je również dużo warzyw i owoców,no o nie przegrzewamy go.

  • mycha12515

    Ja z moimi dwoma szogunkami codziennie wychodzę na dwór, w deszcz lub silny wiatr krócej, w ładna pogodę potrafimy 80% dnia spędzić na dworze. Jemy duuzoo owoców, warzyw. Pijemy wodę z miodem codziennie rano. Chłopaki sami dopominaja się o witaminy dha+ d3. noski czyscimy z pomocą wody morskiej i chusteczek, u młodszego też wspomagamy się katarkiem +. Młodszy jest alergikiem, ale całe szczęście przez ostatni (2017) rok katarzyli zaledwie kilka razy i obyło się bez czestych wizyt u lekarza i leków. Oby kolejny był podobny

  • Natalia Burak-Boryczka

    U nas przede wszystkim:
    – codzienne spacery bez względu na pogodę,
    – wietrzenie pokoi rano i wieczorem (szczególnie wieczorem przed spaniem),
    – pilnowanie by w domu była odpowiednia temperatura, w nocy nie więcej niz 19 stopni Celsjusza,
    – nawilżanie pokoi,
    – odpowiedni ubiór – bez przegrzewania (wcześniej też zdarzało nam się zakładać synkowi kolejne warstwy ubrań 😊),
    – stosowanie jesienią i zimą “naturalnego antybiotyku” w postaci syropu na bazie czosnku i miodu (polecam wszystkim!!!) dla lepszej odporności. Stosujemy tylko to i wodę morską do nawilżania nosków,
    – zimą jedzenie lodów nam nie straszne 😊 Najlepszy deser na świecie w zimowe popołudnia 😊

  • Anna Wrzosek

    Moja córa, na moje szczęście, nie daje się przegrzac. Nie cierpi jak jest jej za ciepło, od razu marudzi. Ale mimo to zdarza nam się katar, ale odkąd nauczyła się wydmuchiwac nos (1,5 roku) przestały wiązać się z tym nieprzespane noce. Do uzdatniania noska woda morska w sprayu ale mala jej nie cierpi. Przy następnej okazji (oby nie prędko) wypróbuję disnemar. Dla wzmocnienia odporności duuuuzo owoców i warzyw. Gdy ma do wyboru paprykę i cukierka, zawsze wybierze to pierwsze. Na noc wietrzymy pokój i skręcamy ogrzewanie. Mieszkamy na wsi, codziennie trzeba nakarmić kury i zebrać jajka, a mała to uwielbia wiec codziennie się ‘wietrzy’.

  • Kasia Suchowiecka

    A u nas wygląda tak : na codzien jesteśmy rodziną bardzo aktywna (synek 7 lat) raz w tygodniu chodzi na piłkę i dwa razy na teakwondo . W weekend jeżeli się uda dojechać i nic nie stoi na przeszkodzie staramy się wziasc czynny udział w “runmageddon mini ” bieg około kilometra z przeszkodami (błoto,woda,czolganie, wspinanie ) i uwierzcie zarówno czteroletnią córcia jak i synek dobiegają do mety z mega uśmiechami na twarzy i ciągle pytają kiedy znów pojedziemy . Maluchy do szkoły czy przedszkola (2.5km ) chodzą pieszo deszcz, słońce,upały czy mróz . Dużo jeździmy rowerami w sumie do pierwszych przymrozków . I co dzień około godzinki staramy się byc na dworze. I oczywiście bez infekcji się nie było córcia w tym roku zaczęła chodzić do przedszkola i właśnie słyszę że kolejna noc zarwana z powodu uciążliwego kaszlu . A więc idziemy walczyc z infekcja …. A i zapomnialabym jeszcze pijemy syrop z buraka z miodem ….. Pozdrawiam

  • Marta Idzikowska

    Jak hartuje swoje dzieciaczki ?
    Codzienne spacery, wietrzenie pomieszczeń w domu + nawilżanie, a od niedawna stosuje miksturę miód + odrobina kurkumy + imbir + kilka kropel propolisu i widzę ogromna poprawę odporność ☺ co mnie bardzo cieszy bo ostatnio bywało już tak, że 3 dni w przedszkolu wystarczyły żeby złapał jakąś zarazę i 2 tygodnie w domu 😣
    Pozdrawiam i życzę dużo zdrówka 😘

  • Magdalena Gorzelak

    My mamy tempa domu nie większąhak 20*:) wit D,dha i wit c. Jabłka. A jak już nam się przyplącze katar to właśnie ta mgiełką udrażniamy noski :) do tego spacery i wietrzenie domu! :) zdrówka na nadchodzący sezon

  • Myje moim dzieciom nogi w zimnej wodzie. Codziennie, po prysznicu jest zimny masaż stóp. Uwielbiają to !

