Przeglądasz wszystkie wpisy autora

szczesliva

Najlepszy preparat (bez recepty❗), dzięki któremu moje dzieci NIE CHORUJĄ❗🤧 A ja nie biorę L4!

napisała 19/02/2024 Post sponsorowany, REKLAMA

Informację o naszym preparacie i zniżce na niego znajdziecie kilka akapitów niżej, a tymczasem opowiem Wam moją ostatnią wizytę u naszej pediatry.

Miesiąc temu byłam z moją Gaią na bilansie sześciolatka. Została zmierzona, zważona. Wszystko w normie. Nie obyło się bez drobnych fochów po wizycie (dostała naklejki zamiast upragnionych tatuaży :P). Pani Pediatra jak zwykle rzeczowa, z cudownym podejściem do dzieci, ale też nie przesadnym – bez jak ja to nazywam tzw. „ciuciania”, czyli robienia z dzieci małych kotko-ptaszków. ;-)

Czytaj dalej

Podobne wpisy

❝ O tym, co zrobił mój mąż, kiedy raz NIE UGOTOWAŁAM dla niego OBIADU❗❞

napisała 17/01/2024 Moim zdaniem, Szczesliva po godzinach

Zostawię Was dzisiaj z mailem, który przed trzema dniami dostałam od Gabrysi. Zbyt wiele do niego dodawać nie trzeba.

„Cześć Magdo.

Nie wiem, czy przeczytasz moją wiadomość. Pomyślałam, że napiszę. […] Ostatnio zaczęłam pisać w nocy pamiętnik i takie pisanie działa na mnie jak terapia. Zapisuję to, co dla mnie ważne, ale zapisuję tylko dobre rzeczy. Te gorsze staram się puszczać w niepamięć a jak pewnie sama wiesz, to tych gorszych chwil każda mama ma bez liku. Nie jestem wyjątkiem a ostatnio moja dwulatka przechodzi jakiś bunt czy skok rozwojowy. Włosy rwę z głowy. Bywają chwile, że mam ochotę wyjść z domu i nie wracać. […]

Jestem mamą na pełen etat. Czwórka dzieci w domu. Jeden piątoklasista, drugoklasistka i dwójka młodszych. Czterolatek i dwulatka. Charakterki mają takie, że momentami ręce opadają. […] Dzień zaczynam od szóstej. Najmłodsi od siódmej już są na nogach więc do tej siódmej mam czas wypić szybką kawę, nastawić na zupę. Czasami uda mi się jeszcze wystawić na sprzedaż kilka rzeczy po dzieciach i od siódmej z minutami wchodzę na wysokie obroty. […]

Z mężem znamy się od szkoły podstawowej. Wychowany na wsi w rodzinie, gdzie matka zajmowała się domem i siedmiorgiem dzieci a ojciec przynosił do domu pieniądze. W jego domu dzieci były bite i bardzo szybko były angażowane do pracy w gospodarstwie. […] Ojciec poniżał matkę na oczach dzieci. Do rękoczynów też dochodziło. W wieku 51 lat teściowa zmarła na atak serca. Myślę, że nie wytrzymała tego nerwowo. A kto by wytrzymał? […]

Mąż nie miał dobrych wzorców wśród dorosłych mężczyzn w swojej rodzinie. Wszyscy bracia jego ojca tak samo bili swoje żony i poniżali je na porządku dziennym a dzieci tylko patrzyły i chowały się po kątach, żeby im się przypadkiem nie oberwało. Obrywało im się nieustannie. Dyżurny pasek wisiał tuż przy drzwiach wejściowych, aby każde dziecko pamiętało wchodząc do domu i wychodząc z niego, że ojciec w tym domu ma władzę. […]

Kiedy pobraliśmy się ustaliliśmy, że to ja zajmę się domem, a on będzie pracował. Ja dorabiam robieniem domowych pierogów i makaronów i realizuję zamówienia na weekend. Mój Maciej pracuje fizycznie. Wychodzi z domu skoro świt i wraca późnym popołudniem. Jeszcze nigdy nie narzekał, że jest zmęczony a widzę po nim, że czasami ledwo trzyma oczy otwarte. Przypomina mi mojego ojczyma. Ten sam spokój, stanowczość i pracowitość. […]

