5 najlepszych prezentów na komunię (i Dzień Dziecka), które NA PEWNO się spodobają.

napisała 30/04/2019 Moim zdaniem, Szczesliva po godzinach

Wiem, że komunie 2019 już tuż tuż! Wielu z Was pyta mnie w mailach o to, jaki jest według mnie najlepszy prezent na komunię czy Dzień Dziecka i co warto wtedy podarować dziecku, aby się z prezentu ucieszyło. Dobre pytanie!

Nie chciałabym tutaj z nikim wchodzić w polemikę dotyczącą tego, co jest podczas komunii najważniejsze. Niech każdy to rozpatruje według własnych przekonań i potrzeb. Ja wychodzę z założenia, że bez względu na to, jaki jest nasz do tego okresu stosunek, niech ten czas będzie dla dziecka … pełen radości! :-)

Wszyscy wiedzą od lat, że można podarować dziecku na komunię łańcuszek, Biblię czy inny prezent stricte związany z wiarą, religią. Ja jestem jednak zdania, że prezent ten może być bardziej „hybrydowy” niż typowo „tradycyjny”, aby, kolokwialnie to ujmując, upiec dwie pieczenie na jednym ogniu, czyli podarować dziecku coś całkiem standardowego, ale jednak z pazurem, dzięki któremu radości nie będzie końca. Można iść przecież z duchem czasu, nie wydając na prezent komunijny majątku! :-) A jeśli kosztuje więcej, niż planowaliśmy, to przecież można się na niego zrzucić w 2, 3 czy 4 osoby!

No, to podrzucam Wam moją własną listę, której część miałam już okazję zrealizować w zeszłym roku, kiedy mój bratanek obchodził komunię. I myślę, że trafiłam wtedy w dziesiątkę! ;-)

1. Lot w tunelu aerodynamicznym!

Niektórym wydaje się, że lot w tunelu aerodynamicznym kosztuje tyle, co lot w kosmos niemalże, jest niebezpieczny, kosmiczny wręcz pod względem wrażeń i jest to dość dziwny pomysł. Jestem odmiennego zdania i myślę, że mój bratanek przybiłby mi piątkę w tej kwestii, bo podobno radości podczas jego lotu nie było końca!

Mój brat wraz z całą rodziną zdecydowali, że będą mu w tym doświadczeniu towarzyszyć i to była świetna decyzja! Właśnie na tym mi zależało, aby oprócz Biblii, którą ode mnie dostał, mógł dostać również coś, co zapamięta jako efekt tego jednego, wyjątkowego dnia.

PS. Nie zdziwię się, jeśli dostał tych Biblii parę egzemplarzy :P – tego właśnie nie lubię w standardowych komunijnych prezentach, że bywają powtarzalne i trudno u dziecka wywołać szczerą radość, ponieważ ono jeszcze nie potrafi kontrolować emocji w 100% na widok dziesiątego łańcuszka, kolczyków czy Biblii. Będę z Wami szczera – ja uchodziłam za dość dojrzałe emocjonalnie dziecko, kiedy miałam swoją komunię, ale gdy zobaczyłam kolejny łańcuszek, to trudno mi było się wtedy uśmiechnąć. Tak było, biję się w pierś. :D A taki lot w tunelu można ustrzelić w ofertach „grouponowych”, których w Internecie jest bez liku.

2. Smartfon wraz z ofertą połączeń.

Kiedyś na wieść o tym, że ośmioletnie dziecko ma już telefon komórkowy, ludzie się obruszali! Ale że jak to! Za wcześnie. Niepotrzebnie. Zwariowali! :D Szczerze? Te czasy już dawno minęły. Mój sześcioletni syn właśnie od kilku tygodni przechodzi ze mną i moim mężem szkolenie „smartfonowe”, ponieważ niebawem (czyli w najbliższym roku) planujemy kupić mu telefon komórkowy. Zwariowaliśmy? Nie. Po pierwsze, zauważyliśmy, że chcemy wiedzieć, gdzie jest nasze dziecko, kiedy nie ma go z nami, a jest np. z dziadkami, którzy częstą zapominają wziąć swoje telefony z domu. :D Po drugie – nasze dziecko zauważyło potrzebę kontaktu z nami, kiedy z nami nie jest. Czy to źle? Nie. Jesteśmy bardzo związani z naszymi dziećmi i cieszę się z tego, że mój Syn ma do mnie pytanie, kiedy np. jestem na wyjeździe.

