• O mnie
  • Kontakt / Współpraca
  • Archiwum
szczesliva
  • Strona główna
  • Podróżniczo
    • Gdzie jest Tata?
    • Polska też jest fajna!
    • Szczesliva podróżuje
    • Close
  • Uroda
    • #AkcjaDetox
    • Szczesliva dba o skórę
    • Szczesliva jest FIT
    • Close
  • Moda
    • Moda dla dzieci
      • To shop or not to shop
      • Close
    • Moda dla mam
    • Close
  • Kulinarnie
    • COOLinarnie
    • COOLinarnie dla maluchów
    • Koktajlovo
    • Close
  • Moim zdaniem
    • BLOGOSFERA
    • Jak nie zwariować na macierzyńskim
    • Kalejdoskop miesiąca by szczesliva
    • Szczesliva po godzinach
    • Szczesliva w CIĄŻY
    • Close
  • Polecane
    • Aplikacje mobilne
    • Dla dziecka
    • Dla blogera
    • Zdrowie
    • Close

Nie muszę lubić każdego. Po prostu.

napisała szczesliva • 01/05/2016 • Moim zdaniem, Szczesliva po godzinach

Od kiedy tylko pamiętam starałam się zjednywać sobie ludzi. Już w przedszkolu wolałam nie iść pod prąd i decydowałam się oddać komuś ulubioną zabawkę aniżeli walczyć na śmierć i życie o jej utrzymanie w swoich rękach. Podskórnie czułam, że to może mi zaszkodzić w tym jakże hermetycznym przedszkolnym gronie. Bo albo mi podczas leżakowania ściągną piżamowe gacie, albo zjedzą calusieńką ulubioną balonową pastę signal dla dzieci. Nie było łatwo, oj nie było!

Już od najmłodszych lat dokonywałam pewnych wyborów. Stawiałam na życiowej wadze jakiś produkt, a na drugiej jej stronie odważniki. I kalkulowałam w głowie czy poniesione ryzyko albo jego ominięcie będzie mi się opłacać. Taka mała, a taka cwana, pomyślicie.

Wszystkie przedszkolanki powtarzały na okrągło, jak mantrę, że trzeba się ze wszystkimi lubić.

Że nie wolno odwracać się do nikogo plecami.

Że nie przystoi się obrażać.

Że milczeć albo unikać odpowiedzi też nie wypada.

Że w ogóle trzeba się uśmiechać jak głupi do sera i roztaczać wokół siebie ten dziwny, pochrzaniony czar, blask czy jak mu tam, niczym ten z religijnych obrazków, na których Jezus jawi się wszystkim nie jak człowiek, a jak 200 watowa żarówka.

Że jak ktoś coś chce, to trzeba się dzielić, mimo że nam z tym nie po drodze.

Że jak ktoś marznie a dotychczas miał on nas w głębokiej dupie, to my musimy go kocem ciepłym okryć i ukołysać do kimania.

Że w ogóle należy wierzyć, że każdy jest z natury uczciwy, ma dobre zamiary, a występki, których się przeciwko nam dopuszcza to tylko takie niewinne błędy, które my mamy obowiązek mu w rezultacie wybaczyć. Że powinniśmy uklęknąć z nim na tym życiowym grochu i wspólnie załkać nad naszym marnym, ale „sympatycznym” i w dupsko wszystkim włażącym żywotem.

Jednak całe moje szczęście, że mam głowę na karku i dupę twardą. Dużą, bo dużą, ale twardą.

I całe moje szczęście również, że umysł też mam niczego sobie i potrafię analizować zastaną rzeczywistość. Bo po latach podkładania się po ludzką sympatię i dawania się ugładzić [już mniej ludzkiej] antypatii wobec mojej osoby, to ja sobie pomalutku, w swoim tempie doszłam do wniosku, że pieprzę ten system. No skończyło się kolokwialne „babci sranie” i nadszedł czas wziąć życie w swoje ręce.

Doszłam do jakże odkrywczego wniosku, że ja nie mam żadnego obowiązku, a już przyjemności z tego to nie mam na pewno, lubić każdego z zasady i za żywota. Nie mam również obowiązku pozbywać się uprzedzeń wobec nikogo. Bo skoro czuję, że mi z kimś zupełnie nie po drodze i czuję to na odległość, nawet dobrze nie poznawszy tej persony, to utrzymywanie poprawnych stosunków, albo utrzymywanie jakichkolwiek stosunków [o, Stosunku! wybacz mi za nadużywanie mocy Twego znaczenia!] jest bezsensowne. Aby nie powiedzieć: głupawe! Skoro to nie te fluidy i nie te wibracje to po co stwarzać pozory, że jest poprawnie, skoro wcale poprawnie nie jest. Bo jest nijako.

Po cóż miałabym się uśmiechać, udawać zadowolonego ze znajomości osobnika, skoro ten ktoś po drugiej stronie uśmiechając się „szczerze”, piórka pokazując co lepsze i zdania konstruując co „mądrzejsze”, jadem i obłudą pluje mi w twarz. Albo pluje tym jadem za moimi plecami. Po cóż miałabym nadstawiać ten drugi policzek, skoro ja mogę się odsunąć kawałek, popatrzeć na niego z boku i olać delikwenta? Nie tylko mogę się odsunąć, ale nawet powinnam!

