5 sposobów, dzięki którym Święta będą wyjątkowe dla mojej rodziny w tym roku.🎄❤️

napisała 22/12/2020 Moim zdaniem, Szczesliva po godzinach, Varia

Do podzielenia się z Wami moimi 5 patentami na wyjątkowo udane święta zaprosiło mnie Volvo Car Poland. To dzięki Wypożyczalni Choinek Volvo już kolejny rok na święta cieszymy się z obecności żywej choinki, która spędzi z nami najbliższe dwa tygodnie, by po świętach wrócić do natury tworząc nowy las, jakże potrzebny dla równowagi naszego ekosystemu. 

Cieszę się, że będę mogła podzielić się z Wami dzisiaj moimi 5 patentami, dzięki którym w tym roku święta będą dla mojej rodziny naprawdę wyjątkowe. :-)

Pewnie się ze mną zgodzicie, że ten rok był pod wieloma względami rokiem innym od lat poprzednich. Był wymagający, nieprzewidywalny, sprawdzający nas na każdym kroku. Przyznam się Wam, że naprawdę wiele nauczyłam się przez ostatnie 12 miesięcy szukając jednocześnie równowagi dla siebie i mojej rodziny przy jednoczesnym dbaniu o to, by próbować świat wokół mnie zmieniać na lepsze.

Nareszcie, po wielu latach ciągłych poszukiwań przepełnionych pośpiechem dnia codziennego zrozumiałam, że ta nieustanna gonitwa, ten wieczny „niedoczas”, jak ja go nazywam, sprawia, że gubiłam się w moim życiu. Czułam, jakbym brała udział w wyścigu, w którym… ścigam się z samą sobą.

Po co? Po co udowadniać sobie, że mogę więcej, szybciej, mocniej, częściej, skoro po każdym takim „biegu” padam na twarz? Niby wiedziałam, co jest w życiu dla mnie najważniejsze, doskonale znałam moje priorytety, a jednocześnie działałam przeciwko nim. Może wiecie, co mam na myśli?

Chcąc uszczęśliwić moją rodzinę gubiłam się w tym nadmiarze obowiązków, planów czy „chceń” zamiast zwyczajnie celebrować te małe-wielkie momenty, które przecież są najważniejsze.

Nic nie zastąpi naszej obecności czasu, dzięki któremu budujemy wspólne chwile i wspomnienia, które na zawsze zostają w naszych sercach. :-)

Wiecie, jakie miałam postanowienie związane ze świętami w tym roku? Że po raz pierwszy będą to święta dokładnie takie, jakie wymarzyłam je sobie razem z moim Mężem i dziećmi. Święta, które od początku do końca będą zaplanowane pod nasze potrzeby. Bez pośpiechu, bez stresu, bez przejadania się, z troską o otoczenie i o naszą planetę. Zeszłoroczne święta z całą naszą rodziną, rodzicami, dziadkami, wujkami, ciociami, kuzynostwem, połączone z drugimi urodzinami naszej Gai, były piękne, wyjątkowe, radosne, gwarne. Cudowne były. W tym roku zdecydowaliśmy, że najbliższe święta zarówno z potrzeby naszego serca jak i względów bezpieczeństwa spędzimy w węższym gronie, tylko z naszymi dziećmi. Wierzę, że to jest dobra decyzja dla naszej rodziny.

Oto moich 5 patentów na wyjątkowe udane święta. Przy okazji – jestem bardzo ciekawa Waszych sposobów na najbliższe dni. Wszak przecież możemy mieć zupełnie różne potrzeby! :-)

1. Odpuściłam wielkie sprzątanie świąteczne.

Wiem, że to cudownie mieć czyściutko w domu. Pomyte okna, odświeżone zasłony, wyczyszczone wszystkie kąty. Szczerze? Bardzo lubię sprzątać. Nie znoszę jednak robić tego w pośpiechu, po nocach, padając ze zmęczenia, kosztem rodziny. Ostatnie miesiące były dla nas wymagające – zdalne nauczanie, zmiana przedszkola naszych dzieci, niezwykle pracochłonne projekty. Brakowało czasu na odpoczynek, chwili resetu dla odświeżenia ciała i umysłu, snu brakowało, a co dopiero mówić o wielkim sprzątaniu. Brudne okna poczekają, zakurzone zakamarki również.

Wolne chwile spędzam teraz z dziećmi i mężem, a nie ze ścierką. :-)

Wiecie, jakie to jest uwalniające? Ta świadomość, że ja naprawdę NIE MUSZĘ sprzątać, że to już nie jest mój priorytet. Bardzo mi zależy na tym, aby każdą wolną chwilę poświęcać dzieciom. By być autentycznie obecną podczas zabaw z nimi, podczas rozmów, na rozwiązywaniu ich problemów, które może dla mnie nie wydają się takie istotne, ale dla nich są często przeszkodami nie do przeskoczenia.

