Niewybaczalny błąd popełniany podczas jazdy, który może kosztować życie Twojego dziecka.

napisała 22/06/2017 Moim zdaniem, Szczesliva po godzinach

Sytuacja miała miejsce 3 tygodnie temu, tuż przed naszym rodzinnym wypadem w Bieszczady. Mieliśmy już zapakowane bagaże i samochód przygotowany do jazdy.

Na minutę przed odjazdem dostaliśmy telefon od naszej znajomej:

– Siemasz Magda! Macie może fotelik samochodowy do pożyczenia? Przyjechał do nas kuzyn z córką i chcemy uderzyć na weekend do Zakopanego.

– Kochana, fatalny timing! Właśnie ruszamy z chłopakami samochodem w Bieszczady i nie ma szans. Może K. będzie mogła Ci pożyczyć fotelik?

– No, oni niestety też wyjeżdżają. – powiedziała lekko zrezygnowana.

– To może chociaż pożyczycie fotelik z wypożyczalni? Słyszałam, że jest w Krakowie kilka takich.

– Straszne ceny mają. Dobra, damy jakoś radę!

Pożegnałyśmy się życząc sobie dobrego weekendu. Po trzech tygodniach od tamtej rozmowy spędziliśmy ze znajomą wspólnego grilla. Była okazja do podzielenia się wrażeniami z naszych wycieczek.

Dodam tylko informację, że nasza znajoma wyraziła zgodę na to, aby ta sytuacja została publicznie poruszona. W chwili obecnej stoimy razem z Anią po tej samej, bezpiecznej stronie, o czym za moment.

– No i od kogo w końcu udało Wam się pożyczyć fotelik? – zagadałam z ciekawości.

– A wiesz, malutka w rezultacie była na moich kolanach. To tylko dwie godziny drogi, także bez dramatu.

– Że co?!!!! W sensie pojechaliście bez fotelika? – nie mogłam uwierzyć, w to, co słyszę.

– A myślisz, że byliśmy jedyni? Na restauracyjnym parkingu okazało się, że takich jak my jest całe mnóstwo. Kamień z serca!

Miałam ochotę zdrowo nią potrząsnąć. Ale pierwsze co zrobiłam, to odpaliłam telefon i bez słowa pokazałam jej crash testy, na których dokładnie widać, co dzieje się z dzieckiem, które podróżuje bez fotelika. Miazga! Polecam Wam zapoznanie się z materiałami, które otwierają oczy, jeśli znacie kogokolwiek kto bierze dzieciaka na kolana i leci na samochodowe wojaże bez skrupułów.

Dlaczego w ogóle dzisiaj piszę o tej sytuacji i robię z tego wielkie halo?

To co zrobiła nieświadoma Anka i równie nieświadomy ojciec dziecka, to kropla w morzu błędów popełnianych przez rodziców, którzy pakują swoje dzieci do samochodu.

Nest Bank zainicjował kampanię Superfotelik, której celem jest wsparcie rodziców w zakupie bezpiecznych fotelików. Na stronie superfotelik.pl znajdziecie mnóstwo bardzo ważnych informacji dot. bezpiecznego podróżowania dzieci, wyboru odpowiednich fotelików a także proste rozwiązania, zarówno edukacyjne jak i finansowe, które pozwolą Wam dokonać właściwego wyboru.

Stworzonych zostało 5 zasad, które  musimy wykuć na blachę i mają one kluczowe znaczenie w tym, aby dbać o bezpieczeństwo i życie naszego dziecka w samochodzie. Nest Bank zaprosił do współpracy Pawła Kurpiewskiego, biomechanika zderzeń, eksperta ds bezpieczeństwa dzieci w samochodach, który swoją wiedzą wspiera merytorycznie akcję. Duża piątka dla nich wszystkich!

Z Pawłem spotkałam się w ostatnią sobotę. Co się okazało podczas naszego spotkania? Że foteliki, których do tej pory używaliśmy dla naszych dwóch synów, są źle dobrane! Jeden z nich był nie tylko niestabilny, ale również jego kąt nachylenia uniemożliwiał bezpieczną jazdę mojego młodszego Syna. O szczegółach za moment!

Mam wielką nadzieję, że poniższe zasady pomogą Wam odnaleźć się w gąszczu informacji dot. bezpiecznej jazdy. Śmiało możecie te informacje podawać dalej. Niech liczba rodziców prawidłowo przewożących swoje dzieci rośnie w siłę!

