Jest jedno skuteczne lekarstwo na kobiece kompleksy!

napisała 21/02/2017 Moim zdaniem, Szczesliva po godzinach

Próbując być z Wami zupełnie szczera muszę przyznać, że mam całe morze kompleksów. Z biegiem czasu małymi krokami rozprawiam się z nimi a pomagają mi w tym: upływający czas i moje dzieci, które przypominają mi codziennie, co tak naprawdę jest w życiu ważne.

Czytajcie ten tekst bardzo uważnie, bo w jednym z akapitów, będę miała dla Was niespodziankę! ;-)

Poza tym, nie ukrywajmy – pół dzieciństwa spędzone w szkole i klasie sportowej, treningi tańca towarzyskiego i gimnastyki artystycznej, na których człowiek spotykał niemalże same idealne dziewczyny i zakręcone na punkcie wyglądu trenerki, a na domiar tego … moja wrażliwa natura! To wszystko niespecjalnie pomagało mi w tym, aby zupełnie nie zwracać uwagi na zewnętrze a skupiać się wyłącznie na swoim wnętrzu.

Od kiedy pamiętam jednym z moich największych kompleksów były krzywe zęby i ich ogromna nadwrażliwość na jakiekolwiek zimne albo gorące płyny czy potrawy. Doszło do tego, że nie byłam w stanie nawet zjeść w towarzystwie loda ani gorącej pizzy, o moim ulubionym i parującym „english breakfast” nie marzyłam nawet… Połączenie krzywizny moich zębów i ich nadwrażliwości dołowało mnie nieprzeciętnie a kiedy nadchodził moment robienia zdjęć zasłaniałam usta albo dyskretnie uśmiechałam się tak, aby nie było widać zębów. Ile ja się przy tym nagimnastykowałam! To wszystko podobno sprawiało wrażenie, że jestem nieszczęśliwą albo smutną i zakompleksioną osobą. Tak naprawdę jednak byłam radosną dziewczyną, tylko z wielkim kompleksem, który pomału zaczynał mnie przerastać…

Muszę jednak przyznać, że właściwy, to znaczy kochający i rozumiejący mężczyzna u mojego boku, czyli mój Mąż, przyczynił się do zdecydowanego zwrotu w moim myśleniu! To dzięki niemu porzuciłam plany ścigania się o złote gacie i zarzynania w imię idealizmu, a zaczęłam zmiany tam, gdzie były one mi naprawdę potrzebne i gdzie niosły realne, pozytywne i potrzebne zmiany.

Dwa lata temu postanowiłam raz na zawsze pozbyć się mojego problemu! Mąż bardzo nie w tym zdopingował i przyznam, że to był dla mnie naprawdę przełomowy moment! Zaoszczędziłam do skarpety trochę mamony i poszłam na konsultację, podczas której przemiły pan ortodonta wyjaśnił mi wszystkie techniczne i pielęgnacyjne meandry, opowiedział o istnieniu past dla wrażliwych zębów, sprzedał parę trików, o których istnieniu nie miałam pojęcia, i  … zaplanował leczenie! Okazało się też, że nie będę musiała jeść tynku ze ścian, bo leczenie wcale nie będzie aż tak kosztowne, jak mi się wydawało na początku.

Doskonale pamiętam moment wyjścia z gabinetu! To był zew szczęścia! W końcu zrobiłam pierwszy krok

i byłam na prostej! :-)

Od tamtej chwili minęły dokładnie dwa lata a ja pisząc ten tekst wiem, że za 4 dni będę miała ściągany aparat ortodontyczny! Okrągłe 2 lata regularnych wizyt i wielu wyrzeczeń, właściwej pielęgnacji – gdzie pasta Sensodyne zdała egzamin chroniąc moje wrażliwe, jeszcze dodatkowo z powodu aparatu, zęby.

Pewnie zapytacie, jak to jest żyć z tym „czymś na zębach” i czy coś to dało. Założenie aparatu wniosło do mojego życia wiele pozytywnych zmian. Przekroczyłam też tę fizyczną blokadę, która mówiła mi kiedyś, że „ej, stara, Ty już zawsze będziesz miała krzywusy w ustach”, i okazało się, że to nie jest żaden wyrok do końca życia, tym bardziej, że proste zęby = mniej szczelin, gdzie może rozwijać się próchnica! Razem z założeniem aparatu zwiększyła się niestety wrażliwość moich zębów. Nie dałabym rady funkcjonować bez pasty dla „wrażliwców”. Jeśli masz ten sam problem co ja, to wiesz, co mam na myśli. Całe szczęście jednak, że istnieją takie pasty, które nie tylko zatrzymują niejako tę wrażliwość zębów na zimno i ciepło, ale też sprawiają wrażenie świeżości i takiego turbo-doczyszczenia, a nie tylko „miziają po szkliwie”, jak to mówi mój M. :D

Grunt, że z Sensodyne mogę pić gorącą herbę z malinami i jeść zimne lody z karmelem o północy [o ile dzieci nie widzą :D ]

Konkludując już – to wszystko opłaciło się, a ja uwierzyłam w końcu, że to, co wydawało mi się kiedyś niemożliwe, jest już teraz na wyciągnięcie ręki! :-)

I teraz coś ekstra, na co z niecierpliwością czekałam! 

Szczęślivcy, ogromnie się cieszę, bo do opowiedzenia dzisiejszej historii zaprosiła mnie marka Sensodyne od GSK, która zorganizowała dla Was nie tylko testowanie pasty Sensodyne Deep Clean – specjalnie stworzonej dla osób z wrażliwymi zębami [skutecznie rozprawia się z nadwrażliwością, a dodatkowo jest idealna, żeby używać jej na co dzień bo oczyszcza i pozostawia uczucie świeżości na baaaardzo długo – potwierdzone przeze mnie info].

Żeby otrzymać próbkę Sensodyne Deep Clean po prostu musicie wysyłać swoje dane na ten adres mailowy: sensodyne@mediacomcreate.pl :-)  Będą wysłane do 1000 pierwszych osób !

ALE…

Mamy również ma dla Was 7 zaproszeń na obiad, podczas którego będziemy mogły się spotkać, pogadać, pośmiać i poplotkować! Ekscytacja level master, mówię Wam! :*** Oczywiście będę na tym obiedzie razem z Wami :) Dołącz ze mną do #niewrazliwi by cieszyć się ulubionymi napojami i potrawami bez bólu.

Obiad połączony z plotami ;-) planujemy w marcu w Warszawie.

Co trzeba zrobić, abyśmy mogli się spotkać w marcu?

Trzeba pod postem w komentarzu podać swój adres e-mail (w specjalnym polu do tego przeznaczonym) i odpowiedzieć na pytanie (oznaczając je #niewrazliwi):

Jak Sensodyne pomogła Ci na nowo cieszyć się codziennymi przyjemnościami bez bólu wrażliwych zębów?

Regulamin zabawy tutaj. Bawimy się do 7.03! :-)

Team #niewrazliwi , jesteście gotowi? ;-)

A abstrahując już od tematu zębów, choć przyznacie, że zrobiło się ciekawie! ;-) –

Drodzy Mężczyźni, poczytajcie poniższy wers i zapamiętajcie go doskonale. Wspierajcie nas, motywujcie i bądźcie naszym panaceum na nasze często wyolbrzymione kobiece bolączki! ;-)

„Największym lekarstwem na kobiece kompleksy, jest kochający ją mężczyzna!”

Podobne wpisy