Przeglądasz wszystkie wpisy autora

szczesliva

Sklepiki szkolne od 1 września 2026: co będzie można w nich sprzedawać, a co NIE?!

napisała 17/08/2026 Varia
Sklepik szkolny – nowe zasady sprzedaży żywności od 1 września 2026 roku

Od 1 września 2026 roku zmieniają się zasady dotyczące tego, co może być sprzedawane dzieciom i młodzieży w szkolnych sklepikach oraz automatach z żywnością. I nie chodzi wyłącznie o to, że „będzie mniej cukru”.

Zmieniają się limity dla części produktów, pojawiają się nowe wymagania dotyczące napojów roślinnych, a przede wszystkim znika przepis, który do tej pory pozwalał sprzedawać także produkty należące do szerokiej kategorii „inne”.

Czytaj dalej

Podobne wpisy

Nie masz okularów do zaćmienia Słońca? ☀️🌑 Tak obejrzysz je bezpiecznie – także z dziećmi

napisała 12/08/2026 Varia
Bezpieczne oglądanie zaćmienia Słońca – okulary i szybka spawalnicza DIN 13

Jeśli właśnie obdzwaniacie sklepy i przeszukujecie internet w poszukiwaniu okularków do dzisiejszego zaćmienia Słońca – spokojnie. Nie jesteście jedyni. ;-)

Od rana widzę na forach pytania: gdzie kupić okulary do zaćmienia, czym je zastąpić, czy wystarczą okulary przeciwsłoneczne, czy mogą być polaryzacyjne, czy sprawdzi się szybka spawalnicza?

I ponieważ my również planujemy dzisiaj oglądać zaćmienie z dzieciakami, zaczęłam drążyć temat naprawdę dokładnie.

Bo jest dobra wiadomość: jeśli nie macie specjalnych okularów, wcale nie musicie rezygnować z oglądania zaćmienia.

Ale jest też druga: nie każdy „domowy sposób”, który krąży dziś po internecie, jest bezpieczny.

Najważniejsze w kilku zdaniach

W Krakowie 12 sierpnia 2026 roku zobaczymy częściowe zaćmienie Słońca. Zacznie się około 19:18, maksimum przypadnie około 19:56, a Słońce zajdzie około 20:04. Co jest dodatkowo fajne – będziemy więc oglądać mocno przesłonięte Słońce bardzo nisko nad zachodnim horyzontem. W Krakowie nie będzie fazy całkowitej, a więc nie będzie ani jednej chwili, w której podczas obserwacji można świadomie patrzeć bezpośrednio na tarczę Słońca bez odpowiedniej ochrony.

Do bezpośredniej obserwacji nadają się specjalne okulary lub ręczne filtry solarne spełniające wymagania ISO 12312-2. Alternatywą mogą być odpowiednie stałe filtry spawalnicze – do tego wrócę za chwilę. Jeśli natomiast nie mamy niczego takiego, najbezpieczniejszym rozwiązaniem jest projekcja obrazu Słońca, np. przez prosty projektor otworkowy. NASA właśnie tę metodę zaleca jako bezpieczny sposób obserwacji częściowego zaćmienia bez okularów.

Okulary do zaćmienia – jakie właściwie powinny być?

To nie są po prostu bardzo ciemne okulary przeciwsłoneczne.

Filtry przeznaczone do bezpośredniej obserwacji Słońca powinny spełniać wymagania normy ISO 12312-2. Norma określa m.in. ilość przepuszczanego promieniowania widzialnego, UV i podczerwonego, jednorodność filtra oraz jego jakość. Zwykłe okulary przeciwsłoneczne przepuszczają wielokrotnie za dużo światła, aby można było przez nie bezpiecznie patrzeć bezpośrednio na Słońce.

Ważne: sam nadruk „ISO 12312-2” na przypadkowych okularach nie powinien być dla nas jedynym kryterium. American Astronomical Society prowadzi listę producentów i dostawców filtrów, których produkty zostały zweryfikowane. NASA również zaznacza wyraźnie, że nie certyfikuje ani nie zatwierdza konkretnych marek okularów do zaćmień.

Przed użyciem filtr trzeba obejrzeć. Jeśli jest porysowany, przedziurawiony, pęknięty, rozdarty albo odkleja się od oprawki – nie używamy go.

A jeśli nie mam okularów? Czy szybka spawalnicza jest bezpieczna?

I tutaj dochodzimy do pytania, które sama dzisiaj sprawdzałam chyba pięć razy.

Tak – odpowiednia szybka spawalnicza może być bezpiecznym filtrem do obserwacji Słońca. Ale musi mieć właściwy stopień zaciemnienia.

