3 produkty, które ZAPOBIEGAJĄ infekcjom🦠 u dzieci i dorosłych❗DZIAŁAJĄ 💪 bez pudła❗

napisała 27/10/2021 Post powstały przy współpracy

Mam nadzieję, że jesień jest dla Was łaskawa pod względem zdrowotnym, chociaż czytając Wasze maile i komentarze odnoszę wrażenie, że tegoroczny jesienny sezon infekcyjny nie odpuszcza i w porównaniu do zeszłorocznego, to jest … gorzej. :( Też macie takie wrażenie?

Przyznam, że trochę przeraziła mnie informacja, jaką dostałam ostatnio od pediatry podczas kontroli, na której byłam z moją dwójką najmłodszych szkrabów. Pani doktor powiedziała, że tej jesieni skala zachorowań wśród dzieci i młodzieży jest tak duża, że ona nie pamięta, aby w ostatnich latach było aż tak źle i właściwie nie ma dnia, aby nie zostawała w pracy kilka godzin dłużej niż przewiduje jej grafik. :(

Teorii tego stanu rzeczy jest kilka, ale pani doktor zasugerowała, że w 2020 i 2021 roku w dużej mierze izolowaliśmy się od wirusów i nasza odporność nie była „trenowana” tak intensywnie, jak to miało miejsce w niepandemicznych warunkach.

I my nie ustrzegliśmy się infekcji na przełomie sierpnia i września, a wszystko zaczęło się od tego, że moje dzieci infekcję podłapały od mojego M. I jak to bywa w rodzinie – później już poszło lawinowo. O dziwo tylko ja trzymałam się jakoś na posterunku bez chorowania, co było dla mnie dość niecodzienne, i chodziłam z tego powodu dumna jak paw przez dwa miesiące ;-) Ale i mnie „trafiło” ponad tydzień temu.

To był wtorek, wróciłam z nagrań video, z nosa zaczęło mi kapać, w gardle czułam kłucie, byłam rozbita i totalnie bez sił. A u mnie zaczyna się właśnie od wodnistego kataru i bólu gardła – i wtedy mogę śmiało się szykować na dwutygodniową wojnę z infekcją, z zapaleniem krtani na czele. Niestety, u mnie katar jak się zaczyna, to już zaczyna się na całego i z infekcji nie wychodzę szybciej jak po 7-10 dniach. No nie ma szans, żeby to trwało krócej. Tak już mam… I we wtorek również mój Starszak przyszedł do mnie z informacją, że (cytuję)”: „Mama, chyba zaczyna się katar…”.

Pod nosem powiedziałam jedno:

„No do syta, normalnie!”.

Obawiam się, że jeszcze rzuciłam odrobiną mięsa w myślach. Bo musicie wiedzieć jedno: ja nienawidzę infekcji u siebie i dzieci. One mnie nawet bardziej osłabiają psychicznie niż fizycznie. Też tak macie?

Mój Starszak ma podobnie do mnie. Jak dopadnie go katar, to spokojnie 2 tygodnie ma wyjęte z kalendarza.

Ale tym razem stała się sytuacja niesłychana. Jak piszę ten post, to jest czwartkowa noc. Minęły dwa dni odkąd zaczął mi się katar. Minęły dwa dni, a moja infekcja zamiast być w szczycie to … właściwie się kończy! To samo ma mój Ivo. Zazwyczaj w takich sytuacjach Ivo miałby katar w rozkwicie i właśnie by nadrabiał zaległości szkolne łącząc się ze szkołą zdalnie. Tymczasem on dzisiaj już był w szkole, bo po jego katarze rano …nie było śladów! Jestem w totalnym szoku! Przypadek?

Jedyne dwie rzeczy, które tym razem zmieniłam, a właściwie to dodałam do naszych standardowych „procedur przeziębieniowych”, to:

1. We wtorkowy i środowy wieczór tuż przed spaniem zrobiłam sobie i Starszakowi masaż stóp przy pomocy rozgrzewającej maści.

