Ważna zasada, dzięki której moje dzieci o wiele rzadziej chorują, a katar trwa o wiele krócej!

napisała 05/12/2017 Moim zdaniem, Szczesliva po godzinach

W tym poście przyznam się Wam do czegoś, co w pierwszym roku życia mojego pierworodnego mnie opanowało. I wcale to o mnie dobrze wtedy nie świadczyło, mam tego świadomość ;-)

Tłumaczę sobie to jednak tym, że każda matka popełnia błędy i nie ma najmniejszych szans, abyśmy się urodziły z wiedzą i intuicją podpowiadającą nam wyłącznie najlepsze rozwiązania. Tak naprawdę to najefektywniej uczymy się przecież na własnych błędach nabywając doświadczenie niezbędne do tego, aby ocenić co jest słuszne, a co jednak należy powtórnie zweryfikować.

Kiedy urodził się mój najstarszy syn, a było to wiosną 2013 roku, miałam wrażenie, że jemu jest ciągle zimno. Początkowo rzeczywiście miał chłopak problemy z termoregulacją, co jest częste wśród dzieci z niską masą urodzeniową, jednak z czasem z prędkością światła zacząć nabierać masy i problemy z termoregulacją poszły w niepamięć.

Ja jednak z uporem maniaka, czy to była wiosna, lato, jesień czy zima, okrywałam go często kocykiem, albo śpiworkiem, kolejnym kocykiem twierdząc, że chłopina mi na 100% zamarznie! A kiedy nastała zima to byłam na tyle zdeterminowana, aby chronić go przed niskimi temperaturami, że wkładając go do spacerówki przy 0 stopni Celsjusza, opatulałam go w sweterki, kombinezon, dwa kocyki a na to jeszcze śpiworek. Sądziłam, że tak trzeba, bo jak zmarznie, to po mnie. I po nim :D

Tymczasem ja w środku zimy fundowałam mojemu synowi saunę parową i dusił on się w tym własnym sosie, gdyż jego matka myślała, że dobrze robi! :D

No chciałam dobrze! ;-) Nie zapomnę zimy 2014 roku, kiedy mój Tata mieszkający w górach zobaczył mojego syna opatulonego przeze mnie od stóp do głów, wyglądającego jak bałwanek buli w szczycie sezonu! Jeszcze w dodatku zakatarzonego, no bo o katar nietrudno, jak matka przegrzewa na potęgę:D Ivo dostał ode mnie podkoszulek, na to krótki rękaw, długi rękaw, sweterek, drugi sweterek, i jeszcze kombinezon i kamizelkę! Zupełnie straciłam wtedy zdrowe podejście myśląc, że ubieranie na cebulkę tak właśnie wygląda! Tysiąc warstw, które mają chronić przed zimnem :D Ale o zdejmowaniu ich dziwnym trafem nie pomyślałam… Kiedy mój Tata zobaczył wnuka krzyknął do mnie:

– Kobieto, Ty go ugotujesz w tym na twardo! Przecież on ledwo idzie, a co dopiero mówić o oddychaniu!

A ponieważ w mojej rodzinie mamy zdrowe relacje, a z rodzicami mówimy do siebie prosto z mostu i bez owijania w bawełnę, to tym oto sposobem mój tata pierwsze, co zrobił, to wziął wnuka do domu nie bacząc na moje zdziwienie. Ściągnął mu co najmniej dwie warstwy, pozwolił ochłonąć, ponownie ubrał i powiedział, żebym z syna nie robiła opony Michelin, bo już jedną, tzn. jego samego, mamy w rodzinie, z naturalną barierą tłuszczową ;-)

A kiedy wrócił z wnukiem ze spaceru, to wziął zakatarzone chłopaczysko na kolana i … nauczył go w 3 minuty wydmuchiwać nos, czego ja nie mogłam go nauczyć przez pół roku! :D Wziął ze swojej apteczki wodę morską w spray’u, zaaplikował wnukowi (co u nas zawsze kończyło się histerią!), a wnuk był … wniebowzięty, bo nareszcie mógł normalnie oddychać!