Aktualne zalecenia American Astronomical Society mówią, że stały filtr spawalniczy o stopniu zaciemnienia DIN 12 lub wyższym przepuszcza wystarczająco mało światła, aby można było obserwować Słońce bez powiększenia. Jednocześnie AAS zaznacza, że DIN 12 dla wielu osób jest niekomfortowo jasny, a najlepszym zakresem jest DIN 13-14. DIN 15 i wyżej może być już po prostu bardzo ciemny.

Czyli jeśli macie prawdziwą, nieuszkodzoną, pasywną szybkę spawalniczą o stopniu zaciemnienia 13 lub 14, to według aktualnych zaleceń AAS nadaje się ona do bezpośredniej obserwacji Słońca bez żadnego dodatkowego sprzętu optycznego.

My właśnie w takie szybki o stopniu 13 się zaopatrzyliśmy, w sklepie spawalniczym, i zabieramy je dzisiaj na kopiec. Koszt jednej: 3 zł z hakiem. :-)

Ale tutaj bardzo ważne zastrzeżenie.

DIN 13 to nie ND13!

W internecie te określenia zaczynają się dziś mieszać, a nie powinny.

Numer zaciemnienia filtra spawalniczego – często nazywany potocznie DIN 13 – to jedna skala.

ND/OD 5 oznacza natomiast gęstość optyczną około 5. Taki filtr przepuszcza około 1/100 000 padającego światła, czyli około 0,001%. To wartość typowa dla wielu profesjonalnych filtrów solarnych. Nie porównujemy więc liczb „5” i „13” i nie wyciągamy wniosku, że 13 musi być mocniejszy. To po prostu inne skale.

Jeżeli macie szybkę, na której znajduje się niejasne oznaczenie „ND13”, a nie potraficie ustalić, co dokładnie oznacza i jaki jest to produkt – ja nie używałabym jej do obserwowania Słońca wyłącznie na podstawie tego napisu.

I jeszcze jedno: nie używamy automatycznie przyciemniających się przyłbic spawalniczych. AAS wprost ich nie zaleca, nawet jeśli deklarują możliwość osiągnięcia wysokiego stopnia zaciemnienia. Istnieje ryzyko niewłaściwego ustawienia albo zbyt wolnej reakcji układu automatycznego.

Czego absolutnie nie używać zamiast okularów do zaćmienia?

To, że przez coś Słońce wydaje się ciemniejsze, nie oznacza, że dany materiał jest bezpiecznym filtrem solarnym.

Nie traktujemy jako ochrony:

  • zwykłych okularów przeciwsłonecznych, nawet bardzo ciemnych; kilku par założonych jedna na drugą; okularów polaryzacyjnych; przydymionego szkła; zdjęć RTG i klisz fotograficznych; płyt CD/DVD; przypadkowych ciemnych folii; szyby samochodowej; chmur; zwykłych fotograficznych filtrów ND, jeśli nie są przeznaczone i zweryfikowane do obserwacji Słońca.

National Eye Institute oraz organizacje okulistyczne szczególnie przestrzegają przed okularami przeciwsłonecznymi, filtrami polaryzacyjnymi, przydymionym szkłem i materiałami fotograficznymi.

I nie – zachód Słońca nie zmienia tutaj zasad bezpieczeństwa. W Krakowie mamy zaćmienie częściowe. Dopóki widoczna jest jasna część tarczy Słońca, obowiązuje ochrona oczu.

Nie masz NIC? Nadal możesz świetnie zobaczyć zaćmienie

I to jest moim zdaniem najlepsza wiadomość dla wszystkich, którzy dzisiaj nie zdobyli okularków.

Nie musicie patrzeć bezpośrednio na Słońce, żeby zobaczyć zaćmienie.

Można oglądać jego obraz.

Najprostszy projektor otworkowy z dwóch kartek

Bierzecie kawałek kartonu lub sztywniejszą kartkę i robicie w niej maleńki, możliwie równy otwór. Drugą, najlepiej białą kartkę ustawiamy kawałek dalej.

I teraz najważniejsze:

stajemy TYŁEM do Słońca.

Światło Słońca przechodzi przez mały otwór i na drugiej kartce pojawia się jego obraz. Podczas częściowego zaćmienia zamiast zwykłego kółka zobaczycie charakterystycznego „nadgryzionego” Słońca, a później coraz wyraźniejszy sierp.

Nie zaglądamy przez dziurkę w stronę Słońca. Patrzymy wyłącznie na obraz znajdujący się na drugiej kartce. Dokładnie taką metodę opisuje NASA.

Projektor z pudełka

Można zrobić jeszcze wygodniejszą wersję z kartonu po butach lub większego pudełka.

W jednej ścianie robimy otwór, zakrywamy go folią aluminiową i w folii wykonujemy maleńką dziurkę. Po przeciwnej stronie umieszczamy białą kartkę. Powstający na niej obraz oglądamy przez dodatkowy otwór w pudełku.

Ponownie: nie patrzymy przez otwór na Słońce.

NASA pokazuje właśnie pudełkową wersję projektora jako prostą metodę obserwacji zaćmienia odpowiednią również dla dzieci.

