7 rzeczy, które codziennie robi KAŻDA MAMA, a inni myślą, że one „ROBIĄ SIĘ SAME!” 😜😂😅👌🏻

napisała 08/10/2020 Moim zdaniem, Szczesliva po godzinach

Ja nawet rozważam powieszenie takiego ilustrowanego plakatu w moim domu, w jakimś centralnym miejscu najlepiej, z hasłem przewodnim, pt.:

„7 rzeczy, które codziennie robi każda mama, a inni myślą, że „robią się same! :D”

O tak! To nie są żarty! Naprawdę jest spore grono osób (zapewne z naszymi dziećmi na czele) które myśli, że w każdym domu zamieszkuje wróżka (a na potrzeby tego postu możemy ją nazwać „Wróżką Sprzątaniuszką” :D), która wszystko ogarnia!

Owa wróżka wg tych osób ma w naszym domu tzw. bezpłatny staż i na tym bezpłatnym i niedocenianym stażu może wykazać się swoimi zdolnościami w zakresie sprzątania! :D A ponieważ dziedzina nauki zwana „sprzątaniem” jest niezwykle szeroką dziedziną, wręcz nie dającą się ogarnąć naszym umysłem (dosłownie i w przenośni :D), to owa Wróżka Sprzątaniuszka ma naprawdę szerokie pole do popisu.

Kiedy jednak owe osoby dowiadują się, zazwyczaj właśnie z naszych – matczynych ust,  że w naszym domu nie zamieszkuje owa Wróżka, to następuje głębokie westchnięcie połączone z ziewnięciem i towarzystwo zupełnie zapomina o komunikacie. :D To jest klasyk z mojego domu i powiem Wam, że ja … nie daję za wygraną! :D Doszłam do wniosku, że tak jak wychowam moje dzieci i przygotuję je do dorosłego życia, tak później moje przyszłe synowe albo zięciowie będą mi albo dziękować, albo wygrażać się. :D Rzecz jasna – to ja i mój M. głównie sprzątamy, segregujemy, układamy, ale staramy się, aby dzieci często brały w tym udział i przede wszystkim starały się sprzątać po sobie!

Wracając jednak do tematu, który dzisiaj jest tym głównym „clue” – chciałam sobie dzisiaj trochę ponarzekać, a co! :D Kto mi zabroni. A przy okazji podpytać, czy u Was jest podobnie z tym ogarnianiem, myciem, ścieraniem, zmazywaniem i tak dalej. Czy Wasze dzieci są równie produktywne w tym względzie? :D Są?

Oto lista 7 rzeczy, które codziennie robi każda mama, ale inni myślą, że te rzeczy „robią się same!”

Żeby nie było, że sama zostałam na tym polu bitwy – mojej dzisiejszej liście partneruje Mola. Myślę, że nie muszę Wam jej przedstawiać i dobrze się już z Mola znacie. :D Ja baaardzo dobrze znam się z ręcznikiem Mola COMPLEX 3 w 1, mającym aż 3 dedykowane warstwy.  Jedna z warstw czyści, druga osusza a trzecia poleruje. Trójka dzieci = 3 warstwy, śmieje się mój M. ;-) Przy tym można go używać wielokrotnie, działa przeciw uporczywym plamom i jest topowym narzędziem Wróżki Sprzątaniuszki. Wróżki która nie istnieje, tak na marginesie, ale przydałoby się, aby istniała :D To my, mateczki, za nią wykonujemy robotę. ;-) Co takiego robimy, czego nikt nie dostrzega?

1. Ściągamy ślady palców i dłoni z każdej szyby. :D Po prostu jako mamy robimy codziennie za „odciskowych” detektywów!

