Przeglądasz kategorie

Szczesliva po godzinach

O tym, jakie badania🩸PEDIATRA👩‍⚕️🩺 zleciła mojej 6-letniej córce (i o tym, że NFZ „nie działa”❗)

napisała 21/05/2024 Moim zdaniem, Szczesliva po godzinach

Obiecałam Wam wczoraj na Facebooku, że napiszę Wam dzisiaj, jakie rutynowe badania pediatra zleciła wczoraj mojej 6-letniej córce i co zasugerowała nam zrobić przed pójściem do pierwszej klasy (a to już za moment, bo we wrześniu). Czytaj dalej

Podobne wpisy

O DZIECKU w wózku, które zostało złapane ZA RĘKĘ 🤏 przez idącą chodnikiem KOBIETĘ.

napisała 25/03/2024 Moim zdaniem, Szczesliva po godzinach

Sytuacja sprzed tygodnia. Idę do szkoły po mojego Juniora. Od bramy szkoły dzieli mnie niespełna 10 metrów, czekam na Juniora cierpliwie i widzę mamę z dzieckiem w wózku, która gawędzi sobie z napotkaną po drodze kobietą. Z sytuacji wynika, że znają się całkiem dobrze, ale słychać w głosie jednej i drugiej, że raczej ze sobą spokrewnione nie są, bo zwracają się do siebie formalnie.

Stoimy obok siebie. Nie dzieli nas nawet metr. Napotkana kobieta zachwyca się dzieckiem w wózku. Dziecko w dobrym nastroju, ubrane adekwatnie do pogody. Za moment mają się żegnać, ale na odchodne owa kobieta postanawia jeszcze sięgnąć swoją ręką w stronę ręki malucha. I w rezultacie chwyta dziecko za rękę.

Czytaj dalej

Podobne wpisy

Czy tylko moje dzieci tak robią?! 😱 🙈 (Czy Wasze też?) 😅

napisała 12/03/2024 Moim zdaniem, Szczesliva po godzinach

Zaraz podzielę się z Wami „takimi tam moimi przemyśleniami” przy wtorkowym wieczorze, kiedy to Gaia już smacznie chrapie, a Starszak i Junior zaczytani są w wieczornej lekturze. Starszak od kilku lat pochłania książki nałogowo (obecnie na tapecie ma kolejny tom „Zwiadowców” – duża polecajka), a Junior po okresie znienawidzonego czytania książek zaczął szukać swojej ścieżki w czytelnictwie i zaskoczył mnie tym, bo myślałam, że będzie już zawsze pod górkę. ;-) Czytaj dalej

Podobne wpisy

Magiczna MAŚĆ, która powinna być w każdym domu❗🧴 (A jeszcze jest mało popularna)

napisała 11/03/2024 Moim zdaniem, Szczesliva po godzinach, zdrowie

Ta maść jest z nami od ponad 10 lat! Pomogła mojemu Starszakowi i Juniorowi, gdy mieli ciemieniuchę (zawsze warto zrobić najpierw próby uczuleniowe u młodszych dzieci uprzednio pytając o to pediatrę. My mieliśmy na to zgodę – ciemieniucha ujawniła się u nich po drugim roku życia).

Mi ta maść pomogła uporać się z raną po cesarskim cięciu, która nie chciała się zagoić. U mojej Gai rozprawiła się z ropiejącą skórą wokół wrastającego paznokcia. Pięknie regeneruje łuszczącą się skórę wokół ust, pękające pięty. Nie sposób wymienić wszystkie sytuacje, z którymi sobie poradziła. Okazała się nawet pomocna przy AZS u mojego M. i przy ranie, którą miał kociak w naszej rodzinie. U mojej znajomej wyleczyła grzybicę skóry, którą lekarz dermatolog leczył bezskutecznie od ponad roku.

Czytaj dalej

Podobne wpisy

Czego sobie życzę z okazji Dnia Kobiet?!

napisała 08/03/2024 Moim zdaniem, Szczesliva po godzinach

W przerwach od pracy i nauki (studiowanie dietetyki zobowiązuje) przez cały dzień docierały do mnie dzisiaj urywki z social mediów, które jak zawsze nawiązywały do dzisiejszego święta.

Dzisiejszy Dzień Kobiet był dla mnie przyczynkiem do tego, by porozmawiać z moim Starszakiem na temat praw kobiet na świecie, tego jak się one zmieniały na przestrzeni wieków, a następnie na przestrzeni dekad XX wieku. Rozmowa wyszła w sumie dość spontanicznie – Ivo zapytał, dlaczego świętuje się Dzień Kobiet a już Dzień Mężczyzny (sprawdziliśmy – obchodzony jest 10 marca :P) już niekoniecznie tak hucznie. ;-)

Czytaj dalej

Podobne wpisy

O której godzinie dziecko powinno IŚĆ SPAĆ❓ 🌙🌃 Mini poradnik dla rodziców i WAŻNA WSKAZÓWKA. :-)

napisała 05/03/2024 Moim zdaniem, Szczesliva po godzinach

Zgodzę się z twierdzeniem, że decyzja o tym, kiedy dziecko powinno iść spać, jest ważna dla jego zdrowia i ogólnego samopoczucia. I samopoczucia rodzica również. ;-)