A teraz mój ulubiony patent: durszlak!

Jeżeli nie macie czasu budować niczego – weźcie durszlak.

Serio. Stańcie tyłem do Słońca i skierujcie jego światło przez otwory durszlaka na jasną powierzchnię albo kartkę.

Każda mała dziurka zachowuje się jak miniaturowa kamera otworkowa. Zamiast zwykłych kółeczek zobaczycie dziesiątki małych sierpów zaćmionego Słońca.

AAS wymienia jako świetne projektory także perforowaną łyżkę, słomkowy kapelusz czy nawet przestrzenie pomiędzy palcami.

Koniecznie spójrzcie pod drzewa!

To jest coś, co szczególnie chcę pokazać dzieciakom.

Maleńkie przestrzenie pomiędzy liśćmi działają jak naturalne kamery otworkowe. Podczas częściowego zaćmienia zamiast zwykłych świetlnych plamek na chodniku można zobaczyć setki maleńkich sierpów Słońca.

NASA i AAS wprost proponują obserwowanie cienia drzew jako jedną z najprostszych metod oglądania częściowego zaćmienia.

To może być dla dzieci równie ciekawe jak samo patrzenie przez okularki.

Jak bezpiecznie oglądać zaćmienie z dziećmi?

Tu zastosujemy bardzo prostą zasadę. Najpierw dziecko zakłada okulary albo przykłada bezpieczny filtr do oczu, a dopiero później kieruje twarz w stronę Słońca.

Po obserwacji najpierw odwracamy twarz od Słońca i dopiero wtedy zdejmujemy okulary albo odkładamy filtr.

Dokładnie taką kolejność zaleca AAS. Dzieci podczas korzystania z filtrów powinny pozostawać pod nadzorem dorosłych.

Nie trzeba też kupować pięciu par okularów dla pięcioosobowej rodziny. Zaćmienie zachodzi powoli, więc jednym lub dwoma filtrami spokojnie można się wymieniać i co kilka minut obserwować zmianę kształtu Słońca. AAS zwraca uwagę właśnie na to, że podczas częściowego zaćmienia nie ma potrzeby patrzenia bez przerwy.

Dla młodszych dzieci świetnym rozwiązaniem jest natomiast projektor, durszlak i poszukiwanie sierpów pod drzewami.

Dlaczego właściwie nie można po prostu zerknąć?

Bo problemem nie jest samo „zaćmienie”. Patrzenie na Słońce jest niebezpieczne również każdego zwykłego dnia.

Różnica polega na tym, że normalnie człowiek nie ma najmniejszej ochoty stać przez kilka czy kilkanaście sekund i wpatrywać się prosto w Słońce. Podczas zaćmienia właśnie to próbujemy zrobić.

Światło zostaje skupione przez układ optyczny oka na siatkówce – światłoczułej tkance znajdującej się z tyłu oka. Szczególnie ważna jest jej centralna część, plamka, odpowiadająca za ostre widzenie potrzebne m.in. do czytania czy rozpoznawania twarzy. Zbyt intensywna ekspozycja może doprowadzić do retinopatii słonecznej, czyli uszkodzenia siatkówki.

Co zdradliwe – sama siatkówka nie posiada receptorów bólowych, więc jej uszkadzanie nie musi boleć w momencie patrzenia na Słońce.

Dlatego nie istnieje dobra zasada w stylu: „ja tylko zerknę na sekundę”.

Ale przecież Słońce będzie zasłonięte…

Tylko częściowo i to bardzo ważne. W przypadku Krakowa nie nastąpi faza całkowita. NASA podkreśla, że podczas każdego częściowego zaćmienia nie występuje moment, w którym można bezpiecznie oglądać Słońce bez odpowiedniej ochrony.

Zasada „można zdjąć okulary podczas całkowitego zaćmienia” dotyczy wyłącznie osób znajdujących się wewnątrz pasa całkowitości i wyłącznie krótkiej fazy, w której jasna tarcza Słońca jest w 100% zakryta.

Krakowa to dzisiaj nie dotyczy.

Lornetka i teleskop? Tutaj szczególnie ostrożnie

Nigdy nie patrzymy na Słońce przez niezabezpieczoną lornetkę, teleskop czy wizjer optyczny aparatu – nawet jeśli mamy na oczach okulary do zaćmienia albo trzymamy przed oczami szybkę spawalniczą.

Optyka skupia promieniowanie słoneczne.

Do teleskopu, lornetki czy aparatu potrzebny jest specjalny filtr solarny zamocowany przed obiektywem, czyli zanim promieniowanie trafi do układu optycznego. NASA i AAS ostrzegają, że umieszczanie zwykłych okularów do zaćmienia pomiędzy okiem a niezabezpieczonym teleskopem lub lornetką może doprowadzić do bardzo poważnego urazu oka.

A telefon?