Wielu rodziców zastanawia się, jaki jest najlepszy fotelik dla dziecka oraz jak wybrać ten fotelik samochodowy, który jest bezpieczny. Nie dziwię się, kiedy gubią się w gąszczu informacji.

ZASADA 1.

DOBIERZCIE FOTELIK DO WAGI, WZROSTU I WIEKU DZIECKA.

Fakty są nieubłagane – tylko dobrze dopasowany fotelik jest naprawdę bezpieczny! Dlatego dokładnie zważcie i zmierzcie swoje dziecko, co pozwoli zakwalifikować je do odpowiedniej kategorii wagowej fotelików.

Pierwszy fotelik 0-13 kg przeznaczony jest dla dzieci do ok. 1. roku życia i zawsze należy montować go tyłem do kierunku ruchu. Taka jazda jest kilkukrotnie bezpieczniejsza, dlatego przed zmianą na drugi fotelik (9-18 kg) pomyślcie o kupnie takiego, w którym dziecko będzie mogło jeździć tyłem aż do ok. 4. roku życia. Gdy z niego wyrośnie, zmieńcie fotelik na taki z kategorii wagowej 15-36 kg. Jest to klasyczny fotelik z wysokim oparciem i zagłówkiem, a dziecko przypina się w nim zwykłym pasem samochodowym.

Co się okazało, kiedy spotkaliśmy się z Pawłem Kurpiewskim ekspertem fotelik.info, który pomógł nam w doborze odpowiedniego fotelika?  Że naszego starszaka za wcześnie przenieśliśmy do nowego fotelika! Śmiało może jeździć jeszcze w foteliku tyłem do kierunku jazdy, który będzie dla niego bezpieczniejszy. Prawdopodobnie dopiero za niecały rok możemy myśleć o przeprowadzce! Także nie spieszcie się z przenosinami, jeśli nie ma jeszcze takiej potrzeby! Niech foteliki montowane tyłem do kierunku jazdy służą dzieciakom jak najdłużej, bo prawidłowo zamontowane i dopasowane są kilkukrotnie bezpieczniejsze od tych montowanych przodem do kierunku jazdy.

A co jeśli zakup fotelika przewyższa Wasze obecne finansowe możliwości, szczególnie fotelika RWF? Bo jak wiadomo są one niestety droższe od tradycyjnych. Warto rozważyć wzięcie go na kredyt, tak przynajmniej sugerują Ci, którzy dbają o bezpieczeństwo dzieci na drogach.

Wiem, że RWFy – czyli foteliki montowane tyłem do kierunku jazdy to spora inwestycja. Ja też się chwilę zastanawiałam, czy podołamy temu, ale uciułaliśmy i nie żałujemy!

O czym warto pamiętać – jeśli mamy niedużą różnicę wieku między naszymi dziećmi, taki fotelik to inwestycja „przechodnia” i na lata!  Foteliki montowane tyłem do kierunku jazdy są rzeczywiście droższe, ale kilkukrotnie bezpieczniejsze, co przekonuje wielu rodziców i przekonało również mnie. Naprawdę, nie ma nic cenniejszego niż życie naszego dziecka, co mogą potwierdzić wszyscy rodzice, którzy mieli nieprzyjemność uczestniczyć w wypadku ze swoją rodziną… :(

A co jeśli sami nie czujecie się na siłach wybrać fotelik dla Waszego brzdąca?

Jeśli nie jesteście pewni, czy prawidłowo oceniliście sytuację, znajdźcie dobrze wyszkolonego i świadomego sprzedawcę, który doradzi Wam model najbardziej pasujący do Waszego dziecka a nie będzie kierował się tylko i wyłącznie sytą marżą. My niestety na taką osobę trafiliśmy poprzednim razem :( To naprawdę musi być ktoś, kto chce zadbać najpierw o bezpieczeństwo Waszego dziecka…

O czym jeszcze warto pamiętać? Podczas poszukiwań możecie spotkać się z propozycją zakupu fotelika z dużym zakresem wagowym, czyli na przykład od 0 do 36 kg. Taka mała uwaga – uniwersalne foteliki nie gwarantują maksimum bezpieczeństwa dziecku w razie zderzenia, ponieważ ich konstrukcja nie uwzględnia dynamicznie zmieniających się proporcji ciała dziecka. Dlatego nie dajcie się nabrać i nie ryzykujcie życia swojego brzdąca!

ZASADA 2.

PRZED ZAKUPEM PRZYMIERZCIE FOTELIK DO SWOJEGO SAMOCHODU.