  • Jagoda

    -w mieszkaniu mamy 19stopni
    -Codziennie dzieci dostaja 1200jednostek d3
    -codziennie dobrej jakosci probiotyk
    -ograniczam czysty cukier w diecie, ktory uposledza funkcjonowanie ukladu pokarmowego
    -Ograniczam diete wysoko przetworzona
    -Ruch wiadomo
    -Starsza corka uzywa disnemar dosyc systematycznie poniewaz krakowski smog zle wplywa na sluzowke nosa w jej przypadku

  • Agnieszka Chowaniec

    Nic oprócz spacerów w każdą pogodę. Nie podaję żadnych witamin na wszelki wypadek, na odporność (poza wskazana D3), żadne misie żelki, syropki na uodpornienie. NIC!!!! Katar leczę woda morską + odciąganie wydzieliny + syrop z cebuli. Sztuczne “uodporniacze” rozleniwiają układ odpornościowy!!!! Może przez pierwsze pół roku jak córka poszła do żłobka byłam więcej na L4 niż w pracy (miała rok) za to tamten rok przechodziła całą zimę z 5 dniowa przerwa i chodzi do dziś. Zahartowalysmy jej układ odpornościowy nie podając żadnych reklamowanych wspomagaczy a katar nie był przeszkodą do zabaw na powietrzu!!! Do tego smakowały jej chrupki które upadły na trawnik, smoczek z ziemi lądował w buzi zanim zdążyłam zareagować, a zabawa w piachu była ekstra!!!!!!!
    Jak organizm ma się bronić przed drobnoustrojami jeśli dziecko trzymane jest sterylnie??? Nie będzie się bronił.
    Nie dajcie się zwariować reklamom, witaminom (chyba że lekarz każe), misiom z Wit i innym pierdolom które rozleniwiają układ odpornościowy. Antybiotyk w razie konieczności bezwarunkowo. Mi lekarz kiedyś kazał podawać antybiotyk przy katarku….. Wyleczyłam syropem z cebuli. Ruch, ruch i jeszcze raz ruch na powietrzu!!!!

  • Patusia Chorzow

    Kurcze miałam już mnóstwo wód morskich ale na disnemar jeszcze nie trafiłam. Musze wypróbować bo moja 3latka błaga o litość przed każdą aplikacją.
    A hartujemy sie intensywnie : basen raz w tygodniu przez cały rok , zmiana klimatu jak często się da – najczęściej góry bo jednak bliżej niż morze :-) Spacery z psem 3 razy dziennie i nie ma zmiłuj ,pies musi wyjsc nawet jak śnieżyca atakuje. A “sweterek” zakładam jak dziecku zimno a nie mnie :-) I co dla mnie najważniejsze nie żyjemy w sterylnym domu a mojemu dziecku zdarza się jeść z podłogi i spać z czworonożnym siedliskiem zarazków . Żyje i ma się dobrze :-)

  • Ania Rutkowska

    W sumie nie robię nic nadzwyczajnego co przez cały rok czyli spacery nawet przy minus 15 dobre i 20 minut, jemy dużo wazyw i owoców całym rokiem by dostarczać witamin oraz oczywiście w zimę herbatka z cytryną czy sokiem malinowym

