11 faktów dotyczących INHALACJI, o których PEDIATRZY powinni mówić rodzicom.

napisała 12/10/2019 Post powstał w ramach współpracy z firmą Pulinno., Reklama.

Dzisiejszy post napisałam z myślą o wszystkich rodzicach, którzy chcą o nebulizatorach wiedzieć  więcej, bo mają już po dziurki w nosie infekcji dróg oddechowych swoich brzdąców. Przeszłam już przez wiele sprzętów.  Swoje błędy popełniłam i czuję, że teraz temat nareszcie nie jest mi obcy, a przynajmniej już o wiele mniej obcy niż był jeszcze dwa lata temu. Pamiętajcie również, że ten post nie jest „poradą lekarską” a opisem moich doświadczeń jako mamy trójki małych dzieci. Zanim zastosujecie się do jakichkolwiek porad z internetu zawsze konsultujcie się najpierw dobrego pediatry, który potrafi dobrać leczenie dopasowane do Waszego dziecka wg najnowszych światowych, europejskich czy polskich wytycznych. 

Miałam niedawno przyjemność słuchać dyskusji specjalistów od inhalatorów, nebulizatorów i inhalacji, i z każdą minutą coraz bardziej przecierałam oczy ze zdumienia. Wiecie, że połowa wytycznych, które zostały podane podczas tego spotkania, nie była mi przekazywana podczas wizyt pediatrycznych? :( Czuję jednocześnie złość i smutek, że sama muszę temat drążyć dla moich dzieci, aby wiedzieć więcej i by ta wiedza była aktualna :(

Walczę obecnie z zapaleniem oskrzeli i szczerze nie wiem, co bym zrobiła bez naszego nebulizatora membranowego, którym się wspomagam.

Zeszłej jesieni ratował nas z opresji wielokrotnie, bo nie tylko jest niezastąpiony przy infekcjach dróg oddechowych, ale jest przede wszystkim cichutki i efektywny. Wcześniej mieliśmy inhalator tłokowy i nebulizacja nim to był dla mnie koszmar jakiś. Głośny jak traktor, dzieciaki na jego widok uciekały, a ja podczas inhalacji musiałam być przytwierdzona do fotela, bo ten sprzęt był „na kablu”. Teraz nebulizuję się w trakcie gotowania czy układania z Gaią puzzli i nie mam poczucia straty czasu. Miewacie podobnie jako mamy? :D Że musicie wykorzystać czas do maksimum i robiąc jedną rzecz jednocześnie robicie jeszcze wiele innych? :D To domena chyba wszystkich mateczek ;-) W każdym razie – moja pani pulmonolog powiedziała mi wczoraj na wizycie, że to najlepsze, co zrobiłam kupując nebulizator siateczkowy, bo z nim o wiele szybciej rozprawię się z moim zapaleniem oskrzeli. I oby miała rację, bo nie pamiętam, kiedy ostatnio musiałam mierzyć się z zapaleniem oskrzeli :/

Od zeszłego roku całą rodziną korzystamy z nebulizatora siateczkowego Air Pro i to było dla mnie odkrycie.

Swoją drogą teraz z kodem rabatowym: AIRPRO2019 ten nebulizator kupicie aż z 25% rabatem w ich oficjalnym sklepie pod tym linkiem [klik]. Kod działa do 23 października do końca dnia. Teraz jak kupicie nebulizator, to dodatkowo każdy zestaw będzie zawierał również kartę z kodem, dzięki któremu możecie odebrać zestaw dodatkowych darmowych masek do nebulizacji.

(właśnie sprawdziłam, że żeby ten kod aktywować to należy uzupełnić swoje dane adresowe, następnie przeliczyć koszyk i wpisać kod AIRPRO2019 w polu „Twój kod”. Nie trzeba wypełniać pola „kod CVS”, jeśli nie jest to potrzebne. A następnie procedować dalej z płatnością i kod super działa)

Nie tylko jest cichutki i dzieci się go nie boją, ale na jednym cyklu ładowania (ładujemy poprzez kabel USB) można zrobić nim aż do 10 sesji nebulizacji i nie trwa to wieczność, a jest wykonywane bardzo efektywnie. Miałam wcześniej dwa inne nebulizatory membranowe innych firm i to ile razy je trzeba było serwisować, to wiem tylko ja…

Zdjęcia zawierają lokowanie produktu.

Do meritum jednak. Jakie to są fakty, których dowiedziałam się w ostatnim czasie na temat nebulizacji dzieci?

