6 rzeczy, które latem powinna mieć w domu KAŻDA kobieta!

napisała 05/08/2019 Moim zdaniem, Szczesliva po godzinach

Dzisiejszy wpis będzie idealną okazją do tego, aby podzielić się z Wami moimi odkryciami, patentami tudzież przepisami, które tego lata mnie zachwyciły i zmieniły moją codzienność! Jedni za moment powiedzą: „Hej, Szczęśliva, Ty próżna istoto! Wielkie mi tam odkrycia!”, ale ja wiem, co mówię (a właściwie to „piszę” :D), bo każdy, kto moich propozycji spróbuje, ten zapewne przybije mi piąteczkę! ;-)

Lipiec i sierpień to są miesiące, kiedy każda szanująca się kobieta, a mateczka to już w szczególności, powinna zwolnić. ;-) Za oknem lato i aż prosi się, aby rozwalić się na płasko na tarasie, w ogrodzie czy na działce, sączyć coś pysznego przez słomkę i napawać się błogą ciszą! Ale, ale… same dobrze wiemy, że warto jednak chyba zejść na ziemię! :-)

Dla przykładu – jak tylko pomyślę o tym, że niebawem przedszkole moich synów będzie zamknięte na dwa tygodnie, to mam ochotę się schować pod kołdrę i spod niej nie wychodzić. :D Dlaczego? Albowiem ja już to podskórnie czuję, że nasze życie stanie wtedy odrobinę na głowie. :D Junior rozsadzi całe mieszkanie, a Starszak mu w tym pomoże. Nie mamy na podorędziu babć czy dziadków, którzy zabierają wnuki na kilka dni do siebie, zatem musimy radzić sobie po swojemu. A ja, żeby nie zakopać się w bałaganie i nie zapomnieć o tym, że matka też człowiek, przygotowałam się na te dwa tygodnie chyba całkiem nie najgorzej! Przychodzę do Was z typowo babską listą, która ma za zadanie poprawić Wam humor, zainspirować Was, a może nawet Was uratować! Aby to lato było po prostu piękniejsze!

1. Zapach, który doda Wam energii!

Kiedyś zupełnie nie rozumiałam siły zapachu. Wiedziałam, że kobiety czymś tam się spryskują, ale nie podzielałam zupełnie tych ich zachwytów nad zapachami, które podobno porywają ich dusze i zaczarowują otoczenie. Dopóki nie odkryłam pewnego internetowego forum zapachowego, na którym mój umysł został zawładnięty aromatami. W ten oto sposób poznałam zupełnie inny wymiar, który od tamtej pory dodaje mojemu życiu takiej mojej własnej, prywatnej nutki wyjątkowości. :-)

Jeśli jeszcze nie macie zapachu na lato albo usilnie go szukacie – zapachu takiego „waszego-waszego”, takiego, który będzie Waszą druga skórą, a potrzebujecie świeżych nut lub chcecie dodać sobie energii i siły, to poszukajcie zapachów z figą lub rabarbarem w nutach! Na mnie woń tych roślin działa elektryzująco i ożywczo! Mam pod prysznicem żel o aromacie rabarbaru, a ciało spryskuję wodą toaletową z figą w składzie – cudowny Ogródek Śródziemnomorski, który tego lata mną zawładnął.

Figa i rabarbar tego lata to, moim zdaniem, tzw. must-have’y! One Was uratują i pomogą przetrwać np. takie dwa tygodnie, kiedy przedszkole ma być zamknięte! ;-)