  • Sylwia Julia

    Synek ma 11 miesięcy i jest nadal karmiony piersią. Jestem przekonana, że dzięki temu zwalczył kilka niechcianych infekcji, bo w mleku matki są przeciwciała pomagające zmagać się z wirusami.
    Z ubieranie staram się kierować intuicją (kobieca, matczyną, moja subiektywną). Jeśli uważam, że moje dziecko nie potrzebuje czapeczki i jest mu ciepło nie zwracam uwagi na krzywe spojrzenia sasiadek ;)
    Staramy się nie trzymać małego pod kloszem i na sile nie unikamy osób przeziebionych, bo przecież organizm musi nauczyć się odporności.
    Jeśli chodzi o spacery, staramy się jak najczęściej wychodzić, ale z uwagi na to, że mieszkamy w dużym mieście korzystamy z aplikacji kontrolującej jakość powietrza i odpuszczamy sobie spacery w dni, kiedy jest duże zanieczyszczenie i alert smogowy.
    Jestem szcześciarą i mój synek nigdy nie był jeszcze chory ani przeziebionych.
    Dzięki za post o Katarze, jeśli nas dopadnie, będę wiedziała jak postępować :)

  • Nulka

    Jak zahartowałam moje dziecko? Przez przypadek :) Mój mąż jest fanatykiem wietrzenia pomieszczeń, więc i mnie się udzieliło. W tym roku jak jedno z okien otworzyliśmy na wiosnę to zamknęliśmy dopiero w październiku. Mieszkamy na 3 piętrze. Gdzieś kiedyś mój M. wyczytał, że trzeba conajmniej 20min dziennie mieć okna otwarte, więc z uporem maniaka z zegarkiem w ręku otwiera wszystkie okna, nawet w -15. Tylko że nie raz a 3 razy dziennie. Syn, też widać po tacie za ciepłem nie przepada. Ma 3 lata (dokładnie za 2 dni) i regularnie z gołymi kostkami w wózku siedzi, bo tak macha nogami po drodze z przedszkola, że nogawki od spodni w butach nie usiedzą. Na wszelkie formy rajstop czy kalesonow patrzy i się dziwi co to. W weekend rano, jeśli tata jest w pracy chodzimy na spacer np. o 9:30 rano. O tej porze roku to po parku jedynie przemykają ludzie z psami, a mój Młody śmiga na huśtawce, po wytarciu z niej wody i z resztek śniegu bałwana lepi. Do przedszkola mamy daleko niestety, ale może to i dobrze bo Młody ma obowiązkowy spacer 2 razy dziennie,a jeśli wychodzi w przedszkolu na spacer to i 3. Mnie też nie zaszkodzi się trochę poruszać,wiec auto w garażu a my chodzimy i jeździmy niezależnie od warunków i to jeszcze na dodatek komunikacją miejską! Która to podobno jest wylęgarnią zarazków. Ale weź tu człowieku zaparkuj w Warszawie. Autobusy Młody kocha, a tramwaje to wprost ubóstwia! A że ze mnie matka hmmm czasem lekko rąbnięta, bo zgadzam się często na różne wariackie pomysły mojego syna. Więc rezultat jest taki, z przedszkola moglibyśmy przejść 500m do przystanku autobusowego a potem 10min autobusem i prosto pod dom. Ale jaka w tym przyjemność? Zamiast tego idziemy jak wariaci w grudniu kilometr do Wiatraka na tramwaj, czekamy często dobrych kilka minut zanim niskopodlogowy przyjedzie, potem wycieczka siedliskiem wszelkich bakterii czyli tramwajem potem znowu 10min marszu . Rezultat? Jeden przeszczęśliwy trzylatek,ktoremu buzia się całą drogę nie zamykała bo wszystko było taaaaakie super. No dobra, zmokłam zmarzłam, ciemno, pytam się go zimno ci? “Nie ciepo,ciepo mamusia. Jutlo teź tambajem? ” w domu obowiązkowo od razu mycie rąk, zapsikanie nosa wodą morską, żeby wypłukało bakcyle. Moje dziecko w przedszkolu podobnie jak w żłobku, uchodzi za najzdrowsze w grupie.

