Jeśli zastanawiałyście się kiedykolwiek, jak schudnąć 10 kg w miesiąc i bez efektu jojo, to powiem Wam, że nie jesteście jedyne, którym taka właśnie myśl nie dawała spokoju. Zazwyczaj potrzeba schudnięcia 10 kilogramów w tak krótkim czasie pojawia się w popularnych momentach życiowych takich jak: studniówka, ślub, chrzciny, komunia bądź wakacje. Wtedy potrzebujemy -10kg „na już!” ! Najlepiej od razu! ;-)
Powiem Wam, że jeszcze w czasach, gdy nie studiowałam dietetyki i miałam niewielkie pojęcie o fizjologii człowieka, myślałam, że „wykręcenie” takiego wyniku to świetny sprawdzian dla mojego ciała i silnej woli.
Że wystarczy niby tylko przypilnować „michę”, to znaczy odjąć sobie z talerza (czytaj: jeść jak ptaszek i mieć zawroty po kilku dniach wywołanie niewystarczającą podażą energii) a później wcisnę się w jeansy, które czekały na mnie na górze szafy od 5 lat, w czasach gdy patrzyłam na swój tyłek z zadowoleniem (bądź chociaż z neutralnym nastawieniem).
A że stan bycia na diecie towarzyszył mi mniej więcej od ok. 13 roku życia (już wtedy powinna się mojemu otoczeniu zapalić wtedy lampka), to zdarzył się ten upragniony moment, w których schudłam 10 kilogramów jedząc na śniadanie pieczywo typu wasa (2 liche kromeczki), na obiad biały ryż z jabłkami, a na kolację jadłam powietrze. Musiałam iść spać jak najszybciej to było możliwe – w przeciwnym razie głód nie dałby mi spokoju.
Nikt mi wtedy nie powiedział, że to nie tędy droga. Nikt mi nie powiedział co jeść, jak jeść i w jakich proporcjach aby zredukować masę ciała nie musząc kłaść się spać o 18.30, by wytrwać do rana. A następnie, by te kilogramy nie wróciły z nawiązką…
To wtedy właśnie, w wieku ok. 14 lat zaczęła się moja przygoda z nieefektywnym odchudzaniem, po którym nawet jeśli wynik został wykręcony, to bardzo szybko wracałam do poprzedniej masy ciała do punktu wyjścia, często mocno go nawet przebijała…
Ba! Nie dalej jak 8 lat temu również byłam na diecie, po której zredukowałam 25 kilogramów. Z pomocą endokrynologa (który przepisał mi kilka leków i drugie kilkanaście suplementów) oraz pani dietetyk, która rozpisała mi bardzo skrupulatny program zaczynający się od „oczyszczenia” (o tym to ja jeszcze napiszę osobną historię…) a następnie stopniowo wprowadzał produkty dozwolone w tym masło kozie, jogurty owcze i inne naprawdę niepotrzebne fanaberie, za którymi jeździłam przez pół Krakowa i wydawałam na nie majątek.
Zredukowałam 25 kilogramów wtedy, ale to co działo się z moim organizmem po odstawieniu leków, również nadaje się na co najmniej anegdotę. Wypadanie włosów w ilości hurtowej to był naprawdę pikuś w kontrze do reszty następstw tamtej redukcji masy ciała.
Nikt mi wtedy nie wytłumaczył, że redukcja masy ciała nie musi odbywać się przy pomocy detoxów, maseł kozich, jogurtów owczych i suplementów wraz z lekami za ponad 1500 złotych w skali miesiąca. I to jeszcze nie licząc wizyt, które trwały 5-10 minut a każda z nich kosztowała od 400 do 800 złotych. Nie ma nic złego w koszcie wizyty w wysokości 500 złotych, o ile stoi za tym coś więcej aniżeli pięciominutowe
„dzień dobry. wszystko okay? to tutaj recepta.”.
Bądź:
„Dzień dobry. jak się pani czuje? dobrze? super. proszę stanąć na wagę. super. to do widzenia.”
A mniej więcej tak te wizyty wyglądały i żadna z nich nie trwała dłużej jak 10 minut.
Od pani dietetyk miałam zalecenie, by na ten moment nie włączać aktywności fizycznej (bo za dużo kortyzolu dla organizmu a szkoda stresować organizm…). Zalecenie rodem z ciemnogrodu. A od pana endokrynologa miałam odgórny zakaz jedzenia nawet pełnoziarnistych produktów pszennych „bo one nikomu do szczęścia nie są potrzebne” mimo że nie miałam alergii na produkty pszenne.