2. Robot, który odwali za Was brudną robotę!

Kiedyś pod jednym z moich postów na temat robotów sprzątających ktoś zostawił krótki komentarz: „Leniwa kobieta!” i dodał wkurzoną buźkę na końcu. :D Dlatego ciągnąc ten wątek i rozwijając temat – jak na leniwą kobietę przystało, w dodatku kobietę, która ułatwia sobie życie na każdym kroku :D (czyli już w ogóle „Najgorzej!” i „Bezczelna!”), muszę się przyznać, że w moim domu od kilku lat podłogi odkurza i mopuje (tak, tak, jest takie słowo w słowniku języka polskiego :P) za mnie iRobot. Nie tylko się tego nie wstydzę – jestem wręcz wniebowzięta, że robią to za mnie te wspaniałe urządzenia! I zapewne potwierdzi to 99% kobiet, które też mają duże powierzchnie płaskie i doszły do punktu, w którym odkurzanie i mopowanie stało się dla nich przekleństwem, a teraz mogą w końcu odetchnąć! Przybijam Wam piąteczkę za to, że też dokonałyście słusznego wyboru. Niech nigdy żadna powierzchnia płaska nie wyprowadzi już Was z równowagi! :D

Od lipca mam w domu dwa nowe iRoboty i kontynuuję tę moją bezczelną wręcz miłość do nich! :D To dzięki nim tego lata mój Junior jak przychodzi z przedszkola i wysypuje mu się kilo piasku z każdej skarpetki, a następnie w porze obiadowej spadnie mu na kuchenną podłogę talerz spaghetti, to ja ze stoickim spokojem mówię: „Nie szkodzi, skarbie”. Jeszcze trzy lata temu wychodziłabym w takiej sytuacji z siebie! :D

Dlatego jeśli jeszcze nie macie iRobota, to ja będę stała na straży tego, aby ktoś w końcu pozwolił Wam odetchnąć od ciągłego odkurzania. No, chyba że tak się relaksujecie, ale w to już nie wnikam. Ja wolę relaksować się inaczej. :-)

Teraz odkurza u mnie w domu iRobot Roomba i7+ i jest on już członkiem naszej rodziny. :D Co go różni od poprzedniego modelu, który miałam? To majstersztyk, bo … on opróżnia się automatycznie! Jest jeszcze cichszy niż poprzedni model, który mieliśmy wcześniej, czyli teraz iRobot ogarnia sobie w nocy mieszkanie, a ja w tym czasie zaliczam odcinek Madmana <3 Dodatkowo ten model Roomby ma jeszcze większą moc ssącą, dzięki czemu dywany to już mam lepiej wyczesane niż psia sierść na światowych wystawach czworonogów, jak to określił mój brat. :D Bardzo dokładnie sprząta przy krawędziach i w narożnikach, co uważam za duży plus, bo w naszym mieszkaniu narożniki są chyba jakieś magnetyczne, bo przyciągają wszystko, co popadnie. U Was podobnie, czy tylko u nas takie niespodzianki? A jako że mój Starszak to alergik, dużym plusem jest to, że ten model przechwytuje 99% alergenów i pyłków.

Razem z nowym Braava m6, który nam od niedawna mopuje podłogi, są duetem nie do zastąpienia. Pewnie będzie wiele okazji, aby powiedzieć Wam o tym modelu Braava, ale mogę Wam zdradzić już teraz, że moje życie (jak przystało na samozwańczą kurę domową) nigdy nie było prostsze niż teraz. :D Oba urządzenia odpalam z aplikacji, gdziekolwiek jestem. Dodatkowo sprzęty uczą się naszych pomieszczeń, czyli same robią ich mapę, dzięki której później inteligentnie je sprzątają.

Mój mąż zastanawiał się w zeszłym roku, kiedy iRobot wprowadzi funkcję, która umożliwia robotom porozumiewanie się między sobą, tzn. dla przykładu kiedy jeden kończy odkurzanie, to drugi wtedy wkroczy do akcji z mopowaniem. Już się mój M. nie musi zastanawiać. :D Wprowadzona została w tych modelach technologia Imprint Link i w aplikacji iRobot HOME można sobie wszystko zdalnie i dokładnie zaprogramować. Czyli najpierw Roomba odkurza u mnie kuchnię, a kiedy skończy ją ogarniać, to ustawiłam w aplikacji, żeby od razu po nim wjechała do akcji Braava i podłogę wymopowała. Kocham tę funkcję.