Odkąd się znamy, to ja zawsze gotuję. On nie czuje się w kuchni swobodnie. Jako dziecko był z kuchni wyganiany przez matkę, bo jak opowiadał mi, to tylko podobno niepotrzebnie się krzątał i w garnkach mieszał. Jeden z jego braci pod nieobecność mamy wylał na siebie cały garnek wrzątku i zmarł w szpitalu na posocznicę. Od tamtej pory jego mama żadnego dziecka nie wpuszczała do kuchni. Pewnie bała się, że to się powtórzy. […]

Kuchnia to zawsze był mój rewir. Na mojej głowie są śniadania, obiady i kolacje, ale lubię to. Pranie, prasowanie, maglowanie, sprzątanie. Robię to w międzyczasie, żeby weekendy były dla nas wolne. […]

Trzy tygodnie temu moja dwulatka chciała mi skoczyć na ręce i coś strzeliło mi w kręgosłupie. To było południe. Mój Maciej w pracy. Ja nieruchoma. Ledwo dosunęłam się do łóżka, żeby się położyć. Młodsze dzieci jakoś dotrwały do osiemnastej aż Maciej wróci. Dotrwały tylko dzięki temu, że czterolatek potrafi posługiwać się pilotem do telewizora i sięga do szafki, w której są chrupki. Starsze dzieci u dziadków na drugim końcu Polski. Paraliż rodziny. Pamiętam, jak Ty kiedyś pisałaś o rotawirusie, który nawiedził Cię a Twój mąż był po drugiej stronie globu. U nas to wyglądało tak samo. Powiało grozą. Ja podłamałam się momentalnie.

Maciej jest stolarzem. Robi meble na wymiar i rozwozi je później po klientach i montuje. Jak wrócił po osiemnastej do domu, to od razu przyjechał z fizjoterapeutą. Fizjoterapeuta nastawił mnie, ponaciągał. Ból nadal był spory. Miałam leżeć na podłodze z nogami na krześle, żeby plecy, uda i łydki tworzyły kąt prosty. […]

To był pierwszy raz, kiedy Maciej wrócił do domu a w domu nie było na stole obiadu. Wyobrażasz sobie, że ja leżąc nieruchoma na łóżku nie myślałam w ogóle o moich plecach i tym, że jestem uziemiona tylko myślałam o tym, że on wróci z pracy i nie będzie mógł zjeść ciepłego obiadu? Cała ja.

Co zrobił Maciej? A Maciej po drodze z pracy zgarnął nie tylko fizjoterapeutę, ale przywiózł też ze sobą słoiki z gotowymi obiadami, które kupił w jakimś barze mlecznym obok mieszkania klienta. Jak tylko usłyszeliśmy od fizjoterapeuty, że czeka mnie leżenie i oszczędzanie, to ja spanikowałam. Zaczęłam zarzekać się, że ja zaraz wstanę tylko dostanę przeciwbólowe i będę zdrowa jak ryba. Maciej kazał mi wrócił do pozycji leżącej i powiedział, że on już sobie wszystko w głowie ustawił i ma dla nas plan na najbliższe dni. Kazałam mu się popukać w głowę.

Maciej tak jak powiedział, tak zrobił. Od wtorku do piątku zabierał dzieci do warsztatu, który wynajmuje 5 kilometrów od domu. Zrobił im tam w kącie kojec z zabawkami. Pozabierał z domu zabawki, jedzenie, pieluchy i tak jak z nimi wychodził z domu o ósmej, tak wracał po osiemnastej. Przemontował z naszej osobówki foteliki do jego roboczego combi i tak przez cztery dni podróżowali razem we trójkę, z domu do warsztatu i z warsztatu do domu i czasami do klientów na pomiary. A ja leżałam i zdrowiałam. […]

Madziu, wiesz, co było w tym odbierające mi mowę? Że on ani przez sekundę nie narzekał, w przeciwieństwie do mnie. Zorganizował sobie wszystko od A do Z. Potraktował to wyzwanie jako zadanie do wykonania i ani przez moment się nie zawahał. Dzieci wracały do domu szczęśliwe, najedzone. Dzięki tym czterem dniom udało mi się wrócić do pełnej sprawności. Pomogły w tym trzy wizyty fizjoterapeuty w domu i odpoczynek.

Pomyślałam sobie, że ta moja historia może będzie inspiracją dla Twoich Czytelniczek i ich mężów. Są jeszcze na świecie faceci, którzy stają na wysokości zadania mimo że nam kobietom może się wydawać, że oni sobie z czymś zupełnie nie poradzą. […]

Gabryśka P. „

Konkludując – oby takich partnerów było jak najwięcej, stających na wysokości zadania!

