• O mnie
  • Kontakt / Współpraca
  • Archiwum
szczesliva
  • Strona główna
  • Podróżniczo
    • Gdzie jest Tata?
    • Polska też jest fajna!
    • Szczesliva podróżuje
    • Close
  • Uroda
    • #AkcjaDetox
    • Szczesliva dba o skórę
    • Szczesliva jest FIT
    • Close
  • Moda
    • Moda dla dzieci
      • To shop or not to shop
      • Close
    • Moda dla mam
    • Close
  • Kulinarnie
    • COOLinarnie
    • COOLinarnie dla maluchów
    • Koktajlovo
    • Close
  • Moim zdaniem
    • BLOGOSFERA
    • Jak nie zwariować na macierzyńskim
    • Kalejdoskop miesiąca by szczesliva
    • Szczesliva po godzinach
    • Szczesliva w CIĄŻY
    • Close
  • Polecane
    • Aplikacje mobilne
    • Dla dziecka
    • Dla blogera
    • Zdrowie
    • Close

5 rzeczy dla zdrowia dziecka, które każdy rodzic powinien mieć w domu.

napisała szczesliva • 15/01/2019 • Moim zdaniem, Szczesliva po godzinach, Varia

Jako mama trójki już dzieci mam wrażenie, że lista niezbędnych rzeczy, które zawsze mam w domu, czy to w apteczce domowej czy podróżnej, jest już stała! Uff ;-)

Całkiem dobrze pamiętam jeszcze czasy, w których domowa lub podróżna apteczka naszego pierworodnego syna była tak opasła, że w końcu przestała się dopinać a w rezultacie zamiast apteczki zorganizowałam sobie całą torbę „niezbędnych” rzeczy, których i tak nigdy nie używałam ;-) To najprawdopodobniej wynikało z niepotrzebnego panikowania i dmuchania na zimne. Ale same wiecie, jak to może być na początku naszej rodzicielskiej drogi ;-) Zanim nabędziemy doświadczenie, to minie trochę czasu ;-) Mi to zajęło hmmm… jakieś 5 lat ;-)

Na szczęście teraz już tak nie panikuję, ale zawsze mam w domu żelazny zestaw, który ratuje mnie i dzieci z wielu opresji! Bardzo jestem ciekawa Waszych apteczkowych niezbędników dla maluchów i bardzo chętnie zrobię z nich szerszą listę, także śmiało możecie podrzucać w komentarzach Wasze typy! Nie napiszę dzisiaj o takich oczywistościach, jak np. paracetamol czy ibuprofenum, które chyba każdy rodzic ma w apteczce, ale raczej o rzeczach mniej oczywistych, bez których ja nie wyobrażam sobie funkcjonowania/chorowania moich brzdąców!

No to lecimy z tym koksem! ;-)

1. Odciągacz do nosa!

To jest urządzenie na miarę jakiejś nagrody! Też macie takie wrażenie? Czasy gruszek do nosa trudnych w czyszczeniu chyba już bezpowrotnie minęły. I w sumie dobrze. Od jakiegoś czasu mamy czasy odciągaczy do nosa – takich do odkurzacza lub z ustnikiem. Majstersztyk! Jestem zwolenniczką zarówno jednej jak i drugiej opcji. W domu najchętniej używam odciągacza z końcówką do odkurzacza, ale bardzo dbam o to, aby nie przesadzić z za częstym i za mocnym odciąganiem kataru. Można się zagalopować w tym oczyszczaniu odkurzaczem i np. uszkodzić śluzówkę nosa maluszka, jeśli końcówkę przyłożymy za blisko śluzówki i damy za dużą moc odkurzacza [tak kiedyś załatwiłam mojego Starszaka … :( ] Można też doprowadzić do nadprodukcji wydzieliny, jeśli zbyt często będziemy odciągać katar. Tutaj trzeba rozważnie podejść do tematu.