„Mamo, czy sądzisz, że kiedy na Ziemi nie będzie już wody pitnej, to będziemy musieli lecieć w kosmos w poszukiwaniu innej planety?” :D 

I takich pytań są dziennie tysiące. Uwielbiam je! ;-)

Jaki kupić dziecku telefon? Ja jestem zdania, że nie musi to być najlepszy telefon, jaki jest na rynku. Ma być przede wszystkim łatwy w obsłudze, intuicyjny i ma służyć do rozmawiania ew. wysyłania wiadomości tekstowych. A gdyby coś się z nim stało, to nie ma powodować u nas niekończących się ataków złości, wszak pierwsze telefony dla dzieci to często sprzęt, który przechodzi dość sporo perypetii ;-) Macie dzieci w wieku okołoszkolnym? Zdecydowaliście się już na telefon dla nich? A jeśli nie, kiedy planujecie podjęcie takiej decyzji i od czego ona będzie zależeć? Jestem mega ciekawa Waszego zdania i różnych punktów widzenia.

Też nie sztuka kupić telefon a później po omacku szukać oferty do niego i skończyć z pierwszym rachunkiem na kilka tysięcy, jak to znam z historii moich znajomych ;-) Teraz opowiadają to z uśmiechem na ustach, ale wtedy, gdy trzeba było rachunek opłacić, to nie mieli wesołych min ;-)

Dlatego też to nie tylko o telefon chodzi, lecz także o bezpieczną ofertę, dzięki której wydatki na połączenia będą rozsądne i będą mogły być pod kontrolą. Jako ambasador marki Play, zapytałam Play’a ostatnio, co może mi zaoferować jako mamie poszukującej rozwiązania telefonicznego, która chce sprawić dziecku telefon plus do tego pakiet połączeń (takim by był pod kontrolą). Nie wiedziałam, że są oferty kierowane do dzieci i ich rodziców, a jednak.

Dostałam odpowiedź, że teraz mają w ofercie MIX JUNIOR BOX i ta oferta jest właśnie dedykowana przede wszystkim dzieciom i młodzieży.

Mamy do wyboru 3 taryfy (S, M i L), a rodzic na mocy kontraktu zobowiązuje się do dokonania konkretniej liczby doładowań karty w ustalonej wysokości i określonym czasie. Ja skłaniam się dla mojego Starszaka ku ofercie „M” (miesięcznie 40 zł). Kusi mnie też „L” (czyli z doładowaniami za 50 zł miesięcznie). Dla oferty „M” i „L” przewidziany jest dedykowany konkurs, a w nim do wygrania będzie aż 100 elektrycznych hulajnóg Xiaomi, czyli jest moc! Jeżdżę na zwykłej hulajnodze i też jest super, ale taka elektryczna to hmmm… :D Sami wiecie. ;-)

Z moim Starszakiem jesteśmy obecnie w fazie zastanawiania się, czy chcemy JUNIOR BOX ze smartfonem Huawei czy może JUNIOR BOX ze smartfonem Nokia 1 Plus. Do tego pierwszego dostaje się opaskę Huawei Band A2. Podobno dzieci za tymi opaskami szaleją. :D Z kolei do tego drugiego dostaje się głośnik bluetooth Maxton, a taki głośnik chce mieć mój Starszak – do słuchania wieczorami audiobooków. Zobaczymy jeszcze, jaką decyzję podejmiemy :-)

Kolejnym prezentem (uważam, że idealnym, bo sama go sobie sprawiłam) :D jest…

3. Hulajnoga!

Ile ja mam wiosną i latem frajdy w jeżdżeniu na niej! Uwielbiam! I ile frajdy muszą mieć dzieciaki, jeżdżąc na niej! W Krakowie to bardzo często spotykany widok, kiedy kilkuletnie dzieci albo i nastolatkowie (dorośli of kors również!) pomykają po mieście, parkach czy krakowskich Plantach z wiatrem we włosach na dwóch małych kółkach. Wszyscy uśmiechnięci, zadowoleni. I co dla mnie jest mega ważne – taka hulajnoga jest lekka, bardzo ustawna i wypiera u mnie rower ostatnio. Składam ją, zarzucam na ramię i mogę nawet robić z nią zakupy. Mam taką z hamulcami ręcznymi i bardzo ją sobie chwalę. Uważam, że jest bezpieczniejsza od takiej, przy której hamujemy tylko stopą z tyłu na kole.