Jeśli mogę być z Wami szczera – nie traćcie czasu na przeglądanie tysiąca modeli w Internecie. Nawet najlepszy pod słońcem fotelik, jeżeli nie będzie pasował do Waszego samochodu, nie będzie Superfotelikiem dla Waszego dziecka!

Dlatego znajdźcie sklep, w którym jest szeroki wybór fotelików a sprzedawcy pomogą Wam na próbę zamontować fotelik w aucie i sprawdźcie:
– czy fotelik mieści się na kanapie,
– czy uda się go w pełni poprawnie zapiąć,
– czy jest stabilny (czyli podczas prób ruszania go twardo siedzi na fotelu a nie miota się w różne strony)
– czy kąt pochylenia względem kanapy jest odpowiedni – jeżeli będzie zbyt pionowy, to gdy dziecko uśnie, jego głowa bezwładnie opadnie na klatkę piersiową, a to może spowodować problemy z oddychaniem. Nasze obecne foteliki mają kąt pochylenia ok. 32 stopni. Poprzedni miał 17! Czyli był wtedy dramat.

Tak właśnie działo się z przedostatnim RWFem, który był źle dobrany do naszego samochodu :( Grunt, że teraz mamy właściwy! Jeśli kąt nachylenia fotelika oscyluje wokół wartości 30 stopni to jest bardzo dobrze!

Powiem Wam tylko, że mierzenie i dopasowywanie nowego fotelika dla naszych chłopców, co wziął na siebie Paweł Kurpiewski z fotelik.info, zajęło nam ostatnio kilka pełnych godzin, zanim wybraliśmy ten właściwy. Czyli zakup przez internet bez mierzenia byłby wtopą! Dziękujemy!

ZASADA 3.

ZMIENIAJ FOTELIK NA WIĘKSZY W ODPOWIEDNIM MOMENCIE
– ani za późno ani za wcześnie!

My ten błąd popełniliśmy przy naszym pierworodnym. Chłopak ma już 4 lata, jest jeszcze drobny i ma ledwie 15 kg, więc nie nadaje się jeszcze do fotelika 15-36kg, choć nam się wydawało, że mu wygodnie. Tymczasem prawda była bolesna – podczas inspekcji fotelika okazało się że „nurkował”, i podczas potencjalnego wypadku też by „nurkował”, tracąc przy tym co najmniej wątrobę i śledzionę… Patrz zjawisko nurkowania: tutaj oraz tutaj.

Warto mieć na uwadze, że to nic złego np. kiedy niemowlakowi wystają z fotelika nóżki. O wiele bardziej istotna jest główka: pod żadnym pozorem nie może wystawać poza górną granicę fotelika! Poza tym nie przejmujecie się nogami, gdy wydaje Wam się, że one się nie mieszczą. Mój starszak czasami daje je sobie na fotel, czasami je krzyżuje. Robi tak, aby mu było wygodnie!

Kiedy więc wymienić dziecku fotelik na większy?

– Gdy niemowlak osiąga górną granicę wagi Waszego fotelika (sprawdzicie ją w instrukcji).

– Gdy pasy uprzęży wychodzą z fotelika znacznie poniżej linii ramion dziecka.

Każde dziecko przed osiągnięciem wagi 18 kg może i powinno jeździć w foteliku kategorii 9-18 – posiada on własne pasy uprzęży, które odpowiednio mocno zapięte, uniemożliwiają wyślizgnięcie się dziecka. Pamiętajcie też, że foteliki mają regulację zagłówka i pasów uprzęży – podwyższajcie dziecku zagłówek tak, żeby głowa zawsze znajdowała się w jego obrębie. Jeśli jednak linia oczu dziecka znajdzie się w górnej krawędzi zagłówka, zmieńcie fotelik na większy, czyli 15-36.

Co dla mnie turbo istotne! Polskie prawo co prawda pozwala, aby dzieci, które mają powyżej 150 cm wzrostu, jeździły już tylko w samych pasach samochodowych. Ale prawa fizyki i biologii mówią co innego: dopiero około 12 roku życia możemy prawidłowo, czyli bezpiecznie używać pasów samochodowych.

ZASADA 4.

NIE KUPUJCIE UŻYWANEGO FOTELIKA,  PONIEWAŻ NIE WIECIE, Z JAKIEGO ŹRÓDŁA POCHODZI I W JAKIM JEST STANIE TECHNICZNYM.

