Genialna „ZABAWKA” dla dzieci👦, warta KAŻDEJ złotówki❗🪙 💪 I nie nudzi się dzieciom!😍

napisała 18/11/2021 Post powstały przy współpracy

Nie wiem, czy jesteśmy podobni w pewnej kwestii, ale jeśli tak, to przybijam Wam już na starcie piąteczkę!

Otóż ja absolutnie alergicznie reaguję na zabawki, które moje dzieci rzucają w kąt po pierwszej godzinie użytkowania bądź korzystanie z nich generuje więcej zachodu niż frajdy.

Niby jest radość podczas otwierania prezentu, niby widać w oczach pierwszą zajawkę, ale po chwili okazuje się, że … to jednak niewypał. Bo albo mamy do czynienia z tandetą, albo dziecko w ogóle „nie czuje” tematu i po chwili i tak wraca do swoich ulubionych, zdekompletowanych zabawek. :D

Dlatego też ja od dłuższego już czasu, czyli powiedzmy od 3-4 lat, nauczona doświadczeniem zanim kupię coś dzieciom, to robię naprawdę porządny research, podpytuję innych i mocno się zastanawiam, czy dany przedmiot aby na pewno spodoba się dzieciom i jest potencjał, aby się nim bawiły przez dłuższy czas (a nie po 1-2 dniach rzucają go w kąt). Patrzę również na to, czy dana „zabawka” rozwija dziecko w obszarach, które są ważne. Żeby było jasne – ja nie jestem typem nazbyt ambitnego rodzica, który na drugie urodziny kupuje dziecku cyrkiel, liczydło i słownik ortograficzny z interaktywnym globusem na czele. 😉 Ale ważne jest dla mnie, by nowy przedmiot „miał potencjał” jak ja to nazywam. Czyli na przykład oprócz dawania dziecku po prostu frajdy, to również rozwija np. motorykę małą (jakże ważną w okresie przedszkolnym i szkolnym) i wyobraźnię przestrzenną.

Czyli mogę powiedzieć, że jestem zdecydowanie rodzicem, który od dawna nie kupuje zabawek pod wpływem impulsu. Jako że mam trójkę dzieci (w wieku 8, 6 i 4 lat) to patrzę też na to, aby kupowana przeze mnie zabawka mogła być używana przez wszystkie moje dzieci i (jeśli jest taka szansa) by posłużyła im przez wiele lat, czyli niejako „rosła razem z dzieckiem”. Szczególnie jeśli kosztuje więcej niż stówkę.

Za moment zdradzę Wam, co okazało się u nas tzw. absolutnym sztosem (korzystając z nowomowy :P) i w chwili obecnej zastanawiam się, czy nie dokupić drugiego. 😄 Bo odkąd go mamy, to w domu zapanował spokój i jedyne, o czym muszę pamiętać, to ustalić kolejność, które z moich dzieci jako pierwsze będzie z niego korzystać :D Już mamy nawet opracowany grafik i codziennie każde z dzieci może cieszyć się zabawą jako pierwsze. 😄

Muszę jednak powiedzieć jedną bardzo ważną rzecz – to nie tylko przedmiot dla dzieci w wieku 4, 6 czy 8 lat. Z powodzeniem korzystają z niego nawet nastolatkowie! To co tworzy dzięki niemu młodzież to majstersztyk!  Nawet dorośli, w tym seniorzy, robią dzięki niemu cuda i są nim zachwyceni! Mogę to sobie wyobrazić, bo i ja wyciszam się dzięki niemu.

Bardzo cieszy mnie też jeden aspekt, szczególnie u mojego nadaktywnego Teośka – odkąd mamy nasz nowy nabytek, to Teoś wycisza się w trakcie jego użytkowania, a jego zachowanie zmieniło się o 180 stopni! Aż trudno uwierzyć. 😱

No dobra. To to był mój wstęp. Bardzo mi zależało, aby powiedzieć Wam już na wstępie, dlaczego u nas to było takie odkrycie i skąd te moje zachwyty. A powiem Wam, że zachwycić mnie nie jest łatwo, szczególnie, że z racji mojej „profesji”, to mam właściwie nieograniczony dostęp do nowości na rynku i mam wgląd, na co warto wydać określoną kwotę.