Warto pamiętać przy tym, że każde dziecko jest inne, dlatego nie ma jednej uniwersalnej godziny, która pasuje do wszystkich dzieci (i rodziców :P). Na bazie mojego doświadczenia i tego, czego nauczyłam się w ostatnich latach, postaram się omówić, jak warto dostosować czas snu do wieku dziecka i jego indywidualnych potrzeb, pamiętając jednocześnie o tym, że (naprawdę!) życie często rządzi się odrębnymi prawami i nasze plany to jedno, a rzeczywistość potrafi sprowadzić nas na ziemię. ;-)

Czytaj dalej

Podobne wpisy

O tym, co „przedszkolanka” zrobiła dziecku, gdy nie chciało ZJEŚĆ OBIADU❗👶🍽️

napisała 04/03/2024 Moim zdaniem, Szczesliva po godzinach

Już na wstępie powiem Wam, że unikam jak ognia nazywania nauczycieli wychowania przedszkolnego „przedszkolankami”. Jednak takiego słowa użyła Czytelniczka Monika Z., która wysłała do mnie maila niecały tydzień temu, dlatego zdecydowałam, że nie będę ingerować w tytuł jej maila. Z listu usunęłam niektóre fragmenty, które niepotrzebnie ułatwiłyby identyfikację placówki i skorygowałam kilka literówek.

Czytaj dalej

Podobne wpisy

❝ O tym, co zrobił mój mąż, kiedy raz NIE UGOTOWAŁAM dla niego OBIADU❗❞

napisała 17/01/2024 Moim zdaniem, Szczesliva po godzinach

Zostawię Was dzisiaj z mailem, który przed trzema dniami dostałam od Gabrysi. Zbyt wiele do niego dodawać nie trzeba.

„Cześć Magdo.

Nie wiem, czy przeczytasz moją wiadomość. Pomyślałam, że napiszę. […] Ostatnio zaczęłam pisać w nocy pamiętnik i takie pisanie działa na mnie jak terapia. Zapisuję to, co dla mnie ważne, ale zapisuję tylko dobre rzeczy. Te gorsze staram się puszczać w niepamięć a jak pewnie sama wiesz, to tych gorszych chwil każda mama ma bez liku. Nie jestem wyjątkiem a ostatnio moja dwulatka przechodzi jakiś bunt czy skok rozwojowy. Włosy rwę z głowy. Bywają chwile, że mam ochotę wyjść z domu i nie wracać. […]

Jestem mamą na pełen etat. Czwórka dzieci w domu. Jeden piątoklasista, drugoklasistka i dwójka młodszych. Czterolatek i dwulatka. Charakterki mają takie, że momentami ręce opadają. […] Dzień zaczynam od szóstej. Najmłodsi od siódmej już są na nogach więc do tej siódmej mam czas wypić szybką kawę, nastawić na zupę. Czasami uda mi się jeszcze wystawić na sprzedaż kilka rzeczy po dzieciach i od siódmej z minutami wchodzę na wysokie obroty. […]

Z mężem znamy się od szkoły podstawowej. Wychowany na wsi w rodzinie, gdzie matka zajmowała się domem i siedmiorgiem dzieci a ojciec przynosił do domu pieniądze. W jego domu dzieci były bite i bardzo szybko były angażowane do pracy w gospodarstwie. […] Ojciec poniżał matkę na oczach dzieci. Do rękoczynów też dochodziło. W wieku 51 lat teściowa zmarła na atak serca. Myślę, że nie wytrzymała tego nerwowo. A kto by wytrzymał? […]

Mąż nie miał dobrych wzorców wśród dorosłych mężczyzn w swojej rodzinie. Wszyscy bracia jego ojca tak samo bili swoje żony i poniżali je na porządku dziennym a dzieci tylko patrzyły i chowały się po kątach, żeby im się przypadkiem nie oberwało. Obrywało im się nieustannie. Dyżurny pasek wisiał tuż przy drzwiach wejściowych, aby każde dziecko pamiętało wchodząc do domu i wychodząc z niego, że ojciec w tym domu ma władzę. […]

Kiedy pobraliśmy się ustaliliśmy, że to ja zajmę się domem, a on będzie pracował. Ja dorabiam robieniem domowych pierogów i makaronów i realizuję zamówienia na weekend. Mój Maciej pracuje fizycznie. Wychodzi z domu skoro świt i wraca późnym popołudniem. Jeszcze nigdy nie narzekał, że jest zmęczony a widzę po nim, że czasami ledwo trzyma oczy otwarte. Przypomina mi mojego ojczyma. Ten sam spokój, stanowczość i pracowitość. […]