„Wybrałaś obecność dla bliskich, nie dla miotły i ścierki.” – jak to ostatnio trafnie podsumowała mnie moja znajoma. ;-) Nie mogłam wybrać lepiej.

2. Odpuszczam wielkie gotowanie, skupiam się tylko na tych potrawach, które lubimy.

Święta, co prawda, nie mają dla mnie wymiaru religijnego w sensie stricte, jednak są dla mnie czasem celebrowania życia rodzinnego, czasem rozmów, spotkań. Odkąd więcej czasu zaczęłam spędzać w towarzystwie „międzynarodowym”, multikulturowym, zrozumiałam, że święta grudniowe (i nie tylko zresztą te) to jest ten czas, w którym nie tworzymy żadnych barier, a jednoczymy wszystkich, którzy darzą się szacunkiem, czy sympatią. Nigdy nie zapomnę świąt w 2009 roku, które spędziłam mieszkając wtedy w Wielkiej Brytanii wraz z wieloma moimi znajomymi różnych wyznań i krańców świata, i poczułam wtedy tą niezwykłą jedność, która na zawsze zostanie w mojej pamięci.

W tym roku, ponieważ nasi rodzice i dziadkowie nie będą obecni podczas świąt, zdecydowaliśmy, że skupimy się przede wszystkim na tym, by nie gotować niepotrzebnego jedzenia, którego nie zjemy. Dla zachowania rodzinnej tradycji wybraliśmy te potrawy, które najbardziej lubimy z dziećmi i zamówimy je z miejsca, które zostało bardzo mocno dotknięte z racji pandemii koronawirusa. Mamy nadzieję, że ta nasza mała cegiełka w pewien sposób wspomoże to miejsce, które odkąd pamiętam gotowało dla innych z wielkiej pasji i potrzeby dzielenia się pysznym jedzeniem. :-)

3. Wypożyczyliśmy choinkę z Wypożyczalni Choinek Volvo.

To już kolejny rok, kiedy spędzimy święta w otoczeniu cudownego zapachu choinki z wypożyczalni Choinek Volvo. Wspieram te proekologiczne działania Volvo całym sercem. Wiem z Waszych wiadomości, że wielu z Was również wypożycza choinkę od Volvo – super, że jest nas więcej! :-) Jesteśmy jednymi z 1300 osób, dzięki którym przy wsparciu Volvo powstanie na wiosnę nowy las! Cieszę się jak dziecko, wiecie? :-) Kolejny raz Volvo  zobowiązało się do posadzenia 1300 wypożyczonych drzewek. Co więcej – dodatkowo za każde wypożyczone drzewko posadzi 10 dodatkowych drzewek, by stworzyć nowy las. Wiem, że takimi działaniami mamy szansę pomagać naszej planecie. Sadzenie drzew pomaga ograniczać emisję dwutlenku węgla – drzewa doskonale pochłaniają CO2 z atmosfery, dzięki temu przyczyniają się do łagodzenia efektu cieplarnianego. Dbamy o nasze drzewko, jak co roku zresztą. Nie obciążamy go nadto ozdobami, podlewamy według wytycznych, dbamy by temperatura w pomieszczeniu nie była zbyt wysoka. Dla mnie to wielki przywilej móc gościć u siebie drzewo, które jest częścią lasu. Po przeczytaniu kilku książek dotyczących drzew i obejrzeniu dwóch filmów dokumentalnych, wiem jak niezwykły ekosystem tworzą drzewa, w jaki sposób się porozumiewają i jak wiele zależy od nich, by nasza planeta mogła powrócić do równowagi, która została mocno zachwiana.

Jestem zdania, że małymi, aczkolwiek śmiałymi krokami, jesteśmy w mocy odwrócić procesy, które nie sprzyjają naszej planecie. Małe-wielkie zmiany w naszych domach mają wpływ na to, w jakim świecie żyjemy. Niemarnowanie żywności, racjonalne gospodarowanie wodą, właściwa segregacja śmieci, pożyczanie, a nie posiadanie. Równowaga dnia codziennego. To szalenie ważne i wcale nie jest takie trudne do wprowadzenia. Wielokrotnie rozmawiamy na ten temat na blogu i cieszę się, że dla Was dobro naszej planety również jest takie ważne.