Jakiś czas temu pewna osoba z naszej rodziny cieszyła się, że upolowała w lumpeksie używany fotelik za niecałe 50 złociszy. Dopiero jak wytłumaczyłam jej, że to nie najlepszy znak, że ktoś się tego fotelika pozbywał i nie wiadomo po jakich jest przejściach i ile ma lat, to zdecydowała się zainwestować w nowy fotelik tyłem do kierunku jazdy. Są i takie, które świetnie wypadają w testach i nie kosztują majątku – potwierdzone info!

Zanim kupicie używany fotelik, zadajcie sobie jedno pytanie: czy jesteście pewni, że ten sprzęt nigdy nie uczestniczył w żadnym wypadku ani kolizji? A może kilka razy wypadł z rąk spieszącemu się rodzicowi na twardy chodnik i pod pokrowcem jest mega poturbowany?

Ale co jeśli już zdecydujecie się na używanie fotelika, który dostaliście od zaufanej osoby?

Koniecznie sprawdźcie datę zakupu. Foteliki samochodowe z grup 0-13 i 9-18 nie powinny być użytkowane przez okres dłuższy niż 5 lat, natomiast 15-36 około 8 lat. Uważajcie, bo uszkodzenia nie zawsze są widoczne gołym okiem! Pamiętajcie też, że konstrukcje starsze niż 4 lata nie odpowiadają obecnym osiągnięciom w tej dziedzinie i znacznie słabiej chronią dzieci.

ZASADA 5.

Turbo ważna – musiałam ją jak krowie na rowie tłumaczyć moim rodzicom i teściom!

NIGDY NIE UŻYWAJCIE PODSTAWKI SAMOCHODOWEJ – JEST NIEBEZPIECZNA DLA DZIECKA!

Owszem podstawki, zwane też siedziskami bez oparcia są bezproblemowe i tanie, ale czy bezpieczeństwo Waszego dziecka nie jest ważniejsze?

Że tak pozwolę sobie zarzucić suchymi faktami: naukowcy i specjaliści nie mają wątpliwości: dopóki ciało dziecka nie przybierze w pełni dorosłych kształtów, powinno jeździć w foteliku z wysokim oparciem i zagłówkiem.

Dopiero ok. 12 roku życia miednica każdego człowieka staje się w pełni ukształtowana – wykształcają się wówczas kolce biodrowe przednie górne. Dopiero wtedy dziecko może bezpiecznie zacząć korzystać jedynie z pasów samochodowych.

Do tego momentu dzieci powinny używać pełnych fotelików, które zapewniają:

– właściwe ułożenie pasa na ciele dziecka,

– pełną ochronę tułowia przy zderzeniu bocznym,

– pełną ochronę głowy dzięki zagłówkowi fotelika,

– zapobieganie wślizgiwaniu się dziecka pod pas samochodowy, co podczas wypadku jest przyczyną bardzo poważnych obrażeń wewnętrznych, a nawet śmierci.

Pasy muszą być napięte. Jak sprawdzić, czy są prawidłowo napięte? Próba złapania ich palcami i chwycenia jak tasiemkę wzdłuż ich szerokości nie powinna być możliwa. To wtedy znak, że są odpowiednio naciągnięte.

Polskie prawo pozwala rodzicom przewozić dzieci na podstawkach. Jest to ochrona, ale tylko rodziców przed mandatem – natomiast nic nie chroni wtedy Twojego dziecka przed obrażeniami, gdyby zdarzył się wypadek.

Pomyślcie logicznie: czy wolicie, żeby podczas zderzenia Wasza pociecha uderzyła głową w szybę, czy w mięciutki zagłówek fotelika? Czy chcecie, aby podczas wypadku miała pas w odpowiednim miejscu swojego ciała, czy żeby trzymała go w rączce „bo drapie w szyję”? Odpowiedzi chyba są oczywiste dla każdego rodzica… Zapomnijcie więc o istnieniu popularnych „podstawek”, bo bezpieczeństwo dziecka jest przecież najważniejsze.

Ode mnie dodałabym też zasadę NUMER 6:

Skończmy z tym ciągłym gadaniem, że kiedyś dzieciaki jeździły bez fotelików i jakoś żyją!

Czy naprawdę niektórzy muszą się kurczowo trzymać tego zaściankowego myślenia? Już musiałabym ich zobaczyć piorących ciuchy nad rzeką zamiast w pralce…

Przez to, że kiedyś nie było fotelików i dzieciaki jeździły na kolanach swoich rodziców, to ja dla przykładu nie znam części mojej rodziny, bo nic nie ochroniło ich podczas wypadku…

Bezpieczeństwo moich dzieci jest moim priorytetem. Mam nadzieję, że myślimy podobnie :-)

Piąteczka!


Podobne wpisy