5 naturalnych produktów dla zdrowia, które każdy rodzic powinien mieć w swoim domu.

napisała 11/02/2019 Moim zdaniem, Szczesliva po godzinach

Nie wiem, jak Wy, ale odkąd ja zostałam mamą, to nie tylko zrozumiałam, że jestem teraz odpowiedzialna nie tylko za siebie ale również za drugiego człowieka. Odkąd zostałam mamą zaczęłam też o wiele baczniej przyglądać się mojemu otoczeniu!

Idąc tym tropem zaczęłam czytać skład produktów, z których przygotowuję posiłki i zaczęłam drążyć temat naturalnych metod dbania o nasze ciało i zdrowie. I wiecie co? Wychodzi nam to na zdrowie! Ja wiem, że odporność każdego dziecka to osobnicza kwestia. Dla przykładu jako dziecko chodzące do przedszkola chorowałam cały czas! Na zmianę z moim bratem, co skończyło się tym, że w końcu moja mama zrezygnowała ze swojej pracy, bo głupio jej było przed całym zespołem po raz n-ty brać zwolnienie na chore dziecko będąc w pracy tylko kilkanaście dni w roku… Miała taką komfortową sytuację, że mogła sobie pozwolić na taki krok. Zdaję sobie sprawę, że w wielu rodzinach nie jest to możliwe :(

A ja narzekam, że moje dzieci czasami chorują! A ja chorowałam jako dziecko niemalże non stop… ;-) I co miała powiedzieć wtedy moja mama…

Dlatego jak przystało na dawną „chorowitkę” ;-) mam dzisiaj dla Was 5 produktów naturalnych, które mam zawsze w domu. Tej zimy były używane kilkukrotnie i zdały egzamin. Niektóre z nich uważam za moje prywatne odkrycia i dzielę się nimi dzisiaj z Wami. Oczekując w zamian tylko tego, abyście dorzucili do tej listy jeszcze Wasze sposoby! Co dwie głowy to nie jedna! ;-)

1. Inhalacje z tymianku oraz maść majerankowa i tymiankowa!

Trochę podejrzliwie kiedyś patrzyłam na moją Teściową, kiedy mówiła mi o maści tymiankowej i majerankowej, cudownie podobno radzącej sobie z katarem u dzieci i dorosłych. Dopóki sama nie spróbowałam. Najpierw na sobie a następnie na moich chłopcach! Jest świetna! Nie tylko łagodzi podrażnienia, bo otula skórę warstwą wazeliny (która zazwyczaj jest nośnikiem substancji aktywnych), ale przede wszystkim mam wrażenie, że zmniejsza katar!

Ja poszłam w tym roku o krok dalej i razem z dziećmi inhalujemy się zielem tymianku, które kupiłam w pobliskiej zielarni. Zagotowuję wodę, wrzucam do niej ziele tymianku i wdychamy. Taki 10 minutowy seans działa świetnie! Jeszcze nie udało mi się namówić chłopców do inhalacji przy dużym garnku, bo się trochę boją. Ale ja zazwyczaj zaparzam ziele tymianku w dużym garnku, narzucam na głowę ręcznik i wdyyyyycham! Jest moc! Katar schodzi ze mnie w mig i oddychanie jest o wiele łatwiejsze.

.

.

.

.

.

2. Cebula i czosnek na talerzyku na noc

Nie wiem, czy próbowaliście już tej metody, ale ona u nas weszła w użycie od tego sezonu. Poleciła mi ją moja znajoma z Mazur, gdzie tam jej mama i babcia robią tak od lat.

Rozkrajam cebulę, dorzucam do niej pokrojone 2-3 ząbki czosnku, i zostawiam przy dziecięcych łóżkach na noc, aby wdychały. Taką procedurę stosuję razem z inhalacjami tymianku przy przeziębieniu i większych choróbskach. A kiedy katar doskwiera im przez cały dzień i żyć nie daje, to rozkrojona cebula zawsze stoi w ich pokoju, gdzie bawią się najczęściej. Zmieniam „talerzykowy wsad” mniej więcej co 6 godzin.