Drodzy Panowie – jeśli przed Wami rocznica Waszej kobiety, urodziny albo inna okazja, jak choćby np. dwa tygodnie w domu z dziećmi :D, to jest to moment, w którym iRobot uratuje Wasze kobiety przed unicestwieniem. ;-) Zamiast marudzić, że nam ciężko, to siedząc na tarasie, odpalimy iRoboty z aplikacji i damy Wam żyć. Deal? ;-)

Zgodnie z moją obietnicą sprzed pół roku, udało mi się dla Was wywalczyć rabat na iRobota! Jestem tym mega podjarana, bo wiem, że część z Was na to bardzo czekała. No i jest! <3

Z kodem: MUSTHAVE tylko na iRobot.pl kupicie iRobota Roombę e5 –  za 1699 PLN!

Kod jest ważny od 5 sierpnia 2019 do 11 sierpnia 2019. Uczulam Was mocno, że rabat jest ograniczony w czasie. Wcześniej bywały sytuacje, że część z Was pisała mi, że kody Wam nie działają, ale to była kwestia tego, że próbowaliście użyć ich o kilka tygodni za późno :(

Panowie, nigdzie indziej tego robota taniej nie kupicie! Już ja się o to postarałam wraz z Darkiem, który zrobił wszystko, aby było dla Was najtaniej na rynku :-)

3. Maseczki do twarzy, które niemalże usuną zmęczenie!

Jako że w ostatnich miesiącach sporo schudłam i moja skóra (szczególnie ta na twarzy, o dziwo) dostała zdrowo w kość, to za poleceniem kilku dziewczyn niedawno poddałam się zabiegowi głębokiego nawilżenia twarzy (więcej znajdziecie w moich zakładkach na Instagramowym Instastories). Oprócz tego, że bardzo Wam taki zabieg polecam i widzę, że on rzeczywiście poprawił stan mojej skóry, to doszło do mnie, że zaniedbałam pewien aspekt pielęgnacji, który w moim wieku jest bardzo potrzebny – maseczki nawilżające! Kremów i toników było w mojej łazience zatrzęsienie, a dobrych maseczek… 0! Zrobiłam research, podpytałam kilka osób i mam już w łazience zestaw masek, które u mnie działają. Niebawem podzielę się z Wami nimi na Instagramie i po kolei je zrecenzuję. Stosuję je co drugi dzień od ponad miesiąca i już zauważam niewiarygodną poprawę!

Dodatkowo robię też maseczki w domu! Powróciłam do domowych maseczek po kilkuletniej przerwie i bardzo się z tego cieszę. :-) W skład mojego ostatniego odkrycia wchodzą:

  • miąższ z 1/2 awokado,
  • 1 łyżka kefiru albo jogurtu naturalnego,
  • jedno ubite białko z ekologicznego jajka,
  • kilka kropel cytryny.

Blenduję miąższ na gładką masę, dodaję sok z cytryny i kefir, a następnie delikatnie dodaję ubite białko i równie ostrożnie wszystko mieszam. Gotową całość nakładam na twarz i przykrywam jedną warstwą chusteczki higienicznej. Po 15 minutach zmywam. Cudownie nawilża! Takich 15 minut świętego spokoju, podczas gdy trójka brzdąców u taty na kolanach – serio, polecam! :D

Wychodzi na to, że takie maseczki umacniają więź ojca z dziećmi! ;-)

4. Notes, w którym zapiszecie, co jecie.

Ostatnio dostaję setki maili, w których pytacie mnie: „Jak schudłaś?!”, „Jak Ty to zrobiłaś?!”, „25 kilo w 6 miesięcy? Niemożliwe!”, „Od czego zacząć?”, „Mało jem, a tyję. Co robić?!!!!!”.

Ten punkt dedykuję tym z Was, które mają problemy z wagą i nie wiedzą, od czego zacząć. Nie da się opisać tego w jednym punkcie. Nie da się tego opisać w jednym poście. Ani nawet kilku postach. To była kompleksowa przemiana i wiele się na nią składało. Wszystko opiszę dokładnie w książce, która premierę będzie miała jesienią, ale już dziś powiem Wam, od czego zaczęłam.