  • Michalina

    Jak hartuje moje dziecko? Po pierwsze nie przegrzewam, ubieram tak jak siebie. Czasami jedną warstwę więcej lub kocyk w zależności czy idzie sama na spacerze czy woli wózek, bo wiadomo że jak siedzi w miejscu to jest jej chłodniej niż mi. Po drugie wietrze pokój rano i wieczorem przed snem przynajmniej 15 minut. Dbam o higienę zwłaszcza rączki moje i dziecka, a także o odpowiednią sterylizacje sprzętów z ktorych korzysta córka. Ponad to po każdym spacerze myjemy rączki i czyścimy zatoki solą fizjologiczna. I dietę uzupełniamy witamina C która znajduje się w owocach i warzywach 😏 córka ma rok i dwa miesiące, a przeziębienie zawitalo u nas tydzień temu niestety ja się zarazilam a w ciąży odporność krucha, no i niestety córkę zarazilam, ale skończyło sie tylko na katarku i kaszelku, czego nie można powiedzieć o mnie 😞

  • Paula

    Nasze sposoby na katar i przeziębienia: nie przegrzewam w domu temperatura maksymalna to 21 stopni w nocy około 19-20. Ciągle wietrzę pomieszczenia. Dużo spacerujemy, podczas deszczu, chlapy również. Zauważyłam, że idelany jest spacer przed kolacją. Codziennie do wody bądź herbaty wkrojony imbirek. Dużo warzyw i owoców.Odstawienie produktów mlecznych (krowich – mleko sery), bo niestety strasznie zaflegmiają organizm. A gdy jest katar woda morska, czyszczenie noska poprzez wydmuchiwanie i jeżeli pojawia się kaszel, bo katar spływa tylną ścianą, inhalacja rano czasem wieczorem solą fizjologiczną i na szczęście takie zabiegi pomagają nam się uchronić. Zero dni opuszczonych w przedszkolu z powodu choroby ;-)

  • Katarzyna Dankowska

    Robimy to co większość rodziców:) Nie przegrzewamy, dużo spacerujemy (przy katarze czy kaszlu też o ile nie ma gorączki), jemy owoce i warzywa wszelkiego rodzaju, wietrzymy mieszkanko:) Latem nie są nam obce zabawy w błotku, bieganie na bosaka czy skakanie w kałużach co też ma wpływ na późniejszą odporność a od jesieni wit. D bliżej zimy tran. Jakiś katarek się czasami przypląta ale Disnemar Baby jest z nami od początku:) A po zimowych spacerkach herbatka z cytrynką lub pomarańczą i przytulaski😊

  • Anna Maria Bannert

    Mam podobno Wieliczkę w sypialni bo 16°C, dobrze się śpi…😉

  • Ania Komosa

    Nigdy nie przegrzewalismy córki nawet gdy była malutka i miała parę miesięcy. Na wiosnę gdy było około 12 stopni znajomi dziwili się, że nie ubieram jej rajstop pod spodenki. W mieszkaniu grzejemy tylko wieczorem jak jest zimno i wychodzimy na spacery w każdą pogodę nawet zimą ☺️ dzięki temu przez 15 miesięcy najgorsze co nas spotkało to dwa razy katar i raz trzydniowka. Co do czyszczenia noska to strasznie tego pilnuje (nawet jak to tylko parę kóz z suchego powietrza), bo w zalegającym katarze mnożą się bakterie. Używam wody morskiej i aspiratora elektrycznego.

  • Roksana Marczenko

    Mam synka 2 letniego i córkę półroczną. Nie wyobrażam sobie życia bez wody morskiej, poważnie to najczęściej używany produkt w naszym domu. Od pierwszych dni życia hartuję dzieci i to aż tak hartuję, że rodzina i obcy są w szoku. Jak można nie ubrać niemowlakowi czpeczki? Jak można wypuścić dziecko w samych spodniach (bez rajtuz ) na podwórko przy temp. 5° ?? A jednak, można. I co jest najlepsze dzięki temu moja córka jeszcze nigdy nie była chora a syn miał tylko 1 zapalenie płuc ale mieszkaliśmy wtedy u Babci a wiadomo, że Babcie lubią podkręcić temp. w grzejnikach na full. ;) W domu temp nie podnosi się nam powyżej 21° a pomieszczenia wietrzone są codziennie, bez względu na warunki pogodowe. Nie podgrzewamy również powietrza w samochodzie przed jazdą. I to są nasze sposoby na radzenie sobie z trudnymi warunkami. :)