 

1. Podczas wizyty pediatrycznej lekarz przepisując leki do nebulizacji powinien zapytać, jaki sprzęt mamy w domu, aby upewnić się, że lek, który przepisuje, jest kompatybilny z naszym nebulizatorem.

Ani razu nie byłam o to zapytana przez lekarza. Podobno lekarz takie pytanie powinien zadać podczas wizyty. Jest wiele preparatów np. te z kwasem hialuronowym, nawilżającym drogi oddechowe, które nie nadają się do nebulizatorów membranowych ze względu na to, że wielkość cząsteczek jest zbyt duża, aby przejść przez membranę i w efekcie zostaje ona zatkana. Dlatego też lekarz zapytawszy o sprzęt, jaki mamy w domu, będzie wiedział a przynajmniej powinien, jakie leczenie może zaoferować pacjentowi.

2. Lekarz powinien dobrać dawkę pod model nebulizatora, który posiadamy, ponieważ każdy nebulizator ma inną „powierzchnię martwą” (inaczej zwaną objętością rezydualną) umieszczoną na dole pojemnika z inhalowaną cieczą, z której to powierzchni objętość zawiesiny nigdy nie jest przetwarzana w chmurę aerozolu!

Czyli bardziej „po polsku” – każdy nebulizator ma swoją określoną powierzchnię martwą, i jeśli tej powierzchni podczas przepisywania dawki lekarz nie uwzględni, to może się okazać, że przepisał np. zbyt małą dawkę i leczenie będzie nieefektywne!

Dlatego dla mnie było tak ważne, aby mieć nebulizator, który ma jak najmniejszą „powierzchnię martwą”, aby lekarze nie musieli zastanawiać się nad tym, ile leku przepisać, tylko by mogli przepisać standardowe dawki, obliczone jakby powierzchni martwej nie było. Są nebulizatory, które mają tę objętość rezydualną bardzo dużą i wtedy lekarz powinien zweryfikować przepisaną dawkę leku pod ten konkretny model nebulizatora, jaki ma pacjent! Bo w przeciwnym wypadku, jeśli tego nie zweryfikuje, to leczenie może być nieefektywne…

W moim Air Pro, który kupiłam rok temu, tę objętość rezydualną ma on minimalną tj. 0,1 ml, co daje mi pewność przyjęcia pełnej dawki substancji, a nie np. 2/3, jak w przypadku inhalatora pneumatycznego, który kiedyś mieliśmy i w sumie nadal mamy, ale służy mi teraz tylko do irygacji zatok (a objętość rezydualną miał aż 1,5 ml, jak później sprawdziłam!), co świadczyło o tym, że lekarz powinien był nam przepisywać większą dawkę leku. A nigdy to nie miało miejsca… :(

3. Powinniśmy zostać poinformowani o tym, jakie końcówki powinniśmy stosować przy inhalacji czy nebulizacji, aby rodzaj inhalacji/nebulizacji był dopasowany do wieku i zachowania dziecka.

Małe dzieci, niemowlęta powinny korzystać z maseczek, najlepiej na gumce, które obejmują jamę ustną i nozdrza. Z kolei większe dzieci i dorośli, gdy już „rozumieją” ;-), jak nebulizuje się za pomocą tzw. ustnika, to powinni korzystać właśnie z tego ustnika, gdyż jest to najefektywniejsza forma nebulizacji. Wtedy wdychany aerozol dociera bezpośrednio do dróg oddechowych, tam gdzie substancja czynna powinna efektywnie działać.

Tymczasem ja często byłam świadkiem sytuacji, w których rodzice nadzorowali inhalację/nebulizację swoich nastoletnich już dzieci, zaopatrzonych w maseczki na nos i usta. Bez sensu, skoro mogli śmiało korzystać z ustnika, który jest najefektywniejszy.

4. Zaklejanie otworów w maseczce do nebulizacji, bardzo popularne od zeszłego roku…

Od zeszłego roku co jakiś czas dostawałam informację, że ktoś w internecie nakazywał zaklejać te okrągłe otwory plastrem, aby podobno efektywność nebulizacji była większa.

W przypadku maseczki z naszego nebulizatora nie ma konieczności zaklejania tych otworów, gdyż ilość wydobywającej się z nich pary nie wpływa na „ucieczkę” leku i zalecana dawka na pewno zostanie dostarczona do drzewa oskrzelowego. Ważne jest jednak, aby skupić się na dobrym dopasowaniu maski do twarzy tak aby ta para nie uciekała do oczu oraz aby dziecko raczej spokojnie siedziało niż np. płakało i leżało.