Robię ją samodzielnie z użyciem prawdziwych olejków eterycznych. Pewnie na dniach podzielę się z Wami przepisem na nią. Chociaż tutaj największe znaczenie ma nawet nie tyle sama maść, co rodzaj masażu z elementami refleksoterapii stóp (dopiero uczę się tego masażu, także jeszcze niewiele jestem w stanie powiedzieć, ale polecam Wam mocno zgłębienie się w temat domowej refleksoterapii i masażu tu-ina).

I druga rzecz, którą stosowałam po raz pierwszy to:

2. Preparat dla dzieci i dorosłych wspierający odporność, zdrowie i regenerację.

Czułam podskórnie, że ten preparat to będzie strzał w dziesiątku, ale w 100% przekonałam się o jego działaniu, kiedy pomógł mi wyjść z infekcji w dwa dni. A wcześniej moje epizody związane z zapaleniem zatok potrafiły trwać nawet dwa tygodnie.

Pierwszy raz preparat wzięłam we wtorkowy wieczór, drugi raz w środę i trzeci raz w czwartek i w piątkowy ranek czułam się jak nowonarodzona. Starszakowi zaczęłam go podawać w tym samym czasie co sobie, bo preparat mogą stosować również dzieci, i u niego to zadziałało jeszcze szybciej niż u mnie 😱 To byłby pierwszy raz, kiedy przeziębienie czy cokolwiek to było, odpuściło nam tak szybko!

I dopiero kiedy wczytałam się w jego skład, to doszło do mnie, że to rzeczywiście jest absolutny eliksir mocy i nigdy wcześniej nie trafiłam na preparat, który miałby tak dobry, kompleksowy skład. Aż żałuję, że nie stosowaliśmy go przed sezonem infekcyjnym, bo z pewnością by nas wzmocnił i lepiej na niego przygotował.

Preparat MyBestProtect dostałam w prezencie. Kiedy w zeszłym miesiącu napisał do mnie producent tego suplementu, czy zechciałabym przetestować ich nowość: MyBestProtect i jeśli sprawdzi się u mnie i moich dzieci, to czy miałabym ochotę podzielić się informacją o nim z moimi Czytelnikami, to nie sądziłam, że to będzie taki „game changer”! Dopiero, kiedy dokładnie wczytałam się w jego skład, to zrozumiałam, że nie ma takiego preparatu na rynku i właściwie to … wyprzedzamy dekadę co najmniej.

Może być stosowany podczas infekcji mocno nas w tym czasie wzmacniając, ale przede wszystkim na co dzień i wtedy wspiera organizm tak, by do infekcji nie dochodziło.

Nie tylko wzmacnia odporność na infekcje i wirusy u dzieci i dorosłych, ale też pomaga w prawidłowym budowaniu struktur mózgu i jego funkcjonowaniu i ma b. dużą dawkę najzdrowszych kwasów omega-3 (DHA i EPA) bo aż 3500 mg, w tym ponad 1000 mg DHA i EPA. To jest niezwykle ważne szczególnie u dzieci.

Jego skład jest absolutnie wybitny. Nie sądzę, aby na rynku istniały preparaty z tak dobrym składem. Pierwszy raz spotykam się z preparatem, który tak kompleksowo wspiera organizm. Ma bardzo bogatą specjalnie wyselekcjonowaną kompozycję 11 cennych składników:

oryginalny tran z dorsza (dziko żyjącego zamieszkującego najczystsze akweny Atlantyku Północnego pod Kołem Podbiegunowym

olej z wątroby rekina (najzdrowszej ryby na świecie) – źródło alkilogliceroli i skwalenu

ekstrakt z dziewanny i ekstrakt z tymianku, które wspierają układ odpornościowy i drogi oddechowe

wyciąg z pączków sosny i wyciąg z liści eukaliptusa – wzmacniają organizm i wspierają odporność, mają też działanie przeciwwirusowe, przeciwbateryjne i przeciwzapalne, a dodatkowo przynoszą ulgę w kaszlu i mają działanie wykrztuśne

wyciąg z owoców bzu czarnego, który wspiera układ odpornościowy i co zresztą udowodniono naukowo – skraca czas infekcji

olej z nasion czarnuszki – działa ochronnie na górne drogi oddechowe, pomaga niwelować nawroty

No i mega ważne – ma w składzie również: witaminę A, witaminę D3 (na pewno wiecie, jak ważną rolę odgrywa we wspieraniu odporności i prawidłowym rozwoju kości) i witaminę E, która pomaga w ochronie komórek przed stresem oksydacyjnym, zwalcza wolne rodniki i działa przeciwzapalnie.

