„Tego” nigdy nie powinno zabraknąć Twojemu dziecku! – Atopowi Bohaterowie

napisała 24/11/2015 Moim zdaniem, Szczesliva po godzinach

Gdy byłam małym dzieckiem, a później już dojrzewającą dziewczynką, towarzyszyło mi poczucie „inności”. A pisząc „inności” mam niestety na myśli to, że czułam się z pewnego powodu gorsza, niepełna, dziwna, wybrakowana, „wyoutowana”.

Doskwierał mi brak pewności siebie. Ale nie taki zwyczajny brak tej pewności a ciągłe, przeszywające uczucie, że jestem gorsza od innych. To z czego wynikał ten brak pewności siebie, może się wydawać dla Was banałem. Jednak wtedy ten mój „defekt” był dla mnie końcem świata. Czymś, na co zupełnie nie miałam wpływu, co towarzyszyło mi każdego dnia. I czymś, co za wszelką cenę chciałam ukrywać. Ukrywać przed całym światem, a tak naprawdę najszczelniej schować przed moimi rówieśnikami, z którymi codziennie przebywałam w szkole.

Jak zapewne dobrze pamiętacie okres szkolny, nie jest to czas wyrozumiałości wśród dzieci, niestety. To okres, podczas którego każda inność zostanie wytknięta a każda paranormalność zapamiętana, a nawet uparcie piętnowana. Czego zresztą byłam świadkiem każdego dnia w szkole.

Tym moim „defektem” i powodem wielu łez, nieprzespanych nocy i godzin spędzonych przed lustrem ze spuchniętymi powiekami, były … odstające uszy.

Uszy, które jak na złość złość nie chciały być przyklapnięte! Uszy, które próbowałam przyklejać na taśmę dwustronną i które chowałam za włosami przylizanymi do głowy. Taka drobna inność, a powodowała to, że często unikałam kontaktów z rówieśnikami. Nie chciałam chodzić na basen, bo podczas suszenia włosów wszystko wyszłoby na jaw. Nie chciałam związywać włosów na czubku głowy podczas największych upałów, bo wtedy te moje uszy byłyby na pierwszym planie… Wstydziłam się ich. Potęgowały one moją nieśmiałość i ogromną bezsilność wobec skrywanego problemu.

Nikomu nie zwierzałam się z moich rozterek. Nawet moi rodzice, z którymi miałam dobry kontakt, nic o tym nie wiedzieli. Te moje odstające uszy były taką moją prywatną tajemnicą, którą przez naście lat chowałam przed wszystkimi i która odbierała mi radość z codzienności… Może gdybym potrafiła się otworzyć, spróbowała porozmawiać, może gdyby inni przez przypadek odgadli ten mój sekret, to moja pewność siebie, chęć zdobywania świata i otwartość powindowałyby w górę! Całe szczęście, że w pewnym momencie, po wielu latach „suchych”, zaakceptowałam siebie w końcu taką, jaka jestem. I od tamtego momentu nie tylko czuję się wspaniale we własnej skórze, ale także mam śmiałość zdobywać świat cały i każdego dnia sięgać po więcej…

Postarajmy się, aby tej pewności siebie, której ja nie miałam, nigdy nie zabrakło naszym dzieciom. Nasza – rodziców – w tym rola.

Z uwagi na moje doświadczenia z dzieciństwa i z okresu nastoletniego cieszę się teraz , że mam okazję wspierać projekt, którego celem jest pomóc dzieciom. Dzieciom, które (tak jak ja kiedyś) zmagają się ze swoją „innością” i muszą stawić jej czoło. Bo rzeczywistość nie jest dla nich łaskawa. I to nie tylko dlatego, że choroba, z którą przyszło im żyć, dokucza im każdego dnia. Rzeczywistość nie jest dla nich przyjazna również z tego powodu, iż otoczenie nie wie czym jest ich przypadłość i nie wykazuje tolerancji w tej materii. Dokonale wiecie, że nieznajomość tematu często może być siedliskiem dziwnych zachowań i braku otwartości…

Nie pozwólmy, aby kiedykolwiek słowa Ronalda Russela miały rację bytu w naszej rzeczywistości:

„Dzi­siej­sze nieśmiałe dziec­ko, to to, z które­go wczo­raj się śmialiśmy.” – Ronald Russel

