Ważna zasada dotycząca doboru 🥾 BUTÓW dla dzieci na JESIEŃ 🍂 i ZIMĘ ❄️❗

napisała 16/10/2019 Moim zdaniem, Szczesliva po godzinach

Nie wiem jak Wasze brzdące, ale moje dzieci w ostatnim miesiącu zaliczyły już chyba większość naszych okolicznych kałuż! ;-) Największą wprawę w ich zaliczaniu ma Gaia, która od kilku dni nie tylko te kałuże atakuje swoimi bucikami, ale postanowiła również sprawdzać przepuszczalność swoich spodni w rejonie pupy! Klasyk! ;-)

Jestem na dobrej drodze do wyperswadowywania tej młodej damie tego rodzaju pomysłów i staram się całą siłą nakierowywać ją jednak na to, aby testowała buty zamiast spodni :D ;-) Idzie mi coraz lepiej, gdybyście pytali, ale pralka się z tym nie zgadza ;-)

Pierwsze przeziębienia mamy już za sobą. Ja jeszcze walczę z zapaleniem oskrzeli, ale wychodzę z tego. Już obserwuję, że chłopcy mają lepszą odporność niż w zeszłym roku, czyli sprawdza się zasada, że dzieci odporność nabywają z wiekiem i potrzeba do tego naszej cierpliwości. Duża dawka ruchu na świeżym powietrzu, dobrze zbilansowana dieta, odpowiednia suplementacja (jeśli potrzebna), oddychająca odzież i buty, i nieprzegrzewanie dziecka. To nasze złote zasady, które widzę procentują. I oby tak zostało! ;-)

Dzisiaj przychodzę do Was z postem, do którego napisania zainspirowała mnie Czytelniczka Ania. Kilka tygodni temu zadała na moim Instagramie bardzo dobre pytanie. Cytuję teraz fragment wiadomości Ani za jej zgodą:

– Madzia, co ja mam robić, żeby mojemu Sebastianowi nie pociły się tak stópki? Twoi chłopcy też mają stópki całe mokre po spacerze? Kupiłam Sebastiankowi buty z membraną za kilka stówek i jest to samo co w zeszłym roku. Pani w sklepie mówiła, że będą świetne, bo nie tylko są wodoodporne, ale też odprowadzają wilgoć. A tymczasem gdy ściągam mu buciki w domu to w środku mokro od potu i skarpetki też całe mokre.

I to jest świetne zagadnienie, o którym niewielu sprzedawców obuwia mówi!

Ja od dawna trzymam się jednej zasady jeśli chodzi o wybór obuwia dla dzieci na jesień i zimę. Inicjatorem tej zasady był mój M., a o samej zasadzie napiszę Wam za chwilę. Słowem wstępu – mój mąż jest typem faceta, który nie tylko zszedł nasze polskie góry wzdłuż i wszerz, ale w przeciwieństwie do mnie, zna się też na prawach fizyki i myśli bardzo logicznie ;-) To dzięki niemu nie popełniam wielu błędów, ekhmmm ;-) Nie mogę mu za bardzo tutaj słodzić, ale fakty są niepodważalne.

Sytuacja miała miejsce dwa lata temu. To był początek września, kiedy podczas kupowania online butów na nadchodzący sezon dla naszych dzieci już miałam kliknąć „Zapłać”, ale postanowiłam jeszcze poradzić się jego w kwestii koloru butów. Jak tylko zobaczył, co miałam w koszyku, to złapał się za głowę :D

Nasz dialog wyglądał mniej więcej tak:

– Co Ty znowu kupujesz?

– No buty dla nich.

– A kiedy mają je nosić?

– No teraz, a kiedy?

– Teraz, jak jest tak ciepło Ty chcesz im zakładać buty z membraną? Przecież teraz oni się w nich zapocą!

I krótko mówiąc tak się skończyły moje zakupy butów z membraną na wczesną jesień ;-)

Bo jak się okazuje, buty z porządną membraną są świetnym wyborem, ale zdecydowanie nie na początek jesieni, kiedy za oknem słoneczko i temperatura oscyluje wokół 10 stopni Celsjusza! Im jest chłodniej tym skuteczniej membrana odprowadza parę wodną z obuwia. Jednak ta skuteczność dramatycznie spada, gdy na zewnątrz jest w miarę ciepło. Ja się trzymam zasady, że na jesień zakładam dzieciom buty z naturalnej skóry, za to dobrze zaimpregnowane. Takie buty są po pierwsze wodoodporne a po drugie super oddychają nie dopuszczając do przepacania się stópek.  Natomiast obuwie z membraną zostawiłam im na zimę i topniejące śniegowe breje. Wtedy się sprawdzą jak złoto. :)

No bo jak właściwie działa membrana?