  • Małgorzata Bober

    Jak hartuje moją córkę? Od czasu jak tylko nauczyła się chodzić, chodzi boso w domu. Żadne skarpetki, buciki, nie ważne czy lato czy zima. Uwielbia chodzić boso, zresztą tak samo jak i ja😃 Dodatkowo codzienne spacery. Mieszkamy na wsi i przez 2 lata opiekowała się nią niania. Przez ten czas poznała więcej osób i sąsiadów niż ja przez całe życie😃 Podaje jej również codziennie witaminę D i łyżeczkę domowego soku z aroni. A gdy już pojawia się katar używamy wodę morską czy inhalacje z soli fizjologicznej. Ostatnio odkryłam świetny priobiotyk do nosa. Po kilku dniach gęsty katar ‘przedszkolaka’ znikł zupełnie😃

    • Agata Kostecka-kleszcz

      Małgorzata Bober jaki probiotyki do nosa ? Mogłabyś napisać

  • Aleksandra

    Dla mojej coreczki na pozbyce się kataru robie miksture z czosnku miodu oliwy oraz cytryny. Podaje ja jej kilka razy dziennie. Oprocz tego od urodzenia używamy disnemar- wode morska( wybralam go z posrod kilku dostepnych sprayi na rynku mial najlepsza opinie jesli chodzi o delikatnosc wpsikiwania) dodatkowo przed spaniem wietrzymy pokoj. Smaruje dziecko mascia Vicks oraz skraplam poduszke spirytusem kamforowym.

  • Ilona

    Disnemar polecam i ja. Codziennie po przyjściu z przedszkola synek musi umyć ręce i psikam mu disnenar do nosa po czym on wydmuchuje wszelkie zarazki. Oprócz tego stosujemy olej lniany i nie przegrzewam jak rok temu, pod kurtkę tylko koszulka z długim rękawem a rajtki miał na sobie raz w tym roku. Zdrowie o niebo lepsze z porównaniem tamtego roku gdzie choroba za choroba i przewlekły katar i kaszel

  • Ewelina Cygert-Wolska

    Drogie mamy z moim 2 miesięcznym synkiem jesteśmy prawie codziennie na spacerze chyba że pogoda nie pozwala to w wózku śpi na tzw.werandzie. Do tej pory nie mieliśmy kataru, jednak gdy wydawało mi się ze infekcja jest tuż za progiem to jadłam codziennie czosnek i tak oto dzięki czosnkowemu mleku chorubsko do nas nie dotarło 😊

  • Ewelina Klakurka

    Od jakiego wieku można podawać olej z czarnuszki?

  • Joanna Krasuska

    Moja córcia ma 2.5 roku i czytając niektóre komentarze muszę przyznać że ona ma lepszą intuicję w tej materii niż ja.. Oczywiście poza sezonem letnim podaję D3 i nie trzymam dziecka w sterylnych warunkach. Aż mi kiedyś teściowa uwagę zwróciła że nie rzuciłam się na córkę jak gracz amerykańskiego footballu na piłkę gdy ta podniosła jedzenie z podłogi. :-D Nie jestem w stanie policzyć ile razy toczyłam z moim bosonogim krasnalem boje o założenie skarpetek bo o kapciach mogę zapomnieć (ma 5 par i żadnych nie założy). I jeszcze jedna sprawa. Moja córcia od przeszło roku wcina cytrynę jakby to był cukierek, a ja sie krzywię na sam widok. ;-)

  • Joanna Krasuska

    Moja córcia ma 2.5 roku i czytając niektóre komentarze muszę przyznać że ona ma lepszą intuicję w tej materii niż ja.. Oczywiście poza sezonem letnim podaję D3 i nie trzymam dziecka w sterylnych warunkach. Aż mi kiedyś teściowa uwagę zwróciła że nie rzuciłam się na córkę jak gracz amerykańskiego footballu na piłkę gdy ta podniosła jedzenie z podłogi. :-D Nie jestem w stanie policzyć ile razy toczyłam z moim bosonogim krasnalem boje o założenie skarpetek bo o kapciach mogę zapomnieć (ma 5 par i żadnych nie założy). I jeszcze jedna sprawa. Moja córcia od przeszło roku wcina cytrynę jakby to był cukierek, a ja sie krzywię na sam widok. ;-)