Ja naprawdę nie wiem, co jest w tym aż tak fascynującego, że każde dziecko musi [no musi, bo inaczej się udusi, jak to się mówi ;-)] dotknąć szyby. Każdej szyby i każdego okna, do którego tylko da radę dosięgnąć. Któregoś razu chciałam zrobić zdjęcie papużce, która wylądowała na naszym tarasie. Mój M. próbował ją w tym czasie złapać, a ja z telefonem w łapie na szybko chciałam cyknąć fotę papużce. I cyknęłam tę upragnioną fotę przez szybę okna tarasowego. Jaki był tego rezultat? Wiecie, że jak przeglądałam foty, to zamiast wyostrzyć na papugę, to telefon wyostrzył na odciski palców moich dzieci? :D Okazały się być wyraźniejsze od papugi. :D Jaki z tego morał? Oni po prostu muszą całować się z szybą, dotykać jej, przykładać nosy, usta. Nic na to nie poradzisz. Dlatego ja z płynem do szyb i ręcznikiem papierowym latam codziennie, po to, aby za oknem mieć ładny widok i łapać dobrą ostrość z tym moim niedawno nabytym astygmatyzmem. ;-)

2. Czyścimy buty naszych dzieci uwielbiających zabawy błotno-kałużowe. A one żadnego bajorka nie odpuszczą!

Czy tylko moje dzieci tak mają, że jak widzą dwie ścieżki w parku, jedna z nich będzie sucha, prosta i równa, a druga pełna kałuż, wertepów i psich niespodzianek, to wybiorą właśnie tę drugą? :D Nie pamiętam, kiedy w ostatnim tygodniu moje dzieci, a w szczególności te przedszkolne, przyszły w czystych butach. Serio. Codziennie jak nie ja to mój M. przynajmniej jeden kwadrans musimy poświęcić na to, aby odgruzować ich buty. To niekończąca się historia. Zdarza się, że warstwę błota można liczyć w centymetrach. Miewacie podobnie? :D

Dla nich to nieistotne, czy buty są czyste czy brudne. A ja z brudnymi z domu bym ich nie wypuściła. Tak kiedyś wpoili mi rodzice, że buty czyste muszą być i kropka. :-) Nie poradzisz. ;-)

3. Lustro w łazience – mi służy do codziennych rytuałów jak np. do wklepywania kremu czy pomaga mi w sprawnym demakijażu, a moim dzieciom służy w innych celach. :D

Ja się zastanawiałam któregoś razu, jakim cudem lustro w naszej łazience nawet w górnej, najwyższej części potrafi mieć ślady po myciu zębów i odpryski po paście do zębów. Wszystko stało się jasne, kiedy raz udało mi się przyuważyć mojego Juniora, jakim ruchem on kończy mycie zębów! Strzepując resztkę wody ze szczoteczki po zakończeniu mycia zębów on udaje, że szczoteczka do zębów jest pistoletem a jego odbicie w lustrze jest celem, w który on strzela. I wszystko stało się jasne! :D

Szczerze? Ja nie znoszę, gdy lustro w łazience jest pochlapane, dlatego moim codziennych rytuałem jest jego przecieranie po to, abym mogła w nim dostrzec samą siebie. :D Jeśli nie lubicie „farfocli na lustrze” i lubicie je mieć super doczyszczone, to najpierw użyjcie tej niebieskiej strony ręcznika papierowego mola, która jest profesjonalnym czyściwem, a następnie tej drugiej, jasnej strony, która idealnie poleruje.

4. Kuchenka – toż to jest pole minowe, na którym wybuchy dostrzegam tylko ja, nikt inny!

Autentycznie tak właśnie jest! :) Bardzo często dzielimy się obowiązkami z moim M. i zamiennie zajmujemy się sprzątaniem różnych pomieszczeń. Jednak kiedy jemu przypadnie w udziale sprzątanie kuchni, to facet sprzątnie wszystko. Umyje wszystko, oprócz … kuchenki! :D Mogłyby na niej wylać się 2 litry mleka, 3 litry zupy i poprzypalać kilkaset razy, to dla niego kuchenka czysta być nie musi, bo to jest warsztat, który wg niego sprząta się tylko raz na jakiś czas. :D Tymczasem ja bez umycia kuchenki nie zasnę. :D