Z jednej strony ma nie wpuścić wody do środka buta, a z drugiej ma za zadanie efektywnie odprowadzać parę wodną (czyli pot) gromadzącą się w środku. Dzięki temu but jakby „oddycha”. Jednak efektywność odprowadzania pary wodnej zwiększa się wraz ze spadkiem temperatury na zewnątrz, o tym warto pamiętać. Czyli im jest zimniej, tym membrana lepiej odprowadza parę wodną z buta. Jesienią taka membrana często po prostu „nie wydala”, szczególnie gdy bucik jest brudny i ubłocony. A w naszym przypadku ubłocone buty to jest spacerowa norma ;)

Dlatego na jesień zakładam moim dzieciom buty skórzane i regularnie je impregnuję. W tym roku moi chłopcy pierwszy raz sami wybierali sobie jesienne buty (z moim małym nakierowaniem :P), i ich wybór padł na skórzane Bartki, z regulacją na rzepy. Na zimę też mają Bartki, ale tym razem już z oddychającą membraną. Coś czuję, że przydadzą się nam podczas ferii w Bieszczadach :-) Gaia z kolei na jesień ukochała sobie skórzane Elefanteny. Zgadnijcie w jakim kolorze :D ;-) Też są regulowane rzepami, są również na wysokie podbicie i są „plastyczne”, „elastyczne”, tzn. pracują razem ze stopą dziecka. To dla mnie mega ważne, aby but dla niej był „elastyczny”, bo dziewczyna chodzi dopiero od 10 miesięcy i jeszcze nie jest tak zaprawiona w bojach jak chłopcy ;-)

Bartki i Elefanteny kupiliśmy stacjonarnie w Deichmannie i jestem z nich bardzo zadowolona. Odpowiednio je tam zaimpregnowaliśmy i dzieci mogą teraz śmigać w nich, ile tylko dusza zapragnie. Zazwyczaj impregnowałam buty sama, ale nie każdy dobrze znosi ten zapach, dlatego doskonale rozumiem, że niektórzy wolą oddać to w ręce specjalisty. Teraz jak przejdziecie się do Deichmann’a to zobaczycie, że przy kasach są takie specjalne maszyny, w których można zaimpregnować swoje buty. Genialna opcja. Buty moich dzieci mam już zaimpregnowane. Muszę jeszcze tylko znaleźć czas i zrobić wycieczkę z moimi butami ;-)

Mój M. mówi, że potrzebna będzie przyczepa, żeby je tam wszystkie zawieźć :D Spoko, rozumiem chyba aluzję ;-)

Taka impregnacja chroni nie tylko przed wilgocią z zewnątrz, ale też przedłuża trwałość buta, bo chroni przed większymi zabrudzeniami. Ja zawsze pamietam o impregnacji moich dwóch ulubionych par kozaków – dzięki temu służą mi już 4 rok i nadal świetnie wyglądają!

Mam w domu też spray impregnujący z Deichmanna i jeśli nie znajdę czasu na wycieczkę do sklepu, to najwyżej zaimpregnuję je u nas na tarasie albo zlecę to mojemu M. ;-) Taką impregnację należy powtarzać raz na ok. 4-8 tygodni.

Konkludując już, kochani, teraz, gdy mamy październik i jeszcze przez jakąś część listopada na pewno dzieciakom będę zakładać buty skórzane. Skóra z racji swojej budowy i właściwości bardzo skutecznie odprowadza parę wodną z buta nawet gdy jest ciepło na zewnątrz. A gdy jest prawidłowo zaimpregnowana, to długo pozostanie również wodoodporna. Natomiast buty z membraną zostawimy sobie na zimę.

I zagadka Ani i małego Sebastianka została rozwiązana! :-) Kiedy zasugerowałam Ani, że pewnie chodzi o fakt, że za bardzo pospieszyła się z zakładaniem bucików z membraną i lepiej, gdyby zostawiła te buciki na później, a teraz posiłkowała się skórzanymi, to kilka dni później na Instagramie dostałam w prezencie zdjęcie małego roześmianego Sebastianka (swoją drogą śmigającego w takich samych Elefantenach, jak ma moja Gaia tylko beżowych :P) z adnotacją:

„Dzięki, ciocia Magda. Syrki są suche!”

I to była najlepsza dla mnie nagroda <3

Zasada numer jeden: skóra jest zawsze dobrym rozwiązaniem! Ale na typową zimę, gdzie potrzeba nam nie tylko ciepłego buta, ale również 100% wodoodporności i odparowania pary wodnej z wnętrza buta to buty z membraną, ale wtedy, gdy temperatury są niskie!

Pięknej jesieni i zimy, kochani! ;-)

P.S. Jeśli udało się Wam zobaczyć dzisiejszy post i dzisiejsza wskazówka dot. wyboru obuwia dla dzieci jest dla Was przydatna, zostawcie po sobie ślad na Facebooku czy w komentarzu  ❤ Możecie go też udostępnić. Dziękuję! :*

Podobne wpisy