Z kolei na wyjeździe preferuję odciągacz z ustnikiem, bo rzadko kiedy ktoś ma na podorędziu zbędny odkurzacz, który zostawi nam w hotelowym pokoju na wypadek konieczności oczyszczania nosa ;-)

A odciągacz w połączeniu z wodą morską lub wodą termalną to jest coś, co mam w domu zawsze na wierzchu a w apteczce podróżnej jest obowiązkowo! Nie zliczę, ile razy byliśmy na jakimś odludziu, na drugim końcu świata, gdzie nagle w środku nocy zalała jedno z moich dzieci fala kataru. Byłam wtedy uratowana!

Plus do tego maść majerankowa i bywa, że katar znika po 3 dniach, o ile nie jest to jakaś grubsza sprawa… Też używacie odciągaczy do kataru? Też musicie natrudzić się i stosować tysiące sztuczek, aby uniknąć dziecięcego płaczu? ;-) Matko, bywa, że to dla moich dzieci tragedia! Tylko Gaia podchodzi do tematu ze stoickim spokojem ;-)

2. Synbiotyk w kroplach

Ilość sytuacji w 2018 roku u moich dzieci, gdy niestety musiał wejść do użycia antybiotyk, wcale nie była taka mała, jak prognozowałam w połowie zeszłego roku :( Chyba za szybko pochwaliłam te moje brzdące, bo listopad i grudzień 2018 u nas to była jakaś masakra. A grudzień tak nam dał do wiwatu tuż przed samiuchnymi świętami, że calusieńka nasza piątka … skończyła z antybiotykiem i ledwo powłóczyliśmy kończynami … :(  Ale było – minęło!

Tylko starszaka (i to też nie zawsze …) udaje mi się przekonać do kiszonek, które uzupełniają florę jelitową o dobre probiotyczne bakterie, szczególnie po antybiotykoterapii. Niestety Junior i Gaia nie chcą nawet na kiszonki patrzeć, dlatego u nas synbiotyk w kroplach to apteczkowy must-have, który uzupełnia brzuszki o te dobre bakterie. Ja stawiam na szczepy bakteryjne Lactobacillus rhamnosus GG a z dodatkiem fruktooligosacharydów stanowiących źródło energii dla tych żywych kultur bakterii, dodatkowo umożliwiających tym kulturom bakterii lepszą adaptację w jelitach i szybsze namnażanie, to jest komplet idealny.

Multilac Baby w kroplach mam nie tylko w domowej apteczce i tej podróżnej, ale mam też w mojej torebce. Jest to jedyny znany mi synbiotyk w kroplach, który nie musi być przechowywany w lodówce. A ja jak schowam coś do lodówki, to bywa, że zapominam o tym na amen. Ponadto krople nie zawierają konserwantów, laktozy czy kazeiny, co może być ważną informacją dla wielu rodziców.

Też używacie Multilac Baby w kroplach? Jak brzdące go u Was tolerują? Zbieram opinie i każda jest na wagę złota! Ja go lubię przede wszystkim za to, że ma neutralny smak i dzieciaki mają z nim dobre skojarzenia, dlatego nie muszę stawać na głowie, aby go im podać. To chyba zrozumie tylko rodzic :D ;-)

Piszcie do mnie w sprawie Multilac Baby w kroplach na mojego maila: szczesliva (małpa) gmail.com i dajcie znać, jak się u Was sprawdza!

3. Krem na odparzenia!

Mam w domu 2 żelazne produkty, które nie tylko służą moim dzieciom, ale ja im je również bezczelnie podkradam ;-) Jeden to maść na odparzenia, którą stosuję o każdej porze roku. Nie tylko na miejsca newralgiczne u maluchów pieluszkowych, ale również na ich twarz, gdy jest zimno (nie ma w składzie wody i na to bardzo zwracam uwagę przy produktach na mróz i niepogodę, aby wody nie było lub było jej jak najmniej). Ale stosuję ją również szczególnie zimą na moje usta (bo suche mam wybitnie!), łokcie i kolana! Działa cuda!

