4 rzeczy, które MUSICIE zrobić z DZIEĆMI jesienią❗🍂 👨‍👧 Będą zachwycone❗🤩

napisała 06/10/2021 Post powstały przy współpracy

Co prawda jesień nie jest moją ulubioną porą roku, jednak nie ukrywam, że jeśli tylko nie „rzuca żabami”, to zdecydowanie jestem w stanie ją polubić, a czasami nawet pokochać. ;-) Dlatego korzystamy z tegorocznej jesieni, ile tylko możemy, bo jest dla nas w tym roku łaskawa. Pogoda dopisuje, zdarza się i temperatura powyżej 20 stopni Celsjusza. Czego chcieć więcej? ;-)

Mamy w tym roku razem z dziećmi rodzinne postanowienie, aby wyciskać z tegorocznej jesieni co najlepsze przy okazji pomagając naturze i się edukując.. :-) Dlatego nasza jesień będzie obfitowała w aktywności, na które zabrakło nam weny i czasu w zeszłym roku. Niniejszym chciałabym się z Wami podzielić tym, co mamy w planach na wrzesień i październik! A co! :-) Będzie tego sporo i mam wielką nadzieję choć odrobinę Was zainspirować. :-)

1. Rozpoczęliśmy zbiórkę żołędzi i orzechów, które na dniach przekażemy dla zwierząt w ZOO.

Zbieramy orzechy włoskie i laskowe – one są przysmakiem m.in. dla papug i małp. Uwielbiają je w szczególności pawiany. :-) Podjadają nawet niedźwiedzie. Z kolei żołędzie są przysmakiem dla żubrów i jeleni, zajadają się nimi nawet szympansy, bongo czy żyrafy. Może macie w swoich ogródkach orzechy, których macie nadmiar? Warto też podpytać sąsiadów. Niektórzy nie wykorzystują ich do własnych celów, a chętnie je oddadzą w dobre ręce w zamian za pozbieranie ich z trawnika. :-)

Śmiało możecie przedzwonić do ZOO w Waszych okolicach i zapytać, czy są chętne na Wasze orzechowo-żołędziowe zbiory. I przekazanie ich do ZOO możecie połączyć w rodzinną wycieczką. Co prawda nie wszystkie ZOO w zamian za torbę żołędzi pozwalają odwiedzić ich teren nieodpłatnie (dla nich każda złotówka jest na wagę złota) ale mam informację, że często można poprosić o zniżkę w zamian za torbę przysmaków dla zwierząt. :-) Warto pamiętać, aby część orzechów czy żołędzi zostawiać pod drzewami dla okolicznych zwierząt – dla nich też są one ważne.

2. Posialiśmy już dwie łąki kwietne w tym roku! Ich znaczenie dla naszego ekosystemu jest olbrzymie!

Jeszcze rok temu nie miałam wiedzy w temacie łąk kwietnych. Nie wiedziałam, że ich obecność jest tak ważna dla naszego ekosystemu. Byłam nawet bardziej „#TeamSkoszoneMiejskieŁąkiiTrawniki”, bo wydawało mi się, że to one są znakiem tego, że dbamy o wygląd miast czy miasteczek. Jakże się myliłam! Po raz pierwszy znaczenie łąk dla ekosystemu przybliżył mi tata mojego Męża. On jako dawny wprawiony pszczelarz posiadający całkiem pokaźną łąkę wokół własnego domu tłumaczył w zeszłym roku mi i naszym smykom, dlaczego decyduje się na to, by nie kosić swojej łąki i zostawia ją dla pszczół i mniejszych zwierząt. Jego argumentacja otworzyła mi oczy.

Dlatego kiedy dostałam od marki Almette zaproszenie, abym razem z jej teamem zasiała pokaźnej wielkości łąkę w jednym z polskich miast, nie wahałam się ani chwili. Almette jest twórcą wyjątkowego programu: „Łąki pod ochroną Almette” i w ramach swoich działań zajmuje się tworzeniem łąk w centrum miast, ich pielęgnacją i uświadamianiem nas – mieszkańców, jak istotną rolę pełnią łąki w naszej przyrodzie.

 

Łąki to baaardzo ważny element przyrody, mający kluczowe znaczenie dla zachowania biologicznej różnorodności ekosystemu.

Wiedzieliście, że łąki chronią środowisko, regulują cykle biochemiczne czy umożliwiają gromadzenie w glebie substancji organicznych? Ja do niedawna nie miałam o tym pojęcia. Łąki są także buforem chroniącym powietrze i wodę przed zanieczyszczeniami. Ja bym je nazwała nawet pewnego rodzaju filtrem pochłaniającym niekorzystne substancje. Pełnią też funkcje retencyjne – czyli zatrzymujące wodę, co w praktyce oznacza, że są rezerwatem zarówno wód powierzchniowych, jak i podziemnych. Co więcej – to właśnie wśród łąk kwitnie życie – są naturalnym środowiskiem występowania i migracji wielu gatunków owadów i zwierząt. :-)

By łąki istniały w centrum miast niezbędne jest jednak działanie człowieka. I tutaj nasza w tym rola, abyśmy w ramach naszych możliwości starali się zwiększać powierzchnię łąk w naszych miastach, miasteczkach czy wsiach. Wiecie, że nawet posianie na wiosnę małej łączki kwietnej w donicy na naszym balkonie ma ogromne znaczenie? Kiedy w zeszłym roku „uruchomiliśmy” nasz taras, czyli posialiśmy na nim różne rośliny w tym w jednej donicy mieliśmy naszą łączkę kwietną, to zorientowaliśmy się, jak często odwiedzają nas pszczółki i inni zapylacze.

