Coś wyjątkowego, co zrobiła pewna Mama, a ja nie miałam okazji jej za to podziękować.

napisała 07/11/2017 Moim zdaniem, Szczesliva po godzinach

Od kiedy pamiętam byłam dzieckiem, które różniło się od innych. Zawsze lekko wycofana, z ukrycia obserwująca otoczenie. Zamknięta w sobie i nieufna. Trudno było mnie oswoić i przekonać do pracy w grupie. Z kolei wśród najbliższych byłam wulkanem energii i pomysłów!

Nigdy nie miałam potrzeby wchodzić w bliższe relacje, jak to robiły moje koleżanki. Stroniłam od dziewczyn i o wiele pewniej czułam się z chłopakami. Kiedy pewnego dnia mój wychowawca w szkole podstawowej poprosił moją mamę o spotkanie, nie mógł liczyć na  jej sympatię, czemu zresztą dała wyraz i nie szczędziła mu swojej szczerej opinii. Mój wychowawca stwierdził wtedy dobitnie, że na pewno nie jestem zdrowym dzieckiem, bo nie potrafię się asymilować i odstaję od reszty. Wg niego byłam dziewczynką, która ma zaburzenia świadczące o autyzmie co najmniej.

Tymczasem moja mama podeszła do tego na chłodno. Wiedziała doskonale, że wszystko jest ze mną w porządku i stanęła w mojej obronie. Bezpardonowo zapytała mojego wychowawcę, jakim cudem jest on w stanie wydać opinię będąc wyłącznie nauczycielem wychowania fizycznego po tygodniu od poznania dziecka, i ilu sposobów dotarcia do mnie już próbował, że ma tę pewność, że jest coś ze mną nie w porządku.

Podobno wychowawca zamilkł wtedy, a po kolejnym miesiącu poprosił ją o ponowne spotkanie i przeprosił za to, że nie dał mi czasu, by mnie poznać.

Od kiedy tylko pamiętam mama wierzyła we mnie i ufała moim wyborom obserwując mnie z boku nie próbując mnie odwodzić od wielu pomysłów, które z kolei zabraniali rodzice moich koleżanek. Kiedy pewnego dnia poprosiłam moją mamę o urodzinowy prezent w postaci zestawu klocków, z których można było złożyć statek piracki, moja mama nie oponowała ani sekundy. Nie miała żadnych uprzedzeń i nie pozwoliła mi nigdy myśleć, że jakiekolwiek uprzedzenia mogą być dla mnie barierą. Nigdy nie podkładała mi pod nos zestawów lalek i każdy mój niestandardowy wybór kwitowała z radością. Kiedy z kolei poprosiłam ją o zapisanie mnie na zajęcia judo nie próbowała wybić mi tego pomysłu z głowy. Stwierdziła, że to świetna okazja do tego, abym nabrała krzepy i potrafiła odnaleźć się również w bardziej chłopięcym gronie, co z kolei nie spotkało się ze zrozumieniem reszty mojej rodziny.

A kiedy postanowiłam spróbować moich sił w tańcu towarzyskim i czekał mnie pierwszy w życiu turniej tańca, ona mimo pustej rodzinnej skarbonki przerobiła swoją suknię ślubną i uszyła mi najpiękniejszą sukienkę, jaka widział tamten parkiet.

Nie poddawała się i mi samej nie pozwoliła się nigdy poddać!

Dziękuję Ci, Mamo, za to że mogłam mieć wybór. Za to że dałaś mi prawo i nie odbierałaś radości, kiedy kiełkowały w mojej głowie najdziwniejsze pomysły!

Dziękuję Ci, że nigdy nie byłaś uprzedzona do moich zainteresowań. Ty się po prostu cieszyłaś z tego, że ja chcę się rozwijać i mam w sobie pasję. Pasję do życia, do sportu, do tego, co mnie interesuje! Choćby moja pasja była najdziwniejszą na świecie i odstającą od zainteresowań reszty, Ty stałaś za mną murem. Wspierałaś mnie, dopingowałaś. Zagrzewałaś do walki!

Piękne jest to, że takich mam jak moja Mama, jest więcej! Mam nadzieję, że wiele ich jest również wśród nas tutaj obecnych! Głęboko wierzę, że my również jesteśmy córkami takich matek, które miały wsparcie w wielu momentach.

Córkami takimi jak Michelle Kwan, reprezentująca Stany Zjednoczone, dwukrotna medalistka olimpijska, od początku wspierana przez swoją kochającą mamę mimo ogromnych trudności finansowych, które utrudniały każdy krok Michelle w drodze po jej sportowe marzenia! Jak Zahra Lari, trzykrotna mistrzyni kraju w łyżwiarstwie figurowym ze Zjednoczoych Emiratów Arabskich, której ze względów kulturowych i obyczajowych nie było łatwo uprawiać sport w kraju, w którym kobiety muszą zmagać się z wieloma uprzedzeniami! Jak Mathilde Petitjean z Kongo, która była pierwszą reprezentantką jednego z państw Afryki Zachodniej w narciarstwie biegowym, której to dyscypliny próżno szukać wśród standardowych wyborów czarnoskórych mieszkańców Afryki. Jak Carina Vogt, pierwsza w historii medalistka w skokach narciarskich – sporcie tak mocno zdominowanym przez mężczyzn!

Cieszę się, że mogę być częścią kampanii „Love over Bias”, czyli „Miłości ponad uprzedzenia” kolejnej odsłonie kampanii „Dziękuję Ci, Mamo”, którą wzięło pod swoje skrzydła Procter&Gamble, i już kolejny rok z rzędu pokazuje nam wyjątkowe aspekty macierzyństwa i utwierdza mnie w przekonaniu, że bycie Mamą to najpiękniejsza a zarazem najtrudniejsza przygoda, w której nagrodą jest szczęśliwe dzieciństwo naszych dzieci.

Dzieciństwo bez uprzedzeń!

Dzieciństwo, w którym każda istota ma prawo rozwijać się tak, jak podpowiada mu serce. W którym dziecko jest wspierane i dopingowane bez względu na to co i jak chce robić.

Walczmy ze stygmatyzmem uprzedzeń jako matki. Wspierajmy naszych najmłodszych. Stójmy na straży ich pełnego pasji ale i niestandardowych wyborów dzieciństwa. Dopingujmy! Zagrzewajmy do zdobywania ich prywatnych szczytów.

fot. Krzysztof Żabski

Ja dziękuję mojej Mamie za to, że dzięki niej wiem jak ważne jest wspieranie teraz moich dzieci w ich wyborach. Dziękuję Ci, Mamo, za to, że zawsze byłaś moim sojusznikiem, jakim ja pragnę być również dla moich dzieci :*

Zapraszam Was do obejrzenia filmu „Miłość ponad uprzedzenia”, który zmoczył doszczętnie moje policzki a jednocześnie dodał wiary w to, że jestem na dobrej drodze by pomagać moim dzieciom w zdobywaniu swoich celów bez względu na to, jakie by one nie były i ilu osobom byłoby z nimi nie po drodze.

Partnerem postu jest Procter&Gamble, które w kampanii „Dziękuję Ci, Mamo.” wspiera tym razem jakże ważną walkę z uprzedzeniami i nakłania do jednoczenia się wokół rzeczy, które łączą mimo różnic.

Podobne wpisy