5. Fronty szafek kuchennych – stworzono je chyba na złość matkom dzieci w wieku do lat 5! :D

Ja naprawdę nie wiem, co mnie podkusiło do tego, żeby w kuchni zdecydować się na fronty szafek kuchennych z połyskiem. Widać na nich wszystko, począwszy od odcisków palców, dłoni, ust moich dzieci, skończywszy na odpryskach po miksowaniu czegokolwiek, co przygotowuję dla moich trzech małych dziamdziaków.

6. Miałam ten temat przemilczeć, ale doszłam do wniosku, że jak pisać, to pisać o wszystkim a nie dozować napięcie. ;-) Zrozumieją mnie przede wszystkim mamy chłopców.

A jedna z Czytelniczek napisała mi, że to problem nie tylko u chłopców, ale zdarza się również u dojrzałych mężczyzn, czyli jej Męża i ona już sobie z tym psychicznie nie radzi. :D

Dlatego może zapytam wprost? Czy u Was również, drogie mamy chłopców, da się odnotować problem, który skutkuje tym, że chłopcy zamiast trafiać w 100% do muszli klozetowej, to często dziwnym trafem chybiają w przypadku nagłej i szybkiej potrzeby spowodowanej nadmiernym przyjmowaniem płynów? :D Otóż proces chybiania mimo wielu moich szkoleń z tego zakresu nadal występuje u moich chłopców i ja się zastanawiam głośno, czy to da się wyperswadować i wyuczyć, czy to minie i jak się z tym obchodzić? :D Any ideas?

7. Kosz na śmieci wg moich dzieci jest nieskończenie pojemny!

Tymczasem prawda jest zupełnie inna, ekhm…;-) Jego pojemność naprawdę jest mocno ograniczona i nie ma szans, żeby w nieskończoność układać kolejne buteleczki, papierki i inne tego typu odpady formując z nich wieżę Eiffla. A później ja, jak to widzę, to dostaję białej gorączki i przy próbie zapakowania tego do jednego worka orientuję się, że część wyrzuconego kubeczka po jogurcie była w połowie zapełniona, kosz w środku i na jego zewnątrz pływa, a do mnie, jedyne przytomnej o godzinie 23.00z. minutami należy teraz odgruzować to wszystko i doprowadzić do porządku. O, Mola, cóż bym ja bez Ciebie zrobiła?! :-)<3

8. Mam wymieniać dalej? :D

Te wszystkie plamy po dżemach, które nagle spadają z naleśnika i same wcale nie chcą się zetrzeć. ;-) Te buzie umorusane czekoladą czy dżemem, te paluszki wymaziane od wafelków z polewą, które chcieliby najchętniej wetrzeć w sofę, która ledwo zipie. Ach!!! :D

Och, to teraz Wasza kolej. Co byście dopisały do mojej listy, co wg otoczenia „robi się samo” a tak naprawdę to wy zasuwacie!? :D Śmiało możemy zrobić z naszej listy taki rodzinny dekalog. Pomyślę nawet o stworzeniu na ten temat jakiegoś wymownego mema! ;-)

Bym zapomniała! A nie wypada! Jeśli kupujecie ręcznik Mola Complex 3 w 1, to koniecznie zarejestrujcie swój zakup na stronie www.molacomplex.pl i odpowiedzcie na dwa proste pytania, a wtedy Mola będzie zwracać Wam kwotę za zakup ręcznika. :-)

P.S. Jeśli udało się Wam zobaczyć dzisiejszy post i u Was też wszystko „SAMO SIĘ robi” :D –  zostawcie po sobie ślad na Facebooku czy w komentarzu  ❤ Jeśli macie ochotę puścić go dalej w świat – z góry dziękuję! :*

Podobne wpisy