Duża piątka dla Was i dla Volvo, za tę społeczną odpowiedzialność. ❤️

4. Weekend przedświąteczny spędziliśmy na wspólnych rozmowach, zabawach z dziećmi i wycieczkach. Nie na sprzątaniu, gotowaniu i robieniu zakupów. ;-)

To było moje wielkie postanowienie jeszcze kilka miesięcy temu – nie dać się ponieść przedświątecznemu szaleństwu! Może dla niektórych na tym właśnie polega magia świąt, że najpierw biegną, biegną, biegną, a po świętach …padają jak muchy. Moja mama niedawno opowiadała mi, że co roku, przed świętami w naszym domu było szaleństwo sprzątania, gotowania, przygotowywania wszystkiego. A po świętach padała z tatą na twarz. Kręgosłupy odmawiały posłuszeństwa, a człowiek zamiast wracać po świętach ze zregenerowaną głową, to odliczał tylko dni do wakacji…  Nie dziwię się. Naprawdę można zwariować. Beze mnie w tym roku. :-)

Kiedy piszę ten post jest niedzielny wieczór, a do świąt zostało tylko kilka dni. Wczorajszy dzień i dzisiejszy spędziliśmy na czytaniu dzieciom książek, oglądaniu filmów przyrodniczych i na wycieczkach. Najbardziej cieszę się z tych wypadów samochodem! Pogoda nas nie rozpieszczała, za oknem mróz i mgła, ale dzieci były wniebowzięte! :-)

\

Nie mieliśmy tego wcześniej w planach, ale udział w akcji Wypożyczalni Choinek Volvo i wyprawa do salonu po odbiór tej jedynej i tej zielonej, skusił nas na jazdę testową nowym Volvo V90 Cross Country. Ostatnie dni poruszaliśmy się właśnie nim. :-) Sami jesteśmy na co dzień właścicielami Volvo, też combi, ale starszego modelu czyli V70, który jest z nami już długi czas, bo właściwie …od narodzin naszego Starszaka! :-) Rany, jak ten czas leci!

Volvo od zawsze miało szczególne miejsce w moim sercu. Mój dziadek jeździł Volvo i zawsze je sobie chwalił. Mój tata jeszcze w czasach, gdy chodziłam do pierwszych klas szkoły podstawowej, również jeździł Volvo. Do dzisiaj nie zapomnę dnia, gdy bardzo długo nie wracał z pracy, a były to czasy, gdy mało kto miał wtedy telefon komórkowy. Była już noc, tata wbiegł do domu i pierwsze, co powiedział, to:

„Miałem czołówkę.”

Moja mama wtedy zamarła, ja z bratem cała się trzęsłam. Okazało się, że Tata miał bardzo poważne, czołowe zderzenie na jednej z głównych dróg. Samochód z naprzeciwka zjechał na jego pas. Słuchajcie, kabina kierowcy była nienaruszona. Tacie zupełnie nic się nie stało. Pamiętam, gdy mówił, że gdyby nie fakt, że było to Volvo, to pewnie byłoby po nim. Świadomość, że Volvo tak bardzo stawia na bezpieczeństwo, jest dla mnie niezwykle ważna. Uważam, że na drodze nie ma nic ważniejszego niż bezpieczeństwo właśnie. Ach… takie sytuacje zostają w pamięci na zawsze. A to właśnie było jakoś tuż przed świętami.

A Volvo V90, które użyczyliśmy na jazdę testową jest jeszcze bezpieczniejsze od swoich poprzedników. Do tej pory myślałam, że bezpieczeństwo samochodu zależy głównie od jego konstrukcji, czyli im mocniejsze, tym bardziej bezpieczne. Dopiero mój M. mi wytłumaczył, że pojęcie bezpieczeństwa w dzisiejszych czasach zmieniło mocno swoje znaczenie. Bo cóż z tego, że jadąc w jakimś super mocnym „czołgu” uda nam się wyjść cało z wypadku, skoro możemy jednocześnie wyrządzić olbrzymie szkody innemu, mniej odpornemu pojazdowi, nie mówiąc już o pieszych, czy nawet zwierzętach?

Dlatego konstruktorzy Volvo zupełnie inaczej podchodzą do bezpieczeństwa w swoich samochodach. To nowe Volvo, oprócz tego, że zapewnia znakomity poziom bezpieczeństwa wynikający z mechanicznej konstrukcji samochodu, po prostu potrafi zadbać o to, by przede wszystkim kolizji UNIKAĆ. Samochód na bieżąco śledzi sytuację wokół, identyfikując inne pojazdy, pieszych czy zwierzęta leśne, analizuje układ drogi, temperaturę nawierzchni, szybkość naszą oraz innych uczestników ruchu. Bazując na tych danych potrafi PRZEWIDYWAĆ sytuacje niebezpieczne, a co najważniejsze potrafi w krytycznej chwili uniknąć zderzenia, wykonując manewr ratujący nam życie. Potrafi nawet czytać mijane znaki drogowe, więc zawsze wie o aktualnych ograniczeniach lub innych komunikowanych nam za pomocą znaków zagrożeniach na drodze.