Co jest zatem moim totalnym odkryciem ostatniego roku? Długopis 3D marki Polaroid, a dokładnie model Play+.  

Nasz długopis 3D dostaliśmy do testów jakiś czas temu i … już go nie oddamy. 😜 Ba, na Mikołaja Junior chce dostać swój, którym nie będzie musiał się dzielić z bratem, siostrą i … ze mną. 😜

(Nasz długopis mamy stąd i jak sprawdziłam, to nie znajdziecie go nigdzie taniej niż na stronie producenta. Dodatkowo wysyłka jest gratis 🚚 🆓, czyli już w ogóle wychodzi najtaniej na rynku.)

Zabawa nim to czysta przyjemność! Powiedziałabym, że to totalne kreatywne szaleństwo, bo kiedy moje dzieci coś trójwymiarowego tworzą z jego pomocą, to są w najbardziej pozytywnym transie, jaki mogłam sobie wyobrazić! Totalna radość, połączona ze skupieniem. Dzieci w trakcie pracy tym długopisem 3D wchodzą w taki kreatywny mindset (o nie, znowu moja nowomowa! :P), że patrzę na nich z zachwytem. Wiecie, z początku to nawet byłam w szoku, że dzieci mogą być aż tak wkręcone we właściwie z pozoru statyczną czynność. Jestem gotowa ozłocić producenta za to, co stworzył, i będę go polecać dopóki Polaroid nie wypuści czegoś jeszcze lepszego. :P

I żeby była jasność – w ostatnich latach mieliśmy kilka długopisów 3D. Ale „zabawa” nimi to była niestety tzw. „orka”. 😰

To była bardziej walka z tamtymi długopisami aniżeli jakakolwiek przyjemność… Wydobywanie się z nich tej masy plastycznej szło dzieciom jak po grudzie, to ciągłe wyłączanie, brak możliwości ciągłej pracy. Dzieciaki po pierwszym zachwycie rzuciły to w kąt, bo korzystanie z tamtych nie było przyjemne, tylko zawsze wiązało się z jakimiś problemami. Ja dostawałam białej gorączki, jak widziałam, że znowu jest jakiś problem. Nie, nie i jeszcze raz nie. To była kasa wyrzucona w błoto…

I tutaj muszę coś na wstępie zaznaczyć – producent na opakowaniu długopisu 3D Play+ marki Polaroid podaje, że ten długopis jest przeznaczony dla dzieci 14+. Hmmmm… Domyślam się, że to ograniczenie wiekowe zostało tak ustawione, ponieważ takie są prawne wymogi dla tego rodzaju sprzętów i ich specyfikacji. Technicznie podczas zabawy to wygląda tak, że ta część długopisu, z której wychodzi masa plastyczna (do tworzenia rzeczy trójwymiarowych) robi się podczas pracy ciepła i w początkowych sekundach ta masa też jest dość ciepła, dlatego też zapewne producent dedykuje ten sprzęt raczej młodzieży aniżeli młodszym dzieciom.

Natomiast z naszego doświadczenia powiem Wam tak: mój Ivo czyli ośmiolatek i Teoś czyli sześciolatek, absolutnie wymiatają z tym długopisem.

Oczywiście ja jestem w ich zasięgu cały czas i podglądam ich pracę, ale jak mój M. im na początku wytłumaczył, jak bezpiecznie korzystać ze sprzętu, to to wystarczyło, aby bawili się bezpiecznie. Nie wiem, jak zareaguje producent, jak przeczyta, że z tego długopisu 3D od Polaroid z modelu Play+ korzysta też moja niespełna 4-letnia córka i jest nim totalnie zachwycona. 😜 Powiem jedno – ja osobiście śmiało poleciłabym ten sprzęt już dla dzieci przedszkolnych, ale oczywiście cały czas pod asystą rodzica, który nadzoruje pracę dziecka, aby była ona bezpieczna.

