Najlepsza decyzja dotycząca moich dzieci, której ani przez sekundę nie żałowałam!

napisała 05/03/2018 Moim zdaniem, Szczesliva po godzinach

Jestem strasznym uparciuchem. Bywa często tak, że w starciu dwóch dyżurnych uparciuchów naszej rodziny, czyli mnie i mojego męża, to ja wychodzę na tę „najgorszą”! To znaczy wybitnie niezłomną, z której decyzjami trzeba się liczyć ;-)

Jak dziś pamiętam sytuację sprzed kilku miesięcy, kiedy rozmawiałyśmy przy kawie z moją znajomą, która wróciła do Polski po kilkuletnim pobycie w Holandii. Od słowa do słowa temat naturalnie zszedł na dzieci i szkolne oraz przedszkolne wyprawki. Ania opowiedziała mi o tym, jak dostała z przedszkola listę, w jakie rzeczy ma zaopatrzyć swojego syna. No więc poszła do jednej z najpopularniejszych sieciówek w Polsce i obkupiła syna od stóp do głów płacąc niemało. A ponieważ ma w zwyczaju prać ciuchy zanim założy je dzieciom, to wyprała całą wyprawkę.

Co się okazało, po pierwszym praniu?!

Że każda, dosłownie KAŻDA rzecz albo straciła kolor albo podczas próby prasowania okazało się, że jest zdeformowana i żaden krój nie był już symetryczny. Masakra :D Szwy zaczęły żyć swoim życiem i z ładnego na wieszaku ciucha już po pierwszym praniu miała w ręku szmatę, którą śmiało mogła zacząć wycierać podłogę. Nie miałam nigdy takiego pecha jak Ania, aby zakupy ciuchowe wyrzucić do kosza, ale z roku na roku w wielu sklepach widzę, że z jakością bywa coraz gorzej :(

Też zauważacie tę prawidłowość, że wiele firm zamiast na jakość, to stawia na ilość a ceny nadal są mega wysokie? :(

kurtka ochronna softshell podszyta polarem tutaj, szybkoschnące spodnie ochronne ze wzmocneniami na kolana, uda i pupę tutaj, ciepłe buty z przyczepną podeszwą tutaj

Jaką podjęłam z mężem decyzję? Uważam, że podjęłam najlepszą decyzję z możliwych, która wg niektórych jest może fanaberią, a ja ją określam oszczędnością.

Nie oszczędzam na butach dla moich dzieci a odzież, w której chodzą najczęściej i która ma chronić ich przed zimnem i trudniejszymi warunkami, czyli wiatrem i wilgocią, musi być „porządna i tip top”, jak to mawiał mój Tata.

Zatem gdzie kupuję ciuchy dla moich dzieci? Garderoba moich dzieci składa się z dwóch „obozów ciuchów”, jak je nazywam. Pierwszy „obóz” to obóz w dużej części second-handowy, czyli rzeczy świetnej jakości, której ustrzelam czasami w lumpeksach bądź które dostaliśmy od znajomych po ich dzieciach. W skład tego „obozu” wchodzą też rzeczy, które kupuję nowe, w popularnych sklepach, ale zwracam uwagę na szwy i skład materiału.

Drugi „obóz” ciuchów to ciuchy, które kupujemy nowe, ale świetnej jakości. Takie tzw. „mocarne”, na trudniejsze warunki. Bo o odzież na lato łatwo, sami pewnie doskonale wiecie, ale aby rzeczy chroniły jesienią i zimą od wiatru i zimna już trudniej. W takie ciuchy zaopatrujemy się m.in. na limango, które pewnie znacie. Limango ma ciuchy bardzo dobrych marek nawet 80% taniej. Co tam kupuję? Najczęściej buty i odzież outdoorową. W ogóle to jestem zdania i nie zdziwię się, jeśli myślimy podobnie, że buty (wygodne i dopasowane do stopy) i porządna kurtka to najważniejsze części garderoby dziecka! Wolę wydać na buty więcej i mieć pewność, że nie będą bublem, niż słuchać marudzenia mojego dziecka, którego coś ciśnie w stopę a zapach wydobywający się ze skarpety po spacerze powala na dzień dobry. Poza tym moi chłopcy mają baaardzo wysokie podbicie! Kto problem zna, ten wie, jaki to ból dla rodzica przy poszukiwaniach.

Dlatego z mojej strony stanowcze NIE dla ciuchów, które są jednorazówkami, a zdecydowane TAK dla ciuchów, które przetrwają dwa sezony i w których pochodzi moich dwóch synów!

kurtka ochronna softshell podszyta polarem tutaj, spodnie ochronne z ciemnymi wstawkami na kolana, uda i pupę tutaj, ciepłe i oddychające buty z przyczepną podeszwą tutaj

ciepłe i oddychające buty z przyczepną podeszwą tutaj

kurtka ochronna softshell podszyta polarem tutaj

Wolę wydać pieniądze raz a dobrze, zamiast bujać się z reklamacjami i kupować rzeczy, które po pierwszym praniu wstyd zakładać a kosztowały niemało! Poza tym mój „tip”, którym się dzielę a pewnie i Wy robicie podobnie: staram się kupować rzeczy o rozmiar lub pół rozmiaru większe, tak aby chłopcy zaliczyli w nich i wiosnę, i by na jesień również były dobre.

Stylówka moich chłopców, którą widzicie na zdjęciach, w 90% pochodzi z kolekcji norweskiej marki odzieżowej Trollkids (dostępnej na limango) specjalizującej się w wysokiej jakości odzieży outdoorowej dla dzieci i nastolatków.

