Bardzo ważna rzecz, która nie jest i nigdy nie była zarezerwowana tylko dla dziewczynek!

napisała 22/05/2018 Moim zdaniem, Szczesliva po godzinach

Nie dalej jak tydzień temu w celu załatwienia kilku spraw urzędowych, które już dłużej nie mogły na mnie czekać, wybrałam się do kilku krakowskich urzędów. A ponieważ wypadło to akurat na typowe godziny szczytu, to postanowiłam załatwić sprawy dojeżdżając wszędzie tramwajem.

I to był strzał w dziesiątkę! No prawie. Z jednej strony cieszyłam się, że bardzo szybko wszystko załatwiłam. Z drugiej jednak strony przez myśl przemknęło mi:

„Nigdy więcej, kobieto! Nigdy!” :D

Doświadczenia zapachowe, jakich doznawałam stojąc lub siedząc w pobliżu męskiej części społeczeństwa, okazały się być … niezapomniane! Gama zapachów docierających do mojego nosa z przejazdu na przejazd się, że tak to ujmę: „ubogacała się”. W niektórych momentach dochodziło do tego, że musiałam szukać innej miejscówki, bo nie dawałam rady dłużej tego zapachowo wytrzymać. Bohaterem każdego z moich olfaktorycznych doznań był mężczyzna. Raz starszy, raz młodszy. Jeden w garniturze, drugi pan w eleganckim kaszkiecie a trzeci to był młody gimnazjalista, który ubiór miał bardzo na czasie a jednak zapachowo hmmm jakby to ująć … nie domagał?

I pojawiła się wtedy myśl w mojej głowie:

Czy higiena osobista i pielęgnacja ciała to wg niektórych sfera zarezerwowana tylko dla kobiet? Serio? ;-)

W którym momencie ktoś popełnił błąd? I jak to możliwe, że niektórzy mężczyźni zagubili się w tej kwestii i pokłócili z kosmetykami, które mają za zadanie im służyć? Myć, pielęgnować, odświeżać! Gdzie są kobiety (mamy, żony, partnerki), które powinny tych mężczyzn nauczyć, że prysznic bierzemy przynajmniej raz dziennie? A jeśli zachodzi taka potrzeba to częściej! Że pod prysznicem oprócz wody warto mieć również coś, co zmyje z nas brud, sebum, pot? Odświeży nas i przygotuje na to, aby powitać się z innymi (by nie musieli zatykać nosów i odwracać się od nas)? Że istnieją antyperspiranty!

Nie chciałabym tutaj wyjść na zmanierowaną i przewrażliwioną paniusię, która marudzi, że z czymś jej nie po drodze. Próbowałam temat ugryźć jakoś w miarę hmmm delikatnie, oszczędzając Wam intensywności moich doznań i nie wieszając psów na wspomnianych panach, ale … litości!

Nie wiem jak Wy (chociaż czuję podskórnie, że jest duża szansa, że stoimy po tej samej stronie barykady, uff!), ale ja mam zamiar nauczyć moje dzieci (nie tylko moją córkę!), że dbanie o ciało, mycie, odświeżanie to nie tylko nasz codzienny obowiązek (tak, nie bójmy się tego słowa: to o-bo-wią-zek!) …

… ale może to być również przyjemność!

Co więcej, te wszystkie rytuały nie są zarezerwowane tylko dla dziewczynek, które kiedyś staną się kobietami. Te rytuały są również dla chłopców, którzy za pewien czas staną się mężczyznami przebywającymi wśród ludzi, jadącymi środkami komunikacji miejskiej, uczestniczącymi w spotkaniach, którzy powinni być przygotowani do tego, że higiena ciała to nie domena kobiet czy czynność zarezerwowana na większe okazje. Że to jest także dla mężczyzn! W dobie tak szerokiej dostępności kosmetyków brak dbałości o higienę, która niewątpliwie jest naszą wizytówką, to prawie przestępstwo! :D

To, że Gaia odziedziczy po mnie smykałkę i uwielbienie do pielęgnacji, jest niemalże pewne, bo i ja wychowywana byłam przez moją mamę (z zawodu wizażystkę) w towarzystwie wielu kosmetyków.

Ale już od samego początku dbam również o to, aby moi chłopcy wiedzieli, że kosmetyki są również dla chłopców!

By wiedzieli do czego służy np. emulsja do mycia ciała. I że gdy skóra jest sucha, bo np. przebywali długo w basenie czy morzu, to warto zatroszczyć się o jej nawilżenie, zamiast udawać, że problemu nie ma, jak to niektórzy panowie mają w zwyczaju. A gdy przychodzimy ze spaceru, to pierwsze co robimy, to myjemy ręce!

Cieszę się, że moje szkraby odnajdują się w świecie kosmetyków i uważają ich obecność w swoim otoczeniu za coś naturalnego a jednocześnie bardzo ważnego. Mój starszak jak tylko zauważy, że jego ulubiona emulsja Baby Dove się kończy, to mam to jak w banku, że muszę mu pokazać, że mam ją w zapasie, bo inaczej sieje panikę, że jemu jej zabraknie podczas mycia ciała i bakterie go zaatakują ;-) Emulsja Baby Dove, której używamy do mycia ciała, sprawdza nam się też świetnie do mycia włosów i zostawia bardzo przyjemny zapach, który kojarzy mi się z zapachem maluszków, który miałabym ochotę zachować we wspomnieniach na zawsze. I chyba jako pierwszy kosmetyk, przy okazji mega nawilżający i hypoalergiczny, dzięki ergonomicznemu opakowaniu nie wyślizguje się z rąk moim chłopcom. Już od pierwszych dni życia naszej Gai chłopcy pomagali mi przy jej kąpieli i mają za to u mnie dużą piąteczkę, że Baby Dove ani raz nie wylądowało na jej głowie ;-) A po kąpieli rytuał, w którym udział bierze cała moja trójka a ja musze pilnować, aby połowa opakowania nie wylądowała na naszej Gai ;-) – wsmarowywanie w skórę Gai balsamu Baby Dove, który momentalnie się wchłania i nie pozostawia uczucia lepkości, a przy tym skutecznie nawilża.

zdj. Krzysztof Żabski

I bym zapomniała! Sprawa kluczowa! Że po skorzystaniu z WC myjemy ręce!

Moim chłopcom nie muszę już nawet o tym przypominać, co uważam za mój wielki sukces! ;-)

Nie wiem, jak to było w przypadku Waszych związków, ale odkąd jestem z moim mężem, to gama kosmetyków, których on używa na codzień, drastycznie wzrosła, co mnie meeega cieszy! ;-) Ile musiałam się nagadać, to moje! Ale ma facet swoją piankę pod prysznic, żel, nawet balsamu do ciała używa!

P.S. Nasza, kobieca w tym rola, aby uświadomić tych małych chłopców, a za jakiś czas mężczyzn, że higiena i pielęgnacja, to nie tylko obowiązek, ale również przyjemność! ;-)

Partnerem postu i mojego dzisiejszego apelu jest marka Baby Dove.

Podobne wpisy