Rozkrojona cebula ma właściwości m.in. absorbcyjne. Sądzi się, że pochłania zapachy i oczyszcza powietrze z niekorzystnych cząstek, co może mieć pozytywne działanie przy infekcjach.

.

.

.

3. Syrop, który wspiera drogi oddechowe

W tym roku odporność moich chłopców przeszła trochę… Chyba tylko drugi rodzic wie, co to oznacza dla jego spokojnego snu i egzystencji w ciągu dnia ;-) Mnie to osłabia momentalnie! :D Powiedzcie, że macie czasami podobnie, to chociaż trochę mnie to uspokoi, że nie tylko ja jestem wymęczona do granic…

Przy syropach też stawiam na naturalny skład i przede wszystkim wyciągi roślinne. Mamy teraz na półce suplement diety Pelavo Multi 3+ na drogi oddechowe. Chyba jako jedyny z syropów, które znam, ma w składzie prawdziwy miód! Ma też wyciąg z kwiatostanu lipy, który działa napotnie. Pelargonia afrykańska to taka cudowna roślina, wielokrotnie polecana przez Was. Dodatkowo jest w składzie witamina C, czyli duży plus. Tym miodem u mnie ten syrop wygrał i liczę, że to będzie taki trend, żeby skłonić się bardziej w stronę natury.

 

.

.

.

4. Imbir ponad wszystko!

Ja kroję imbir na małe kawałki, tak aby stanowiły mniej więcej ok. 1/4 szklanki. Dorzucam do tego łyżkę miodu i odstawiam w ciepłe miejsce na 4-6 godzin. Imbir puszcza wtedy sok, a ja ten miodowo-imbirowy wywar dodaję do ich herbaty, a w ciągu dnia dodaję do wody, którą wypijają. Nie tylko jest pyszne, ale i zdrowe! Genialnie rozgrzewa ciało.

Ostatnio dodaję sok z imbiru również do wypieków. M.in. do chlebka bananowego (mój przepis na niego tutaj). Mam wrażenie, że imbir jest u nas w Polsce jeszcze za mało doceniany, ale liczę, że to się zmieni :-)

.

.

5. Szklanka wody z cytryną i miodem o poranku na czczo

Co wieczór w szklance ciepłej wody umieszczam 1 łyżeczkę miodu (mamy na tapecie cząbrowy i gryczany ostatnio), dodaję kilkanaście kropel cytryny i zostawiam do rana do rozpuszczenia. A rano, przed samym śniadaniem, na czczo mój M. i chłopcy mają ode mnie polecenie zawsze, aby to wypić. Mój M. mówi, że to zaostrza jego apetyt i nie może się już wtedy doczekać śniadania. Skoro tak mówi, to coś w tym musi być! ;-) Tej wersji się trzymam, bo z apetytem moich chłopców tej zimy jakoś lepiej. Więc może to… to?

Pamiętajmy, że miodu nigdy nie dodajemy do gorącej wody, bo traci on swoje właściwości. Maksymalna temperaturą, do jakiej można dodawać miód, to 50-60 stopni Celsjusza. Im niższa temperatura, tym lepiej.

Mam nadzieję, że moje „patenty” będą dla Was pomocne :-) Koniecznie podzielcie się ze mną Waszymi sposobami! Zawsze jestem ciekawa tych regionalnych sposobów, zaczerpniętych z medycyny ludowej, która pełna jest świetnych przepisów i sposobów.

Zdrowia, kochani!

P.S. Jeśli udało się Wam zobaczyć dzisiejszy post, zostawcie po sobie ślad na Facebooku czy w komentarzu  ❤ Jeśli macie ochotę puścić go dalej w świat – z góry dziękuję! :*

Podobne wpisy