Kiedy usiadłam do napisania tego tekstu, między mną a moim M. aż wrzało! Czytajcie do samiuchnego końca, bo w międzyczasie podrzucę Wam tajemnicze zaproszenie :-)
Założę się, że jeśli podsłuchiwało nas CIA albo KGB (wiem, schlebiam sobie :D) to kolesie mieli niezłą bekę i nagrywali tę rozmowę, aby później puszczać wnukom i prawnukom z instrukcją, jak pokłócić się na zabój o byle pierdołę :D Tym razem winna byłam ja, przyznaję bez bicia! Otóż po raz setny w ostatnich miesiącach zobaczyłam mojego Męża wychodzącego z domu w sobotnie popołudnie i narzucającego na swe plecy zimowy płaszcz.
– A gdzie Ty się wybierasz? – zapytałam.
– Magducha, no jadę na zakupy.
– Bez nas???!!! – zapytałam wkurzona. Jak on mógł zostawić mnie samą z dziećmi! O niesprawiedliwości! :D
– No przecież jesteście chorzy, to Was nie zabiorę.
(No fakt, jesteśmy chorzy – pomyślałam. Ale cholera, mam sama zostać?! Niech zostanie z nami i razem pognijemy w domu :D)
– Ale co chcesz kupić i za ile wracasz? – zapytałam. Inwigilacja pełną parą, jak M. gdzieś chce wyjść z domu :D
– Jadę po wkręty. Będę za dwie godziny.
– Dwie godziny będziesz wybierał wkręty???? – apogeum wkurzenia.
– I jeszcze umyję samochód. – dodał.
– Wczoraj myłeś samochód przecież i znowu chcesz teraz … yyyyy…….
I wyszedł bez słowa :D Tak właśnie wyglądają nasze kłótnie i fochy o byle pierdołę. A później chodzę pół dnia z fochem za to, że musiałam zostać sama w domu [to nic, że byłam chora :D] Drugie pół dnia on chodzi z fochem, bo nie ogarnia żony, która wkurza się o rzeczy oczywiste :D
Ja dzisiaj wyskakuję z tą historią, bo mam ku temu okazję. Knorr zaprosił mnie do podzielenia się z Wami moją receptą na udane rodzinne popołudnie. U nas udane popołudnie jest możliwe tylko wtedy, kiedy ja nie wyskoczę z fochem ani nie wywołam focha u mojego M. :D Często jest tak, że łaszenie się i próby odkręcenia sytuacji nic nie dają, i jedyną opcją, aby wprowadzić do domu inną atmosferę, jest zajęcie faceta czymś innym. Faceci nie są skomplikowanymi tworami, i co zawsze powtarzała mi moja babcia:
– Magdusiu, wystarczy, że dasz mężczyźnie jeść, najlepiej dużo mięcha, to odwrócisz uwagę jego mózgu od wszystkich innych trosk! A jak dodasz do tego piwo, to sukces gwarantowany! – i mrugnęła do mnie okiem ;-)
I coś w tym rzeczywiście jest :D Dla niektórych kontrowersyjne, a w moim przypadku czasami jedyna metoda, aby udobruchać mojego Męża na zawołanie niemalże ;-)
Z tej okazji przygotowałam dla Was trzy przepisy z mięchem w roli głównej. Mięcho ( „na złagodzenie focha” ;-)) będę marynować w przyprawie do złocistego kurczaka Knorra, której ja osobiście używam nie tylko do chickena, ale również do innych mięs. Z przyprawą zaprzyjaźniłam się już dawno temu, kiedy szukałam idealnej i jednocześnie uniwersalnej przyprawy do kurczaka, bo moje chłopaki oprócz ryb tolerują jeszcze tylko kurczaka. Taki mamy drobiowy klimat ;-) Lubię w tej „knorrowskiej” przyprawie to, że nie jest mdła i ma delikatną nutę pikanterii, którą moje bąble akceptują, a to wybredne stwory, oj wybredne.
Dzisiaj przygotowałam dla Was duuużo mięcha. Będzie kurczak w piwie, udka w warzywach i skrzydełka w miodzie. Bierzcie kajeciki i zapisujcie. Będzie prosto, szybko i aromatycznie. Przy okazji odwiedźcie
TEN LINK [klik]
To właśnie tam w konkursie ”Wszystko zaczyna się od przypraw KNORR” gra toczy się o świetne nagrody, m.in. warsztaty kulinarne, aparaty fotograficzne i wiele innych! Wystarczy, że do aplikacji wgracie Wasze zdjęcie przedstawiające potrawę przygotowaną za pomocą przyprawy Knorr, a na drugim zdjęciu pokażecie pusty talerz po pysznej kurczakowej uczcie z przyprawą Knorr w roli głównej, a aplikacja sama połączy te dwa zdjęcia w jeden pyszny kolaż i … jedna z nagród może być Wasza! To wszystko zajmie Wam parę sekund, zatem do dzieła! :-)
Tymczasem daję Wam moje małe podpowiedzi i propozycje dań, które mam nadzieję Was zainspirują do tego, aby samemu powalczyć o kuszące nagrody! Aparat Polaroid bym przygarnęła, oj przygarnęłabym! :-)
KURCZAK W PIWIE:
Do kurczaka w piwie potrzebujecie:
- kurczaka
- butelkę piwa [bez etykiety]
- odrobinę oleju
- przyprawę Knorra do złotego kurczaka.