Matka Polka szusująca ;-)

Marzy mi się taka elektryczna, zbieram do skarbonki usilnie! Ale patrz punkt nr 2 – może, może i ja ją wygram? :D Ale zaraz, zaraz! Jest ryzyko, że jako osoba związana z marką Play nie będę mogła wziąć udziału w konkursie. Dopytam ich! :D Dobrze, że w skarbonce robi się ciężko, to jestem jakby co na dobrej drodze do posiadania elektrycznej! ;-)

4. Lot samolotem!

Dla wielu osób nie jest to żadna atrakcja, ale to chyba tylko dlatego, że brakuje im wyobraźni! A gdyby tak zabrać takiego „komuniowicza” na jednodniowy lot, na przykład do Gdańska czy innego miasta? Rano lecimy, wieczorem wracamy, a w ciągu dnia mamy moc różnych atrakcji. W zależności od miasta może być tych atrakcji wiele! Rejs katamaranem po wrocławskiej Odrze albo wycieczka do wrocławskiego ZOO? Kurs jazdy gokartem? Albo właśnie wcześniej wspomniany lot w tunelu aerodynamicznym? Ja ostatnio poleciałam do Warszawy z Krakowa i z powrotem za niecałe 150 złotych. Tych ofert na „skajskanerze”, „kajaku” czy innych tego typu stronach jest wiele. Grunt to tylko poszperać i można dziecku zapewnić dzień pełen wrażeń, a prezent może być składkowy i zamiast jednej mogą złożyć się na niego 2, 3 czy nawet 4 osoby! I prezent na pewno nie będzie nudny! :-) Ja jestem na tak.

I ile czasu spędzimy z dzieckiem! A przecież wspólny czas, wspólne rozmowy są takie ważne! <3

5. Dzień tylko dla dziecka.

Pędzimy, nie mamy na nic czasu. Widzimy się często z dziećmi dopiero wieczorami. Zdarza się, że w weekendy padamy jak muchy, a dzieci dopraszają się o naszą uwagę. A gdyby tak zorganizować dziecku jeden dzień, podczas którego spełniamy jego niewypowiedziane marzenie o tym, żeby jego rodzic miał nieograniczoną ilość czasu na robienie z nim wszystkiego, czego tylko dusza zapragnie? Można by wręczyć wtedy dziecku odświętną kartkę z napisem: „Wyjątkowy dzień spełniania marzeń”. ;-) A skoro już jesteśmy przy tym temacie:

Mój sześcioletni syn niedawno zadał mi pytanie:

– Mama, a dlaczego my tak rzadko odwiedzamy naszą drugą babcię? Przecież ja ją tak kocham!

Chodziło o moją Mamę, która mieszka w Norwegii. Dawno jej tam nie odwiedziliśmy, mimo że kilka razy w roku ona przylatuje do nas. Czas to zmienić! Takich dziecięcych marzeń są tysiące, każde jest inne, tylko brakuje czasu, żeby wypowiedzieć je na głos i zrealizować!

Mam nadzieję, że podpowiedziałam Wam co nieco w kwestii prezentów komunijnych czy na Dzień Dziecka. ;-) A Wy podrzućcie Wasze typy! :-)

PS. Jeśli udało się Wam zobaczyć dzisiejszy post, zostawcie po sobie ślad na Facebooku czy w komentarzu.   Jeśli nie chcecie zgubić informacji w nim zawartych, możecie puścić go dalej w świat udostępniając go na swoich facebookowych tablicach – z góry dziękuję! :*

Podobne wpisy