Duży plus daję też za to, że jest tak zaprojektowany, że nadaje się zarówno dla osób praworęcznych jak i leworęcznych.

Dodatkową sporą zaletą tego pena jest to, że jest niezwykle wygodny w użytkowaniu i posiada ergonomiczny kształt dopasowany do dłoni (nawet moja Gaia nie ma problemów z jego trzymaniem w dłoni!) i możemy tworzyć projekty 3D nie tylko na papierze, ale także w formie gotowej konstrukcji. ❤️

Wiecie, to już nie jest „zabaweczka”, z pomocą której z mozołem zrobimy tylko serduszko i motylka, a po drodze sprzęt będzie musiał odpoczywać tysiąc razy, coś tam się zatka a w końcu dziecko się zniechęci, bo za dużo z tym będzie problemów i przystanków. W moim odczuciu 3D pen od Polaroid model Play+ to już jest super sprzęt, którym oszczędzi nam i dzieciom tych problemów, o których wspomniałam wyżej, i pozwoli nam się cieszyć super zabawą i zostanie z nimi przez przedszkole, szkołę podstawową i liceum. A kto wie, czy nie wyfruną razem z nim z gniazda. 😜 Jest z tej samej półki cenowej co inne typowo dziecięce tzw. „peny 3D”, a daje nam o wiele więcej, bo jest już prawdziwym długopisem 3D jak ja to mówię, a nie zabaweczką.

Kiedy dzieci śpią nawet ja się nim bawię – totalnie się wtedy wyciszam i (po hafcie diamentowym ;P) jest moja druga zajawka, jaką odkryłam w tym roku. 😁

Oprócz typowo kreatywnych zalet, jakie ma długopis 3D Play+ od Polaroid, to widzę w nim ogromny potencjał w innych obszarach:

wspiera motorykę małą u dzieci (wybitnie ważną szczególnie w okresie przedszkolnym i szkolnym), pomaga dzieciom w nauce prawidłowego chwytania kredek czy ołówka, precyzyjnego wodzenia po narysowanych kształtach. etc.

wycisza – to jest jego wybitna zaleta! To jak mój Teoś jest wyciszony w trakcie pracy z tym długopisem 3D, to jest nie do opisania. Dlatego po przyjściu z przedszkola i zjedzeniu przez niego obiadu od razu proponuję mu zabawę z Play+. Kiedy Teodor jest wyciszony przed snem, to lepiej śpi w nocy. :)

wspiera wyobraźnię przestrzenną – oczywiście na początku zaczęliśmy zabawę tylko na kartkach papieru i dzieci tworzyły obrazy 3D bardziej płaskie aniżeli przestrzenne (czyli np. po wydrukowanym na kartce sercu Gaia wodziła długopisem 3D i to serce wypełniała masą krok po kroku), ale z czasem już chłopcom to nie wystarczało i ostatnio często tworzą rzeczy bardziej przestrzenne, jak np. pojemniczek na pierwsze mleczne zęby, który stworzył Ivo. :D

uczy dokładności – dziecko podczas pracy z długopisem 3D samo dba o to, aby praca była jak najbardziej dokładna, bo wie, że precyzyjność wykonania wpływa na jego użyteczność. :-)

nie jest tylko dla osób uzdolnionych manualnie – jest dla każdego! I ten 3D pen właśnie sprawia, że te zdolności manualne szybuję w górę szybciutko! Oczywiście – osoby manualnie uzdolnione szybciej zaczną projektować bardziej zaawansowane konstrukcje, ale osoby, które dopiero zaczynają swoją przygodę z manualnymi wyzwaniami dzięki temu długopisowi bardzo szybko zaczną manualnie „wymiatać” (znowu ta moja nowomowa :P wybaczcie ;P).

uczy cierpliwości – co prawda proces tworzenia zajmuje więcej jak 2 minuty, ale dla niecierpliwych jak np. mój Junior nie stanowi to problemu, bo długopis 3D jest jakby takim motorem napędowym do tworzenia i tę „niecierpliwość” przekuwa w ciekawość tego, jak będzie wyglądał skończony projekt.

