Tylko 4 słowa, które tydzień temu wyszeptała mi do ucha moja ginekolog!

napisała 12/11/2018 Moim zdaniem, Szczesliva po godzinach

Jeśli jesteście ze mną już długo, to doskonale wiecie, że mam trójkę cudownych dzieciaków, które próbują mnie na wszystkie strony! A kiedy próbują mnie dość mocno, to wtedy ma to zapewne odzwierciedlenie w tematach postów blogowych, które są wtedy bogate w przecinki, rzucanie mięsem i niespójne zdania :D

Kiedy natomiast moje brzdące odpuszczają i dają mi odetchnąć, to wtedy do głosu dochodzi moje alter ego i wpisy blogowe są wtedy pełne rodzicielskich emocji, wielkich uczuć i łez. Jak to w życiu bywa – jestem kobietą, którą rządzą emocje i przejmowane są one często przez matczyne zmęczenie. Standard! :D Zapewne Wy też coś o tym wiecie, mam rację? :D

Dlatego ja dzisiaj właśnie o tych emocjach chciałam Wam opowiedzieć, które czasami biorą górę i kiedy moje dzieci są grzeczne, nie dają popalić i są chodzącymi aniołkami, to słyszę wtedy jakby dziwny głos, który przy uchu mi coś bardzo dziwnego podpowiada. Nie wiem, czy Wam też ten głos czasami podpowiada, ale jeśli tak, to koniecznie dajcie mi znać!

Wiecie, kiedy on się odzywa? Zawsze wtedy, kiedy moje dzieci są grzeczniuteńkie! Kiedy to takie chodzące słodkości, cichutkie, kochaniutkie, nie marudzące, to ten dziwny głos podchodzi do mnie i mi podpowiada:

– Shhhh. Magda! Nikt nie słyszy! Magda, a może jeszcze jedno?!

I ja wtedy odganiam ręką ten głos, który mi takie niestworzone historie szepcze do ucha. Ale nie mija chwila, jak on znowu się odzywa!

– Magda, a może jednak? Może jeszcze tylko jedno, co? Nie udawaj, że nie słyszysz, babo jedna. Wiem, że mnie słyszysz! Tak fajnie jest, to może być jeszcze fajniej! To co, jeszcze jedno, hmmm?

I puszcza mi ten głos oko, wyobraźcie sobie! A mnie zalewa fala błogości, miłości i myślę sobie:

– Hmmm, może to wcale nie jest hmmm głupie? Może jeszcze jed……

I WTEDY DOZNAJĘ PEWNEGO OLŚNIENIA, KTÓREGO TO OLŚNIENIA DOZNAŁAM RÓWNIEŻ OSTATNIO! :D A sprawnie podsumowała to moja lekarka :D

Na kontroli u mojej pani ginekolog, która zdaje sobie sprawę, że jestem po 3 cesarskich cięciach, spojrzała ona na mnie badawczo, kiedy popatrzyłam na nią podobno dziwnym wzrokiem, i powiedziała z pełną świadomością, stanowczo i z uśmiechem, jakby (cholera!) czytała z ruchu moich skaczących w głowie neuronów:

– 3 to piękna cyfra! :D

I zaśmiała się na głos dokładnie odgadując moje myśli! :D To były tylko 4 słowa, które uzmysłowiły mi, że ona ma jednak rację :D Co ma być, to będzie, ale niech no ja się trzymam tej wersji mojej sprzed 10 miesięcy, że trójka to piękna cyfra i ja z tej trójki nie potrzebuję robić czwórki! :D Trójka wystarczy!

Tym bardziej, że przed kilkoma dniami ruszył mój Szczęślivy Sklep z kalendarzami na 2019 rok z zabawnymi memami, kubkami, torbami bawełnianymi i … naprawdę jest co robić! :D

Już przy trójce jest co robić! Naprawdę, nie mam nic przeciwko czwóreczce! Niechaj inni sobie mają i czwórki, i piątki, i szóstki, i ile tylko! Ale mi ta trójeczka jednak pasuje! Ja po prostu nie mam już chyba nerwów na kolejną turę pieluch :D

A co najważniejsze i to do mnie najlepiej przemawia:

Ja w końcu chcę mieć czas dla starszaka, i dla średniaka, którzy cały czas czekają na mamę, która dla nich ma tego czasu najmniej!

Ja mam plan niebawem nadrobić te miesiące, kiedy oni czekali, bo nasza Gaia potrzebowała mamy najmocniej. Mam ogromną ochotę skupić się teraz na nich. Na tych cierpliwych duszach, które wiedziały, że czasami muszą poczekać na swoją kolej dłużej, bo są jeszcze osoby, które poczekać nie mogą. Dlatego ja pasuję a czwórkę zostawiam innym! ;-)

Kto reflektuje? :D

 

Już i tak z trójką naszą bywa wesoło! I auto trzeba było jakiś czas temu zmienić i jeździmy 7-osobowym. A przy czwórce dzieci to już jednak jakiś autobus, jak to mawia mój kochany małżonek :D Przy okazji podrzućcie, czym jeździcie mając trójkę dzieci i więcej! Robimy mały research i szukamy samochodu optymalnego.

I wózek trzeba by było zmienić. Bo na dłuższe wyprawy wózek przydaje się większy, sprawniejszy, bo to nóżki odpadają dzieciakom, ale takich czteroosobowych wózków to ja chyba nie widziałam. Chyba, że widłowy tylko, jak to mawia mój M., który jak sypnie dowcipem, to lepiej nie gadać :D

My teraz „wózkujemy” Quinny Hubb’em i daje sobie radę z naszą dwójeczką, której nóżki odpadają najszybciej :D I o dziwo jest w jednym kawałku, mimo że Juniorowi czasami wydaje się, że to nie jest wózek a quad i próbuje go na wszystkie strony ;-)

I idąc dalej – gdyby była czwórka to i sypialni trzeba by było dorobić, ale jak to? Do sąsiada mielibyśmy się kilofem wbijać? To wszak nie wypada! :D

Dlatego ja mówię stanowcze: PAS dla czwóreczki. Zostaję przy trójeczce! Pani ginekolog mnie jednak swym wzrokiem niejako przekonała a później dodała:

„Jakby trzeba było ciąć czwarty raz, to byśmy cięli. Ale trzymajmy się wersji, że ciąć nie będziemy” ;-)

Tymczasem ja ze stadionu odchodzę szczęśliwa, a jak inni chcą biegać w sztafecie, to ja trzymam kciuki i ściskam mocno! Buziaki! :*

Każdemu inna cyfra jest pisana i ja głęboko wierzę, że każda z nas matek zakończy swoją macierzyńską przygodę z cyfrą, która dla niej jest najlepsza! Bez względu na to, czy jest to 1, 2, 3 czy więcej! :*

P.S. A Wy planujecie powiększanie rodziny czy zatrzymujecie się przy tym, co macie? ;-)

P. P. S. Jeśli udało się Wam zobaczyć dzisiejszy post, zostawcie po sobie ślad na Facebooku czy w komentarzu  ❤ Możecie też go podać dalej. Dziękuję! :*

Podobne wpisy