Telefon nie jest filtrem ochronnym dla oczu.

Jeżeli chcecie fotografować Słońce smartfonem, NASA zaleca zastosowanie odpowiedniego filtra solarnego między Słońcem a obiektywem telefonu. Sam fakt, że patrzymy na ekran zamiast przez wizjer, nie oznacza, że możemy bezpiecznie kierować aparat w Słońce bez odpowiedniego przygotowania sprzętu.

Co jeśli ktoś już patrzył na Słońce?

Bez paniki – przypadkowe ułamkowe spojrzenie nie oznacza automatycznie, że doszło do trwałego uszkodzenia.

Ale przez kilka kolejnych godzin warto zwrócić uwagę na wzrok.

Objawami retinopatii słonecznej mogą być m.in. zamazane widzenie, ciemna albo szara plamka w centrum pola widzenia, „ślepy punkt”, nadwrażliwość na światło, zniekształcanie obrazu lub zmiany w postrzeganiu kolorów. Co ważne, objawy nie zawsze występują natychmiast – mogą rozwijać się w ciągu kolejnych godzin, a nawet dni.

Jeśli po patrzeniu na Słońce pojawią się zaburzenia widzenia, najlepiej skontaktować się z okulistą.

A my? Kierunek: jeden z krakowskich kopców :-)

My planujemy być na miejscu mniej więcej około 19:00.

Zaćmienie zaczyna się w Krakowie około 19:18, maksimum wypada około 19:56, a zaledwie kilka minut później, około 20:04, Słońce zachodzi. To oznacza, że ostatnią część zaćmienia będziemy oglądać bardzo nisko nad horyzontem.

I właśnie dlatego kopiec wydaje mi się genialnym miejscem.

Bierzemy ze sobą pasywne szybki spawalnicze o stopniu zaciemnienia 13, ale zabiorę też kartki i durszlak, bo chcę dzieciakom pokazać zaćmienie nie tylko jako „popatrz przez filtr”, ale jako mały eksperyment.

Bo takich rzeczy naprawdę nie trzeba tylko oglądać.

Można je przeżyć.

Tylko bezpiecznie. :-)

SZYBKA ŚCIĄGAWKA: NIE MAM OKULARÓW – CO ROBIĆ?

Chcesz patrzeć bezpośrednio na Słońce? Potrzebujesz właściwego filtra solarnego – np. odpowiednich okularów spełniających ISO 12312-2 albo prawidłowo oznaczonej stałej szybki spawalniczej DIN 13-14.

Nie masz żadnego odpowiedniego filtra? Odwróć się tyłem do Słońca i oglądaj jego rzut: projektorem otworkowym, przez durszlak albo w cieniu drzewa.

Masz tylko okulary przeciwsłoneczne lub polaryzacyjne? Nie używaj ich do bezpośredniego patrzenia na Słońce.

Masz lornetkę lub teleskop? Nie kieruj ich na Słońce bez specjalnego filtra zamocowanego przed obiektywem.

I taki szybki FAQ ode mnie dla Was:

Czy można oglądać zaćmienie Słońca bez specjalnych okularów?

Tak, ale nie poprzez bezpośrednie patrzenie na Słońce. Bez okularów można bezpiecznie oglądać jego projekcję, np. przez projektor otworkowy lub durszlak.

Czy zwykłe okulary przeciwsłoneczne wystarczą?

Nie. Nawet bardzo ciemne okulary przeciwsłoneczne przepuszczają za dużo światła, aby bezpiecznie obserwować Słońce.

Czy dwie pary okularów przeciwsłonecznych wystarczą?

Nie należy traktować ich jako zamiennika certyfikowanego filtra solarnego. Nie mamy pewności, czy taki zestaw zapewnia wymagane tłumienie w całym istotnym zakresie promieniowania.

Czy okulary polaryzacyjne nadają się do zaćmienia?

Nie. Polaryzacja nie zamienia okularów przeciwsłonecznych w filtr przeznaczony do bezpośredniej obserwacji Słońca.

Czy szybka spawalnicza 13 nadaje się do obserwacji zaćmienia?

Tak, jeśli jest to prawdziwy, stały filtr spawalniczy o stopniu zaciemnienia DIN 13 i jest w dobrym stanie. AAS wskazuje DIN 13-14 jako preferowany zakres do obserwacji Słońca bez powiększenia.

DIN 13 czy DIN 14 – co jest lepsze?

Oba są odpowiednie według AAS. DIN 14 daje ciemniejszy obraz, a 13 może być dla części osób przyjemniejszy w obserwacji.

Czy ND5 i DIN 13 to to samo?

Nie. ND/OD i stopień zaciemnienia filtra spawalniczego to różne sposoby określania transmisji. OD/ND 5 oznacza w przybliżeniu przepuszczanie 1/100 000 światła.

Czy można oglądać zaćmienie przez telefon?

Telefon nie zastępuje ochrony oczu. Do fotografowania Słońca NASA zaleca odpowiedni filtr solarny przed obiektywem smartfona.

Czy podczas częściowego zaćmienia można na chwilę zdjąć okulary?

Nie. W Krakowie przez cały czas widoczna będzie część jasnej tarczy Słońca, dlatego do bezpośredniej obserwacji cały czas potrzebny jest odpowiedni filtr.

O której jest zaćmienie Słońca w Krakowie?

12 sierpnia 2026 roku częściowe zaćmienie w Krakowie rozpocznie się około 19:18, maksimum nastąpi około 19:56, a Słońce zajdzie około 20:04.

UDANEGO OGLĄDANIA! :-)

Magda

korzystałam ze źródeł:

NASA Science – Eclipse Viewing Safety
American Astronomical Society – Solar Eclipse Task Force
National Eye Institute / NIH – Eclipse Eye Safety
American Society of Retina Specialists
Timeanddate – dane astronomiczne dla Krakowa

Podobne wpisy

Odkrywca Krakowskich Parków – 78 parków, pieczątki i odznaka. Genialna rodzinna przygoda po Krakowie!

napisała 31/07/2026 Varia

To jest dokładnie ten rodzaj miejskiej akcji, który uwielbiam: prosty, angażujący i sprawiający, że dzieci same zaczynają pytać:

„To do którego parku jedziemy teraz po pieczątkę?”

I przy okazji bezpłatny.

Zarząd Zieleni Miejskiej w Krakowie stworzył projekt Odkrywca Krakowskich Parków. To coś pomiędzy miejską grą terenową, rodzinnym wyzwaniem, kolekcjonowaniem pamiątek i zdobywaniem górskich szczytów – tylko zamiast schronisk odwiedzamy krakowskie parki, a jest ich do zdobycia aż 78!

W każdym z parków objętych akcją znajduje się drewniana budka, a w niej wyjątkowa pieczątka zaprojektowana specjalnie dla danego miejsca. Pieczątki odbija się w imiennej książeczce Odkrywcy Krakowskich Parków. Po zebraniu całego kompletu można otrzymać odznakę. My mamy na razie pięć pieczątek, ale planujemy już odwiedzimy kolejnych parków i kto wie? Może do końca wakacji uda się zebrać komplet?! ;-)

Na czym polega akcja Odkrywca Krakowskich Parków?

Zasady są bardzo proste. Najpierw zdobywamy specjalną książeczkę Odkrywcy Krakowskich Parków. Następnie wybieramy park, odnajdujemy na jego terenie drewnianą budkę, wyciągamy znajdujący się w niej stempel i odbijamy pieczątkę w odpowiednim miejscu książeczki. Potem wybieramy kolejny park, i kolejny.

Nie trzeba odwiedzać ich w ustalonej kolejności. Można zdobyć jeden park podczas spokojnego popołudniowego spaceru albo zaplanować większą rodzinną wyprawę i jednego dnia odwiedzić kilka miejsc. Nie ma również dziennego limitu zdobywanych parków.

To naprawdę przypomina zbieranie pieczątek w schroniskach górskich. Jest jednak dostępne także dla młodszych dzieci, nie wymaga specjalnej kondycji i można je realizować powoli, dopasowując kolejne wyprawy do pogody, czasu i możliwości całej rodziny.

Do zdobycia jest aż 78 krakowskich parków! Nie sądziłam nawet, że mamy ich w Krakowie aż tyle!

Wyzwanie obejmuje dokładnie 78 parków znajdujących się w różnych częściach Krakowa.

Na liście są zarówno miejsca doskonale nam znane, jak chociażby Park Jordana, Planty Krakowskie, Zakrzówek, Bagry czy Park Lotników Polskich, jak i znacznie mniej oczywiste zielone zakątki miasta. To właśnie jest dla mnie jedną z największych zalet tej akcji. :-) Mieszkamy w Krakowie, jeździmy codziennie tymi samymi ulicami, mamy swoje ulubione trasy spacerowe, a jednocześnie okazuje się, że nadal istnieją parki, o których wcześniej nawet nie słyszeliśmy.

Projekt motywuje więc nie tylko do wyjścia z domu, ale również do poznawania własnego miasta i to nie przez szybę samochodu czy podczas kolejnej wizyty na Rynku, tylko od strony zieleni, przyrody, wody, historii i miejsc ukrytych poza najpopularniejszymi trasami.

Każdy park ma własną, wyjątkową pieczątkę!

To nie są identyczne pieczątki z samym numerem parku. Każdy stempel ma indywidualny wzór nawiązujący do historii, przyrody, charakterystycznego obiektu albo klimatu konkretnego miejsca. Kolory tuszu również nie są przypadkowe – wskazują kategorię danego parku. Przykładowo czerwone pieczątki dotyczą miejsc historycznych, zielone parków leśnych, a niebieskie terenów związanych z wodą.

Dzięki temu dzieci nie tylko „zaliczają” kolejne punkty na mapie. Zaczynają oglądać pieczątki, porównywać je i zastanawiać się, dlaczego właśnie taki symbol został przypisany do danego miejsca. Nagle zwykły spacer ma konkretny cel. :-)

Trzeba odnaleźć park. Później znaleźć budkę. Sprawdzić numer pieczątki. Odbić ją w dobrym miejscu. Odhaczyć kolejny punkt na liście – dokładnie ten prosty element kolekcjonowania powoduje, że przejście kolejnych kilometrów staje się przygodą, a nie rodzicielskim komunikatem:

„No chodźcie jeszcze kawałek, ruch to zdrowie”. :-) 

Gdzie zdobyć książeczkę Odkrywcy Krakowskich Parków?

Oryginalne książeczki można bezpłatnie odbierać w punktach wskazanych przez Zarząd Zieleni Miejskiej.

Obecnie są nimi:

  • Centrum Edukacji Ekologicznej „Symbioza”,
  • pawilon w Parku Kieszonkowym przy ulicy Fabrycznej,
  • wybrane wydarzenia miejskie.

Ze względu na ogromne zainteresowanie projektem książeczek może chwilowo brakować, dlatego przed wyprawą warto sprawdzić aktualne informacje publikowane przez Zarząd Zieleni Miejskiej, ja dostępność sprawdzałam w postach facebookowych ZZM.

My mamy oryginalną książeczkę i bardzo się z tego cieszę, bo jest już takim naszym małym dziennikiem krakowskich wypraw. Nie musicie jednak czekać, aż papierowa wersja pojawi się w konkretnym punkcie, gdyby je zabrakło.

Książeczkę można wydrukować samodzielnie! :-)

Na oficjalnej stronie projektu znajduje się książeczka w pliku PDF, którą można bezpłatnie pobrać i wydrukować na papierze A4. Tutaj znajdziecie książeczki do pobrania.

ZZM zaleca wybranie druku dwustronnego oraz ustawienia odbicia lub odwracania względem krótkiej krawędzi. Dostępna jest wersja polska, ale również angielska, niemiecka, włoska, hiszpańska, słowacka i ukraińska! Mega! Ktoś naprawdę miał głowę na karku.  :-) To sprawia, że zabawa może być świetną atrakcją nie tylko dla mieszkańców, lecz także dla rodzin odwiedzających Kraków. Kiedy wczoraj byliśmy w Parku Jalu Kurka to spotkaliśmy rodzinę mówiącą po angielsku i też dołączyli do wyzwania! :-)

Ważna informacja: jeżeli każda osoba w rodzinie chce oficjalnie ukończyć wyzwanie i otrzymać własną odznakę, powinna mieć swoją imienną książeczkę i samodzielnie zbierać w niej pieczątki. :-)

Nasz patent: zabieramy własne poduszki z tuszem

Oficjalne zasady dopuszczają używanie własnego tuszu, i całe szczęście, ponieważ przy tak dużym zainteresowaniu akcją może się zdarzyć, że poduszka znajdująca się w budce będzie wyschnięta albo mocno zużyta. Takie sytuacje już miały miejsce, niestety.

Dlatego kupiliśmy cztery małe poduszeczki nasączone tuszem, w czterech kolorach. Cały zestaw kosztował mnie około 20 złotych i od teraz jeździ z nami podczas zdobywania parków. :-) No bo powiedzmy sobie szczerze: przejechać z dziećmi pół Krakowa, odnaleźć właściwy park, przemaszerować do budki i na końcu nie móc odbić pieczątki z powodu wyschniętego tuszu…

Nie. Dziękuję. Tego rodzaju rodzinnego rozczarowania wolę uniknąć. ;) Wystarczy niewielki woreczek strunowy albo kosmetyczka, książeczki, własne poduszki z tuszem i można ruszać.

Jeżeli w budce brakuje samej pieczątki albo budka jest uszkodzona, warto zgłosić problem Zarządowi Zieleni Miejskiej, aby kolejni Odkrywcy mogli bez przeszkód zdobywać park.

Mapa parków i aplikacja pomagają planować wyprawy

Na oficjalnej stronie projektu dostępna jest interaktywna mapa oraz mapa Google z zaznaczonymi dokładnymi lokalizacjami domków z pieczątkami. Nie trzeba więc chodzić po ogromnym parku zupełnie po omacku – można wcześniej sprawdzić, w której części znajduje się budka.

Mapę znajdziecie tutaj

Uczestnicy korzystają również z aplikacji Odkrywca Parków, w której znajduje się lista i mapa krakowskich parków. Można w niej śledzić własne postępy, zaznaczać odwiedzone miejsca i sprawdzać, ile parków pozostało jeszcze do zdobycia. (Odkrywca Krakowskich Parków). Można ją też pobrać na telefon. ;-)

Aplikacja jest bardzo wygodnym cyfrowym uzupełnieniem książeczki. Trzeba jednak pamiętać, że samo zaznaczenie obecności w telefonie nie zastępuje pieczątki. Oficjalnym potwierdzeniem wizyty jest własnoręcznie odbity stempel w papierowej książeczce.