Dzieci były zachwycone! To była dla nas ważna lekcja przyrody.

Dlatego kiedy tydzień temu razem z Almette odwiedziliśmy Częstochowę, aby razem z Fundacją Łąka i jej prezesem Maćkiem Podymą oraz z włodarzami miasta Częstochowa posiać duuużą łąkę kwietną w samiuteńkim centrum miasta, to razem z dziećmi mieliśmy poczucie, że robimy coś dobrego.

Pogoda była wymagająca, ale dzieciaki załapały takiego bakcyla przy sianiu i udeptywaniu ziemi, że w drodze powrotnej do Krakowa rozmawiały z nami tylko o tym, abyśmy koniecznie znaleźli w Krakowie jakiś plac, by i tam stworzyć dużą łąkę dla pszczółek i innych zwierząt. :-)

Kiedy w Częstochowie sialiśmy łąkę kwietną, to obok nas zatrzymywali się przechodnie, podpytywali o to, co robimy. Byli zachwyceni pomysłem! Jedna z pań obiecała zasiać u siebie w ogródku własną łąkę kwietną i dopytywała, jaka mieszanka nasion byłaby w tym celu najlepsza. O tym, jakich mieszanek warto użyć, jak i kiedy stworzyć własną przydomową łąkę kwietną przeczytacie na stronie Fundacji Łąka, której misją jest tworzenie łąk i edukacja w tym temacie.

Bardzo mocno trzymam kciuki za działanie Almette, które ma w planach do 2024 roku zasiać 150 000 m2 łąk, które wyżywią nawet 1 035 000 pszczół i innych zapylaczy!

Więcej łąk pełnych kwiatów, to więcej czystego powietrza, więcej upraw i lepsze nawodnienie gleb. Jestem bardzo na TAK!

3. Tworzenie domków dla ptaków i… domków dla dzikich owadów!

Na pewno wiecie, jak ważne są domki dla ptaków, dzięki którym mogą się one schronić przed drapieżnikami, ochronić przed zimnem czy wychowywać w nich pisklęta. Bardzo Was zachęcam do tego, abyście co roku powiesili co najmniej jeden domek dla ptaków w Waszych okolicach. :-) Almette również prężnie działa w tym temacie. Duża piąteczka za to, że robicie tyle dobra dla natury!

A wiedzieliście, że specjalne domki są ważne również dla owadów? Kiedyś owady znajdowały schronienie w słomianych strzechach, szczelinach między cegłami, w zakamarkach piwnic i na strychach domów. W dzisiejszych czasach „betonowe” budownictwo i minimalistyczne ogrody uniemożliwiają im to i niestety wiele z tych pożytecznych owadów ginie. :( Tymczasem wykorzystując łatwo dostępne materiały i proste narzędzia, możemy bardzo łatwo im pomóc. :-)

Maciek Podyma z Fundacji Łąka nauczył nas, jak zrobić taki domek dla owadów, w tym pszczół niemiodnych. Do budowy naszego domku użyliśmy drewnianej skrzynki i ciasno poukładanych gałązek trzciny. Za tydzień umieścimy go w ogrodzie naszej prababci. Takie domki warto budować w miejscach, gdzie nie ma w bliskim otoczeniu uli, gdyż jak to tłumaczył Maciek – pszczółki miodne i niemiodne „nie lubią się” i warto ich siedliska umieszczać w pewnej odległości od siebie. Dlatego nie mamy w planach umieszczać takich domków u mojego taty w Górach Sowich czy u mojego Teścia na Podkarpaciu, gdyż oni mają swoje swoje rodziny pszczółek we własnych ulach.

Ale działka prababci do umieszczenia takiego domku dla owadów będzie do tego idealna. :-)

4. Tworzymy nasz jesienny album liści.

Jesień to idealna pora roku do tego, by nauczyć nasze smyki, jak rozpoznawać drzewa po liściach, które na nich rosną. :-) A właściwie to jakie z nich spadają – gdyż jestem zdania, że nie ma potrzeby zrywać liści z krzewów i drzew na wiosnę czy lato i warto uczyć naszych najmłodszych, że na jesień będzie ku temu idealna okazja, bo liście same wtedy spadają na ziemię. ;-)

My mamy już zeszyt przygotowany na nasze jesienne zbiory – teraz jesteśmy w fazie suszenia liści w naszej specjalnej tekturowej „spłaszczarce”, jak to ją nazywają nasze dzieci. :-) A jeśli nie macie takiej spłaszczarki to spokojnie do spłaszczania i suszenia liści wystarczą Wam tektury z kartonu do których schowacie liść, i umieścicie go pod dywanem, gdzie pod jego ciężarem same się odpowiednio spłaszczą. :-)

Mam nadzieję, że udało mi się Was odrobinę zainspirować  do jesiennych aktywności. :-) Czekam też na Wasze pomysły, co ciekawego udaje się Wam tej jesieni zorganizować, aby było ciekawiej i by przy okazji udało się coś dobrego zrobić dla naszej przyrody czy wiedzy o niej. :-)

P.S. Jeśli Facebook pokazał Wam dzisiejszy post, zostawcie kciuk pod facebookowym postem. :*

Partnerem postu jest Almette.

 

Podobne wpisy