Każda kobieta, która jest mamą, powinna bezwzględnie przestać to robić.

napisała 11/04/2018 Moim zdaniem, Szczesliva po godzinach

Jeśli jakakolwiek mama nadal to robi, to powinna z tym skończyć. Bezwzględnie. Najlepiej od teraz! Bez żadnego ale, bez kłótni, bez wahania i bezapelacyjnie! :-)

Niespełna tydzień temu pod jednym z moich postów pojawił się komentarz Ani, która napisała coś, co dało mi do myślenia. Ania w żalu, zapewne również w złości i bezsilności, napisała:

„A co ja mam powiedzieć? Ja już się chyba pogodziłam z tym, że nigdy nie będę wyglądać jak ta Lewandowska a moje dziecko nie będzie miało najlepszych zabawek. Może kiedyś mój los się odmieni. Może wreszcie będę miała to co mają inni a na razie moje dziecko musi chodzić w rzeczach po kuzynce a ja wyglądam po ciąży jak idź stąd i nie wracaj. […]”

Kiedy chwilę zastanowiłam się nad komentarzem Ani i przeszłam z nią w końcu na prywatnego maila, to przypomniałam sobie samą siebie sprzed dokładnie pięciu lat! Wtedy na świecie pojawił się mój Syn, a ja wpadłam w świat czytania blogów, oglądania zagranicznych instagramów i śledzenia kolorowej prasy w poszukiwaniu recepty na bycie „idealną” mamą. To znaczy taką „mamą na czasie”, „mamą która wszystko robi najlepiej”, „mamą, której dziecko ma wszystko to, co mu potrzebne do jak najlepszego rozwoju”.

Wpadłam w ten świat, w którym wszyscy raczyli mnie pięknymi obrazkami i … zdołowałam się!

Byłam podirytowana i zezłoszczona, że ja nie radzę sobie tak dobrze, jak zapewne radzą sobie inni. Zaczęłam porównywać, czy aby ja wyglądam równie dobrze jak inne kobiety, czy moje dziecko też tak dobrze rozwija się jak inne dzieci. Czy też ma ergonomiczną (cokolwiek to znaczy!) wanienkę. Czy wózek nasz też tak gładko mknie po parkowych alejkach. Czy skóra mojego syna też tak zdrowo wygląda jak skóra innego dziecka i czy garderoba mojego dziecka to zbiór przypadkowych kolorów, czy może powinnam jednak zainwestować w coś lepszego.

 

Zaczęłam doszukiwać się moich niedostatków widząc to, że inne kobiety miały wg mnie lepiej. I dołowałam się jeszcze bardziej! Mówię Wam, szaleństwo! Jakiś wyścig zbrojeń, czy jak! :-D

Aż w pewnym momencie przejrzałam na oczy! Było to dokładnie 3 lata temu po przyjeździe z wycieczki do Los Angeles, gdzie mój mąż wtedy częściowo pracował. Spotkałam tam Bonnie, mamę trójki dzieci (teraz ma ich już czworo!).

Jak wyglądał dom Bonnie i jej dzieci? Dzieci Bonnie były ubrane bardzo skromnie, miały pokoje bez jakichkolwiek szaleństw. Ich dom przypominał właściwie nasze mieszkanie sprzed remontu. Żadnych rewelacji. Żadnych ekstrawagancji. Białe ściany, najprostsze meble, brak dywanów i innych dekoracji. Trochę zabawek, ale w większości z odzysku. Tymczasem biła z ich domu taka RADOŚĆ, taki GWAR, taki zarażający dobry humor i OPTYMIZM, a dzieci były tak szczerze radosne a Bonnie była tak pozytywnie nastawiona do macierzyństwa, że autentycznie zaczęłam z minuty na minutę zarażać się tym jej podejściem!

Bonnie miała szczerze gdzieś, co kto i kiedy sobie pomyśli. Ona robiła swoje! Wychowywała swoje dzieci po swojemu i układała sobie życie tak, jak chciała. Miała gorsze i lepsze momenty, jak każda z nas, ale zupełnie nie zwracała uwagi na te rzeczy, które akurat mi wtedy zaprzątały niepotrzebnie głowę.

Ona nie porównywała się do innych i była dumna z tego, że jest taką mamą, jaką właśnie była!

Ta jej radość. Ta macierzyńska wielka duma! Ta beztroska w zachowaniu i luźne podejście do otaczających ją przedmiotów totalnie mnie urzekły! Bonnie wygrała już na starcie i zaoszczędziła sobie tego wszystkiego, co mi zaprzątało niepotrzebnie głowę! :-)

Dziewczyny, powinnyśmy przestać patrzeć krytycznym okiem na same siebie.

Bądźmy z siebie szczerze dumne! Stawiajmy sobie wielkie plusy za przetrwanie trudnego dnia. Za wytrwanie tygodnia z chorą gromadką naszych dzieci. Za te miesiące pełne kolek czy marudzenia. Przyklejajmy sobie wirtualne kotyliony za pyszny obiad, przespaną noc i zabawę na dywanie z naszym dzieckiem. Bądźmy z siebie dumne i nie pozwólmy, aby cokolwiek zachwiało naszą macierzyńską pewnością siebie :-)

Ogromnie się cieszę, że biorę udział w kampanii „Prawdziwe macierzyństwo”, którą zainicjowała marka Baby Dove. To kampania z prawdziwym przekazem, z którym sama bardzo mocno się identyfikuję. Dziewczyny, my śmiało jako mamy możemy być z siebie dumne! Zbyt krytycznie patrzymy na siebie i niepotrzebnie porównujemy się do innych. Tymczasem to pewne, że starając się być prawdziwe w naszym macierzyństwie, robimy to, co najlepsze dla naszych dzieci.

A chwile słabości, które ma każda z nas, to tylko drobne przystanki, które kiedyś będą tylko mglistym wspomnieniem :-) 

Zachęcam Was mocno do obejrzenia tego filmu. Nie wiem, czy to jeszcze hormony, czy jak, ale ten film to dla mnie ogromny wyciskacz łez! :-)

 

Każda z nas pamięta chwile niepewności, choćby strach przy pierwszej kąpieli. Czy pierwszą wizytę u pediatry z gorączką u dziecka, gdy na pytania pediatry odpowiadałyśmy niepewnie zastanawiając się, czy aby na pewno odpowiednio opiekujemy się maluchem.
 . 
Partnerem tego postu jest marka Baby Dove. 
 

Każda z nas jest inna ale jest najlepsza, w tym co robi! Bądźmy przede wszystkim sobą i bądźmy prawdziwe! :-)

Podobne wpisy