Co drugi rodzic podaje to dziecku w dobrej wierze, a w rezultacie osłabia jego odporność.

napisała 01/12/2016 Moim zdaniem, Szczesliva po godzinach

Słyszałam już o tym kilkanaście lat temu od mojego internisty, i od tamtej pory zawsze miałam się na baczności. Przyznam się Wam jednak szczerze, że nigdy nie należałam do osób czytających ulotki z pieczołowitością. Dopiero od kiedy mam dzieci, przykładam do tego większą wagę.

Dzisiejszy post jest zainspirowany po części moimi doświadczeniami sprzed lat, które przypomniała mi Czytelniczka Asia. Asia napisała do mnie z prośbą do Was, abyście uważali z tym bardzo popularnym produktem, który powinien być stosowany z rozwagą. Temat moim zdaniem mega ważny i bardzo na czasie, bo infekcje teraz szaleją na potęgę, o czym dowiaduję się od Was w mailach.

Część z Was powie, że to jest oczywista sprawa i że niezastosowanie się do ulotki to głupota i tego typu ostrzeżenia są dla nich zbędne. To ja uprzedzę te oskarżenia i powiem tym osobom, że w szale infekcyjnym z chorującą całą familią czasami trudno o dobrą pamięć i ogarnianie tego wszystkiego w 100%. Matka to nie robot zaprogramowany na wykonywanie poleceń z chirurgiczną precyzją i czasami robi wszystko, aby pomóc dzieciom nie zdając sobie sprawy z tego, że w rezultacie zaszkodzi. Zgodzę się z tym co napisała Asia, bo wiem, że od szkodliwej nadgorliwości dzieli nas naprawdę niewiele:

„Ja niby zawsze wyczulona na tym punkcie, przeciągałam stosowanie o kilka dni i mam teraz za swoje. Myślałam, że pomogę, a Lilce zaszkodziłam…”

Historia Asi jest dość krótka, aczkolwiek bardzo wymowna.

” […] Lilka chorowała mi właściwie co miesiąc. Zaczynało się od kataru, czasami przezroczystego a czasami od razu waliło jej z nosa zieloną wydzieliną. […] Katar blokował ją we wszystkim. Nocki z katarem to był dla nas koszmar. Czyszczenie nosa co godzinę. O dmuchaniu mowy nie było. Odkurzacz i katarek. Bez tego ani rusz. Po każdej takiej odkurzaczowej sesji obowiązkowo krople obkurczające. Inaczej za 5 minut powtórka z rozrywki. Katar przeradzał się często w coś poważniejszego i tym sposobem miałyśmy 3 tygodnie wyjęte z całego miesiąca. Później tydzień zdrowy i od nowa. I tak przez cały bity rok!

Po takim rocznym maratonie poszłam w końcu z zakatarzonym dzieckiem do naszej pediatry i zapytałam lekarki, co ja mam z Lilką robić, bo to dłużej tak być nie może, tym bardziej, że jeszcze nie chodziła do przedszkola. A tu infekcja infekcję pogania! […]

Lekarka zapytała, jak wygląda nasza codzienność. Co podaje Lilce. Ile trwa nasz katar i jak usłyszała, że młoda znowu dostaje krople do nosa, to złapała się za głowę. A krople to była właściwie jedyna rzecz, która jej w tym katarze pomagała.

Madzia, skrócę Ci moja historię, bo bym się rozpisała do nocy, ale lekarka podsumowała chorowanie Lilki jednym zdaniem.

„Może Pani sobie podziękować za to, że Pani córka choruje.”

Stosując krople do nosa z substancją obkurczającą dłużej niż 5 dni, co zresztą podobno ma wielu rodziców w zwyczaju, bo szwagierka moja przyznała się do tego samego, osłabiamy śluzówkę dziecka. Ja nie tylko doprowadziłam do Lilkowego uzależnienia od substancji. Po długim okresie stosowania okazało się, że albo musimy stosować większe dawki, albo doprowadzamy do momentu, w którym ten lek już przestaje działać!

Ale podobno uzależnienie, to nic w porównaniu do tego, że ja każdorazowo przeciągając okres stosowania tych kropli, doprowadzałam do kolejnej infekcji, bo śluzówka osłabiona lekiem nie miała w ogóle właściwości ochronnych czy tam obronnych! […]

Napisz o tym, niech się dziewczyny dowiedzą. Bo nie zdziwię się, jeśli ze szwagierką nie jesteśmy osamotnione w tym swoim działaniu i notorycznym osłabianiu dziecka. Krople obkurczające to powinna być ostateczność

Najlepsze jest w tym wszystkim to, że to był właściwy trop. Od dwóch miesięcy od kiedy wypieprzyłam wszystkie krople i posiłkujemy się tylko solą morską, to Lilka mi nie choruje […]”.

Powiem Wam, że ja do podobnego efektu doprowadziłam przed laty ze sobą. Nie tylko nie wyobrażałam sobie funkcjonowania bez kropli do nosa. Doprowadziłam do mega przesuszenia śluzówki i rozpętałam moje wiecznie trwające przeziębieniowe piekło. Krople na katar te obkurczające zawierają w składzie substancje z sympatykomimetyków. One co prawda zmniejszają ilość wydzieliny z nosa, zmniejszają obrzęk i obkurczają naczynia krwionośne ułatwiając oddychanie przynosząc natychmiastową ulgę, ale nie leczą! Zmniejszają tylko objawy infekcji. Absolutnie nie mogą być stosowane dłużej niż 5 dni, a niektórzy lekarze mówią nawet o maksymalnie 3 dniach stosowania u dzieci.

Ja wyprowadziłam się z tych kropli dzięki soli morskiej. Totalnie odstawiłam jakiekolwiek obkurczające specyfiki i postawiłam na naturalne oczyszczanie solą morską i naturalne olejki. Częste stosowanie poważniejszych kropli to często błędne koło. Sól fizjologiczna albo sól morska, nawilżanie powietrza w domu, inhalacje, olejki i będzie lepiej!

„Nadgorliwość niestety czasami zdecydowanie bardziej szkodzi niż pomaga. „

Zdrowia!

P.S. Jeśli udało się Wam zobaczyć dzisiejszy post i jest on bliski waszemu sercu, zostawcie po sobie ślad na Facebooku czy w komentarzu  ❤ Możecie go też udostępnić. Dziękuję! 

Możesz obserwować mnie na Instagramie: ❤️https://www.instagram.com/szczesliva/ ❤️

Podobne wpisy