Odkąd się znamy, to ja zawsze gotuję. On nie czuje się w kuchni swobodnie. Jako dziecko był z kuchni wyganiany przez matkę, bo jak opowiadał mi, to tylko podobno niepotrzebnie się krzątał i w garnkach mieszał. Jeden z jego braci pod nieobecność mamy wylał na siebie cały garnek wrzątku i zmarł w szpitalu na posocznicę. Od tamtej pory jego mama żadnego dziecka nie wpuszczała do kuchni. Pewnie bała się, że to się powtórzy. […]

Kuchnia to zawsze był mój rewir. Na mojej głowie są śniadania, obiady i kolacje, ale lubię to. Pranie, prasowanie, maglowanie, sprzątanie. Robię to w międzyczasie, żeby weekendy były dla nas wolne. […]

Trzy tygodnie temu moja dwulatka chciała mi skoczyć na ręce i coś strzeliło mi w kręgosłupie. To było południe. Mój Maciej w pracy. Ja nieruchoma. Ledwo dosunęłam się do łóżka, żeby się położyć. Młodsze dzieci jakoś dotrwały do osiemnastej aż Maciej wróci. Dotrwały tylko dzięki temu, że czterolatek potrafi posługiwać się pilotem do telewizora i sięga do szafki, w której są chrupki. Starsze dzieci u dziadków na drugim końcu Polski. Paraliż rodziny. Pamiętam, jak Ty kiedyś pisałaś o rotawirusie, który nawiedził Cię a Twój mąż był po drugiej stronie globu. U nas to wyglądało tak samo. Powiało grozą. Ja podłamałam się momentalnie.

Maciej jest stolarzem. Robi meble na wymiar i rozwozi je później po klientach i montuje. Jak wrócił po osiemnastej do domu, to od razu przyjechał z fizjoterapeutą. Fizjoterapeuta nastawił mnie, ponaciągał. Ból nadal był spory. Miałam leżeć na podłodze z nogami na krześle, żeby plecy, uda i łydki tworzyły kąt prosty. […]

To był pierwszy raz, kiedy Maciej wrócił do domu a w domu nie było na stole obiadu. Wyobrażasz sobie, że ja leżąc nieruchoma na łóżku nie myślałam w ogóle o moich plecach i tym, że jestem uziemiona tylko myślałam o tym, że on wróci z pracy i nie będzie mógł zjeść ciepłego obiadu? Cała ja.

Co zrobił Maciej? A Maciej po drodze z pracy zgarnął nie tylko fizjoterapeutę, ale przywiózł też ze sobą słoiki z gotowymi obiadami, które kupił w jakimś barze mlecznym obok mieszkania klienta. Jak tylko usłyszeliśmy od fizjoterapeuty, że czeka mnie leżenie i oszczędzanie, to ja spanikowałam. Zaczęłam zarzekać się, że ja zaraz wstanę tylko dostanę przeciwbólowe i będę zdrowa jak ryba. Maciej kazał mi wrócił do pozycji leżącej i powiedział, że on już sobie wszystko w głowie ustawił i ma dla nas plan na najbliższe dni. Kazałam mu się popukać w głowę.

Maciej tak jak powiedział, tak zrobił. Od wtorku do piątku zabierał dzieci do warsztatu, który wynajmuje 5 kilometrów od domu. Zrobił im tam w kącie kojec z zabawkami. Pozabierał z domu zabawki, jedzenie, pieluchy i tak jak z nimi wychodził z domu o ósmej, tak wracał po osiemnastej. Przemontował z naszej osobówki foteliki do jego roboczego combi i tak przez cztery dni podróżowali razem we trójkę, z domu do warsztatu i z warsztatu do domu i czasami do klientów na pomiary. A ja leżałam i zdrowiałam. […]

Madziu, wiesz, co było w tym odbierające mi mowę? Że on ani przez sekundę nie narzekał, w przeciwieństwie do mnie. Zorganizował sobie wszystko od A do Z. Potraktował to wyzwanie jako zadanie do wykonania i ani przez moment się nie zawahał. Dzieci wracały do domu szczęśliwe, najedzone. Dzięki tym czterem dniom udało mi się wrócić do pełnej sprawności. Pomogły w tym trzy wizyty fizjoterapeuty w domu i odpoczynek.

Pomyślałam sobie, że ta moja historia może będzie inspiracją dla Twoich Czytelniczek i ich mężów. Są jeszcze na świecie faceci, którzy stają na wysokości zadania mimo że nam kobietom może się wydawać, że oni sobie z czymś zupełnie nie poradzą. […]

Gabryśka P. „

Konkludując – oby takich partnerów było jak najwięcej, stających na wysokości zadania!

Nie unikających odpowiedzialności.

Szukających rozwiązań.

Gotowych na przejęcie obowiązków swoich partnerek.

Traktujących dom jako miejsce, w którym zadania rozdzielane są wg możliwości i zmiennych sytuacji, które wymagają od nas dopasowania.

Ściskam!

P.S. Jeśli udało się Wam zobaczyć dzisiejszy post, zostawcie po sobie ślad na Facebooku czy w komentarzu.   Możecie też go podać dalej. Dziękuję! :*

Podobne wpisy