Wiecie, że mam pewien zgrzyt pisząc, że ten długopis 3D od Polaroid, jest zabawką. :D Ja bym to nazwała „megakreatywnym narzędziem”. Zabawka w tym wypadku brzmi trochę infantylnie. A może mi się tylko tak wydaje? Ten długopis jest zdecydowanie genialnym narzędziem, które pobudza kreatywność i angażuje dzieci do odkrywania swoich talentów i pomysłów.

A korzystanie z niego jest banalnie proste. :-) Podłączacie długopis 3D do zasilania, w odpowiednie miejsce wkładacie kolorowy wkład i rozgrzewacie do momentu aż lampka zaświeci się na niebiesko. Trwa to krótką chwilkę. A następnie ustawiacie prędkość, z jaką chcielibyście, aby z długopisu wydobywała się masa (my mamy zazwyczaj ustawiona średnią prędkość) i voila! I teraz tworzycie. :-) A kiedy chcecie użyć innego koloru, to po prostu odcinacie wkład i wkładacie wkład o nowym kolorze. W pudełku jest instrukcja i tam znajdziecie wszystkie informacje a czytanie ich nie zajmie Wam więcej jak 3-5 minut. I za to kocham krótkie i treściwie instrukcje użytkowania sprzętów. :D Polaroid – robicie to dobrze!

Widzicie na naszych zdjęciach te totalnie pięknie konstrukcje 3D? Te londyńską budkę telefoniczną? Big Bena? Drzewo? Czarno-biały kapelusz? To wszystko zostało zrobione właśnie z pomocą długopisu 3D Play+ od marki Polaroid. :-) Prawda, że piękne?! Na stronie marki Polaroid znajdziecie mnóstwo kreatywnych szablonów, które można sobie za darmo wydrukować [klik]. My wiele inspiracji czerpiemy z tego z kanału na Youtube’ie, znajdziecie go przez link albo wpisując w wyszukiwarkę YT hasło „Polaroid 3D”.

Długopis 3D Play+ od Polaroid kupicie w kilku miejscach w internecie, i stacjonarnie też czasami go widuję. Kupicie go również na stronie producenta i w chwili obecnej jak widzę producent  gwarantuje najlepszą ofertę cenową.

Ja planuję kupić go mojemu Juniorowi na Mikołaja i co prawda w opakowaniu razem z długopisem 3D jest też kilka wkładów, ale mam w planie kupić mu też duży zestaw tych wkładów. One powinny mu wystarczyć pewnie na następny rok a może i dłużej.

Także jeśli szukacie naprawdę wyjątkowej „zabawki” dla swoich dzieci, a tak naprawdę to kreatywnego narzędzia, i zastanawiacie się, na co mądrze wydać pieniądze, aby dziecko miało z tego frajdę, było zachwycone, a Wy byście mieli poczucie, że te pieniądze to będzie inwestycja w ich umiejętności i rozbudzanie kreatywności, to ja tutaj nie widzę konkurencji. Ten długopis to absolutny game-changer i widzę ogromny potencjał oraz, że zostanie z dzieckiem przez kilka, kilkanaście lat.

Przy okazji uwielbiam ten cytat Kena Robinsona, który staram się kierować jako mama, aby i w sobie nie zatracić tego pierwiastka kreatywności:

„Picasso powiedział kiedyś, że wszystkie dzieci są urodzonymi artystami.

Problemem jest pozostać artystą, gdy się dorasta.”

— Ken Robinson

P.S. Jeśli Facebook pokazał Wam dzisiejszy post, zostawcie kciuk pod facebookowym postem. :* I dajcie znać, czy widzicie potencjał w takim długopisie 3D dla Waszych smyków. :-)

Podobne wpisy