Ten post nie jest przypadkowy. Po pierwsze, bardzo prawdopodobne jest, że ten post czytaliście już zimą, kiedy testowaliśmy odzież Trollkids. Od tamtego czasu minęło już pół roku i widzę, że każda z kupionych przeze mnie rzeczy po intensywnym dla nas sezonie wiosennym nadal wygląda jak nowa.

Przed minutami ruszyła kampania na limango (który jest domem zakupowym, w którym znajdziecie tylko oryginalne rzeczy w o wiele niższych cenach niż tradycyjnie), w  której ustrzelicie ciuchy marki Trollkids. Ich jakość i żywotność powala na kolana. To jest tzw. odzież nie do zdarcia, a wiem co mówię, bo mieliśmy ciuchy tej marki również 2 sezony temu i w tym roku też będą świetnie służyły w przedszkolu też Teośkowi, który od miesiąca chodzi do przedszkola.

 Wzmacniane na kolanach spodnie, regulowana talia w zależności od tuszy brzdąca, odpinane rękawy w kurtkach, tak że mogą służyć za kamizelki. Odpinane nogawki, co czyni spodnie również idealnym rozwiązaniem na cieplejsze pory roku. Szerokie i kształtne kaptury, które nie spadają i mieści się w nich czapka. Wygodne zapięcia i kołnierze przy szyi, które nie ściskają i dziecku jest w nich wygodnie a jednocześnie ciepło. Kieszenie, które zmieszczą niejednego kasztana czy resoraka. Niezmieniony wygląd po praniu. Szwy, które nie puszczają. Tkaniny, które łatwo się dopierają. Bawełna mięsista, gruba. Jakość, która sama się broni i nie zmienia się nawet przy kolejnym noszącym. Mogłabym tak wymieniać bez końca. Mój mąż, który chodził po górach, jest pod wrażeniem, a dla mnie to znaczy tyle, że strzeliliśmy w dziesiątkę.

Poza tym mój M. uświadomił mnie w jednej kwestii. Ponieważ dzieci podczas pobytu na świeżym powietrzu przeplatają okresy wysokiej aktywności z okresami odpoczynku, to jeśli są nieodpowiednio ubrane bardzo łatwo o wychłodzenie organizmu albo przegrzanie, co zwiększa podatność na infekcje. Spocony po aktywności organizm małego człowieczka stygnie gwałtownie, co często skutkuje chorobą. Odpowiedzią na problem jest odpowiednia odzież termoaktywna, która ogrzeje małe ciałko w trakcie odpoczynku, ale poradzi sobie jednocześnie z oprowadzeniem dużych ilości potu produkowanych w czasie zabawy. Tego nie potrafią niskiej jakości koszulki i kurteczki, pomimo często ładnego ich wyglądu. A co zaoszczędzimy na niskiej jakości odzieży może nam się odbić czkawką, gdy przyjdzie nam płacić za leczenie chorego organizmu :( My w poprzednim sezonie jesienno zimowym ustrzegliśmy się w 100% chorób u naszych dwóch hiperaktywnych chłopaków. Między innymi właśnie dzięki stanowczemu stanowisku mojego M., że nie idziemy na półśrodki i ubieramy chłopców w odzież termoaktywną.

Nie wiem, jak to wygląda jesienią i zimą u Was, ale gdy w zeszłym roku policzyliśmy, ile wydaliśmy w sezonie jesienno-zimowym na leki i wizyty lekarzy spowodowane przeziębieniami, to okazało się, że cała nasza inwestycja w wysokiej jakości odzież zwróciła się nam z nawiązką.

miękka i termoizolacyjna bluza polarowa tutaj

kurtka ochronna softshell podszyta polarem tutaj, szybkoschnące spodnie ochronne ze wzmocnieniami na kolana, uda i pupę tutaj, ciepłe i oddychające buty z przyczepną podeszwą tutaj

 ciepła bluza z mięsistej bawełny tutaj, kurtka ochronna z odpinanymi rękawami tutaj

zdj. Krzysztof Żabski

Ciuchy, które moi chłopcy mają na zdjęciach, sprawdzają się nie tylko zimą, ale są idealne na wiosnę i jesień. Bluzy też nam świetnie służyły latem, kiedy było chłodniej i wieczorami, bo one pomału coraz chłodniejsze. To właśnie kwestia materiałów, które niejako adaptują się do warunków zewnętrznych. Są bardzo lekkie i świetnie izolują od warunków zewnętrznych.

Wbijajcie na limango TUTAJ i trzymam kciuki, żeby udało się Wam coś ustrzelić w świetnej cenie. Wiem, że rzeczy wyprzedają się na pniu (bo sama jestem jedną z polujących :D), ale myślę, że działając w najbliższych 24 godzinach spokojnie znajdziecie jeszcze rozmiary Waszych dzieci i zaopatrzycie je na wiosnę, jesień i zimę.

” JAKOŚĆ to to, co sprawia, że rzecz jest rzeczą, którą jest.”

– Arystoteles

A nie rzeczą, która tylko udaje, że nią jest i trzeba ją po chwili wyrzucić do kosza – chciałoby się dodać, co nie? ;-) To moja zakupowa dywiza, którą kieruję się od czterech lat i na której dobrze wychodzą moje dzieci.

Piąteczka!

P.S. Jeśli udało się Wam zobaczyć dzisiejszy post, zostawcie po sobie ślad na Facebooku czy w komentarzu  ❤ Jeśli macie ochotę puścić go dalej w świat – z góry dziękuję! :*

Podobne wpisy