P.S. Jeśli macie w Waszych inhalatorach jakieś nieoryginalne maseczki, niedostosowane do konkretnego urządzenia, lub jeśli w danym modelu inhalatora maseczka ma rzeczywiście duże otwory, jak niektóre z Was pokazywały mi na zdjęciach od czasu publikacji tego postu, to dopytajcie Waszego lekarza, czy Wasza maseczka jest efektywna przy nebulizacji i czy przypadkiem nie należy jej zmienić na inną, efektywniejszą. Najnowsze maseczki w dobrych nebulizatorach mają małe otwory.

5. Maseczka powinna być szczelnie przytrzymywana do buzi dziecka (często niezbędna jest kontrola rodzica) taka aby strata wdychanego aerozolu była jak najmniejsza.

Wielokrotnie byłam świadkiem sytuacji, w której inhalowane dziecko trzymało maseczkę z daleka od twarzy, bo tak dziecku było wygodnie. Tego rodzaju nebulizacja nie ma sensu, gdyż dziecko nie jest w stanie przyjąć pełnej dawki przepisanego leku. Tutaj każdy szczegół ma znaczenie i wtedy nebulizacja będzie najefektywniejsza. Wiem, że rzeczywistość bywa brutalna przy dzieciach, ale musimy mieć takie informacje na uwadze.

U nas przydaje się gumka dołączona do maseczki, która bardzo dobrze podtrzymuje sam nebulizator.

5. Terapia nebulizacyjna powinna być terapią nadzorowaną.

Czyli warto, aby każdy rodzic był w pobliżu dziecka, które się inhaluje. Patrząc na mojego Juniora – wystarczy minuta mojej nieuwagi, a on zamiast się nebulizować, to bawi się nebulizatorem, maseczkę ma odszczelnioną i nici z takiej nebulizacji. Równie dobrze mogłam mu dać się pobawić lizakiem, bo efekt byłby podobny. Niestety, ja wiem, że muszę nadzorować nebulizację moich dzieci, bo to nie są te typy, które wykonają moje polecenia w 100%, kiedy ja akurat pójdę nastawić pranie ;-)

6. Dziecko powinno być spokojne podczas nebulizacji.

Wiem, łatwo się mówi, kiedy dziecko panicznie boi się takiego pneumatycznego nebulizatora, który jest głośny, i zupełnie nie rozumie dlaczego jest inhalowane. Mieliśmy kiedyś ten sam problem :( Podczas płaczu drogi oddechowe kurczą się i nie przepuszczają odpowiedniej ilości aerozolu, dlatego nebulizacja nie jest wtedy tak efektywna, jak wtedy gdy dziecko jest spokojne. Dlatego m.in. kupiłam nasz Air Pro, bo dzięki niemu skończył się u nas płacz i niechęć do nebulizacji. Poczułam wtedy ogromną ulgę, że nam się udało. Tę ulgę zna każdy rodzic, który mierzył się z atakami paniki u dziecka na widok inhalatora :(

Jeśli po raz pierwszy korzystacie z nebulizatora dajcie go dziecku do ręki najpierw. Uzupełnijcie pojemnik o sól fizjologiczną i pokażcie dziecku, że nie taki diabeł straszny. Niech oswoi się z aerozolem, który się wydobywa i sprawdzi, że nie dzieje mu się krzywda. Powolne oswajanie ze sprzętem działa cuda – wiem to po moich dzieciach :-)

P.S. Słuszną uwagę rzuciła jedna osoba w komentarzach do tego postu – czasami dziecko panicznie boi się inhalacji i jest ona dla niego konieczna – w takim wypadku mój pediatra sugerował, że należy przeprowadzić inhalację pomimo płaczu. Zawsze jest szansa, że substancje aktywne przedostaną się w jakiejś części do dróg oddechowych. A dziecko z czasem może oswoi się z całym procesem. Tak było u nas, że chociaż zaczynało się od płaczu, to teraz moje dzieciaki nie mają z inhalacją żadnych problemów.

7. Po każdej nebulizacji warto przemyć twarz, a po niektórych również wypłukać jamę ustną, w tym umyć zęby.

Nie zawsze byliśmy o tym poinformowani przez pediatrów. Warto również taką informację znaleźć na ulotce przepisanego leku i się do niej stosować. W przeciwnym razie dziecko może mieć problemy z zapaleniem spojówek, ropiejące oczko etc. Leki mogą nawet sprzyjać rozwojowi próchnicy. Szkoda dokładać sobie problemów podczas nebulizacji.