Jest również grupa na Facebooku!

Wokół projektu błyskawicznie powstała aktywna społeczność.

Na facebookowej grupie Odkrywca Krakowskich Parków – relacje, wskazówki, informacje uczestnicy pokazują zdobyte pieczątki, dzielą się lokalizacjami budek, informują o problemach z tuszem i podpowiadają, jak najlepiej zaplanować trasę obejmującą kilka parków.

Tutaj znajdziecie link do grupy na Facebooku. 

Przy 78 miejscach rozrzuconych po całym Krakowie takie wskazówki naprawdę mogą ułatwić życie. Szczególnie wtedy, gdy chcemy połączyć kilka pobliskich parków w jedną wycieczkę albo sprawdzić aktualny stan konkretnej budki.

Co otrzymamy po zdobyciu wszystkich parków?

Po zebraniu kompletu 78 pieczątek książeczka może zostać zweryfikowana podczas wskazanych wydarzeń miejskich. Po pozytywnej weryfikacji uczestnik otrzymuje odznakę Odkrywcy Krakowskich Parków. Najlepsza wiadomość jest jednak taka, że nie trzeba urządzać wyścigu.

Projekt nie ma określonej daty zakończenia. Wyzwanie jest otwarte bezterminowo, więc parki można zdobywać przez kolejne miesiące, pory roku, a nawet lata. Szczerze? Bardzo mi się to podoba.

Nie chodzi o to, żeby w dwa tygodnie objechać cały Kraków, wyskoczyć z samochodu, odbić stempel i pędzić dalej, chociaż jeśli ktoś tak chce, to czemu nie? My zdecydowaliśmy, że chcemy naprawdę poznawać te miejsca. Urządzać pikniki, zabierać rowery, obserwować, jak wyglądają parki latem, jesienią i zimą, a przy okazji tworzyć własną mapę rodzinnych wspomnień.

Dlaczego ta akcja tak dobrze działa na dzieci?

Dzieci zwykle nie potrzebują kolejnego wykładu o tym, że powinny więcej się ruszać. Potrzebują celu, zabawy, elementu poszukiwania i poczucia, że same uczestniczą w prawdziwej misji. W projekcie Odkrywca Krakowskich Parków wszystko to już jest: jest mapa, jest lista miejsc do zdobycia, jest szukanie ukrytej budki, jest własnoręcznie odbijana pieczątka, jest kolekcja, jest widoczny postęp i jest odznaka czekająca na końcu.

Co najważniejsze – po drodze dzieje się coś znacznie więcej. Dzieci spacerują, poznają nowe części Krakowa, uczą się korzystania z mapy, zaczynają zwracać uwagę na przyrodę i odkrywają, że ciekawe miejsca nie muszą oznaczać kina, galerii handlowej ani kolejnej płatnej sali zabaw.

Odkrywca Krakowskich Parków to także świetny pomysł dla turystów

Kraków większości osób kojarzy się z Rynkiem, Wawelem, Kazimierzem i zatłoczonym centrum. Tymczasem akcja pokazuje zupełnie inne oblicze miasta. Może być gotowym pomysłem na mniej oczywiste zwiedzanie Krakowa z dziećmi, szczególnie dla rodzin, które były już w najważniejszych zabytkach albo zwyczajnie potrzebują odpocząć od tłumów.

Nie trzeba od razu zdobywać wszystkich 78 pieczątek. Można wybrać kilka parków znajdujących się w pobliżu noclegu i stworzyć z nich własną miniwersję wyzwania, a później wrócić do Krakowa po kolejne.

Kilka praktycznych wskazówek przed rozpoczęciem

Przed pierwszą wyprawą warto przygotować:

  • osobną książeczkę dla każdej osoby, która chce zdobyć własną odznakę,
  • aplikację lub zapisaną mapę z lokalizacjami budek,
  • długopis do wpisywania dat,
  • niewielkie poduszki z tuszem,
  • woreczek zabezpieczający książeczki przed deszczem,
  • wodę, przekąski i wygodne buty,
  • trochę czasu na spokojne poznanie parku.

W książeczce warto od razu wpisać imię i nazwisko właściciela. Dobrze też sprawdzić numer parku przed odbiciem stempla, żeby pieczątka trafiła w odpowiednie pole. :-) na budkach z pieczątkami brakuje mi tylko numerów parków – co prawda widać numer widać na stempli i dzięki temu szybciej jest znaleźć ten park w książeczce, aby numer na budce przyspieszyłby przybijanie, bo przy niektórych budkach szczególnie tych w centrum robi się niemała kolejka. ;-)

Zapomniałabym napisać – budki zostały wykonane przez osadzonych z Aresztu Śledczego w Krakowie oraz Oddziału Zewnętrznego Kraków-Nowa Huta – to wspaniale móc widzieć efekty ich społecznej działalności na rzecz społeczności Krakowa! Dzięki!