  • Izabela Ciszak

    Pamiętam jak w zimę byłam u koleżanki na kawie i było około -20°C. Przyszedł mąż i w wielkiemu szoku stwierdził “co robi dziecko w taki mróz na balkonie?” odpowiedź była jedna “śpi i hartuje się”. Moje dzieci zawsze spały na dworze czy bylo +10°C czy – 20°C czy padał deszcz, a skakanie po kałużach najlepsza zabawa. Po mieszkaniu chodzą cały rok na boso, kąpiom się w letniej wodzie – kochaja to. Zamiast tranu pijemy zdrowszy olej lniany. Jedyna chorobę jaką miały to ospa.

  • Krysia

    Czy można jakoś wypożyczyć dziadka, żeby i moją 3,5 latkę nauczył wydmuchiwać nos??? Ja nie mam cierpliwości, mąż ostatnio też… Nikogo nie słucha, twierdzi że jest za malutka…

  • Magdalena Bazyluk

    Odpowiednia zdrowa, zbilansowana dieta bogata w warzywa i owoce to podstawa. W zimie tak dobieramy dietę aby dominowała w produkty naturalnie rozgrzewające,- korzenne przyprawy itp. Codziennie staramy się wychodzić na spacery, nie boimy się brudzic, moje dziecko wraca czasem do domu i wygląda jak mały murzynek- ostatnio jak mąż przyniósł mi go do domu to miał czarną buzię😂 biegają po sadzie przewrócił się i twarzą wpadł na kopiec Kreta 😄 także tak to u nas wygląda😃

  • Karolina Walas

    Odporność to zmora każdego rodzica https://uploads.disquscdn.com/images/7ab8a6f7b2225f2e13d0d70438713064503fe213566d629cce8f2555e083f41d.jpg ,
    Co zrobić by ochronić małego człowieka?

    Powiem wam krótko i zdecydowanie:
    Koniecznie musisz jeść zupę na śniadanie.
    Ważne też będą spacery codzienne,
    I woda z cytryną i miodem (namiętnie :) )
    Przyda się także wietrzenia mieszkania by złe choróbsko wygonić z rana :)
    Śpij bez skarpetek, jedz dużo warzyw a w mig zobaczysz poprawę, rodzicu kochany.

    A (!) i na koniec przypomnę jeszcze … że cukier szkodzi i wzmaga infekcję. Więc jeśli musisz, rodzicu kochany, dać swej córeczce lizaka czy banany przypomij sobie me słowa wieszcze i zamień smakołyk na kisiel, z jabłuszkiem-konicznie :)

  • Melduję Gotowość

    Oj ja głupia, do tej pory nazywałam swoje maleństwo rybką, ale teraz już wiem, że to jednak foczka ;) Póki co maluszek jest w moim brzuchu więc dbam o jego wodne królestwo dostarczając mu dużo świeżej wody. Oprócz tego ubieram majtki za pępek, ciepłe legginsy, szalik i czapkę i spaceruję póki niema silnych mrozów. Piję soki owocowo-warzywne, które robi mój mąż i zdrowo się odżywiam. Myślę, że to najlepsze co mogę teraz zrobić, aby mój maluch w przyszłości lepiej radził sobie z każdą zimą!

  • U nas jest jedna główna zasada, która obowiązuje cały rok. Nie podajemy dziecku żadnych witamin i suplementów diety. To naprawdę działa, bo chorób w naszym domu nie mieliśmy już od dwóch lat. Sekret tkwi w tym, że suplementy dostarczają dziecku sztuczne witaminy i przez to dziecko nie ma ochoty na owoce i warzywa, które wzmacniają nasz organizm i dostarczają naturalnych witamin. Do tego chodzimy na długie spacery, tańczymy w deszczu, skaczemy w kałużach, wieczorami siedząc na tarasie szukamy na niebie spadających gwiazd… Robimy wszystko co chociaż trochę nas uszczęśliwia nie bojąc się deszczu, wiatru i śniegu. To naprawdę wzmacnia organizm, bo śmiech to zdrowie :)