Codziennie robię coś, dzięki czemu nie mam zaskórników i nie boję się już pokazać bez makijażu!

napisała 08/10/2018 Moim zdaniem, Szczesliva po godzinach

Nie zdziwię się, jeśli część z Was ma bardzo podobną historię związaną ze swoją skórą i w dużej części mojego opowiadania będziemy mogły śmiało przybić sobie piątkę ;-) Skrycie liczę, że doszłyśmy do bardzo podobnych wniosków i nie tylko cieszymy się już zdrową i zadbaną skórą, ale również nie boimy się pokazać światu sauté, czyli bez makijażu!

Jeszcze do niedawna, czyli za punkt odniesienia możemy śmiało przyjąć powiedzmy przełom 2016 i 2017 roku, nie wychodziłam z domu bez makijażu. Serio… Prawda, że trochę to zastanawiające?

Dlaczego nie wychodziłam z domu bez makijażu?

Zwyczajnie wstydziłam się wyglądu mojej skóry bez podkładu i choć odrobiny pudru brązującego. Brak ujednolicenia skóry w postaci nałożenia podkładu i brak tuszu do rzęs traktowałam wtedy niemalże na równi z wyjściem z domu bez ubrania. Czułam się wtedy … yyy … „goła”!

Jak wyglądała moja skóra bez makijażu? Była jakby blada, szara, ziemista, bez blasku. W jednym miejscu była zaczerwieniona, w drugim jakby lekko sina. Wyglądała jak mozaika marmurkowa w kolorach szarości i beżu. Dobijało mnie to. Z jednej strony miałam świadomość, że za dużo od siebie wymagam, gdyż zwyczajnie nie sposób mieć idealną cerę nie wysypiając się, jedząc w pośpiechu i nie mając czasu na odpowiednią pielęgnację. Z drugiej jednak strony wiedziałam, że nie mogę się wybielać, gdyż … doskonale zdaję sobie sprawę z błędów, które popełniam.

Jakie błędy popełniałam?

Dziewczyny, już chyba kiedyś się Wam do tego przyznałam na Instagramie, ale zrobię to po raz kolejny i mam nadzieję, że wybaczycie mi szczerość, ale inaczej się nie da, otóż … nie robiłam sobie wieczorem demakijażu! Zdarzało mi się co prawda stanąć wieczorem przed lustrem i coś tam pomiziać wacikiem nasączonym jakimś mleczkiem, ale to nie miało nic wspólnego z odpowiednim demakijażem! Prawda była jednak brutalna – pod koniec niemalże każdego dnia padałam ze zmęczenia w makijażu na poduszkę i dopiero rano zabierałam się za ogarnianie twarzy. Najpierw w ruch szło mydło, później jakaś tam pianka, ale zazwyczaj na mydle albo żelu pod prysznic się kończyło. Zbrodnia w biały dzień!

A ja później dziwiłam się, że moja skóra wygląda, jak wygląda! :P Wiem już, że aby skóra wyglądała dobrze, muszę poświęcić dla niej więcej niż sekundę mojego życia z rana.

Odpowiednie, czterostopniowe oczyszczanie skóry to podstawa! To jak poranne mycie zębów! Dziewczyny, może nam się nie chcieć, ale mechanika oczyszczania jest jedna, jedyna i słuszna! :-) Mi też się czasami nie chce, ale trzeba! Nie ma drogi na skróty! Nie ma, że boli i się nie chce! ;-) Zawalczmy razem o fajną skórę! Latka nam przybywają, tego nie da się ukryć. Musimy wziąć sprawę we własne ręce, inaczej grawitacja nam nie pomoże… :P

Nasza skóra przechodzi naprawdę istny armageddon każdego dnia, o czym przekonałam się podczas eksperymentu, który przeprowadziła na mnie ostatnio marka Tołpa, nakładając na mnie makijaż, który …

symbolizuje codzienne zmagania towarzyszące mojej skórze! To wcale nie było pozytywne doświadczenie!

Dziękuję za tę metaforę, którą doskonale zrozumiałam! Stres, smog, zanieczyszczenia… mogłabym tak wymieniać bez końca! To to, co moja skóra doświadcza godzina po godzinie, dzień po dniu…

make up: Iza Szelągowska

Tołpę znam odkąd byłam nastolatką, bo kilka kosmetyków tej marki stało wtedy na łazienkowej półce mojej mamy i podkradałam je jej po cichu. Odkąd pamiętam moja mama zawsze dbała o skórę i była dla mnie w tym przykładem. Już wtedy uczyła mnie tego jak ważne jest oczyszczanie skóry i m.in. dzięki jej sugestiom okres nastoletni moja skóra wspomina bardzo dobrze i udało mi się obejść bez blizn, które często zostają po wypryskach.

Wiecie, o czym warto pamiętać? Że jak już odpowiednio dopasujemy kosmetyki do naszej skóry (minimalizm górą!), to nic tylko trzymać się tych czterech kroków oczyszczania i może być tylko lepiej! To stanowi bazę, na której możemy się śmiało oprzeć.

4 kroki oczyszczania wg Szczęślivej! (baaardzo ważne jest zachowanie tej kolejności oczyszczania skóry, bo jest to jedyna właściwa kolejność, a tak łatwo pójść na skróty, co nie? ;-))

1 krok: Demakijaż

a używam do tego płynu micelarnego. Tak na marginesie, ostatnio przekonałam się do serii Physio z Tołpy, której zaczynam używać nagminnie. Cała seria okazała się być znakomita, a wspomniany wcześniej płyn micelarny jest przy okazji wyjątkowo delikatny! Mam wrażenie jakby ślizgał się po mojej skórze, a jednak bardzo dokładnie usuwa makijaż. Płyn micelarny usuwa makijaż, ale żeby odpowiednio oczyścić skórę i przygotować ją do przyjęcia toniku sięgam po żel do oczyszczania, który stosuję zaraz po płynie micelarnym.

