5 ważnych rzeczy, które powinna mieć KAŻDA rodzina.

napisała 01/04/2019 Moim zdaniem, Szczesliva po godzinach

Mam dzisiaj dla Was listę 5 rzeczy, bez których nie potrafię żyć! Każda z nich jest dla mnie arcyważna i kiedy próbuję sobie wizualizować, że miałoby tych rzeczy nagle zabraknąć, to dostaję momentalnie dostaję gęsiej skórki, jak to się potocznie mówi ;-)

Dla niektórych z Was część z tych rzeczy może wydawać się zupełnie niepotrzebna, jednak kiedy przed przystąpieniem do napisania dzisiejszego postu zapytałam o nie moją kumpelę, to zgodziła się bez dwóch zdań z czterema z nich! Jedna z rzeczy z mojej listy jej nie podpasowała, ale tylko dlatego, że ma przedmiot bardzo podobny, 2 w1 i on również spełnia swoją funkcję w tym obszarze w jej familii ;-) A co do reszty to przybiłyśmy sobie piąteczkę, dlatego bardzo jestem ciekawa, czy Wasza lista byłaby podobna!

No to lecimy z tą listą, nie będę przedłużać! Jakie to są zatem rzeczy, które powinny być w każdej rodzinie?! Oprócz miłości i czasu dla siebie, of kors ;-)

1. Szybki internet i częste rozmowy z rodziną!

Zaraz ktoś napisze – Szczęśliva, dobra, dobra, ale co mają do siebie częste rozmowy ze sobą i szybki internet? Nie lepiej święty spokój i zamknięcie się w swojej jaskini? :D

Powiem Wam na przykładzie naszej rodziny, że gdyby nie rozmowy telefoniczne z moimi rodzicami czy teściami, to nasz kontakt byłby baaardzo sporadyczny! My mieszkamy w Krakowie. Mój Tata na Dolnym Śląsku. Teściowie na Podkarpaciu. Moja mama w Norwegii. Wszyscy jesteśmy zabiegani. Im trudno się ruszyć, aby nas odwiedzić. I gdyby nie rozmowy telefoniczne to za nic nie wiedzielibyśmy, co u nas słychać. Na szczęście mama mojego Męża to kobieta, która uwielbia rozmowy telefoniczne (mogłyby sobie z moją mamą piąteczkę przybić, bo te rozmowy to można liczyć w godzinach :D), dlatego zawsze wie co u nas słychać. I całe szczęście, że mamy XXI wiek i Play, którego jestem od roku internetową ambasadorką, rozumie potrzeby takich rodzinnych gaduł :D bo w ofercie Rodzinnej płacimy grosze a gadatliwi członkowie rodziny mogą się wyżyć :D W naszej „playowej” ofercie Rodzinnej jest calusieńka nasza familia. Mam wrażenie, że gdyby kot Teściów mógł mieć swój smartfon, to on też by dołączył, bo to miaucząca gaduła do potęgi!

Z moją mamą mamy kontakt przez Skype’a. Jeśli ona raz na tydzień nie zobaczy na Skype’ie swoich wnuków, to szaleje z rozpaczy! Jeszcze 5 lat temu, kiedy ten internet w telefonach był dość kiepskawy, to połączenie video nam urywało co chwilę, jednak teraz duży szacun dla Playa, że ogarnął szybki internet mobilny, bo Szczęśliva i inne Szczęślive ;-) bez szybkiego internetu w telefonach nie fukcjonują. Duża piątka za to, że do oferty Rodzinnej dorzucił nielimitowany Internet domowy przez 9 lub 6 miesięcy za darmo przy zakupie grupowej oferty Rodzinnej <3

Filmy na Youtube’ie ładują się w mgnieniu oka! To ratuje życie, kiedy w domu mamy małych niecierpliwców, które chcą NATYCHMIAST posłuchać na przykład piosenki „Szczotka, pasta, kubek, ciepła woda” ;-) Właśnie za to kocham nasz internet domowy od Play. A ponieważ router jest mobilny, to piosenki na Youtube’ie działają dobrze zarówno w domu jak w podróży <3 Jestem uratowana podczas naszych rodzinnych tras do rodziny, które trwają czasami nawet 4 godziny! Sami wiecie, co czasami może oznaczać taka podróż z trójką małych dzieci :P

