7 naturalnych SPECYFIKÓW i RECEPTUR🏺 na pierwsze objawy PRZEZIĘBIENIA i infekcji❗

napisała 06/12/2020 Moim zdaniem, Szczesliva po godzinach

W dzisiejszym wpisie podzielę się z Wami specyfikami i recepturami, które w ostatnim roku zrobiły u mnie furorę. Pisałam już Wam wielokrotnie, że coraz mocniej przyglądam się tematom dotyczącym wspierania organizmu w sposób naturalny. Ruch na świeżym powietrzu (o ile jest świeże, rzecz jasna, a zimą szczególnie bywa z tym różnie…), odpowiednio zbilansowana dieta, dbanie o to, by nasze wyniki były w normie, unikanie cukru, który wpływa negatywnie na zdolność białych krwinek do odpierania ataków patogenów oraz receptury, które rpomagają nam w tym, aby funkcjonować na co dzień w zdrowiu.

To są te kwestie, którym mocno się na co dzień przyglądam i cieszy mnie to, że widać tego efekty zarówno u mnie jak i u dzieci.

Powiem Wam, że przed laty zawsze, bez wyjątku, kiedy czułam, że łapie mnie przeziębienie, to infekcja rozwijała się po całości. Pojawienie się kataru oznaczało u mnie jedno – przygotowanie się na to, że przez co najmniej tydzień będę wyjęta z funkcjonowania, i zapewne skończy się to kaszlem, osłabieniem i fatalnym samopoczuciem, z gorączką na czele. Dopiero w tym roku już kilkukrotnie miałam sytuacje, w których pojawił się u mnie katar, ale infekcja nie rozwinęła się! A odpuściła totalnie. Na pewno na tę sytuację wpływ miały moje obecne działania i wspieranie organizmu holistycznie, a nie wybiórczo.

W moim domu korzystam z tego, co daje nam natura. Ziołolecznictwo, aromaterapia, odpowiednio skomponowana dieta, leki homeopatyczne, Ayurveda. Doskonale pamiętam te odległe czasy, kiedy infekcja goniła u nas infekcję i kręciłam nosem na naturalne wspieranie organizmu sądząc, że to nie dla mnie. Żałuję, że tak późno zaczęłam się wgłębiać w temat.

Oto moja lista wspierających receptur!

1. Pasta z kurkumy

O paście z kurkumy już Wam wspominałam na Facebook’u. To ona jest jednym z głównych składników złotego mleka. Pastę z kurkumy robimy naprawdę prosto. Potrzebujecie do jej wykonania: 3 kopiaste łyżki kurkumy w proszku, 3/4 szklanki wody, obowiązkowo czarny pieprz mielony na czubeczek łyżeczki oraz suszony imbir na czubeczek łyżeczki (zamiast niego możecie dodać łyżkę soku z imbiru albo 3 łyżki naparu z imbiru) oraz 1-2 łyżki oleju kokosowego (a jeśli macie to np. oleju migdałowego).

Wodę zagotowujecie i dodajcie do niej kurkumę, pieprz, imbir oraz olej. Cały czas na maleńkim ogniu mieszajcie minimum 8 minut tak, aby pasta nie przypaliła się. Gdyby okazało się, że pasta jest zbyt gęsta, to dodajcie więcej wody, a jeśli byłaby zbyt rzadka, to dodajcie więcej kurkumy. Pasta musi mieć konsystencję gęstej pasty do zębów.

Gotową pastę studzimy, a następnie przechowujemy w lodówce w szklanym słoiku. Gdy czujecie, że boli Was gardło, to nabierzcie pastę na połowę małej łyżeczki, albo uformujcie małą kuleczkę o średnicy ok. 1 cm i  włóżcie ją na tylną część języka, a następnie próbujcie delikatnie połykać. Gdyby okazała się dla Was trudna do przełknięcia, to popijajcie delikatnie wodą, najlepiej ciepłą lub letnią. Kurkuma ma silne właściwości antybakteryjne, antywirusowe i przeciwzapalne. Zdecydowanie przyspiesza też gojenie. Pisałam Wam też, że w Indiach to właśnie m.in. kurkumą niektóre osoby posypują trudno gojące się rany, aby przyspieszyć proces gojenia.

2. Złote mleko

Złote mleko robię na bazie mleka owsianego albo migdałowego. Do szklanki ciepłego mleka dodaję łyżeczkę pasty z kurkumy, łyżeczkę miodu, łyżkę soku z imbiru albo 2-3 łyżki naparu z imbiru. Dodatkowo jeszcze odrobinę świeżo zmielonego pieprzu. I takie ciepłe mleko wypijam!

Nie tylko rozgrzewa, ale dodaje energii, działa przeciwbakteryjnie, przeciwwirusowo i przeciwzapalnie. To moja największa broń w pierwszych godzinach, gdy zaczyna mnie coś łamać w kościach.

3. Nux vomica, Phytolacca decandra, Aconitum napellus

Już we wcześniejszych wpisach wspominałam Wam, że stosuję homeopatię. Jest to metoda naturalna i bezpieczna również dla dzieci. Zawsze przed sezonem infekcyjnym kompletuję moją domową apteczkę i korzystam z niej jak tylko coś nas bierze. Leki homeopatyczne działają na zasadzie stymulanta – pobudzają organizm do walki z chorobą.