 

2 krok: Usuwanie zanieczyszczeń

Tutaj sprawdza się doskonale żel do oczyszczania twarzy też z serii Physio od Tołpy. Ja mam skórę wrażliwą a ta seria jest jakby dla niej stworzona. Żel oczyszczający z serii Physio bardzo delikatnie oczyszcza twarz, nie podrażnia mojej skóry i co dla mnie jest wybitnie ważne – nie szczypie!

 

3 krok: Tonizacja

To taki MUST DO! Krok obowiązkowy. Tonizacja to zresztą mój ulubiony rytuał obecnie :-) To dzięki niemu przywracamy naszej skórze odpowiednie ph i przygotowujemy ją do przyjęcia aktywnych składników zawartych np. w kremach. Ja używam obecnie tonik-serum z serii Physio.

Ręka w górę, która z Was o nim pamięta! ;-)

4 krok: Peeling enzymatyczny

Mam skórę wrażliwą, dlatego peeling enzymatyczny to jedyne słuszne wyjście, a peeling enzymatyczny 3 enzymy (też od Tołpy) nie tylko cudnie pachnie, ale również skutecznie usuwa zrogowaciały naskórek, co widać natychmiast, bo skóra jest rześka, świeża, jakby nowa! Peeling enzymatyczny stosuję raz w tygodniu.

Bromelaina i papaina to moje ulubione złuszczające enzymy i one tutaj robią świetną robotę :-)

A teraz zapytacie: Szczęśliva, nie przesadzasz?! Ile to ma trwać, jak ja ledwo sama chodzę do łazienki bez dzieci, a Ty chcesz żebym spędziła w niej dodatkowe pół godziny!

Słuchajcie, specjalnie liczyłam, ile czasu mi to zajmuje! Kochane, 2 minuty na podstawowe, niezbędne 3 kroki z tonizowaniem włącznie! Czyli bardzo spoko!

I teraz zapytacie: dlaczego oczyszczanie jest tak ważne wg Ciebie?

Słuchajcie, jeśli nie oczyścimy właściwie skóry, to nawet najlepszy krem nie będzie nam się wchłaniał a odpowiednio wykonany demakijaż ma za zadanie usunięcie warstwy makijażu zmieszanego z potem, łojem i kurzem. I co mega ważne – serio, sama woda nie wystarczy. Dlaczego? W ciągu dnia i nawet podczas snu nasza skóra wydziela łój skórny (tzw. sebum), a gdy dodajmy do tego kurz, pot, zanieczyszczenia, bakterie, czy pozostałości kosmetyków tworzy się całkiem spora warstwa, którą trzeba usunąć. Z patelni tłuszczu też nie usuniemy samą wodą. Tak samo jest z twarzą. Nie ma to tamto :-)

A dlaczego niby tonik jest ważny? Woda nie wystarczy?

Nie wystarczy, bo nie przywróci naszej skórze prawidłowego ph! A jeśli nasza skóra ma odpowiednie pH to znaczy, że jest w stanie powstrzymywać przed przenikaniem do naszego organizmu niechcianych mikroorganizmów, które mogą powodować trądzik lub sporadyczne wypryski. Skóra zaburzoną ma też wtedy swoją naturalną barierę ochronną przez co może zostać łatwo podrażniona, a to powoduje zaczerwienienia.

No a dlaczego peeling jest ważny, hmmm?

Aby pielęgnacja działała na 100% musimy usunąć martwy naskórek. Gdy nie robimy peelingu chociaż raz w tygodniu, to na powierzchni naszej skóry nagromadzi się warstwa martwych komórek naskórka, która jest zaporą dla przenikania aktywnych składników z kosmetyków, które używamy, od których oczekujemy konkretnych efektów. Co więcej – gdy skóra jest regularnie złuszczana wygląda po prostu lepiej lepiej, poprawia się jej koloryt, ukrwienie, dotlenienie, zmniejsza się ilość niedoskonałości, oczyszczają pory, spłycają zmarszczki.

To ostatnie jest dla mnie baaardzo obrazowe ;-) Dobra, no to działamy, a żeby Wam zmobilizować przygotowałam dla Was coś ekstra. Mam nadzieję, że się ucieszycie :-)

Tak świetnie sprawdziła się u mnie seria Physio, że skontaktowałam się z Tołpą, i razem przygotowaliśmy dla Was coś specjalnego.

Mamy dla Was 30% rabat, który możecie wykorzystać online. Wystarczy, że wypełnicie szybki quiz TUTAJ [klik]  i zniżka będzie Wasza!

I chyba najważniejsze! Jak już uwierzymy, że 4 stopniowe oczyszczanie, robi cuda – a robi – to pozostaje nam jedno!

Polubić siebie! Polubić siebie ze wszystkim, co nasze, jedyne, niepowtarzalne, co stanowi o tym, że my to my, a nie ktoś inny! Ja polubiłam już moje lekko odstające uszy, nieregularne piegi na nosie, które widzę tylko ja, asymetryczne brwi, zmarszczki, które pokazują drogę moich emocji towarzyszących mi na codzień!

Czymże byłoby nasze życie bez tych wszystkich emocji, które nam towarzyszą? ;-)

P.S. Jeśli udało się Wam zobaczyć dzisiejszy post, zostawcie po sobie ślad na Facebooku czy w komentarzu  ❤ Możecie też go podać dalej. Dziękuję!

Partnerem postu jest marka tołpa.

Podobne wpisy