Dzieciaki nie przepadają za maścią, gdy stosuję im ją na twarz, bo wiadomo – jest dość tłusta i się klei. Ale ostatnio wzięłam się na sposób i na ich buzie daję im sztyft z masłem shea, innymi olejami i substancjami pielęgnującymi i oni sobie tę twarz sami już tym sztyftem smarują przed wyjściem na spacer! Jak przed maścią czy kremem uciekali, tak przy sztyfcie nareszcie „nie dają w długą” :D Tylko całkiem chętnie sami sobie buziale smarują. W zeszłym roku miałam nie lada zagwozdkę, bo Junior nabawił się pewnego rodzaju odmrożeń twarzy, bo histerycznie reagował na smarowanie twarzy kremem czy maścią. W tym roku mamy z tym spokój! Dostaje sztyft do łapy i sam sobie mizia nim obficie po buzi. Uff! Ba! Nawet podczas spaceru proszą czasami o „dokładkę sztyftu” i nie zdziwię się, jak jestem jedyną matką, której dzieci proszą o smarowanie buzi kremem w trakcie spaceru :D

Czym smarujecie buzie jak wychodzicie na niepogodę, wiatr albo mróz? Też Wasze brzdące niechętne do smarowania jak moje kiedyś? ;-)

4. Olejek sosnowy i eukaliptusowy!

Jeśli nie macie na podorędziu aromaplastrów (to chyba jednak najwygodniejsza opcja i ja się skłaniam ku niej, gdy katar zalewa moje dzieci szczególnie w nocy), to zawsze, ale to zawsze mam w apteczce olejek sosnowy i eukaliptusowy, który stosuję im wtedy na kołnierzyk piżamy. Nie tylko ułatwiają oddychanie, ale również działają bakteriobójczo/antyseptycznie.

Z olejkami należy uważać, szczególnie jeśli dziecko ma mniej niż rok i ich stosowanie warto wtedy skonsultować z pediatrą. Moje dzieci nie mają inklinacji w stronę np. astmy, dlatego ja mam od pediatry zielone światło na powyższe olejki. Sama też ich chętnie używam i często dolewam kilka kropel do naszego nawilżacza powietrza. Sezon grzewczy w pełni i gdyby nie nawilżacz, to nasze nosy byłyby suche na wiór, a jak wiadomo niestety – im bardziej sucha śluzówka tym podatność na infekcje większa :( Jeśli nie profesjonalny nawilżacz powietrza, to warto chociażby rozważyć pojemniki z wodą na kaloryfery albo rozwieszanie mokrego prania w pokojach. To też pomoże, aby wilgotność powietrza była większa.

Jak dbacie o odpowiednią wilgotność powietrza w domu? Macie jakieś Wasze tajne sposoby?

5. Tran

Ja jestem 100% zwolenniczką tranu. Nie tylko uzupełnia dietę dziecka w kwasy omega, ale również pomaga w tym, aby poziom witaminy D w organizmie był odpowiedni. Co prawda dostałam od naszej pani neurolog ochrzan za to, że podawałam dzieciom tran w środku zeszłego lata, gdy słońca było pod dostatkiem, ale dostałam zalecenie podawania tranu w miesiącach jesienno-zimowych, co zresztą czynię. Patrzę jednak na skład tranu i jak widzę tysiące dziwnie brzmiących substancji z barwnikami, dosładzaczami i aromatami na czele, to omijam je szerokim łukiem. Wybierajmy tran, który ma dobry skład a nie tysiące substancji.

Zdrówka, kochani! Pięknych zimowych tygodni, bez chorowania! Dajcie też znać na mojego maila: szczesliva (małpa) gmail.com, jak u was sprawdzają się powyższe opcje! :-)

P.S. Jeśli udało się Wam zobaczyć dzisiejszy post, zostawcie po sobie ślad na Facebooku czy w komentarzu  ❤ Możecie go też udostępnić swoim znajomym. Dziękuję! :)

Tweet
13
4 bardzo przydatne umiejętności, które posiada każda mama (a o nich zapomina)
O tym, jak schudłam 10 kilogramów w 45 dni.