Całym sercem wspieram kampanię „Atopowi Bohaterowie” organizowaną przez markę Emolium, która ma pomóc budować poczucie własnej wartości małych atopików – dzieci zmagających się z Atopowym Zapaleniem Skóry.emolium_logoPomóc im zrozumieć chorobę, zaakceptować ograniczenia, które z niej wynikają, a które jednak nie powinny wpływać na wiarę we własne możliwości i spełnianie marzeń. Celem tej kampanii jest również mówienie o problemie społeczeństwu, budowanie postaw tolerancji i zrozumienia, ponieważ znajomość AZS jest znikoma.

Mam takie małe marzenie, aby każde „atopowe” dziecko było roześmianym, zdobywającym świat małym człowiekiem. Człowiekiem, który nie boi się śmiać do rozpuku, tańczyć boso po rosie, grać w tenisa, pluskać w basenie czy liczyć gwiazdy. Nie boi się też tego, że wkrótce nadejdzie lato a on będzie biegał w krótkich spodenkach po łące pełnej kwiatów wraz ze swoimi rówieśnikami.

.

KV_v10

.

Kampania „Atopowi Bohaterowie” zwraca uwagę na ograniczenia na co dzień towarzyszące dzieciom z AZS. A jest ich, niestety, bez liku. Co mnie martwi to to, że na AZS choruje już co piąte dziecko w Polsce.

AZS jest zapalną, nawrotową, przewleką chorobą skóry o podłożu alergicznym. Dominującym objawem skórnym jest suchość i nadmierne rogowacenie. Zmiany skórne zaczynają się od powstania rumienia z silnie swędzącą powierzchnią. Na skutek niekontrolowanego drapania pojawiają się nadżerki, pęcherzyki, sączące powierzchnie, strupy. Sączące powierzchnie mogą ulec zakażeniu bakteryjnemu, wirusowemu lub grzybiczemu.

AZS to jednak coś więcej niż pieczenie, wypryski czy uporczywy świąd. Układ nerwowy jest najbardziej spokrewniony ze skórą i najszybciej się z nią komunikuje. Dlatego stres małych atopików jest natychmiast widoczny na ich skórze. Bez wsparcia psychologa leczenie AZS często okazuje się nieskuteczne. Obok dolegliwości skórnych dzieci często zmagają się ze wstydem, rozdrażnieniem i wyobcowaniem. Mali  atopicy po prostu „czują więcej”.

.

KV_v11

.

Gdy zapoznałam się z założeniami kampanii, to doszłam do wniosku, że tędy właśnie prowadzi droga do tego, by otworzyć przed małymi atopikami świat, pozbawić go strachu i nieśmiałości. I pomóc również ich otoczeniu w tym, aby nie bało się kontaktu z nimi. Aby traktowano ich jak równych sobie. Bo .. hej! My wszyscy przecież jesteśmy równi!

„W oparciu o porady specjalistów będziemy rozmawiać o tym, jak oswoić chorobę, jak radzić sobie w trudnych sytuacjach, jak opanować negatywne emocje. Poznamy także historie prawdziwych „Atopowych Bohaterów”, którzy pomimo codziennych ograniczeń realizują marzenia, rozwijają pasje i odnoszą sukcesy.

Determinujący wpływ na poczucie własnej wartości dziecka ma przede wszystkim wychowanie. To rodzice i opiekunowie podczas codziennych kontaktów kształtują u dziecka wiarę w swoje możliwości. Im jest ona większa, tym mały bohater łatwiej radzi sobie z atopową codziennością.

Aby ułatwić rodzicom i opiekunom to zadanie, autorka bajek dla dzieci Roksana Wróbel we współpracy z psycholog dziecięcą Martą Żysko – Pałubą i rodzinami atopików, tworzy bajkę terapeutyczną dla dzieci chorych na AZS. Bajka będzie składać się z kilku odcinków pokazujących najbardziej popularne atopowe problemy i związane z nimi emocje.”

W najbliższych tygodniach postaram się przybliżyć Wam problemy, z którymi Atopowi Bohaterowie zmagają się na co dzień. Byłoby wspaniale, gdybyście podzielili się ze mną swoimi doświadczeniami w tym temacie, jeśli możecie dołożyć swoją cegiełkę.