Nie unikających odpowiedzialności.

Szukających rozwiązań.

Gotowych na przejęcie obowiązków swoich partnerek.

Traktujących dom jako miejsce, w którym zadania rozdzielane są wg możliwości i zmiennych sytuacji, które wymagają od nas dopasowania.

Ściskam!

P.S. Jeśli udało się Wam zobaczyć dzisiejszy post, zostawcie po sobie ślad na Facebooku czy w komentarzu.   Możecie też go podać dalej. Dziękuję! :*

Podobne wpisy

Genialny PREZENT dla dzieci do 50 PLN 🎁, który zajmie dzieci na długie godziny❗🎄

napisała 21/12/2023 Post sponsorowany, REKLAMA

[współpraca partnerska]

Przeczuwałam, że moje dzieci będą tą propozycją zachwycone, jednak nie sądziłam, że zrobi ona u nas aż taką furorę! Od momentu rozpakowania gry moje dzieci zniknęły na ponad trzy godziny! :D Dosłownie – zniknęły! Mój Mąż jest świadkiem, ile tydzień temu trwało moje wołanie ich na kolację. W rezultacie skapitulowałam. :-) Jedli kolację grając! :D

Czytaj dalej

Podobne wpisy

Pierniczki – przepis na ostatnią chwilę!

napisała 07/12/2023 COOLinarnie, COOLinarnie dla maluchów, Kulinarnie

Te pierniczki na szybko piekłam w zeszłym roku na ostatnią chwilę. Przepis jest banalny i zawsze wychodzi! Uważam, że jest to najlepszy przepis na świąteczne pierniczki. Najbardziej lubię w nim to, że nie jest czasochłonny a pierniczki rozpływają się w ustach! Grudzień to czas pieczenia i folgowania sobie. Na bok odłożę dietowanie i pozwolę sobie na więcej niż zwykle ;-)

Czytaj dalej

Podobne wpisy

5 rzeczy, dzięki którym moje DZIECI nie mają co chwilę KATARU❗🤧 ❌

napisała 24/11/2023 Moim zdaniem, Szczesliva po godzinach

#współpracareklamowa

Listopad to jest czas, gdy w mojej skrzynce mailowej coraz częściej pojawiają się wiadomości od Was, w których drżycie na myśl o tym, co przyniosą kolejne dni pod kątem przeziębień u Waszych smyków. Doskonale Was rozumiem. Nie będę ukrywać, że wraz z nadejściem chłodnych dni ja również jestem w stanie „podwyższonej gotowości” i mam uszy i oczy otwarte. ;-)

Czytaj dalej

Podobne wpisy

Frytki z cukinii – przepis na szybkie i zdrowe frytki z cukinii, które uzależniają.

napisała 21/11/2023 COOLinarnie, COOLinarnie dla maluchów, Kulinarnie

Frytki z cukinii robię dopiero od roku! Przepis na frytki z cukinii dostałam od Czytelniczki Kasi P., która wytłumaczyła mi w mailu, jak je zrobić, i od tamtej pory jestem wierna jej przepisowi. Jej receptura jest szybka i prosta, a frytki są pyszne i uzależniające!

Czytaj dalej

Podobne wpisy

3 rzeczy, które przepisał moim dzieciom PEDIATRA👩‍⚕️, żeby NIE CHOROWAŁY❗🤧

napisała 14/11/2023 Post sponsorowany, REKLAMA

Trafiliśmy 5 lat temu na cudowną panią pediatrę, która niestety dwa lata temu … wyjechała z Polski. :(  Nie mamy już możliwości spotkań na żywo, nad czym bardzo ubolewam, jednak z racji tego, że zna moje dzieci od małego, to była na tyle uprzejma, że mam możliwość konsultować się z nią telefonicznie, jeśli mam jakieś poważniejsze zagwozdki.

Czytaj dalej

Podobne wpisy

Szyszki z ryżu preparowanego – paluchy lizać!

napisała 13/11/2023 COOLinarnie, COOLinarnie dla maluchów, Kulinarnie

Straszna ze mnie sentymenciara, ale to naprawdę straszna! Ostatnio wspominałam czasy szkoły podstawowej. Kilka tęskniących łez poleciało, kilka historii mi się przypomniało. Jedzenie andrutów na przerwach, żucie gumy Donald i zbieranie historyjek, które w sobie kryła. I nagle… bum! Szyszki z ryżu preparowanego też były, i to jakie dobre! Mmmm!

Czytaj dalej

Podobne wpisy