Nasz pediatra „zwalnia nas” z mycia twarzy tylko w przypadku nebulizacji przy użyciu soli fizjologicznej. Koniecznie dopytajcie Waszego lekarza, kiedy należy koniecznie myć buzię dziecku a kiedy nie jest to konieczne. Na ulotkach preparatów jest to zazwyczaj opisane.

8. Szczególnie w przypadku dzieci warto zainwestować w „szybki” nebulizator, czyli taki, który pozwala osiągnąć szybko czas nebulizacji.

O tym, jak szybki jest nasz inhalator (czyli jak duża jest prędkość przepływu) należy również poinformować lekarza. Wtedy on oceni, jaką dawkę leku będzie mógł przepisać pacjentowi. Technika inhalacji/nebulizacji powinna być dopasowana pod pacjenta.

(Tak samo jak i lekarze powinni dopasowywać leczenie i leki pod zasoby finansowe pacjenta. To zasada numer jeden w ayurvedyjskiej medycynie. Pacjenta przede wszystkim ma być „stać” na dane leczenie. Nie sztuka dobra  leki, które kosztują majątek. Taka moja mała dygresja).

Szybki nebulizator ma szczególne znaczenie wtedy, gdy nasze dzieci nie przepadają za nebulizacją i chcielibyśmy zrobić to szybko i efektywnie zarazem. Nasz Air Pro ma prędkość nebulizacji 0,35 ml/min i ona pozwala nam osiągnąć krótki czas nebulizacji. To był dla nas ratunek. Poprzednie nebulizatory, które mieliśmy, nie były tak szybkie. Nie licząc innych problemów, które z nimi mieliśmy, ale może daruję Wam opowieści.

Kiedy kupiłam Air Pro w zestawie oprócz samego nebulizatora miałam też jedną maseczkę dla dorosłych, jedną maseczkę dla dziecka, ustnik (mój Ivo już z niego korzysta, Teodor się uczy dopiero), kabel USB (nebulizator ładuje się przez kabel i nie trzeba bawić się w żadne baterie etc. mistrzostwo!) i sztywne etui zapinane na zamek. Mamy nebulizator zawsze ze sobą w podróży i nie zliczę, ile razy nas uratował. Air Pro polecił nam pediatra z Przemyśla, u którego zawitaliśmy awaryjnie podczas wizyty u rodziny. Pan pediatra rok temu w niedzielę przyjął całą moją trójkę z zapaleniem oskrzeli i płuc, a w ogóle wtedy nie miał żadnego dyżuru! Panie doktorze – raz jeszcze dzięki za dobre serce i za tak dokładny wywiad! Tacy lekarze to skarb! <3

9. Sprzęt po nebulizacji należy bezwzględnie myć.

Oprócz regularne mycia, po każdym zastosowaniu, ważne jest, aby każde dziecko miało swoją maseczkę czy ustnik, które również powinny być myte po użyciu.

10. Warto aby lekarz pomógł w doborze odpowiedniego nebulizatora. Rodzicom jest niezwykle trudno odnaleźć się w internetowym gąszczu tym bardziej, że nie są lekarzami i to nie oni przepisują leki. Życzyłabym nam pediatrów, dla których ta kwestia to priorytet, bo nie sztuka jest nebulizować dziecko byle jak i byle czym. To należy robić efektywnie.

Co ważne, oczekiwałabym nie tylko od lekarzy, ale producentów nebulizatorów również, aby gwarantowali nam bezpieczeństwo urządzenia i leczenia. Dla przykładu nebulizator membranowo-siateczkowy Air Pro, który mam, w odróżnieniu od nebulizatorów pneumatyczno-tłokowych i ultradźwiękowych posługuje się techniką membranową, która sprawia, że właściwości lecznicze popularnych preparatów pozostają niezmienne. Wiedzieliście, że przy wielu inhalatorach pneumatyczno-tłokowych właściwości leku ulegają zmianie, co nie jest pożądane?

11. Warto sprawdzić listę substancji, którymi możemy nebulizować dziecko danym nebulizatorem, zanim kupimy dany sprzęt, aby określić, czy nam się sprawdzi. Nie wszystkie substancje mogą być używane do nebulizacji danym sprzętem.

W moim Air Pro mogę stosować:

  • budezonid np. Budixon Neb®, Pulmicort®, Nebbud®
  • ipratropium (bromek ipratropium) + salbutamol  (siarczan salbutamolu) np. Iprixon
    Neb®
  • propionian flutykazonu np. Flutixon Neb, Flixotide
  • fenoterol + ipratropium (bromek ipratropium)  np. Berodual®
  • ipratropium (bromek ipratropium) np. Atrovent®
  • salbutamol np. Ventolin®
  • ambroksol np. Mucosolvan®
  • sól fizjologiczną NaCl 0,9%

Czyli wszystko, co do tej pory mieliśmy zlecane. Koniecznie sprawdźcie, jakie substancje możecie używać w Waszych nebulizatorach.