Więcej przeczytacie na www.atopowibohaterowie.pl 

a niebawem również na www.szczesliva.pl i moim profilu FB

Ponieważ kampania właśnie ruszyła, życzę Wam, nam i wszystkim Atopowym Bohaterom tyle pewności siebie, aby momentami była ona trudna do udźwignięcia! ;-)

I pamiętajmy o jednym:

„Piękno jest doskonałością z defektami.” – Gilbert Adair

 

Podobne wpisy

  • Gosiek

    Moj atopik był w szkole szykanowany. Dzieciaki bały się jego zmian skórnych. Nikt nie zdaje sobie sprawy jakie zycie maja mlodzi atopicy. Potrzebna kampania. Dzieki

    • Gosiu, dziękuję za komentarz. Mam wielką nadzieję, że ta kampania pomoże atopikom i ich rodzicom, a także zwiększy świadomość wśród tych, którzy mają błędy obraz AZS. Trzymajmy za to kciuki! :-)

  • Mama Kubusia

    Cześć Magda. I ja dołożę swoją cegiełkę. Nasz Kubuś jest atopikiem od urodzenia. Od urodzenia zmagamy się z okresami silnej atopii na zmianę z jej uspokojeniem. Marzę o tym, aby wreszcie sytuacja się ustabilizowała. Niedługo Kubuś wybiera się do przedszkola. Mam nadzieje, ze bedzie przyjaznie przyjety.

    • Kochana, będzie dobrze. Widzisz, świat się zmienia. Ludzie dostrzegają ten problem. Ta kampania ma na celu pomóc tym, którym ta sprawa spędza sen z powiek. Będzie dobrze! :-)

  • k&b creative

    Cześć Madziu, u mnie na troje dzieci, dwójka choruje na AZS. Pamiętam kiedy urodził się pierwszy (teraz ma 7 lat) to pan „doktor” leczył nas na alergie pokarmową. Oczywiście miał skaze białkowa ale to nie był jedyny problem. Dopiero po pól roku walki (bo trudno to inaczej nazwać) trafiliśmy na „fachowca” i wyladowalismy w szpitalu na oddziale dermatologii. Stan Kapiego był kiepski, krwawiace rany na nóżkach i wysypka na całym ciele. W szpitalu otrzymaliśmy pełny instruktaż jak należy postępować i przy drugim dziecku było już ciut łatwiej.
    Starszy chodzi obecnie do 2 klasy i póki co (oby tak już zostało) nie mam żadnych sygnałów żeby ktoś mu doczuczał czy wysmiewał. Wiem, że raz któryś z kolegów zapytał dlaczego ma taką suchą skórę. Kapi wyjaśnił co mu dolega bo wiele razy wszystko mu tłumaczylismy. Młodszy chodzi do zerówki i tez nie ma z tego tytułu żadnych problemów.
    Na codzień staramy się robić wszystko żeby chłopcy wierzyli w siebie, i żeby wiedzieli że z każdym problemem mogą do nas przyjść.
    Zorganizowana kampania to genialny pomysł. Ważne jest aby uświadomić ludzi, że tym nie można się zarazić. Jak również to że nie ma lepszych i gorszych dzieci, wszyscy są równi.
    Pozdrawiam K.

    • Współczuję tego błądzenia w początkach atopii… Grunt, że już wiecie na czym stoicie.
      To krzepiące, że młodziaki są przyjmowani w swoich środowiskach przyjaźnie! Pozdrawiam :-)

  • Mam nieodparte wrażenie, że to taka ludzka natura, żeby na coś narzekać. Jak nie ma „prawdziwego problemu”, to znajdą się te „odstające uszy”, za małe zęby, za głośny śmiech, o dwa centymetry za dużo w talii. Zawsze sobie coś wyszukamy. Podobno (gdzieś czytałam) jest tak, że w sprawie wyglądu zazwyczaj porównujemy się z lepszymi, a to zawsze prowadzi do przykrych wniosków ;) Pozdrawiam

    • Pewnie tak. Ale wytłumacz tu pięciolatkowi, aby się nie porównywało do innych… To trudna sztuka, które uczymy się (chyba) całe życie :-)