Jak ogarniamy kurczaka w piwie:
1. Kurczaka [najlepiej swojskiego] polewamy olejem i posypujemy obficie przyprawą do złotego kurczaka z Knorra. Można to zrobić poprzedniego dnia wieczorem, jeśli prognozujemy, że kłótnia rodzinna się kroi ;-)
2. Butelkę z piwem pozbawiamy etykiety i ew. kleju. Odlewamy szklankę piwa i stawiamy ją z boku. Absolutnie nie robimy żadnego „łyka” :D
3. Kurczaka nabijamy na butelkę z piwem w środku i pieczemy na głębszej blasze ok. 1-1.5 godziny w piekarniku nastawionym na 180 stopni. Kilogramowego kurczaka pieczemy ok. godziny, a dwukilogramowego 1,5 – 2 godziny. Aż się pięknie zarumieni na złoto. Co jakiś czas polewamy kurczaka piwem. Piwo w butelce też powinno się pienić i będzie się sączyć na kurczaka. Jeśli piwo odmawia posłuszeństwa, to wystarczy dosypać odrobinę soli do piwa i efekt gwarantowany ;-)
4. Wyjmujemy kurczaka z piekarnika i kładziemy pod nos rodzinie. Najpierw dajemy powąchać obrażonemu. Na bank nie odmówi i zapomni o waśni :D ;-)


UDKA KURCZAKA z warzywami
Do udek z kurczaka z warzywami potrzebujecie:
- 8 udek z kurczaka
- warzywa
- przyprawę Knorra do złotego kurczaka i odrobinę i oleju
To moje ulubione danie! Za jednym razem robią się warzywa i kurczakos-wyśmienitos i właściwie oszczędzam czas na robieniu sałatki, dodatków etc. W sumie mogłam nawet dorzucić do tego ziemniaczki i byłoby cudnie!
Poza tym – nie oszukujmy się. To danie wygląda cudnie!




1. Udka obtaczamy w przyprawie Knorra i oleju.
2. Myjemy i kroimy warzywa. Ja pokroiłam pieczarki, cukinię, pomidorki cherry i cebulę. Szpinak dałam na spód.
3. Wszystko razem umieściłam w kamionkach i nastawiłam w piekarniku nagrzanym uprzednio do 180 stopni. Piekłam godzinę.
4. Wyciągnęłam z piekarnika, dałam do powąchania mężowi i obserwowałam jego minę. Foch minął jak ręką odjąć :D




SKRZYDEŁKA w miodzie
Do skrzydełek w miodzie potrzebujecie:
- 12-16 skrzydełek
- przyprawy Knorr do złotego kurczaka
- 100 ml miodu
Mój starszak to uwielbia. Na stówę dlatego, że kurczak jest odrobinę słodki :D Powiem Wam jednak, że nie czuć w nim mdłej słodyczy. Razem z przyprawą czuć słodką pikantność, którą uwielbiam a następnym razem dodam odrobiny miodu do całego kurczaka :-)



1. Skrzydełka kurczaka polewamy miodem obficie i posypujemy przyprawą Knorr do złocistego kurczaka.
2. Wkładamy do naczynia i pieczemy w 180 stopniach ok. 45-50 minut.
3. Teatralnie wyciągamy skrzydełka z piekarnika, przechodzimy z otwartym naczyniem koło sfochowanego mężczyzny i obserwujemy zmianę jego nastroju. Zmiana nastroju gwarantowana wraz z rychłą produkcją soków trawiennych ;-)




Co prawda mój Mąż jest moim zdaniem o wiele bardziej utalentowany w kuchni niż ja [ ja raczej więcej improwizuję niż ogarniam ;-) ], to bardzo sobie chyba wziął do serducha to, co kiedyś powiedział Imre Kertész:







