Mit dotyczący skóry małego dziecka, w który rodzice nie powinni wierzyć.

napisała 14/03/2018 Moim zdaniem, Szczesliva po godzinach

Przed kilkoma miesiącami, będąc jeszcze w ciąży, spotkałam się z sytuacją, która dała mi do myślenia. Przyznam szczerze, że nie tylko wybitnie mnie zaskoczyła, ale jednocześnie zasmuciła.

To ewidentnie świadczyło o tym, że ten bardzo powszechny problem nadal bywa bagatelizowany i niestety, ale świadomość ludzka zmienia się bardzo powoli w tym temacie.

Kiedy przez paroma miesiącami siedziałam z Juniorem na korytarzu jednej z przychodni, przysiadła się do mnie mama i jej kilkuletni synek wraz z babcią. Chłopczyk usiadł koło mnie i zaczął mnie zagadywać. Był prawdopodobnie w wieku mojego Teośka i było z niego równie żywe srebro :-) Nagle jego mama przerwała moją z nim pogawędkę. Nasz dialog brzmiał mniej więcej jak poniżej:

– Już Pani nie zagaduj, bo ją zagadasz na amen. – powiedziała jego mama. Chłopczyk się trochę zmieszał, ale ponownie zaczął jeździć resorakiem po mojej torebce.

– Nic nie szkodzi. A niech sobie pojeździ i pogada ;-) – puściłam jej oko.

– Pani też do dermatologa? – zapytała.

– Też, też. – dodałam.

– My z synem też. – odparła mama chłopca. Trzeba wreszcie wyjaśnić to jego uczulenie, które ma od urodzenia. O widzi Pani? O tutaj. – i pokazała mi całe płaty skóry od szyi po brzuch i ręce zajęte przez coś na kształt wysypki, którą młodziak podobno rozdrapywał, bo go swędziała. Wyglądało to bardzo źle :(

I mama chłopca ciągnęła dalej:

– Ja od początku stawiałam na to jak to się nazywa … atopowe zapalenie skóry? Ale moja mama uparcie twierdzi, że to uczulenie i kąpiele w krochmalu w końcu pomogą.

– Jakbyś kąpała go w krochmalu regularnie, to byś zobaczyła, że te kąpiele naprawdę pomagają. A Ty wolisz teraz wydawać majątek na lekarzy. Zrobisz, jak uważasz. Woda i tylko sama woda od urodzenia i każde dziecko będzie zdrowe jak ryba! Nic więcej dzieciom nie potrzeba.

Zaczęło się robić gorąco, bo mama z córką zaczęły przekomarzanie, a właściwie to publiczną kłótnię na temat … wody. Czułam się trochę, jakbym była pośrodku huraganu. Babcia chłopca twierdziła, że woda ma zbawienny wpływ i trzeba jej „zaufać” i dać czas. Mama ewidentnie miała pretensje do niej o to, że jej zaufała z tą wodą i że tak późno wybrała się do dermatologa, kiedy dziecko już całe czerwone i drapiące się.

Sprawa wyjątkowo smutna z wielu względów, niestety :(

Nie chciałabym nikogo oceniać, ale z doświadczenia i nabytej wiedzy wiem, że kontakt z samą wodą nie ma zbawiennego wpływu na naszą skórę!

Nie dajmy sobie wmówić, że jest inaczej. Moja skóra nawet po krótkim kontakcie z samą wodą jest sucha i muszę zadbać o jej odpowiedni stan nawilżenia. A co dopiero skóra małego dziecka, która jest kilkukrotnie cieńsza i bardziej przepuszczalna niż skóra osoby dorosłej.

To, że kontakt tylko ze zwykłą wodą jest wskazany, to jeden z najbardziej szkodliwych mitów, z którym warto się rozprawić. Ten mit zatoczył szerokie kręgi w latach ubiegłych i ma się dobrze, szczególnie w starszym pokoleniu. Woda ze względu na swoje pH nie ma zbawiennego wpływu na naszą skórę. Koniec kropka! Warto pamiętać o tym, aby w szczególności przy skórze atopowej i wrażliwej, do wanienki dolać np. kojącego i pielęgnującego syndetu, a po pobycie w wanience wsmarować w skórę maluszka balsam, który pielęgnuje i zapobiega utracie wody z naskórka.

Drugi mit, z którym warto się rozprawić, to demonizowanie lekarza dermatologa i traktowanie go jako ostateczność!

Niepotrzebnie, niestety. Warto, abyśmy jako rodzice zmiany skórne naszych dzieci konsultowali z pediatrą. A jeśli ten rozkłada ręce i nie zna przyczyny owych zmian, albo nie potrafi im zaradzić, to warto abyśmy udali się z dzieckiem do dermatologa i nie odwlekali tej pierwszej wizyty w nieskończoność. Mam nieodparte przeczucie, że chłopiec, którego spotkałam wtedy w przychodni, zmagał się z atopowym zapaleniem skóry już od urodzenia, a jego babcia niepotrzebnie trzymała się kurczowo przekonania, że kąpiel w krochmalu w końcu pomoże.

Nie, nie pomoże. Pielęgnacja skóry wrażliwej, bardzo suchej i skóry z atopowym zapaleniem skóry to wyższa szkoła wtajemniczenia i nie wystarczą tylko dobre chęci i wyłącznie babcine sposoby. Tutaj trzeba działać kompleksowo. Warto zaufać w tej materii specjalistom (którzy spojrzą na problem „globalnie”) oraz produktom, które realnie pomagają i koją wszelkie zmiany skórne.

Sama woda, często twarda i o właściwościach wysuszających nie wystarczy. A gdy skóra małego dziecka jest rogowaciejąca bądź zaczerwieniona należy ją pielęgnować, a nie zostawiać samej sobie. Gdyż nie pielęgnując jej możemy dopuścić do pogorszenia problemu. Warto pamiętać, że pielęgnacja skóry dziecka to nie jest żadna nadgorliwość, jak to niektórym się wydaje! To dbałość o to, co nas chroni, czyli o skórę. A aby chroniła musimy ją pielęgnować z najwyższą starannością.

Stosujmy zasadę ograniczonego zaufania do tego, co było powszechne kiedyś! Nie dajmy się ślepo przekonać do wszystkiego. Obserwujmy nasze dzieci i konsultujmy się z tymi, których wiedza jest oparta na badaniach a nie na … przekonaniach! :-)

Partnerem tego postu, w którym rozprawiam się z powyższymi mitami, jest marka La Roche Posay, która ma w swojej ofercie produkty z linii Lipikar AP+ przeznaczone do walki z atopowym zapaleniem skóry. Marka La Roche Posay każdego roku w programie „Rodziny Lipikar” bardzo mocno wspiera polskie rodziny, których dzieci dotknięte są AZS.

 

fot. Krzysztof Żabski

Gama Lipikar AP+ zawiera zaawansowaną formułę przeciw podrażnieniom i uciążliwemu swędzeniu skóry. Cudownie łagodzi zaostrzone stany skrajnej suchości skóry. Warto mieć na uwadze, że produkty z tej gamy można stosować już od pierwszych dni życia a formuła nie zawiera żadnych parabenów.

Bardzo zależy mi na tym, abyście sami mogli poznać gamę Lipikar AP+, dlatego razem z marką przygotowałam dla Was niespodziankę. Dla autorów 15 najbardziej kreatywnych odpowiedzi zostawionych w komentarzu na tej stronie będę miała zestawy składające się z gamy Lipikar AP+, cudnego kocyka, ręcznika oraz otulacza. Są cudne!

Aby mieć szansę na wygranie jednego z zestawów, wystarczy, że w komentarzu poniżej pod wpisem konkursowym na www.szczesliva.pl odpowiecie na pytanie:

„Kto podjął się w Waszej rodzinie pierwszej kąpieli maluszka [ mama a może jednak tata?! :-) ] i jakie towarzyszyły Wam przy tym emocje?!”

Regulamin konkursu dostępny jest tutaj. Warto się z nim zapoznać, a w szczególności z punktem 6.5!

Wpadnijcie przy okazji na konkurs do Marysi z oczekując.pl, która w swojej rodzinie zmaga się z tematem atopii i odnoszę wrażenie, że mają już AZS pod kontrolą, uff! :-)

Trzymam za Was kciuki, i życzę Wam i Waszym brzdącom zawsze przyjemnej pielęgnacji, która koi Waszą skórę jednocześnie ją pielęgnując :-)

Uściski!

Magda

Podobne wpisy