A jak ktoś chce tylko przetestować ofertę, to bez zobowiązań może ją przez pierwszy miesiąc testować i sprawdzić, czy mu odpowiada. internet domowy, ale w związku z tym że router jest mobilny to piosenki na YT działają dobrze zarówno w domu jak w podróży

Wy też bez rozmów  z rodziną i szybkiego internetu ani rusz?! :D

2. Suszarka bębnowa do ubrań!

Może się będę powtarzać, ale ja już sobie życia nie wyobrażam bez suszarki bębnowej. Jasne, wiem, że niektórzy bez niej żyją i mają się podobno dobrze, ale gdyby wiedzieli, jak to ułatwia życie matki, to myślę, że przemyśleliby temat ;-) Kwestia tylko znalezienia miejsca dla suszarki, ale ja swoją umieściłam na pralce i jest świetnie :-) Obalam też mit, że suszarka kosztuje majątek. Ja kupiłam używaną! Co prawda marzy mi się lepsza, nowsza i w ogóle, ale i taką w końcu znajdę a na razie ta hula i jest ok :-)

Kiedy 2 tygodnie temu wróciliśmy z Bieszczadów i zatrzymaliśmy się po drodze na dwa dni u rodziców mojego Męża, to Teściowa zaproponowała, że zrobi wielkie pranie naszych ciuchów, abyśmy wrócili do Krakowa bez tego brudnego balastu. I udało się. Ale że tych ubrań była chyba tona, to raz że nie było gdzie tego wieszać, a dwa, to to pranie zamiast po godzinie być suche, jak to jest przy suszeniu bębnowym, to trzeba było odczekać dobę aż te co grubsze ciuchy doschną do końca. Także ja jestem #teamSuszarkaBębnowa i nikt mi nie powie, że to nie jest wynalazek na miarę XX czy XXI wieku :D ;-)

Och, i jak bym mogła zapomnieć o zmywarce! Mistrzostwo!!!

3. Urządzenie, które zrobi za Ciebie kawę albo chociaż wyciśnie z tych ziaren tyle, ile się da!

Często posiłkuję się w domu kawą rozpuszczalną, gdy mam dzień na totalnym speedzie, ale o wiele bardziej smakuje mi kawa z ekspresu albo chociaż aeropressu czy kawiarki. Wtedy dopiero czuję ten prawdziwy aromat kawy. Czuję, ze ta kofeina wibruje w moich żyłach i podpowiada: Magda, usiądź wygodnie (na 30 sekund :D), zatop się w swoich myślach (skaczących jak komar po ścianie :D), pomyśl, że dzieci mają się świetnie a Ty się delektuj tą błogą chwilą spokoju (która za moment zostanie przerwana przez pisk, wrzask czy płacz :D).

Uważam, że takie urządzenie do robienia kawy, obojętnie jakie tak naprawdę, to powinno być dorzucane do tych różowych czy tam niebieskich pudełek na porodówkach! :D Po co nam kolejna próbka kremu, oliwki czy pieluchy? Litości! Zamiast tego podręczna kawiarka i po sprawie, i każda matka byłaby zadowolona :D

P.S. Ostatnio oprócz kawy pijam też tzw. „matchę”. Jakiego to daje kopa do życia! Chodzę jak szwajcarski zegareczek! ;-)

