TAJEMNICA, o której powiedział mi mój SYN pisząc list do Mikołaja❗😱 ❤️

napisała 01/12/2020 Moim zdaniem, Szczesliva po godzinach

Druga połowa listopada to czas, kiedy moje dzieci bardzo intensywnie zaczynają zastanawiać się, co tym razem chciałyby dostać w prezencie od Mikołaja. Cieszę się, że ta świąteczna, mikołajowa magia cały czas jest dla nich wciąż żywa. Pisanie listów do Mikołaja jest dla nich niezwykle emocjonujące. Mój siedmioletni Starszak w tym roku samodzielnie napisał swój pierwszy, naprawdę długi list. Z kolei pięcioletni Junior zdecydował, że w tym roku jego list będzie rysunkowy, bo wg jego słów:

„Mikołaj ma tak dużo pracy, że na pewno nie ma czasu na czytanie długich listów! Ja mu wszystko narysuję!”

Przyznam, że to była dość trafna uwaga mojego pięciolatka. ;-)

Dla mnie grudzień jest wyjątkowym czasem. Przede wszystkim dlatego, że nasze rodzinne życie nareszcie wtedy odrobinę zwalnia. W pozostałe miesiące zazwyczaj pędzimy próbując zwolnić bezskutecznie. Dopiero pod koniec roku się nam to udaje. Już w listopadzie planujemy, co będziemy robić podczas tego świątecznego odpoczynku.

A na ostatnie dwa tygodnie listopada zostawiamy sobie korespondencję do Mikołaja. :-)

Pisanie listów do Mikołaja poprzedzone jest u nas długimi rozmowami na temat naszej rodziny. Rozmawiamy o tym, gdzie byliśmy w tym roku, kogo odwiedziliśmy, czego nowego się nauczyliśmy i jakie dobre doświadczenia nas spotkały. Ja podczas tych naszych podsumowań zawsze niejedną kilka łez, bo uświadamiam sobie wtedy, jak szybko ten czas pędzi, podczas gdy ja chciałabym go czasami zatrzymać, aby móc podelektować się tymi chwilami, które tak szybko mijają. Ukradkiem wtedy wycieram łzy i dopytuję o ich marzenia, nie tylko te prezentowe.

Nasze listy do Mikołaja zaczynamy może trochę niestandardowo, ale lubię ten nasz mały-wielki zwyczaj. Najpierw w tych listach dziękujemy za wszystko, co dobrego nas spotkało w mijającym roku. W liście zagospodarowujemy też miejsce, w którym piszemy i chwalimy się tym, czego nowego się nauczyliśmy. To nic złego być z siebie dumnym. :-) Wręcz przeciwnie. :-)

Niewiele ponad tydzień temu zabraliśmy się za pisanie listów do Mikołaja. Był już wieczór. Mój pięcioletni Teodor zakończył właśnie rysowanie swojego listu. Natomiast siedmioletni Ivo zaczął właśnie zapisywać trzecią stronę. Zauważyłam jednak, że pierwszą stronę zostawił pustą.

„Skarbie, a dlaczego ta pierwsza strona jest pusta? Chcesz tam coś pewnie dorysować? – dopytuję.

Nastąpiła krótka chwila ciszy i Ivo ze szklistymi oczami powiedział:

„Bo ja najpierw chciałem Tobie i Tacie powiedzieć to na głos, a dopiero później chciałem to napisać.” – powiedział cichutko.

„Ojej, Skarbie, no pewnie. Mów.” – ucałowałam go w czoło. Poczekaliśmy na mojego M. i Ivo zaczął nieśmiało:

„Chciałem Tobie i tacie podziękować za to, że urodziłem się w naszej rodzinie. I … i…. i za to, że Ty codziennie rano wstajesz i zawsze mnie tak mocno przytulasz, a tata zawsze odpowiada na te wszystkie moje pytania, jak zasypiam. ” – dodał cichutko.

W tym momencie z oczu zaczęło mi płynąć morze łez. Nie mogłam ich powstrzymać, choć naprawdę bardzo się starałam. Jednak mój Starszak dodał coś jeszcze, co sprawiło, że poczułam takie ciepłe, cudowne ukłucie w serduchu i ze wzruszenia ścisnęło mi gardło:

„Już teraz zrozumiałem tę tajemnicę. Przecież gdyby nie Ty i Tata to by mnie nie było, prawda? A dzięki Wam ja jestem tutaj.” – w tym momencie przytulił nas z całych sił.

Och, powiem Wam, że słowa naszych dzieci są niezwykłe. Nie wiem, kiedy mój siedmioletni Syn tak wydoroślał, ale jego myśli codziennie mnie zaskakują i pokazują, że dzieci rozumieją więcej niż nam się może wydawać.

Czym Wasze smyki Was zaskakują? Mogę się tylko domyślać, że każdy z nas ma takich momentów bez liku. Sama myślę nad założeniem mojego tzw. zeszytu wzruszeń, aby te piękne chwile utrwalać na piśmie. :-)

Do podzielenia się z Wami moja historią zainspirowała mnie Milka. Podczas świątecznej kampanii „Obdaruj tych, którzy dzielą się sercem” zachęcam Was, kochani, do tego byśmy pamiętali w tym szczególnym czasie o tych, którzy są obecni w naszym życiu okazując nam czułość i bezinteresowność. Na pewno macie wśród swoich bliskich „Mikołajów dnia codziennego”, którzy wspierają Was w tych drobnych sprawach, o których w tym pędzie dnia codziennego można łatwo zapomnieć. :-) Każdy gest z naszej strony sprawi, że poczują się docenieni za to, co robią dla nas zupełnie bezinteresownie. :-) Moim Mikołajem jest mój Mąż – mimo że na co dzień brakuje mi czasu, by podziękować mu za to, że jest przy mnie bezwarunkowo, kocha mnie i opiekuje się mną w każdym możliwym aspekcie, to zrobię co w mojej mocy, aby o tym częściej pamiętać. Dziękuję mu za te ciepłe kawy, które przynosi mi do łóżka, za te drobne gesty jak przyniesienie mi ciepłych skarpet czy okrycie kocykiem. Kocham i bardzo doceniam! :*

Jeśli macie obok Was „Mikołajów dnia codziennego” to ten konkurs Milki jest dla Was. :-) Opiszcie dlaczego Wasz „Święty Mikołaj” zasługuje na wyróżnienie i powiedzcie, za co chcielibyście podziękować Waszemu Mikołajowi. Każdy najdrobniejszy gest się liczy jak choćby zabieranie Waszego smyka na spacer czy dzielenie się z Wami autorskimi przepisami kulinarnymi. :-) Historie zgłaszajcie przez Facebook Messenger do milkowego dedykowanego bota. Nagrodami są zestawy składające się z dwóch pudełek słodyczy. Milka: jedno pudełka otrzymuje osoba zgłaszająca, natomiast drugie osoba zgłaszająca może dedykować swojemu „Świętemu Mikołajowi”. :-)

Pięknych chwil z najbliższymi, kochani! Niech najbliższe tygodnie będą dla nas czasem spokoju w tym pełnym zawirowań roku! :*

P.S. Jeśli udało się Wam zobaczyć dzisiejszy post, zostawcie po sobie ślad na Facebooku czy w komentarzu   Możecie go też udostępnić. Dziękuję! :*

Podobne wpisy