O autorze

Facebook Profile photo

szczesliva

■ Mama, po uszy zakochana w mężu Żona, Kobieta z krwi i kości, Estetka jakich mało, dawny podróżniczy Krwiopijca.

Podobne wpisy

  • Dołącz do Klubu Zmian! Miejsca dla KOBIET, w którym DZIAŁAMY❗ :-) 🏃‍♀️‍➡️🫐🧘🏻‍♀️

  • Tłuszcze, których dzieci się boją, a mózg ich potrzebuje. – kampania edukacyjna „Zdrowe menu dla mózgu” Fundacja Grow & Flow

  • Dlaczego białko jest kluczowe dla rozwoju mózgu dziecka? – kampania edukacyjna „Zdrowe menu dla mózgu” Fundacja Grow & Flow

  • A żeby była na tym profilu równowaga, to powiem Wam, że dzisiaj …[…]

Wyszukiwarka

Archiwum

Tagi

aplikacje dla rodziców bajki dla dzieci blogi parentingowe blog parentingowy chłopiec ciąża dzieci dziecko gdzie jest tata jak zrobić płyn antybakteryjny karmienie piersią Kraków macierzyństwo małżeństwo najlepsze blogi parentingowe podróże z dzieckiem post sponsorowany projekt 52 przepis reklama rodzicielstwo szczesliva Tata podróżuje Trochę Ciążowej Prywaty WSPÓŁPRACA

Najnowsze komentarze

  • Monika - Jeszcze 5 lat temu nie opublikowałabym tego zdjęcia (bo zapomniałam coś z niego usunąć)❗😜🙈
  • Beata - Jeszcze 5 lat temu nie opublikowałabym tego zdjęcia (bo zapomniałam coś z niego usunąć)❗😜🙈
  • Beautymama - 📺 👶 Czy przedszkole to miejsce, w którym dzieci powinny oglądać bajki w TV❓❗
  • Monika - Po czym poznałam, że chcę z moim mężem spędzić resztę życia? Po tym!
  • szczesliva - Dziennik Elektroniczny – HIT czy PORAŻKA? (jego zastosowanie dla Rodziców i Dzieci)
Ta strona korzysta z plików cookie ("ciasteczka"). Pozostając na niej, wyrażasz zgodę na korzystanie z cookies.

Ostatnie wpisy

  • Dołącz do Klubu Zmian! Miejsca dla KOBIET, w którym DZIAŁAMY❗ :-) 🏃‍♀️‍➡️🫐🧘🏻‍♀️
  • Tłuszcze, których dzieci się boją, a mózg ich potrzebuje. – kampania edukacyjna „Zdrowe menu dla mózgu” Fundacja Grow & Flow
  • 🍫🤎 Brownie z buraków bez mąki pszennej – przepis fit i bezglutenowy!
  • ✈️Jak spakować się w BAGAŻ PODRĘCZNY🎒 na kilkudniowe wakacje z dziećmi – praktyczny poradnik mamy trójki dzieci
  • Co URATOWAŁO mnie z ANGINOWEGO maratonu? Moja historia sprzed 2 lat, o której rzadko mówię.

WAŻNY KOMUNIKAT

Wszystkie treści opublikowane na www.szczesliva.pl mają wartość wyłącznie informacyjną. W żadnym wypadku nie mogą zastąpić indywidualnej porady lekarskiej, psychologicznej, prawniczej ani też żadnej innej.
Facebook Twitter Instagram

COPYRIGHT © 2026 szczesliva.pl Strona wykorzystuje pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub odczyt zgodnie z ustawieniami przeglądarki. Jeśli nie zgadzasz się na wykorzystanie plików - zmień ustawienia przeglądarki. - Polityka Prywatności
»
«