My zdobyliśmy pięć pieczątek. Zostały nam jeszcze 73! :)

Brzmi jak dużo? Pewnie, że tak, ale właśnie dlatego ta przygoda zapowiada się tak dobrze. Mamy przed sobą dziesiątki spacerów, mnóstwo nieznanych miejsc i gotową odpowiedź na wiele weekendowych pytań o to, dokąd możemy się wybrać.

Jestem szczerze zachwycona tym pomysłem! To jedna z tych miejskich inicjatyw, które są jednocześnie bardzo proste i naprawdę genialne. Nie wymagają wielkich przygotowań ani dużych wydatków, a potrafią zmienić zwyczajny spacer w coś, na co dzieci faktycznie czekają.

Jeżeli mieszkacie w Krakowie albo wybieracie się tutaj z dziećmi, zdobądźcie książeczkę, sprawdźcie mapę i ruszajcie po pierwszą pieczątkę.

Tylko ostrzegam – na jednej może się nie skończyć! ;-)

 

Podobne wpisy

📺 3 stare polskie SERIALE dla DZIECI, które moje dzieci oglądają z wypiekami na twarzy!

napisała 30/07/2026 Varia

Wakacje to nie tylko wyjazdy, baseny, rowery i całe dnie spędzane na dworze. Czasami trafia się deszczowy poranek, zbyt gorące popołudnie albo zwyczajnie taki dzień, kiedy wszyscy chcemy schować się pod kocem i coś razem obejrzeć. My mieliśmy ostatnio taką fazę na nadrabianie seriali z dawnych lat, gdy pogoda nie dopisywała, i to był strzał w dziesiątkę! :-)

Czytaj dalej

Podobne wpisy

Zostałam Ambasadorką Moto Bak 2026. Jeden bak, jedna trasa i realna pomoc dla Osady Pro NGO!

napisała 28/07/2026 Varia

Dzisiaj najczęściej jestem szczęśliwą pasażerką jednośladu prowadzonego przez mojego męża. Jednak moja własna przygoda ze skuterem zaczęła się …już w 2018 roku! ;-) Dlatego kiedy otrzymałam zaproszenie do grona Ambasadorek ogólnopolskiej akcji Moto Bak 2026, nie zastanawiałam się długo.

Czytaj dalej

Podobne wpisy

Jak schudnąć 10 kg w miesiąc i bez efektu jojo.

napisała 07/07/2026 Varia

Jeśli zastanawiałyście się kiedykolwiek, jak schudnąć 10 kg w miesiąc i bez efektu jojo, to powiem Wam, że nie jesteście jedyne, którym taka właśnie myśl nie dawała spokoju. Zazwyczaj potrzeba schudnięcia 10 kilogramów w tak krótkim czasie pojawia się w popularnych momentach życiowych takich jak: studniówka, ślub, chrzciny, komunia bądź wakacje. Wtedy potrzebujemy -10kg „na już!” ! Najlepiej od razu! ;-)

Czytaj dalej

Podobne wpisy

Czy warto iść na WSKZ? Poznaj ekspertów i praktyków współpracujących z uczelnią

napisała 03/06/2026 Post sponsorowany, REKLAMA

Czy sama teoria wystarcza, by dobrze przygotować się do współczesnego rynku pracy? Nie zawsze! To dlatego coraz więcej kandydatów zwraca uwagę nie tylko na kierunek studiów, ale także na ludzi, którzy prowadzą zajęcia. Poznaj ekspertów, praktyków i międzynarodowych specjalistów współpracujących z Wyższą Szkołą Kształcenia Zawodowego.

Czytaj dalej

Podobne wpisy

Trzy seriale na Apple TV, które w ostatnim czasie wbiły mnie w fotel

napisała 01/05/2026 Varia

Trzeci rok dietetyki to nie jest pora życia, w której się ogląda seriale. :D To jest pora życia, w której się czyta o przemianach metabolicznych, planuje jadłospisy dla pacjentów z insulinoopornością i zastanawia się, czy ten ból głowy to migrena, czy po prostu organizm przypomina, że ostatni posiłek był sześć godzin temu. :D Ale czasami – cudem, jakimś zrządzeniem losu, układem planet – trafia mi się wolny wieczór. I wtedy ja, zamiast iść spać jak normalny człowiek, zarywam nockę przed laptopem. Bo to mój sposób na odpoczynek. Nie żadna tam joga, spacer czy ciepła kąpiel. Serial, herbata, koc a świat musi poczekać. :P

Czytaj dalej

Podobne wpisy