4. Rower (ewentualnie samochód, hulajnoga, rakieta czy inny środek, dzięki któremu możemy przemieszczać się szybciej!)

Możecie się ze mną nie zgadzać, ale rower tudzież hulajnoga (mam jedno i drugie i nie wiem, które lepsze) to coś, do czego powinno się przekonywać Polaków na masową skalę. Mi to na wiosnę, lato i jesień ratuje 4 litery w wielu sytuacjach, szczególnie wtedy, gdy muszę gdzieś szybko podskoczyć a wstyd byłoby wsiadać do samochodu. Odkąd jest ostatnio cieplej to po śmietankę 30% do zrobienia masy tortowej jechałam na hulajnodze zamiast skikać na nogach, co trwałoby 5 razy dłużej. I gdyby nie fakt, że samej mi się chciało zanurzyć palec w masie tortowej (oficjalnie mi tego nie wolno na mojej diecie :D), to pewnie zahaczyłabym o jakąś drogerię i szwendałabym się pośród pachnących alejek i relaksowałabym bez dzieci i męża ;-)

W tym roku jest też plan, że do naszych rowerów doczepimy przyczepkę rowerową, starszak wsiądzie na swój rower i zrobimy sobie wycieczki wzdłuż Wisły. Stęskniłam się za jazdą na rowerze, powiem Wam. Mieliśmy dłuższą z tym przerwę, ale czas powrócić do jazdy, tym bardziej, że przyda mi się więcej ruchu.

5. Niepisane, ale jakże ważne prawo każdej matki do tego, aby miała czas tylko dla siebie!

I to jest ta piąta rzecz, którą uważam za najważniejszą z całej tej listy! Kilka dni temu napisała do mnie Ania z pytaniem, jak ja to robię, że wychodzę czasami bez dzieci. Zobaczyła mnie na moim Instagramie w przymierzalni przymierzającą jakieś ciuchy i powiedziała, że skrycie mi tego zazdrości, że tak mogłam. Niestety jej mąż nie jest skory do zostawania z dziećmi.

Wiecie co napisałam Ani? Samą prawdę i tylko prawdę. Otóż mój M. też nie przepada za zostawaniem sam na sam z całą wesołą trójką, która daje mu zdrowo popalić! I ja też nie przepadam zostawać z nimi sama, kiedy siłī witalne człowieka opuiszczają. Ale prawda jest taka, że bez kilku kwadransów bez dzieci ja bym zwariowała. Potrzebuję chwili dla siebie. Potrzebuję pobyć z własnymi myślami. Nawet nie muszę czytać książki czy też robić innych, wysublimowanych rzeczy! Wystarczy mi szybki wyskok do sklepu z ciuchami, w którym nawet nic nie muszę kupować. Do lumpeksu! Wystarczy mi kwadrans w perfumerii, gdzie zanurzę się w zapachach i potestuję kilka z nich na nadgarstku czy papierku. To mi wystarcza! I rozumiem też mojego męża w drugą stronę, kiedy on potrzebuje wyjść z kumplem na piwo, żeby zapomnieć na chwilę o obowiązkach i pomyśleć o sobie. Tylko o sobie. Do tego też mamy prawo. Moja koleżanka, która jest samotną mamą, posiłkuje się swoją sąsiadką, która chętnie zostaje na kilka chwil z jej dziećmi. Z kolei Agnieszka często zabiera psa sąsiadki na spacery. Transakcja wiązana i każdy z niej korzysta!

Facet nie ma ochoty zostać z dzieckiem, żebyś Ty mogła wyjść gdzieś na godzinę? A ja nie mam ochoty czasami wstawać z łóżka i co? Czy to znaczy, że mam z niego nie wstawać? :D Ja już przestałam się zadawać głupawe pytania, które zadawałam jeszcze przy pierwszym dziecku, w stylu:

– Skarbie, czy mogę gdzieś na godzinę wyskoczyć?

Ja się ubieram i melduję, że wyskakuję :D I tyle w temacie! :* Pamiętajmy o sobie, przede wszystkim! To nie świadczy o naszym egoizmie a o tym, że o siebie dbamy. To jeden z ważniejszych kroków do wewnętrznego szczęścia.

P.S. Jeśli udało się Wam zobaczyć dzisiejszy post, zostawcie po sobie ślad na Facebooku czy w komentarzu   Możecie też się nim podzielić ze swoimi znajomymi, jeśli macie na to ochotę. Z góry dziękuję! :* 

#teamplay?

Podobne wpisy