Producent nie rekomenduje używania w nebulizatorze Air Pro preparatów z linii Nebu-Dose oraz Ectodose, ale nieoficjalnie zarówno sól hipertoniczna 3% oraz ektoina mogą być użyte przy czym należy pamiętać aby po każdej nebulizacji (warunek konieczny!) przeprowadzić czyszczenie urządzenia w roztworze z octem. Inaczej istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że dojdzie do zalepienia membrany przez co sprzęt początkowo będzie pracować na sucho, a do docelowo przegrzeje membranę i dojdzie do jej pęknięcia.

Jak czyścić urządzenie po preparatach tj. jak sól hipertoniczna 3% oraz z ektoiną, które mogą być warunkowo używane w tym inhalatorze, o ile zawsze zostanie przeprowadzone prawidłowe czyszczenie po każdym ich użyciu?

Jest kilka sposobów na czyszczenie. Jednym z nich jest odpięcie głowicy od korpusu (przycisk press z tyłu urządzenia) i zanurzenie jej w roztworze z octem na ok. 5 min. Chyba, że doszło do zapchania membrany, to można ją odmoczyć przez 15 – 30 min.

Roztwór najlepiej wykonać w proporcji 10:1 (10 miarek wody na 1 miarkę octu-zwykłego spożywczego 10%). Po namoczeniu można odłożyć głowicę do samoistnego wyschnięcia lub przetrzeć ją gazikiem zwracając uwagę na dobre wytarcie styków umieszczonych na dole głowicy oraz aby nie dotykać membrany gdyż może dojść do jej uszkodzenia mechanicznego. Lub podczas nebulizacji można przygotować szklankę z przegotowaną wodą (ok. 200 ml/40 stopni ciepła) i dodać do niej 1-2 łyżeczki od herbaty octu. Po nebulizacji wlać do pojemnika na lek płyn i puścić jeden cykl – oczywiście nie nebulizując się nim).

Co ważne! Zawsze patrzcie na skład preparatu. Np. Nebu-Dose PLUS to również sól hipertoniczna 3%, ale z zawartością kwasu hialuronowego, czego nie ma opisanego na fiolce tylko małym drukiem w ulotce. Ten preparat nawet nie uruchomi urządzenia. I tego preparatu nie stosujemy przy tym nebulizatorze.

Od tego, jak będziecie w domu serwisować/konserwować/czyścić sprzęt zależy, jak długo Wam posłuży. Mój Air Pro służy nam bezawaryjnie już ponad rok.

Dodatkowo w membranowych-siateczkowych nie stosujemy preparatów z kwasem hialuronowym i na bazie olejów, czy cieczy zawierających estry, zioła etc.

Nie warto kupować najtańszych nebulizatorów. Jest kilka takich pozycji na rynku i ja miałam je również chcąc kiedyś przyoszczędzić. Posłużyły nam 2 tygodnie. Przy najtańszych nebulizatorach siateczkowych membrana nie jest nowej generacji i bardzo szybko zatyka się bądź rdzewieje. Przy membranie z poliwęglanu można zaobserwować pęknięcia już po 5 dniach stosowania… Dramat… Najlepsze membrany są takie, których otwory są tworzone fabrycznie poprzez proces elektroformacji, gdyż wtedy ścianki tych otworów są gładkie i nie zatrzymują zawiesiny, a co za tym idzie nie zatykają otworów membrany. Otwory w nebulizatorach cięte przez skrawanie czy Femto laser są bardzo poszarpane i podobno bardzo szybko się zatykają i rdzewieją :(

To tyle z informacji, które udało mi się pozyskać w ostatnich miesiącach na kilku spotkaniach. Mam nadzieję, że będą dla Was przydatne. No i nie chorujcie! Ja to się czasami zastanawiać, kto to wymyślił to całe chorowanie?! ;-)

P.S. Jeśli udało się Wam zobaczyć dzisiejszy post i jest on dla Was przydatny , zostawcie po sobie ślad na Facebooku czy w komentarzu  ❤ Możecie go też udostępnić. Dziękuję! :*

Ten post nie jest poradą lekarską, jest opisem moich doświadczeń. Powstał w ramach współpracy z firmą Pulinno. Pamiętajcie, że koniecznie musicie zapytać Waszego lekarza o kwestie związane ze zdrowiem Waszym i Waszych dzieci. 

Podobne wpisy