To właśnie dzięki mojemu Tacie, jakby nie było zaprawionemu w boju ojcu czwórki dzieci, mój starszak pokonał lęk przed czyszczeniem nosa i pozbył się strachu przed jego zakrapianiem!

Zasada numer jeden, której trzymam się od tamtej pory bezwzględnie:

Nie przegrzewam dziecka i już nie gotuję go na twardo twierdząc, że zmarznie! ;-) A kiedy ma już katar, to pozbywam się wydzieliny z nosa i jestem w tym konsekwentna, bo wiem, że to nie tylko ułatwia mu oddychanie, ale też skraca czas infekcji!

Przy moim Juniorze Wrażliwcu, czyszczenie nosa nie było wcale prostą sprawą. Chłopak nie znosił zakrapiania. To dzięki Ani – Czytelniczce, która poleciła mi kiedyś w komentarzu wodę morską w spray’u Disnemar Baby, od jakiegoś czasu podczas infekcji moich chłopców używam właśnie tej mgiełki, która jest mega delikatna i nie atakuje nosa z ogromną siłą.

Katar jest wybitnie powszechnym problemem wśród dzieci i utrudnia on życie nie tylko brzdącom, ale też ich rodzicom. Nie wiem, jak jest z Wami, ale kiedy moje dzieci mają katar mój sen w nocy jest dwukrotnie krótszy! :( Cieszę się, że pielęgnacja dziecięcych nosów może być delikatna, ale jednocześnie skuteczna. Krople do nosa, których ja używałam jako dziecko, miały siłę strumienia niczym torpeda!

Pewnie spora część z Was zna spray Disnemar Baby doskonale i nie muszę go Wam nawet przedstawiać. Ja jestem jego ogromną fanką od długiego już czasu. To roztwór fizjologiczny, czyli identyczny z naturalnym, co sprawia, że np. wymywanie pyłków, wydzieliny, jest szczególnie delikatne. A jego dawkowanie jest bezpieczne – ja powtarzam dawki kilkukrotnie w ciągu dnia, właściwie bez ograniczeń. Dużym plusem jest tutaj też dozownik, który składa się z wąskiej, pediatrycznej końcówki, dzięki której możliwa jest aplikacja zarówno na leżąco, jak i na stojąco, co jest dla mnie wybawieniem, bo mój Junior z tych „wyłącznie stojących” egzemplarzy podczas aplikacji ;-)

Spróbowalibyście go położyć i zakropić nos na leżąco – histeria gwarantowana ;-)

W tym sezonie życzę Wam jak najmniej infekcji i jak najwięcej przespanych nocy! A dla tych z Was, którzy jednak stąpają twardo po ziemi i nie wierzą, że uda się przejść zimę bez infekcji, mam konkurs, który przygotowałam razem z marką Disnemar Baby – partnerem tego postu:

Powiedzcie, co robicie, aby hartować swoje dzieci, by mogły zimą dawać sobie radę w trudniejszych warunkach, jak cudownie to robią np. foki?

Jako dyżurny zoolog ;-) mogę Wam powiedzieć, że pomimo, że foki są zwierzętami żyjącymi w zimnych wodach, to też potrzebują delikatnego traktowania, dokładnie jak nochale małych dzieci, które nie uciekają przed czyszczeniem, jeśli traktujemy je delikatną mgiełką zamiast silnym strumieniem.

Do wygrania są 3 zestawy składające się z: 1) dwóch opakowań Disnemar Baby 2) kołderki dla dziecka – zakochacie się w niej, jedną mamy w domu – z jednej strony minky, z drugiej materiał z foczką! 3) oraz maskotki foczki. Dzieci będą wniebowzięte na taki zestaw :-)

Regulamin znajdziecie tutaj.

Zdrowej jesieni i zimy, najlepiej w ogóle bez kataru!

I przespanych nocy! Przespane noce są gwarantem, że my matki nie ziejemy później ogniem w ciągu dnia! ;-)

Podobne wpisy