Ja też twierdziłam, że zdrowo się odżywiam i niewiele jem – dopóki nie zaczęłam zapisywać tego, co spożywam. Przez 4 tygodnie dzień w dzień notowałam, ile jem i ile czego wypijam. Po miesiącu wiedziałam już, że czas na zmiany. Kiedy pokażecie takie zapiski dietetykowi lub ogarniętemu diabetologowi, który ma pojęcie o odżywianiu, to będzie wiedział, co z tym zrobić. Naprawdę dziewczyny – zapisujcie najpierw każdy Wasz posiłek. To da Wam wgląd w to, czym się żywicie i czy aby na pewno są to właściwie zbilansowane posiłki. Kiedy ja spojrzałam na moją kartkę z zapiskami, złapałam się za głowę. To był jeden z punktów przełomowych, dzięki któremu podjęłam decyzję, że chcę, muszę i mogę schudnąć, bo moje ciało jest w moich rękach.

Nie jestem bezwolnym balonem, który lata w odmętach – jestem kobietą, która chce być zdrowa i czuć się lepiej.

Lato jest idealnym czasem do zmierzenia się ze swoimi słabościami – niech kupienie takiego zeszytu, w którym zapiszecie Wasz jadłospis , będzie tym krokiem, dzięki któremu lato będzie porą roku, w której wszystko się zmieni. :-)

5. Jeansowa sukienka wiązana w talii.

Jeszcze do niedawna wydawało mi się, że jeans zupełnie nie jest dla mnie. Spodnie – jeszcze ok, ale bluzka, sukienka? Miałam wrażenie, że tylko nastolatkom wypada nosić tego rodzaju jeansowe sukienki, a ja muszę się już obejść smakiem. Dopóki takiej jednej nie przymierzyłam! Stwierdziłam, że nie ma chyba wygodniejszej, a zarazem bardziej uniwersalnej rzeczy, którą mam w szafie i która idealnie sprawdza się latem. :-) Wygląda świetnie zarówno do butów na wyższym obcasie, jak i sandałów czy butów na płaskim obcasie, a jednocześnie wygląda tak… jak by to opisać, hmm… schludnie, trochę elegancko, czysto? Brakuje mi słowa, ale pewnie wiecie, co mam na myśli. :-)

Drugą jeansową sukienkę wiązaną w pasie ustrzeliłam niedawno w lumpeksie. Uwielbiam ją! :-) Macie w swoich szafach takie uniwersalne rzeczy, w których czujecie się świetnie? Podrzućcie Wasze typy! :-)

6. Suszarko-lokówka.

Kiedy dwa lata temu ją kupiłam, nie sądziłam, że na zawsze już zagości w mojej łazience. Zawsze zastanawiałam się, co robią kobiety, które mają zawsze takie piękne, puszyste, wygładzone, a jednocześnie nie „klapnięte” włosy. To było dla mnie zagadką. Kiedy ja używałam prostownicy, to po jej zastosowaniu włosy, co prawda, były gładkie, ale objętości nie miały za grosz, mimo że starałam się je suszyć głową w dół, używałam pianki na objętość etc. Już nawet nie pamiętam, kto polecił mi ten zakup. Wiem jednak, że to był strzał w dziesiątkę i od tamtej pory nie potrzebuję już za każdym razem, kiedy mam większe wyjście, chodzić do fryzjera na modelowanie (tj. odbijanie włosów od nasady) i prostowanie ich na szczotkę. Robi to za mnie mia more, moja suszarko-lokówka! :-)

Dziewczyny, to już koniec mojej listy, ale założę się, że takich przedmiotów z cyklu life-saving jest więcej. Koniecznie podrzućcie Wasze typy! Niech to lato nie daje nam w kość, tylko pozwoli odpocząć i wydobyć z nas tę – czasami uśpioną – kobiecość. ;-)

P.S. Jeśli udało się Wam zobaczyć dzisiejszy post i jest on dla Was przydatny, zostawcie po sobie ślad na Facebooku czy w komentarzu  ❤ Możecie też go podać dalej. Dziękuję!

#ad

Podobne wpisy