Łatwo być przeciętnym facetem. Trudniej być wspierającym partnerem i dobrym ojcem.

napisała 01/03/2016 Moim zdaniem, Szczesliva po godzinach

Czasami mam wrażenie, że niektórym z dorosłością może nie być po drodze. I nie jest im po drodze również z decyzjami, które w życiu podjęli. Może być również tak, że z tymi swoimi życiowymi decyzjami są pogodzeni, jednak zapominają, że wraz z nimi mają jakieś zobowiązania. Zobowiązania wobec tych, których te decyzje również dotyczą.

Skoro dorosły facet, z głową na karku, IQ mówiącym o tym, że z jego rozwojem wszystko powinno być ok, pracujący lub zdolny do pracy, decyduje się na życie z kobietą, to znaczy że robi to świadomie. Świadomość życiowych wyborów to genialna sprawa. Nie świadczy ona już o przypadkowości ani loteryjności naszych poczynań.

Ba! Taki mężczyzna, zresztą jak każdy zdrowy na umyśle homo-sapiens, ma również pod pazuchą cały wachlarz emocji, uczuć, którymi może obdarować drugą osobę. Nie jest kijanką dryfująca w odmętach sadzawki, której emocje są raczej obce. Jest facetem, który nie tylko może swoją postawą pokazać światu, vide: niedojrzałym jeszcze samcom, by brali z niego przykład. Może również udowodnić swojej kobiecie, [niemalże nie udowadniając, tylko zwyczajnie będąc sobą] że jest wart tego, by z nią być!

Niektórzy mężczyźni się zaraz obruszą, że oni niczego nie muszą udowadniać i nie będą nikomu pokazywać czego bądź kogo są warci. Że to powinno być obustronne i kobieta również powinna wykazać się, aby zdobyć zainteresowanie mężczyzny. Niektórzy dodadzą, że nie tylko zainteresowanie, ale również szacunek. Choć przy tym słowie lekko się uśmiechnęłam, bo moim zdaniem należy się on każdemu bez wyjątku i bez zasług ;-) Okay, jak kto woli.

Przejdę w końcu do tego meritum, bo opornie mi to idzie, widzę. Powiem tylko, że łatwo być zwykłym facetem. Niczym nie wyróżniającym się przeciętniakiem, z jakimi przychodzi mi się zmierzyć w ferworze wymiany mailowej. Łatwo być roszczeniowym typem, który musi się wyspać i nie wstanie wcześniej od swojej partnerki, by pomóc jej ogarnąć dom i dzieci. Jakże łatwo jest przecież usiąść przed telewizorem z piwem w ręku i patrzeć się ślepo w ekran zamiast zająć swoje dzieci czymś kreatywnym.

To wcale nie wymaga żadnego wysiłku, by wyjść z domu pod pretekstem zrobienia czegoś produktywnego, zamiast pozwolić się swojej kobiecie zdrzemnąć. Banalnie tak przecież nie zauważać, że kobieta naszego życia, partnerka świadomie przez Was wybrana, potrzebuje wsparcia, przytulenia, rozmowy. Łatwiej grać na konsoli, czytać gazetą bądź siedzieć patrząc tępym wzrokiem w ekran komputera w poszukiwaniu niewiadomoczego. Trudniej jest przecież zaplanować rodzinie ciekawe wakacje, choćby w mieście, za niewielkie fundusze, a nie zostawiać to wszystko na partnerki głowie. „Niech ona decyduje, skoro sama chce gdzieś jechać”. Tfu. Słabe to, bardzo. Idąc dalej. To tak cholernie łatwo jest nie płacić alimentów na dzieci swoje, i szukać argumentów przeciw próbując tłumaczyć o tym czy też siamtym. Zupełnie bez sensu.

Łatwo być przeciętnym facetem. Trudniej wspierającym partnerem i dobrym ojcem. Jednak „trudniej” nie znaczy, że jest to „niemożliwe”! Do boju, Panowie! Przed Wami piękna bitwa, którą zdecydowanie możecie wygrać, o ile niektórzy z Was już jej nie wygrali! :-)

Podobne wpisy