Bardzo chętnie przeprowadziłabym teraz z nimi rozmowę i wysłuchała argumentów, bo mam zgoła odmienne zdanie. Ba! Nauka również nie stałaby po ich stronie.
Jak zatem schudnąć 10 kg w miesiąc i bez efektu jojo? Z punktu widzenia matematycznego i z punktu widzenia zdrowego rozsądku – nie da się tego zrobić ani harmonijnie ani zdrowo. Organizm po redukcji 10 kilogramów w ciągu 30 dni byłby osłabiony i bardzo szybko odzyskałby to z nawiązką. Ale jeśli ktoś chce Wam sprzedać program typu detox to napisze Wam, że nawet 20 kilogramów w ciągu miesiąca jest realne. ;-) I co ciekawe – znajdą się na to klienci.
Już niebawem będę przyjmowała swoje pierwsze pacjentki, które mogą mieć pewność, że nie będą musiały przechodzić wątpliwych w działaniu detoxów (bo od oczyszczania naszego organizmu mamy takie dwa tajemnicze organy, które nazywają się: nerki i wątroba, a nie programy oczyszczające za 500 zł per tydzień). Nie zalecę moim pacjentkom również suplementów, z którego jeden tylko będzie kosztował 500 złotych i będzie dostępny tylko w miesięcznej subskrypcji o ile namówią na jego zakup jeszcze koleżankę. Ani nie zakażę im aktywności fizycznej (no chyba że stan ich stawów będzie wymagał pewnej pauzy). Ani też nie będę namawiać je na plastry za 1100 zł, które mają rzekomo nie tylko pomagać schudnąć, ale również wygładzać zmarszczki…
Zrobię coś o wiele bardziej „szalonego” – wskażę im kierunek, jak mogą przeprowadzić redukcję masy ciała: harmonijnie, bez szarpaniny, bez potrzeby zaciągania kredytu rocznego w wysokości 50.000 złotych (obserwatorka kilka dni temu podesłała mi link do oferty dotyczącej życiowej odnowy obejmującej również odchudzanie za bagatela 50.000 rocznie – i ludzie to kupują!).
Zredukują masę ciała z głową, ze spokojem, z planem i przekonaniem, że proces ten wręcz nie powinien trwać miesiąc – a najlepiej był trwał kilkukrotnie dłużej tak, aby efekty zostały już z nimi na zawsze – przez kolejne dekady naszego kobiecego życia. By odzyskały po nim energię, pewność siebie i sprawczości.
Zanim jednak otworzę możliwość konsultacji 1:1, o które część z Was już się dopomina [dziękuję za Waszą cierpliwość, ale najpierw muszę obronić moją pracę dyplomową, by móc działać …etycznie! :) ] , to zapraszam Was do mojego Klubu Zmian. To miejsce dla tych z Was, które chcą zacząć redukcję masy ciała już teraz, chcą poznać wszystkie meandry z tym związane, chcą obliczyć swój deficyt kaloryczny, rozplanować go w czasie, nauczyć się komponowania posiłków i iść po swoje! :-) W Klubie Zmian macie moje wsparcie i wsparcie innych, cudownych dziewczyn, które również są w procesie redukcji masy ciała. Mamy regularne wyzwania, które pomagają trwać w procesie redukcji masy ciała, są regularne webinary, karty pracy i wiele innych materiałów, które pomagają poukładać sobie w głowie ten proces. :-)
Tutaj link do Klubu: https://www.facebook.com/groups/klubzmian
Jeśli powyższy link nie działa Wam z telefonu – po prostu wejdźcie na mój profil szczesliva.pl na Facebooku i tam znajdziecie link do Klubu Zmian. Aby dołączyć do Klubu Zmian trzeba kliknąć przycisk: „Dołącz do grupy” lub „Subskrybuj” i przejść proces subskrypcji. Gdybyście miały problem z zasubskrybowaniem Klubu Zmian z telefonu – zróbcie to z laptopa – idzie wtedy znacznie sprawniej! 🙂
Dodatkowo – startujemy teraz w Klubie Zmian z Wyzwaniem: Talerz Mocy 4.0 🥗🔥💪🏻❤️ Warto dołączyć 💪🏻🔥
Do zobaczenia w Klubie! :-) Zostawiam Wam jeszcze na dole listę Webinarów, które już są gotowe do obejrzenia w Klubie a są świetne na start – takie webinary to przygotowane przeze mnie ponad godzinne materiały video, które tłumaczą każdy aspekt i rozkładają go na czynniki pierwsze. :-)

Screenshot
Ściskam!
Magda