Mąż zademonstrował mi, jak to działa. Jadąc w sznurze pojazdów, gdy samochód przed nami niespodziewanie mocno przyhamował, nasze Volvo samo natychmiast zredukowało odpowiednio prędkość i zmieniło tor jazdy na taki, który pozwalałby na ewentualne ominięcie blokującego nam drogę pojazdu, nie pozwalając w ten sposób na doprowadzenie do niebezpiecznej sytuacji. To nowe V90, gdy włączymy odpowiedni system, po prostu potrafi samo jeździć. Oczywiście, zgodnie z przepisami, kierowca musi cały czas trzymać ręce na kierownicy. Jednak w sytuacji krytycznej samochód działa bezbłędnie i gdy widzi niebezpieczeństwo reaguje natychmiast. A żaden kierowca nie będzie miał refleksu tak szybkiego, jak ma go system bezpieczeństwa Volvo. :)

Tak więc jest duża szansa, że mój Tata, gdyby wtedy jechał takim samochodem, po prostu wróciłby do domu jak zwykle uśmiechnięty. I tylko jedząc kolację opowiedziałby nam, jak pędził na niego TIR, który zjechał na jego pas ruchu, ale oczywiście jego Volvo błyskawicznie przyhamowało jednocześnie odbijając w prawo i poboczem ominęło rozpędzonego intruza. :)

O tym, że samochód jest super komfortowy, ma mnóstwo przestrzeni dla pasażerów i bagażu, sam parkuje, muzyka brzmi w nim jak w sali koncertowej, fotele mają wbudowany masaż, a klimatyzacja ma cztery strefy i oczyszcza powietrze ze smogu – no więc o tym już nie będę specjalnie wspominać. Bo takie bajery miewają też inne luksusowe auta. Jednak jeśli chodzi o bezpieczeństwo to Volvo jest zwykle górą. A od kiedy mam swoją rodzinę to moi bliscy są moim oczkiem w głowie, i to nasze bezpieczeństwo w głównej mierze decyduje o moich wyborach.

Z kolejnych ważnych zmian w kontekście tegorocznych świąt, to …

5. Nie szalejemy prezentowo! Wszak prezenty są tylko pewnego rodzaju dodatkiem! Liczy się przecież co innego. Obecność, czas…

Wiem, że dla wielu rodzin temat prezentów jest szczególnie żywy w każde święta. Nie będę udawać, że u nas prezenty nie są ważne. Szczególnie odkąd pojawiły się dzieci to ta radość z podarowania dzieciom prezentu, o którym marzą, jest wielka, i wiemy, że one czekają na to tygodniami. :-) Wprowadziłam u nas jednak pewne zmiany. Doszłam do wniosku, że warto zmieniać perspektywę, choćby odrobinę. Małymi krokami, jak to się mówi. :-)

Mówiłam już Wam o tym jakiś czas temu – w tym roku oprócz standardowych prezentów będę miała dla moich dzieci coś specjalnego. ;-)  Każde z moich dzieci oprócz standardowego prezentu, który zamówiło sobie pod choinkę, dostanie również pudełko z karteczką, w której będzie odręcznie napisana notatka:

„Cały dzień dla Ciebie z mamą i tatą.”

Może brzmieć tajemniczo, ale już tłumaczę. ;-) Ten prezent oznacza, że każde z naszych dzieci będzie mogło sobie wybrać w kalendarzu dzień, kiedy właśnie tego wybranego dnia rodzic będzie tylko do jego dyspozycji. Calusieńki dzień dla niego! :-) Bez innych obowiązków, zaplanowany w kalendarzu, bez rozpraszających rodziców telefonów i bez marudzenia rodzeństwa. Dziecko tego dnia będzie mogło robić z rodzicem, na co tylko będzie miało ochotę! :-)

Ciekawa jestem, jak Wy zapatrujecie się na tegoroczne święta. Czy również zwalniacie odrobinę? Czy kwestie dotyczące less-waste są Wam również bliskie? W tym roku moje 5 powyższych patentów zmieniło całą moją świąteczną perspektywę! Cieszę się, że z każdym rokiem uczę się poznawać potrzeby moje i mojej rodziny, i realizuję je. Czasami są to zmiany, które wymagają czasu, a czasami również zrozumienia innych członków rodziny. Nie zawsze jest łatwo. ;-)

Pewne jest jedno –  warto dokonywać zmian w swojej codzienności, w swoich rytuałach, jeśli czujemy taką potrzebę. Warto przełamywać utarte schematy. Nigdy nie jest łatwo, ale z mojej perspektywy mogę powiedzieć, że WARTO! :-)

P.S. Dajcie znać na Facebooku, jeśli Facebook pokazał Wam dzisiejszy post. 👍 Podzielcie się ze mną Waszymi sposobami na udane święta w tym roku. :-) 🎄

Podobne wpisy