Co też jest ważne szczególnie jeśli podajemy preparat to dzieciom, to MyBestProtect jest po prostu smaczny. :-) Mojej trójeczce podaję go zawsze podczas śniadania.

Dorośli i dzieci powyżej 12 roku życia przyjmują 5 ml  dziennie podczas posiłku, czyli jedno opakowanie zapewni kurację na 50 dni. Z kolei u dzieci powyżej 3 roku życia przyjmuje się 2,5 ml preparatu i produkt zapewni kurację na 100 dni, czyli ponad 3 miesiące.

Udało mi się wywalczyć dla nas 10% rabat u producenta z kodem szczesliva10

także jak tylko dzieci pójdą dzisiaj spać, to robię zapasy na najbliższe miesiące. 💪

MyBestProtect z rabatem kupicie tutaj [klik]. Kod rabatowy będzie aktywny do 25 listopada.

Jeśli mogę coś zasugerować, to polecam Wam nie odkładać zakupów na ostatnią chwilę, bo obawiam się, że preparaty mogą zostać wykupione przy tak dużej obniżce. :( Mam absolutnie dość chorowania, marzę o jesieni i zimie bez infekcji.

Mam w domu również preparaty: MyBestComplement i MyBest2222. Ten pierwszy czyli MyBestComplement (ten to ma jeszcze bogatszy skład ! o tym napiszę później), dedykowany jest osobom dla „odnowy i regeneracji”, w tym wsparciu dobrej kondycji, prawidłowej pracy mózgu, wątroby, kości, zębów, mięśni i zdrowej skóry. Działa też przeciwzapalnie. Ten preparat zaczął przyjmować mój M. – on codziennie biega po kilkanaście kilometrów, mierzy się również z egzemą na dłoniach i będzie idealny dla niego.

Z kolei na MyBest2222 mam zamiar dołączyć też jeszcze w tym sezonie, zanim okres infekcyjny w pełni się rozkręci. MyBest222 zawiera nie tylko witaminę D, C, selen i kwiat bzu czarnego, ale też żeń-szeń. Żeń-szeń dobrze na mnie działa – czuję po nim przypływ energii i w zeszłym roku zastępował mi kawę. :-) Ten preparat ma formę kapsułek.

3. Stawianie baniek

Stawiam bańki od kilku dobrych lat, bo odkąd Ivo skończył 2 lata. Nigdy natomiast nie stawiałam baniek na sobie, bo nie wiedzieć czemu wydawało mi się, że przy infekcjach dróg oddechowych należy stawiać je wyłącznie na plecach, co jak wiadomo jest problematyczne, jeśli miałoby się je wykonać na sobie. Tym razem postawiłam je z przodu, na klatce piersiowej, wg instrukcji, którą znalazłam w chińskiej książce, która doszła do mnie z zagranicznej aukcji, a bardzo mi zależało by mieć ją w swoich zbiorach. Jeśli nie mieliście jeszcze styczności bądź odwagi by stawiać bańki mogę Was zapewnić, że nie jest to wybitnie trudna sztuka. Wystarczy zaopatrzyć się w szklane bądź plastikowe bańki bezogniowe, najlepiej przezroczyste, by móc obserwować skórę, a później zapoznać się z podstawami. A może stawiacie bańki? Jestem ciekawa Waszych doświadczeń. :-)

Mam nadzieję, że dzisiejsze wskazówki dadzą Wam nadzieję na to, że chorowanie wcale nie musi trwać miesiącami i jest szansa wychodzić z infekcji szybciej bądź w ogóle jej nie „łapać”. :-)

Zdrowia dla nas wszystkich! Niech ta jesień będzie dla nas łaskawa. :-)

P.S. Jeśli Facebook pokazał Wam dzisiejszy post, zostawcie kciuk pod facebookowym postem. :* I dajcie mi znać, jakie u Was sposoby sprawdzają się wspierająco przy infekcjach.

Ten post powstał przy współpracy i wsparciu MyBestPharm.

Podobne wpisy