Ach! I idąc dalej, przecież ja nie popełniam żadnej zbrodni twierdząc, że nie czuję czyjegoś klimatu. Że to nie moja bajka. Nie moje rybki i nie moje akwarium. Nie mój poziom. Nie mój smrodek. Nie moje zabawki. Nie tędy droga, i nie tamtędy. Tylko mojędy.

Że skoro jemu „krzywo” z oczu patrzy wedle mojej lakonicznej oceny, to ja nie mam obowiązku na siłę przekonywać samą siebie do tego, aby poznać kogoś bliżej, mocniej, wypić butelkę wódki razem i poszerzać krąg moich znajomych. Bo po cóż to? Wedle jakiej zasady?

Przestałam się już biczować, że ktoś mnie za coś nie lubi. Albo udaje tylko, że lubi. Albo, że nie zazdrości i niby dobrze mi życzy. Tymczasem pięści zaciska i nogi krzyżuje, gdy na mnie patrzy. Kłody mi rzuca i haka podstawia. Truciznę wylewa i myśli „żem” ślepa.

Odkąd znam swoją wartość. I odkąd czas swój cenię. I ludzi nie kolekcjonuję, bo trzeba, bo tak dziś wypada. Networking- srorking, durny paciorking.

To jestem lżejsza. Prawdziwsza. Swojsza. No mojsza jestem, po prostu. Zaczynam od jakiegoś czasu ufać swej intuicji i znajomościowych dokonuję banicji.

Bo w moim odczuciu:

„Na największych smrodach najpiękniejsze kwiaty nie urosną.”

Po prostu. I niech tak zostanie.

Tweet
17
Jak zmienić pieluchę? Czyli przewijanie dziecka w 10 krokach wg Mężczyzny.
Ziemniaczane uśmiechnięte buźki - dzieci je uwielbiają!

O autorze

szczesliva

■ Mama, po uszy zakochana w mężu Żona, Kobieta z krwi i kości, Estetka jakich mało, dawny podróżniczy Krwiopijca.

Podobne wpisy

  • Twoje dziecko lubi komputer? Mój syn właśnie zaczyna trzeci rok tych zajęć!

  • A żeby była na tym profilu równowaga, to powiem Wam, że dzisiaj …[…]

  • Jakim „CUDEM” schudłam prawie 40 kilogramów w ciągu 12 miesięcy? 🍽️🌿🧘🏻‍♀️

  • Niemożliw. 😔

Wyszukiwarka

Archiwum

Tagi

aplikacje dla rodziców bajki dla dzieci blogi parentingowe blog parentingowy chłopiec ciąża dzieci dziecko gdzie jest tata jak zrobić płyn antybakteryjny karmienie piersią Kraków macierzyństwo małżeństwo najlepsze blogi parentingowe podróże z dzieckiem post sponsorowany projekt 52 przepis reklama rodzicielstwo szczesliva Tata podróżuje Trochę Ciążowej Prywaty WSPÓŁPRACA

Najnowsze komentarze

  • Monika - Jeszcze 5 lat temu nie opublikowałabym tego zdjęcia (bo zapomniałam coś z niego usunąć)❗😜🙈
  • Beata - Jeszcze 5 lat temu nie opublikowałabym tego zdjęcia (bo zapomniałam coś z niego usunąć)❗😜🙈
  • Beautymama - 📺 👶 Czy przedszkole to miejsce, w którym dzieci powinny oglądać bajki w TV❓❗
  • Monika - Po czym poznałam, że chcę z moim mężem spędzić resztę życia? Po tym!
  • szczesliva - Dziennik Elektroniczny – HIT czy PORAŻKA? (jego zastosowanie dla Rodziców i Dzieci)
Ta strona korzysta z plików cookie ("ciasteczka"). Pozostając na niej, wyrażasz zgodę na korzystanie z cookies.

Ostatnie wpisy

  • Hotel Partizán na Słowacji – wyjątkowy rodzinny hotel z basenami w Niskich Tatrach
  • Twoje dziecko lubi komputer? Mój syn właśnie zaczyna trzeci rok tych zajęć!
  • Vademecum dietetyki w praktyce i Suplementacja w dietetyce od PZWL – książki, które warto mieć na półce
  • Sklepiki szkolne od 1 września 2026: co będzie można w nich sprzedawać, a co NIE?!
  • Nie masz okularów do zaćmienia Słońca? ☀️🌑 Tak obejrzysz je bezpiecznie – także z dziećmi

WAŻNY KOMUNIKAT

Wszystkie treści opublikowane na www.szczesliva.pl mają wartość wyłącznie informacyjną. W żadnym wypadku nie mogą zastąpić indywidualnej porady lekarskiej, psychologicznej, prawniczej ani też żadnej innej.
Facebook Twitter Instagram

COPYRIGHT © 2026 szczesliva.pl Strona wykorzystuje pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub odczyt zgodnie z ustawieniami przeglądarki. Jeśli nie zgadzasz się na wykorzystanie plików - zmień ustawienia przeglądarki. - Polityka Prywatności
»
«