Nux vomicę znam już od dawna. Mam zawsze w torebce. Jak tylko coś zaczyna mnie brać, szczególnie po tym jak zmarznę, albo mnie przewieje, kicham na potęgę i katar się już zbliża. To jest ta chwila, w której wiem, że jak przegapię ten moment i zacznę odwlekać działanie (łudząc się, że samo minie), to po mnie.

Z kolei Aconitum napellus biorę wtedy, jak tylko czuję, że zaczyna mnie na poważnie rozkładać i gorączka bierze górę. Miałam kilka takich sytuacji. Kiedy byłam zdrowa i nagle choroba mnie rozkładała z godziny na godzinę. Dawno tak się nie czułam i niech tak pozostanie, ale Aconitum napellus mam zawsze w pogotowiu. Tak samo jak Phytolacca decandra kiedy zaczyna boleć mnie gardło.

Dla osób, które nie znają homeopatii, ale chciałyby coś więcej się dowiedzieć polecam książkę Homeopatia. Porady praktyczne – 43 sytuacje kliniczne.

4. Sok z bzu

Nie wiem, czy Wasze dzieci też są wybiórcze „jedzeniowo”, jednak moje ostatnimi czasy wybitnie marudzą w temacie jedzenia, co mnie doprowadza do wiecie, czego. ;-) A od kiepskiej diety do przeziębień droga naprawdę krótka, o czym co chwilę mówi mnie moja dobra znajoma, której córcia ma naprawdę trudny czas pod względem jedzenia. Wtedy bez uzupełniania diety o niezbędne składniki nie obejdzie się.

To Asia przekonała mnie do tłoczonego soku z bzu bez dodatku cukru. Moim szkrabom też go podaję. W połączeniu z echinaceą, o której też już Wam pisałam, i Nux vomicą, działa cuda w pierwszych stanach infekcyjnych. Mój Ivo uwielbia smak soku z bzu. Staramy się by to był ekologiczny. Jeśli Wasze dzieci nie przepadają za jego smakiem można połączyć go z miodem np. fenkułowym (jeśli macie dostęp) bądź cząbrowym. Lipowy również będzie super. :-)

5. Herbata z lipy z dodatkiem imbiru.

To moja Teściowa przekonała mnie do lipy. Na początku byłam sceptyczna, jednak jej rozgrzewające działanie w połączeniu z dodatkowym działaniem rozgrzewającym imbiru cuda działa! Warto podnieść odrobinę temperaturę ciała, aby organizmowi było łatwiej walczyć z patogenami.

6. Inhalacje z miodunki płucnej, szałwi i młodych pędów sosny

Nie wiem, dlaczego tak niewiele mówi się o dobrym działaniu miodunki płucnej. Uważam, że to zioło jest bardzo niedoceniane i jeszcze zbyt mało się o nim mówi. Miodunka płucna inaczej zwana miodunką plamistą ma zbawienne działanie na nasze drogi oddechowe, a dokładniej na błony śluzowe dróg oddechowych. Wpływa też korzystnie na gojące się tkanki płucne zwalczając stany zapalne dzięki zawartości alantoiny oraz krzemionki rozpuszczalnej. Ja stosuję miodunkę zapobiegawczo w celu zwiększenia odporności pęcherzyków płucnych przed szkodliwymi dla zdrowia pyłami szczególnie zimą (smog i te sprawy… w Krakowie jest dramat).. Trzy razy w tygodniu robię sobie inhalacje z miodunki właśnie. Saponina i śluz pochodzący z miodunki posiadają też działanie wykrztuśne czyli rozrzedzają wydzielinę dróg oddechowych i ułatwiają jej odkrztuszenie. Z kolei garbniki w niej zawarte wpływają na zmniejszenie stanów zapalnych błony śluzowej jamy ustnej oraz gardła, czym wstrzymują rozwój patogenów.

Inhalacje z miodunki, szałwii (która dodatkowo działa przeciwbakteryjnie) i suszonych pędów sosny to w tym roku u nas już mały rytuał. Do gorącej wody wsypuję po łyżce każdego z tych ziół i wdycham przez min. 5 minut. Cudo!

7. Płukanie gardła olejem kokosowym bądź migdałowym i tzw. „ssanie” oleju.

Jeśli czujecie, że boli Was gardło albo inaczej: że zaczyna Was boleć gardło to na pierwszy ogień rzućcie pastę z kurkumy, o której pisałam wyżej. Jednak jeśli ból gardła jest bardzo uciążliwy, a dodatkowo spływa Wam wydzielina, którą trudno odkrztusić pomóżcie sobie również ssaniem oleju kokosowego albo migdałowego. Takie ssanie oleju nie tylko kojąco wpływa na gardło, nawilżając je, ale również pomaga w tym, aby wydzielina odklejała się i by nie zalegała w tych miejscach, gdzie infekcja mocno się rozwija.

Mam nadzieję, że powyższe receptury i u Was z pogodzeniem zagoszczą. Nie byłabym sobą, gdybym nie zapytała o Wasze patenty na wspieranie odporności. :-)

P.S. Mam nadzieję, że moje dzisiejsze „receptury” okażą się dla Was przydatne. Bardzo jestem ciekawa Waszych mikstur na wzmocnienie organizmu. Dajcie mi znać na Facebooku, że Facebook pokazał Wam dzisiejszy post. 👍 Możecie też podzielić się nim na Waszym Facebook’u. Dzięki! :-)

Podobne wpisy